6:56 PM

Niemcy wygrywają konkurs drużynowy w Lahti

Niemcy wygrywają konkurs drużynowy w Lahti
Bildergebnis für karl geiger richard freitag andreas wellinger markus eisenbichler 

(fot:berkutschi.com)

Zakończył się konkurs drużynowy w Lahti, w którym zwycięstwo odniosła reprezentacja Niemiec w składzie: Karl Geiger, Markus Eisenbichler, Richard Freitag, Andreas Wellinger. Uzyskali oni łączą notę 1124,5 punktu.

Odległości niemieckich zawodników w pierwszej i drugiej serii:
Karl Geiger 130m, 127,5m
Markus Eisenbichler 125m, 130m
Richard Freitag 121m, 125,5m
Andreas Wellinger 124m, 127m

Drugie miejsce zajęli Polacy w takim samym składzie jak na igrzyskach olimpijskich w Pjongczang z notą 1113,2 punktu.

Odległości polskich zawodników w pierwszej i drugiej serii:
Maciej Kot 129m, 126,5m
Stefan Hula 118,5m, 122m
Dawid Kubacki 119m, 125,5m
Kamil Stoch 127,5m, 131m

Większość kibiców pewnie była przekonana, że trzecie miejsce w dzisiejszym konkursie zajmie reprezentacja Austrii, gdy w pierwszej serii Daniel Andre Tande uzyskał odległość tylko 101m. Po pierwszej serii Norwegowie zajmowali piątą lokatę, jednak w drugiej serii pokazali swoje prawdziwe oblicze i Johann Andre Forfang, który skoczył 127,5 metra ,,wygrał walkę'' z Austriakiem Clemensem Aignerem - 113 metrów i to ostatecznie Norwegowie dopełnili podium konkursu z notą  1082,6 punktu.

W konkursie drużynowym reprezentacja Norwegii również wystąpiła w olimpijskim składzie:
Andreas Stjernen (125,5m, 130,5m)
Daniel Andre Tande (101m, 125m)
Johann Andre Forfang (125,5m, 127,5m)
Robert Johansson (125,5m, 126,5m)

Najwięksi przegrani dzisiaj to właśnie reprezentanci Austrii. Nota jaką uzyskali to 1074,5 punktu.

Odległości Austriaków w pierwszej i drugiej serii:
Stefan Kraft 126,5m, 131m
Gregor Schlierenzauer 120,5m, 124,5m
Clemens Aigner 118m, 113m
Michael Hayböck 123m, 125m

Do końca sezonu zostały trzy konkursy drużynowe - w Oslo (10.03), Vikersund (17.03) oraz w Planicy (23.03). A jutro zapraszamy na konkurs indywidualny, który rozpocznie się o godzinie 15:30.

7:35 PM

Kwalifikacje dla Kamila Stocha

Kwalifikacje dla Kamila Stocha


Po emocjonujących igrzyskach olimpijskich w Korei Południowej wracamy do pucharu świata i mroźnej Finlandii.

Dzisiejsze kwalifikacje padły łupem mistrza olimpijskiego Kamila Stocha, który skoczył aż 134,5 metra! Na miejscu drugim również znalazł się reprezentant Polski - Dawid Kubacki (130,5m), a trzecią lokatę zajął Niemiec Markus Eisenbichler (128m), którego nie mieliśmy okazji oglądać w konkursie drużynowym na igrzyskach w Pjongczang.

W czołowej dziesiątce kwalifikacji uplasował się Maciej Kot (121,5m). Pod koniec drugiej dziesiątki na miejscu 19. znalazł się Jakub Wolny. Dwudziestą siódmą lokatę zajął Piotr Żyła (117,5m). Najsłabiej z polskich reprezentantów w kwalifikacjach spisał się Stefan Hula, który zajął 35. miejsce. 

Już jutro konkurs drużynowy (liczymy na świetny występ polskiej drużyny), a w niedzielę konkurs indywidualny, w którym zobaczymy wszystkich reprezentantów Polski.

8:15 PM

Zapowiedź i składy PŚ w Lahti

Zapowiedź i składy PŚ w Lahti
fot:. skisprungschanzen.com

19 lutego miał miejsce ostatni konkurs skoków narciarskich, w którym wzięły udział najsilniejsze zespoły z całego świata. Od tego wydarzenia minęły prawie dwa tygodnie, a my dalej nie widzieliśmy żadnych zmagań. FIS zrobił to na tyle umiejętnie, wow że skoczkowie mieli czas na zregenerowanie się po Igrzyskach, żeby dobrze podejść do ostatniej części sezonu tak, niestety powoli zbliżamy się do końca. To właśnie jutro po długich oczekiwaniach ruszają z powrotem zawody Pucharu Świata. Tym razem jesteśmy w fińskim Lahti. Konkurs zostanie rozegrany na kompleksie Salpausselkä, a dokładniej na największej skoczni K-116. Rozmiar tej wynosi 130 metrów, a rekordzistą obiektu jest Johann Andre Forfang. Ustanowił go prawie rok temu podczas Mistrzostw Świata w konkursie drużynowym. Jeśli chodzi o ostatnie zawody indywidualne, to rok temu na podium stanął Stefan Kraft przed Andreasem Wellingerem i Piotrem Żyłą, a ostatnie "pudło" Pucharu Świata w tym miejscu wyglądało następująco - Michael Hayboeck, Karl Geiger i Taku Takeuchi, a zmagania miały miejsce w lutym 2016 roku. 

Kto wygra tym razem? Jutro czeka nas walka o być albo nie być w konkursie, a w niedziele dopiero to, co najlepsze. Zresztą sami zobaczcie!

Program zawodów:
Piątek, 2.03.2018:
14:30 - odprawa techniczna
16:00 - oficjalny trening
18:00 - kwalifikacje

Sobota, 3.03.2018:
15:30 - seria próbna
16:30 - pierwsza seria konkursu drużynowego

Niedziela, 4.03.2018:
14:30 - seria próbna
15:30 - pierwsza seria konkursu indywidualnego

Składy poszczególnych reprezentacji: 

POST BĘDZIE AKTUALIZOWANY, GDY RESZTA NACJI PODA SKŁADY! 

Polska:
  • Kamil Stoch
  • Dawid Kubacki
  • Stefan Hula
  • Piotr Żyła
  • Maciej Kot
  • Jakub Wolny

Słowenia:
  • Jernej Damjan
  • Anze Semenic
  • Tilen Bartol
  • Nejc Dezman
  • Domen Prevc
  • Anze Lanisek
Austria:
  • Stefan Kraft
  • Michael Hayboeck
  • Manuel Fettner
  • Clemens Aigner
  • Gregor Schlierenzauer
  • Clemens Leitner
Japonia:
  • Junshiro Kobayashi
  • Noriaki Kasai
  • Taku Takeuchi
  • Ryoyu Kobayashi
  • Yukiya Sato
Finlandia: 
  • Antti Aalto
  • Eetu Nousiainen
  • Janne Ahonen
  • Andreas Alamommo
  • Janne Korhonen
  • Niko Kytoesaho
  • Ville Larinto
  • Jarrko Maeaettae
  • Juho Ojala
  • Frans Taehkaevuori
Norwegia: 
  • Daniel Andre Tande
  • Johann Andre Forfang
  • Robert Johansson
  • Anders Fannemel
  • Andreas Stjernen 
  • Tom Hilde
Estonia:
  • Martti Nomme
  • Kevin Maltsev
Niemcy:
  • Richard Freitag
  • Andreas Wellinger
  • Markus Eisenbichler
  • Karl Geiger
  • Stephan Leyhe
  • Constantin Schmid
  • Pius Paschke
Szwajcaria: 
  • Simon Ammann
  • Gregor Deschwanden
  • Killian Peier
  • Sando Hauswirth
Czechy:
  • Cestmir Kozisek
  • Roman Koudelka
Rosja:
  • Denis Kornilov
  • Jewgienij Klimov
  • Michaił Nazarov
  • Aleksiej Romaschov
USA:
  • Kevin Bickner
  • William Rhoads
  • Casay Larson
  • Michael Glasder
Kanada: 
  • Mackenzie Boyd - Clowes
  • Matthew Soukup
Włochy:
  • Alex Insam
  • Sebastian Colloredo
  • Roberto Dellasega
  • Davide Bresadola
Bułgaria:
  • Vladimir Zografski
Kazachstan: 
  • Aleksiej Korolev
  • Konstantin Sokolenko
  • Sabirżan Muminov
  • Marat Zhaparov

8:03 PM

Podsumowanie lutego

Podsumowanie lutego

Za nami kolejny miesiąc narciarskich zmagań. Sprawdźcie, co ciekawego wydarzyło się na skoczniach świata w lutym.

Wydarzeniem miesiąca niewątpliwie były Igrzyska Olimpijskie w Pjongczang. Nim jednak skoczkowie udali się do koreańskiej miejscowości, rywalizowali w niemieckim Willingen. Nowy turniej o nazwie Willingen Five nie rozpalił publiki do czerwoności. Występy Norwegów i Polaków zdołały jednak to uczynić. Minimalnie lepsi w tym starciu okazali się wikingowie, Polacy mieli jednak swoje sukcesy w postaci 3. miejsca Dawida Kubackiego w sobotnim konkursie oraz miejsc na podium Kamila Stocha i Piotra Żyły w niedzielę.

Po udanym weekendzie w Willingen skoczkom pozostało już tylko spakować walizki, złożyć olimpijskie ślubowanie i wylecieć w siną dal.O tym co działo się w Korei napisano już chyba wszystko, gdyby jednak ktoś przespał ostatni miesiąc to śpieszymy z informacją, że polska reprezentacja zdobyła tam dwa medale. Dokładnie 100%  z tych medali zdobyli nasi skoczkowie. Kamil Stoch wywalczył złoto na skoczni dużej, a polska drużyna w konkursie ekip zajęła 3. miejsce. O rywalizacji na skoczni normalnej pewnie większość wolałaby zapomnieć, ale z czystej przyzwoitości poinformujemy, że złoto wywalczył tam Andreas Wellinger Drużynowym Mistrzem Olimpijskim została natomiast Norwegia.

Oczywiście na czas olimpijskich zmagań skoczkowie rywalizujący w niższych ligach nie odłożyli nart na przysłowiowy kołek. Odbywały się zawody Pucharu Kontynentalnego jak i FIS Cup. Rywalizowali w nich także nasi zawodnicy. Z dobrej strony pokazał się chociażby Jakub Wolny, który w większości startów kręcił się w okolicach podium. 

Luty obfitował także w tematy do dyskusji. Część kibiców ekscytowało się walką o limity startowe, która póki co nie została rozstrzygnięta, inni zachwycali się formą niejakiego Mariusa Lindvika, a jeszcze inni woleli wertować Pudelka i inne Fakty oraz Kozaczki w poszukiwaniu nowych informacji na temat pewnej pary ze świata skoków, która przeżywa problemy. Tak czy tak, skoki były na ustach wszystkich. I spokojnie można stwierdzić, że tak pozostanie. Przed nami marzec z RAW Air i finałem sezonu w Planicy. Emocje gwarantowane.




7:40 PM

Johansson mistrzem Norwegii!


Jako fanka Roberta dużo się nasłuchałam i naczytałam, że jego medale z Pjonczangu nie są zasłużone, a szczególnie ten pierwszy. Loteryjne warunki, które wykorzystał. Drugi medal po części rozwiał te wątpliwości, a złoto w drużynie było uhonorowaniem najlepszego czasu w jego dotychczasowej karierze. Czemu o tym wspominam? Ponieważ to właśnie ten skoczek wygrał dzisiejsze zmagania (137m i 135m) na Holmenkollbakken o miano najlepszego Norwega z przewagą 23 punktów. Robert Johansson chyba zamknął usta wszystkim, którzy w zły sposób wypowiadali się ostatnio na temat jego formy. Z każdym dniem jest ona coraz wyższa, aż trudno uwierzyć, że na podium Pucharu Świata stawał tylko raz. Może Raw Air będzie dla niego szczęśliwe i pojawi się tam kilka razy? "Przetarcie torów" przed zawodami w Oslo już ma za sobą. Robert jako jedyny norweski skoczek wywiózł z Igrzysk trzy medale. Drugim ,bo z dwoma krążkami był Johann Andre Forfang (132m i 127,5m) i to własnie on stanął po prawej stronie wąsacza na podium. Na para dalej utrzymuje wysoki poziom skoków z Pjongczangu. Trójkę dopełnił świetnie spisujący się od jakiegoś czasu Marius Lindvik (129m i 129,5m). Młody 19-latek prezentuje bardzo dobrą dyspozycję i aż się zastanawiam, co by było, gdyby Stoeckl wziął go ze sobą na wycieczkę do Korei, no i również trzeba rozważyć, czy to nie on pojedzie do Lahti w weekend. Na czwartym miejscu znalazł się Joacim Ødegård Bjøreng, piąte przypadło Andersowi Fannemelowi, a szóste Danielowi Andre Tande. Warunki były dla każdego jednakowe, ale w pierwszej serii znacznie trudniejsze i ciężko było odlecieć. Tak emocjonujących mistrzostw kraju jeszcze nigdy nie oglądałam. 

8:53 PM

Zapomniane skocznie - Minakami-Cho

Zapomniane skocznie - Minakami-Cho
Po dość intensywnym okresie Igrzysk Olimpijskich i nie tylko, powracamy do Was z serią "Zapomniane skocznie". Pozostajemy w odległej Japonii, która pewnie nie kojarzy nam się z wieloma obiektami do skakania. Dawniej było ich o wiele więcej. W Minakami istniał kiedyś jeden z nich. 

fot: skisprungschanzen.com

Minakami to spokojne miasteczko w górach. Jego główną atrakcją jest rzeka, ma której można uprawiać rafting. Kiedyś centrum sportowe stanowiła skocznia Minakami-Cho. Niestety nie wiadomo o niej zbyt wiele. Jej punkt konstrukcyjny znajdował się na 90. metrze. Odbywały się na niej różnego rodzaju zawody. Miała nawet położony igielit. Jak się pewnie domyślacie, obecnie Minakami-Cho już nie istnieje - została zdemontowana jakiś czas temu. 

10:06 PM

Nauka i skoki, jak to jest?

Nauka i skoki, jak to jest?
Dzisiaj przychodzę do Was z czymś totalnie innym. Ostatnio w świecie skoków roi się od młodych talentów. Na pewno zastanawialiście się kiedyś "ale jak to, oni nie chodzą do szkoły?". Odpowiedź jest prosta. Chodzą. Niektórzy nawet studiują, żeby zapewnić sobie zaplecze, gdy kariera skoczka im nie wyjdzie albo po prostu ją zakończą. Ja ostatnio się zastanawiałam, jak to jest. Stwierdziłam, że pewnie nie jestem sama i osoby czytające naszą stronę też kiedyś miały takie myśli. Razem z dziewczynami pozbierałyśmy informację, żeby w jak najlepszy sposób Wam to przedstawić. 

Większość młodych skoczków nie pojawia się znikąd. W Polsce kształtuje się ich w Szkołach Mistrzostwa Sportowego np. w Szczyrku albo Zakopanem. Pisałyśmy o tym tutaj, ale nie tylko Polska ma takie luksusy. Inne kraje również posiadają szkoły o takiej samej tematyce, w niektórych państwach są one nawet zrobione pod skoczków narciarskich, ale o tym też już kiedyś była mowa. Zadałyśmy skoczkom najróżniejsze pytania związane ze szkołą. Wybraliśmy osoby, które naszym zdaniem idealnie nadawały się do porównania. Oczywiście nie skupiłyśmy się tylko na zawodnikach ze szkół sportowych, ale również zaczerpnęłyśmy informacji u tych chodzących do szkół "zwyczajnych" oraz uczęszczających na studia. 

Czy ciężko jest pogodzić naukę ze skokami? 

Nauka i skoki to dwa różne światy. Niestety do szkoły trzeba chodzić, a skoki to zajęcie, które sami sobie wybrali dobrowolnie. Nikt im nie kazał skakać, więc teraz mają wyzwanie przyłączyć te dwie rzeczy do swojego życia i jakoś je ze sobą pogodzić. Rozmawiałyśmy z dziesięcioma zawodnikami. Dla większości łączenie szkoły ze skokami jest bardzo trudne, a nawet czasami jak zdradził nam Elias Maurer stresujące. Zak Mogel mówi, że są wtedy bardzo zdenerwowani i ich mózg nie przyswaja tak dobrze wiedzy. Szczególne kłopoty pojawiają się od grudnia do marca, startuje sezon i tego czasu jest jak na lekarstwo. Stefan Huber uważa, że nie jest to takie trudne, ale też podkreśla, że chodził do szkoły stworzonej dla sportowców zimowych, więc może w tym tkwi ta łatwość. Janni Reisenauer twierdzi, że czasami dobrze jest się odciąć od skoków, chociaż na moment, a nauka jest świetną odskocznią. 

Jak nauczyciele się do tego nastawieni? Szczególnie do waszych wyjazdów na zawody zagraniczne.

Wiadomo, sukcesy sukcesami, ale co na to nauczyciele? Skoczkowie ze szkół sportowych mówią, że  nie robią żadnych problemów. Rozumieją, że ich ideą jest sport, a nie nauka. Zak Mogel na przykład powiedział swoim nauczycielom, że oceny będzie zbierać w marcu, kwietniu i maju. Jest on w klasie sportowej, więc nie mieli z tym żadnego problemu. W tych szkołach "normalnych" już jest zupełnie inaczej. Nauczyciele nie patrzą na nich jako na sportowców. Nie mają przywilejów i po jakiejkolwiek nieobecności muszą od razu wszystko nadrabiać. Justin Lisso w swojej szkole w Oberhofie już na następnych lekcjach musiał pisać testy, na których go nie było. U Lennarta Weigela są natomiast  dwa typy nauczycieli. Ten, dla którego liczą się tylko oceny i nie obchodzi go, że wróciłeś późno do domu z treningu i ten, który stara się pomóc i dodatkowo zostaje z tobą i doucza cię brakujących tematów, a czasami nawet nie zadaje zadań na weekend. Najczęściej występuje ten drugi typ, ale zdarzają się wyjątki. Na studiach jest kompletnie inaczej. Wykładowcy prawie ich nie znają, czasami nawet nie wiedzą, jak wyglądają, więc to, że są skoczkami narciarskimi, tym bardziej ich nie interesuje. 

Czy często zwalniasz się z lekcji na rzecz skoków?

W szkole frekwencja jest bardzo ważna, ale czy skoczkowie się tym przejmują? Oczywiście, że nie.  Dla nich wyzwaniem jest osiągnięcie minimum. Paweł Wąsek ma za sobą połowę roku szkolnego. Na ten moment, jego obecność w szkole wynosi 30%, czyli idealnie pokazuje, że zawodników więcej czasu w szkole nie ma, niż w niej są. U innych skoczków to samo. Opuszczanie zajęć to norma. Dziwnie by się czuli, jakby byli w szkole chociaż jeden cały tydzień w roku. Większość z nich ma już opuszczonych ponad 100 lekcji! Nie inaczej jest u naszych studentów. Sondre Ringen chyba jednak przebił wszystkich. Od czerwca 2017r. ani razu nie pojawił się na wykładach. Uniwersytet odwiedza tylko, gdy są egzaminy. Ma taką wygodę, że jego wykładowcy nagrywają swoje wystąpienie i umieszczają je na stronach internetowych, żeby uczniowie mieli do nich dobry dostęp. Jest to dla niego duży komfort. Inaczej nie byłby w stanie połączyć skoków narciarskich z uczęszczaniem na studia. 

Kiedy znajdujesz czas na naukę? 

To jest chyba pytanie najczęściej pojawiające się w mojej głowie, gdy myślałam o tym temacie. Jak oni znajdują na to czas? A może oni wcale nie śpią? Tutaj szkoła, potem trening i od piątku do poniedziałku nieraz na zawodach. Większość z nich robi to w weekendy, gdy po zawodach lub przed nimi jest czas na regenerację, wtedy siadają lub kładą się na łóżku i tak wygląda ich nauka. Niektórych mózg dobrze pracuje wieczorami i wtedy wykorzystują wolną chwilę, żeby zdobywać nową wiedzę. Czasami, gdy już są bardzo zmęczeni i nie mają siły wieczorem, to muszą wstać wcześnie rano i dopiero wtedy się uczą, taki patent stosuje młody austriacki skoczek, Elias Maurer. U nich też występuje coś takiego jak "okienko" między lekcjami, więc to również jest dobry czas na naukę. Pewien norweski  skoczek jednak woli bardziej drastyczne rozwiązania. Ringen odkąd występuje w Pucharze Kontynentalnym, musi na zawody zabierać ze sobą laptopa i długie oczekiwanie na lotnisku oraz podróże samolotem umila mu głos któregoś z jego wykładowców. Podobny patent stosuje Damian Lasota tylko w wersji papierowej. Podsumowując - każda wolna chwila jest zajęta nauką.

A tutaj zdjęcie z dzisiaj na potwierdzenie moich słów
fot:. Joakim Aune - snapchat

Czy masz dużo zaległości, gdy wyjeżdżasz na zawody?


Niekiedy na sobotnie zawody trzeba jechać dzień lub dwa wcześniej. Zależy, jak daleka podróż cię czeka. Wtedy już odpada ci dzień lub dwa z życia szkoły. Jak więc z nadrabianiem zaległości? Paweł Wąsek podaje przy tym plus liceum sportowego. Uważa, że z takimi zaległościami w normalnym liceum już dawno nie zdałby do kolejnej klasy. Szanujemy za szczerość. Karol Niemczyk podaje coś bardzo oczywistego, ale trzeba to podkreślić, że każda lekcja to nowy temat, więc zaległości się zbiera. Stefan Huber w opowieści o swojej byłej szkole uważa, że zaległości nie mieli dużo, bo nauczyciele zdawali sobie sprawę, że często wyjeżdżali, natomiast od jego pobytu w tej szkole musiało się coś zmienić, bo już jego o 7 lat młodszy kolega twierdzi, że zaległości po wyjazdach ma bardzo dużo. Wszyscy uważają, że jest ich ogrom. No z wyjątkiem Stefana. 

Czy myślisz bardziej nad swoją przyszłością, czy tylko wiążesz ją ze skokami i wierzysz, że to wystarczy?

Ten temat jest bardzo drażliwy i już zależy od podejścia danego zawodnika. Jedni chcą z tego żyć i nie planują nic poza tym, a dla innych skoki są dodatkiem, na którym mogą zarobić, ale nie muszą. I wśród naszych przepytanych mamy oba typy. U Pawła Wąska i Karola Niemczyka coś musi pójść nie tak, żeby zaczęli myśleć nad innym zajęciem. Na razie nic na to nie wskazuje, więc trzymamy kciuki, żeby było tak do końca. Elias Maurer dużo myśli nad swoją przyszłością, ale nie wie, czy będą to skoki, czy coś zupełnie innego. Justin Lisso nie chciał czekać na rozwój wydarzeń i w zeszłym roku wstąpił do czteroletniej szkoły policyjnej, tak jak robią to niemieccy skoczkowie. (Markus Eisenbichler, David Siegel) Lennart Weigel chce zdać dobrze maturę i od kolejnego roku pójść na studia, żeby mieć po skokach plan B. A co do naszych studiujących? Oni już pomyśleli nad swoim planem na życie. Sondre aż do tego sezonu nigdy nie myślał, że kiedykolwiek będzie wystarczająco dobry, by zarabiać pieniądze jako skoczek narciarski. Myślał, że poskacze jeszcze rok/dwa i zacznie pracować, ale teraz jest bardzo optymistycznie nastawiony do swojej przyszłości ze skokami. Wciąż chcę ukończyć studia, aby mieć dobre podstawy, by zacząć pracować, gdy jego kariera nieuchronnie się skończy.

Co chcesz robić po ukończeniu szkoły? Oczywiście oprócz skoków. Czy jest taka rzecz? 

To pytanie z góry wymuszało, żeby opowiedzieli nam o swojej przyszłości. Niektórzy uparli się przy skokach, ale podali swoje "plany B". Paweł myśli o studiach, ale to wszystko będzie zależeć od jego matury. Karola ciągnie do architektury i inżynierii. Elias chciałby jednak zostać przy sporcie i zostać trenerem, a Sondre, mimo że jest na informatyce, to nic nie chce robić oprócz skoków narciarskich. Można i tak.

Czy szkoła wspiera cię w tym, co robisz? 

Jak w każdym pytaniu, co osoba to odpowiedź była inna. Wsparcie to bardzo ważna rzecz. Dostają ją zapewne od rodziców i bliskich znajomych, ale jak jest ze szkołą? W większości przypadków skoczkowie są popierani w tym, co robią. To świetne, że szkoła daje im możliwość rozwijania się. Na Uniwersytecie nie ma już tak łatwo. Chociaż w Norwegii rząd opłaca część nauki, czyli płacą tylko 1400 nok (700 złotych) rocznie, to wsparcia dla skoczka tam nie dostaną. 

Przepytaliśmy też kilku z nich indywidualnie i dowiedziałyśmy się, że szkoła sportowa stosuje ulgi tylko przy nadrabianiu zaległości i przy wyjazdach sportowców. Program nauczania mają identyczny, ponieważ muszą zdać taką samą maturę jak uczniowie w "normalnych" placówkach. Niektórzy uważają, że szkoła nie jest im do niczego potrzebna. Stefan Huber jednak ma inne zdanie (tak, jak już przyzwyczaił nas do tego w tym artykule) jemu pozwoliła się rozwinąć naukowo, jak i sportowo. Damian i Sondre podkreślają, że dobrze jest mieć coś, co oderwie ich na chwilę od skoków, dlatego ich kierunki nie są związane z tym sportem. Więc widzicie, skoczkowie też muszą się uczyć. Jedni z przymusu, a drudzy z własnej woli. Naprawdę bardzo ich podziwiam, że potrafią to jednak w pewnym stopniu połączyć. Po tym artykule widzę, jak ciężko jest to zrobić. Nieraz nie zdajemy sobie sprawy i mówimy, że to my w szkole mamy ciężko, a co oni mają powiedzieć, jak mają to samo i do tego dochodzą wszystkie wyjazdy i treningi? Tak, nikt ich nie kazał tego robić, ale to ich pasja i dla mnie to jest piękne. Nigdy nie czułam tak wielkiego respektu do młodych zawodników, jak dzisiaj. 

4:43 PM

Druga wygrana Lindvika w Klingenthal

Druga wygrana Lindvika w Klingenthal
fot: flickr.com

Ten weekend w Klingenthal z pewnością należał do Mariusa Lindvika. Norweg triumfował w obu konkursach Pucharu Kontynentalnego - sobotnim i niedzielnym. Dzisiaj zwycięstwo przyniosły mu skoki na 140. i 141. metr. Powody do zadowolenia może mieć też Kuba Wolny, który zajął drugie miejsce (128 i 138 metrów). Podium uzupełnił Słoweniec Anze Lanisek (132,5 i 134 metry).

Czwarty był Norweg Halvor Egner Granerud, a piąty Niemiec Andreas Wank. Za nimi znalazło się trzech Austriaków: Ulrich Wohlgenannt, Manuel Poppinger i Philipp Aschenwalnd. Dziewiątą pozycję zajął David Siegel. Pierwszą dziesiątkę zamknął nasz rodak Paweł Wąsek.

Pozostali Polacy spisali się nieźle. Tomek Pilch uplasował się na 16. miejscu, a Klimek Murańka na 22. Do drugiej serii nie udało się awansować Przemkowi Kantyce, który ostatecznie zajął 37. lokatę. 

Liderem klasyfikacji generalnej Pucharu Kontynentalnego jest oczywiście Marius Lindvik (972 punkty). Siódmy obecnie jest Tomek Pilch (522 punkty). 

W następny weekend Puchar Kontynentalny będzie gościła u siebie norweska Rena. Zapraszamy! 

1:32 AM

Lindvik wygrywa PK w Klingenthal!

W ten weekend nie ma zawodów Pucharu Świata, powrócił za to Puchar Kontynentalny a wraz z nim kolejne emocje. Tym razem zawitaliśmy do Klingenthal, gdzie wygrał młody norweski talent z mocno zarysowaną szczęką Marius Lindvik. Drugi był Philipp Aschenwald, a trzeci....Jakub Wolny. 

Pierwsza seria była...wyjątkowo loteryjna. Przerywana kilka razy, nie była tak emocjonująca jak druga. W takich warunkach najlepiej poradził sobie Marius Lindvik, który skoczył 146 metrów i tym samym wyprzedził o 6.1 punktów Philippa Aschenwalda (134 metry). Zaraz za nimi znalazł się Jakub Wolny (138 metrów) i taka trójka pozostała do końca rywalizacji. 

Zaraz za nimi znajdowali się Halvor Egner Granerud (139 m), Nejc Dezman (127,5 m), Stefan Huber (132,5 m), David Siegel (133,5 m), Andreas Schuler (130,5 m), Pius Paschke (133,5 m) i Daniel Huber (128 m).

W drugiej serii Lindvik skoczył 133 metry i jego przewaga do Achenwalda (132 metry) zmalazła do 0.2 punktu. Jakub Wolny zachował swoją pozycję po skoku na odległość 128.5 metra. Dalej byli Nejc Dezman (135.5 metra), Halvor Egner Granerud (126,5 m) i David Siegel (134,5 m), Pius Paschke (128,5 m), Stefan Huber (128,5 m), Filip Sakala (130 m) oraz Robin Pedersen (131 m).

A Polacy? No cóż. 

Do finałowej serii awansowała trójka. Poza Wolnym byli to dwudziesty trzeci Klemens Murańka (121 m) oraz dwudziesty ósmy Przemysław Kantyka (115,5 m). Wąsek i Pilch nie zdołali wywalczyć miejsca w czołowej "30". Finalnie, Murańka był 26. a Kantyka 28. 






Copyright © 2016 Skoki okiem Kobiet , Blogger