TOP10 - największe negatywne zaskoczenia sezonu 2019/20

by - 1:40 AM


W końcu przyszedł czas na drugą część naszego TOP10, związanego z zaskoczeniami sezonu 2019/10. Tym razem skupimy się na tych negatywnych, które najbardziej zawiodły oczekiwania kibiców. 


Miejsce 10 - Roman Koudelka

Czeskie skoki przeżywają swój wielki kryzys i co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Dotknął on również główną gwiazdę naszych południowych sąsiadów. Chociaż można by stwierdzić, że skoro cały team zmaga się z problemami to dlaczego źle oceniamy tylko jednego z nich, warto pomyśleć o oczekiwaniach, które na Koudelce cały czas spoczywają. Sezon 2019/20 związany był z niemal stałymi pozycjami w trzeciej dziesiątce, z wyskokami do czołówki zawodów w Garmisch-Partenkirchen czy Sapporo. Ogólnie jednak jego występy zdecydowanie można zaliczyć na minus. 


Miejsce 9 - Simon Ammann

Nie wychodzimy jeszcze z kręgu 'skocznych weteranów' i na chwilę zatrzymamy się w Szwajcarii. Mimo, że już od dłuższego czasu Ammann nie zachwyca swoimi popisami na skoczni, to sezon 2019/20 zdecydowanie może być zaliczony do największych porażek tego skoczka. Pojawił się w jedynie 19 konkursach sezonu, w 7 nie punktował wcale a w znaczącej większości znalazł się w trzeciej dziesiątce. Finalnie na koncie zebrał jedynie 81 punktów i chyba nie tego świat skoków oczekiwał od takiej legendy. 


Miejsce 8 - Halvor Egner Granerud

Jeśli nie jesteście w stanie przypomnieć sobie nawet jednego momentu, w którym widzieliście tego Norwega na skoczniach Pucharu Świata w ubiegłym sezonie, to nie jest to niczym zaskakującym. Norweg pojawił się bowiem jedynie dwa razy, podczas konkursów w Rasnovie, gdzie kolejno zajął 31. i 23. pozycję. Jego tajemnicze zniknięcie było zaskoczeniem dla wielu od początku sezonu, ale powrót nie przyniósł niczego lepszego. Dodatkowo w zawodach Pucharu Kontynentalnego również nie zachwycał wynikami, startując głównie na początku, później omijając zawody i finalnie kompletnie z nich rezygnując pod sam koniec. Granerud może zdecydowanie chcieć wyciąć sezon 2019/20 z pamięci. 


Miejsce 7 - Jakub Wolny

O Wolnym przed sezonem mówiło się wiele, w niemalże samych superlatywach. Wiązano z nim ogromne nadzieje, miał być świeżym powiewem w kadrze, który zaowocuje przynajmniej startami na stałym i stabilnym poziomie. Cóż - rzeczywistość pokazała jednak zupełnie inny obraz. W sezonie 2019/20 Wolny nie wystartował we wszystkich konkursach, a większość tych, w których zasiadł na belce, ukończył po pierwszej serii. Zdecydowanym podsumowaniem jego formy w ubiegłym sezonie był brak kwalifikacji do zawodów w Zakopanem. Nie tego chyba świat polskich skoków spodziewał się po zawodników, na którego tak bardzo liczono.  


Miejsce 6 - Thomas Aasen Markeng

Spodziewam się komentarzy, że osoby z kontuzją nie powinno się wstawiać do tego typu rankingu. Podobnie jednak jak w przypadku Wolnego, w Markengu pokładano ogromne nadzieje i wielu oznaczało go jako następnego norweskiego mistrza. Pojawił się, z oczywistych względów, jedynie w początkowych zawodach Pucharu Świata. Upadek w Klingenthal złamał jego plany na świetlany sezon. Patrząc jednak na jego występy sprzed tego wydarzenia, można było spodziewać się wielkich czynów tego młodego zawodnika. Pod koniec jednak okazał się zawodem, nie tak wielkim jak pozostali w tym rankingu ze względu na kontuzję, ale jednak. 


Miejsce 5 - Tilen Bartol 

Ujmijmy to tak - patrząc na poprzedni sezon jak i na ten 2018/19, nie można było spodziewać się tu wiele w kontekście Pucharu Świata. Jednakże sezon 2017/18 pokazał, że Bartol potrafi liczyć się w zawodach najwyższej rangi. W sezonie 2019/20 zdobył jedynie trzy punkty, pokazując swój okropny kryzys i fatalny spadek formy. z którym się zmaga. Jest on jednym z młodych Słoweńców klasyfikowanych jako przyszłość tej dyscypliny w swojej ojczyźnie, ale miniona zima zmyła ten idealny obrazek, powtarzając sytuację rozegraną niemal rok wcześniej. Miejsce w tym rankingu niestety, w pełni zasłużone. 


Miejsce 4 - Maciej Kot

Od Sapporo aż po Lahti włącznie nie widzieliśmy tego zawodnikach na skoczniach Pucharu Świata. O jego problemach z powrotem do czołówki wiedzieliśmy od dawna, ale sezon 2019/20 dobitnie je pokazał. Jedenaście razy nie uzyskał nawet jednego punktu startując w zawodach najwyższej rangi, w pozostałych plasował się głównie pod koniec drugiej lub w trzeciej dziesiątce. Nie jest więc niczym dziwnym, że znalazł się w tym rankingu i to tak wysoko. Plamy na występach minionej zimy nie zmywa nawet dwukrotne zwycięstwo podczas konkursów Pucharu Kontynentalnego w Predazzo. Od zawodnika z takim doświadczeniem w występach w najważniejszych imprezach sezonu oczekuje się zwyczajnie zdecydowanie więcej. 


Miejsce 3 - Richard Freitag

Niemcy wywalczyli finalnie Puchar Narodów w sezonie 2019/20, a Karl Geiger i Stephan Leyhe znaleźli się w naszym zestawieniu najbardziej pozytywnych zaskoczeń sezonu. W kontraście, aż dwóch kolegów z ich drużyny okazało się zdecydowanie negatywnymi postaciami minionej zimy. Pierwszym jest Richard Freitag, który chociaż po najlepszym w karierze sezonie 2017/18 nigdy więcej nie był stawiany w gronie największych faworytów, to jednak nie był podejrzewany o aż taki spadek. Pojawił się w jedynie 12 konkursach, omijając chociażby finały takich imprez jak Turniej Czterech Skoczni. Sześć razy odpadł w 1 serii, dwa razy nawet się do niej nie zakwalifikował, co skutecznie przesunęło go najpierw na indywidualny trening a później do zawodów Pucharu Kontynentalnego. Ponownie, zawód, którego mało kto się spodziewał, przynajmniej na taką skalę. 


Miejsce 2 - Timi Zajc 

Miejsce tego skoczka w tym rankingu i to tak wysoko może niektórych dziwić. W końcu na podium konkursów znalazł się cztery razy, co nie jest złym wynikiem. O jego losie w tym rankingu zdecydowały jednak oczekiwania, zdecydowanie niespełnione. Młody Słoweniec miał być wystrzałem swojej narodowej reprezentacji, tymczasem okazał się jedynie czasem odpowiednio migającym płomykiem. W przedsezonowych prognozach plasowano go nawet w pierwszej piątce klasyfikacji generalnej, finalnie 'doturlał' się do 14 pozycji, skacząc w kratkę przez całą zimę. Oczekiwania zdecydowanie nie spełnione w całej swojej okazałości. 


Miejsce 1 - Markus Eisenbichler 

Zakładam się, że gdybym przed sezonem zapytała Was o to, kto będzie liderem kadry Niemiec w nadchodzącym sezonie, przynajmniej znacząca część wskazałaby Eisenbichlera. Nic w tym dziwnego - w sezonie 2018/19 nie tylko błyszczał na skoczniach świata ale również wygrał konkurs na dużej skoczni Mistrzostw Świata w Seefeld/Innsbrucku. Wisła jednak dobitnie pokazała, że z Markusem dzieje się coś niedobrego, a reszta zimy to potwierdziła. Finalnie jego miejsce na przodzie kadry Niemiec zajął Karl Geiger, potem Stephan Leyhe, a Markus został zepchnięty daleko w tło. Nawet drugie miejsce wywalczone w Lillehammer nie zmienia sytuacji. W Markusie pokładano ogromne nadzieje i mało które się sprawdziły. To zdecydowanie nie był sezon Niemca. 



Źródło: informacja własna

You May Also Like

0 komentarze