7:24 PM

Žaba wygrywa drugi konkurs PK w Erzurum!

Žaba wygrywa drugi konkurs PK w Erzurum!

Przepraszamy za małe opóźnienie, ale trzeba było ochłonąć po Mistrzostwach Świata w Lotach. My jednak teraz zajmiemy się zmaganiami w tureckim Erzurum. Jak już wiecie, w dniu dzisiejszym odbyły się dwa konkursy. Pierwszy tak, jak wam Tysia pisała, wygrał David Siegel. W drugim triumfowała Žaba, bo tak zwą Anze Laniska koledzy z drużyny. Jest to jego pierwszy triumf w zawodach niższej rangi w tym sezonie. Drugie miejsce przypadło pechowemu Mariusowi Lindvikowi, który odzyskał prowadzenie w klasyfikacji generalnej Pucharu Kontynentalnego, a może jednak nie taki pechowy?. Trzecią pozycję zajął  rodak zwycięzcy, Tomaz Naglic. Jak spisali się nasi rodacy? Aleksander Zniszczoł był 9., Przemysław Kantyka 13., Klemens Murańka 18., a Krzysztof Leja 27. Wszyscy Polacy, którzy udali się do Turcji, punktowali w obu konkursach. 

3:40 PM

Tande najlepszy w serii próbnej w Oberstdorfie

Tande najlepszy w serii próbnej w Oberstdorfie

Zakończyła się właśnie seria próbna przed III i IV serią konkursu indywidualnego Mistrzostw Świata w Lotach. Triumfował w niej, bez niespodzianki, obecny lider zawodów Daniel-Andre Tande. Norweg doleciał do 211,5 metra (162,1 pkt). Zaraz za nim znalazł się Kamil Stoch (215,5 metra) z 3 punktami straty. Trzeci był Andreas Stjernen (216,5 metra - 5,3 pkt do zwycięzcy). 

Na czwartej pozycji uplasował się Richard Freitag (209 metrów), który w konkursie bronić będzie zajmowanego obecnie drugiego miejsca. Reszta Polaków spisała się dobrze. Siódmy był Dawid Kubacki (203,5 metra), dziesiąty Piotr Żyła (201 metrów) i siedemnasty Stefan Hula (181 metrów). Z udziału w serii próbnej zrezygnowali nasz staruszek Noriaki Kasai i Jernej Damjan. 

Punktualnie o godzinie 16 rozpocznie się druga część konkursu indywidualnego. Przygotujcie się na wielkie emocje! 

12:53 PM

David Siegel wygrywa w Erzurum

David Siegel wygrywa w Erzurum
Pierwszy z dwóch konkursów Pucharu Kontynentalnego w Turcji rozpoczął się dzisiaj o godzinie 11:00, a nie tak jak planowano - wczoraj. Powodem przesunięcia zawodów były zbyt silne podmuchy wiatru. Dziś już jednak udało się rozegrać zawody.


Już w serii próbnej najlepiej spisał się David Siegel, który oddał skok ''treningowy'' na 129,5 metra, przy czym Niemiec miał dodane aż 9,6 pkt za niekorzystny wiatr. Za nim plasował się Anze Lanisek, który uzyskał aż 134,5 metra, ale za to miał 2 punkty odjęte za warunki, co w końcowym efekcie w serii próbnej dało zwycięstwo Siegela.

Pierwsza seria konkursu rozpoczęła się z belki 19, jednak zaraz po skoku Klemensa Murańki (132,5 m) została obniżona o jedno ''oczko'', co nie przeszkodziło jednak w oddawaniu dalekich skoków. Podczas pierwszej części konkursu wiatr wiał dosyć mocno pod narty. Najwięcej punktów z tego tytuły miał odjęte Samet Katra, bo aż 16,5. Bardzo dobrze spisał się młody Jonathan Learoyd, który oddał skok na 137 metrów i prowadził na półmetku zmagań. Tuż za nim uplasował się faworyt do wygrania rywalizacji - David Siegel, którego pierwsza próba wyniosła 138 metrów i znalazł się minimalnie, bo 0,2 pkt za Francuzem. ''Podium'' dopełnił Andreas Wank, po dobrym skoku na 135,5 metra. Najlepiej z Polaków sklasyfikowany był Aleksander Zniszczoł (8. miejsce), wszyscy reprezentanci naszego kraju awansowali do drugiej serii.

W finałowej części zmagań Siegel nie dał nikomu już żadnych złudzeń, pewnie wygrywając konkurs i ustanawiając rekord skoczni dzięki próbie na 144. metr. Na drugim miejscu utrzymał się Learoyd, jednak z dużą stratą do Niemca. Na ostatni stopień podium wskoczył za to Marius Lindvik, który oddał skok na 140,5 metra. Aleksander Zniszczoł utrzymał swoje miejsce z pierwszej serii i był najlepszym z Polaków w pierwszym konkursie. Tuż za nim, bo na 9. miejscu uplasował się Krzysztof Leja. Pozostali Polacy znaleźli się na miejscach: 10. Klemens Murańka, 11. Przemysław Kantyka, czyli mieliśmy czterech naszych reprezentantów pod rząd.

11:46 PM

Michael Hayboeck kontuzjowany!


Po stabilnym skoku Austriaka w kwalifikacjach wydawało się, że będzie on dziś walczył o to, by na półmetku rywalizacji zajmować jak najwyższe miejsce i mieć w sobotę dobrą pozycję wyjściową do ataku na czołowe miejsca lub chociaż pierwszą ''10''. Tak się jednak nie stało. Kto z was oglądał ten feralny skok, ja wolałabym, go nie widzieć musiał zauważyć, że Hayboeck problemy miał zaraz po wyjściu z progu i już wtedy zawał przechodziło pewnie wiele jego kibiców, jednak opanował to i mimo krótszego skoku wszystko wydawało się w porządku, lecz zaraz przyszły problemy przy lądowaniu. Reprezentantowi Austrii odjechała lewa narta i sekundę później Michael z impetem uderzył głową i plecami o zaskok. Jak szybko upadł, tak szybko wstał i o własnych siłach, z towarzystwem służb medycznych opuścił zeskok skoczni w Oberstdorfie. Pomimo upadku skoczek zakwalifikował się do drugiej serii, zajmując 28. miejsce. Mimo to nie pojawił się na belce startowej. Austriak skarżył się na ból łokcia i został zabrany do pobliskiego szpitala na badania, które miały potwierdzić lub zaprzeczyć kontuzji. Kilka godzin później portal kleinezeitung.at poinformował o problemach zdrowotnych 26-latka. Michael obił łokieć oraz zdiagnozowano u niego rozdarcie włókien mięśniowych w przedramieniu. Aktualnie obrzęk nie pozwala mu na pełne rozprostowanie stawu łokciowego. Zapytamy więc co z jego występem, chociażby w drużynówce? Lekarz austriackiej kadry wypowiada się, że wszystko zależy od tego, jak długo opuchlizna będzie przeszkadzać w rozprostowaniu stawu oraz jak to będzie wpływać na skoki Michaela. Sam zainteresowany wykazuje się jednak dobrym humorem, opisując powyższe zdjęcie: ,,To chłopiec''. No cóż, gratulujemy małych Kraftboecków. Co, jeśli Michael nie będzie w stanie wystąpić w konkursie drużynowym? Jeśli nadarzy się taka sytuacja miejsce Hayboecka zajmie Florian Altenburger. W takim składzie medalu im nie wróżę. Trzymamy kciuki za jak najszybszy powrót Austriaka do zdrowia. 

9:56 PM

Skoczkowie, którym kontuzja zniszczyła karierę - Daniela Irashko-Stolz

Skoczkowie, którym kontuzja zniszczyła karierę - Daniela Irashko-Stolz
W świecie skoków narciarskich nadal niewiele mówi się o kobietach. Ciężkie kontuzje dotykają również skoczkinie i często doprowadzają do końca ich karier. W tym przypadku mamy do czynienia z osobą, która mimo dużego pecha nadal się nie poddała. W tym sezonie nie zobaczymy jej często na skoczniach świata, ale kto wie, co będzie za rok. W naszym nowym cyklu czas na historię Danieli Irashko-Stolz. 


Foto: Phillymag.com


Daniela Irsahko-Stolz jest uważana za pierwszą tak utytułowaną skoczkinię austriacką. Urodziła się 21 listopada 1983 roku w Eisenerz i na swoim koncie ma takie trofea jak wicemistrzostwo olimpijskie w Sochi, indywidualne złoto (2011) i brąz (2013) mistrzostw świata czy wicemistrzostwo świata drużyn mieszanych z 2017 roku. Poza tym trzykrotnie wygrała klasyfikację generalną Pucharu Kontynentalnego, w tym dwukrotnie w czasach, kiedy to właśnie ta liga była w skokach żeńskich uważana za najważniejszą. Raz sięgnęła też po Kryształową Kulę. Dodatkowo na swoim koncie ma również żeński rekord świata w długości skoku - ustanowiła go na skoczni Kulm 29 stycznia 2003 roku. Rekord ten do dnia dzisiejszego jest niepobity i wynosi 200 metrów. 

Do 2013 roku znana była jako Daniela Irashko. Głośno zrobiło się o niej w mediach na całym świecie za sprawą ślubu, jaki wzięła ze swoją obecną żoną. Isabelą Stolz. Jej nazwisko przyjęła jako drugie i oficjalnie występuje obecnie jako Daniela Irashko-Stolz. 

Pierwszym nieszczęśliwym okresem dla 34-letniej zawodniczki był sezon 2012/13. Wycofała się ona wtedy z Pucharu Świata z powodu zerwania więzadła krzyżowego przedniego oraz uszkodzenia stawy skokowego w lewej nodze. Uraz ten nie pozwolił jej na starty w konkursach Mistrzostw Świata w Val di Fiemme. 

W lutym 2014 roku nad austriacką zawodniczką ponownie zgromadziły się czarne chmury. Podczas treningu na obiekcie w Seefeld doznała ona urazu prawej łąkotki, co wykluczyło ją z zawodów do końca sezonu. Pech wydawał się być o tyle większym, że w sezonie 2013/14 Daniela wygrała dwa konkursy indywidualne, sześć razy stawała na podium i wywalczyła srebrny medal podczas Igrzysk Olimpijskich w Sochi. 

Kiedy wszystko wydawało się iść zgodnie z planem, w październiku 2017 roku świat obiegła wiadomość o ponownej kontuzji zawodniczki. Podczas marcowych treningów w Planicy odczuwała ona ból w kolanie, który zakończył się kolejną w jej karierze, bo już szóstą, operacją. Rehabilitacja nie pozwoliła jej na regularny udział w obecnym sezonie. Zawodniczka jednak nie ma zamiaru rezygnować ze swojej kariery. Jak sama mówi, skoki sprawiają jej zbyt duża radości, żeby zniknęły tak łatwo z jej życia. 


5:17 PM

Daniel-Andre Tande mistrzem świata, Kamil Stoch wicemistrzem!

Daniel-Andre Tande mistrzem świata, Kamil Stoch wicemistrzem!

Zwycięzca kwalifikacji, Daniel-Andre Tande prowadził po pierwszej serii konkursu indywidualnego Mistrzostw Świata w Lotach. Przypominamy, że czekają nas jeszcze trzy. Norweg uzyskał odległość 212 metrów (207,2 pkt). Warto dodać, że skakał on z kilku belek niżej niż rywale. Drugie miejsce zajmujował Richard Freitag (228 metrów), który tracił do lidera 1,3 pkt. Na podium nie mogło brakować polskiego akcentu - Kamil Stoch plasował się na trzeciej pozycji, dzięki uzyskanym 230 metrom. Polakowi do Daniela-Andre Tande brakowało równo 2 pkt. Warto też wspomnieć, że Kamil oddał najdłuższy lot w pierwszej serii konkursowej. 

Reszta naszych rodaków również spisała się bardzo dobrze. W dalszej części rywalizacji zobaczymy całą trójkę. Dawid Kubacki obecnie zajmuje 14. miejsce (207,5 metra), Stefan Hula 17. (193 metry) a Piotrek Żyła 20. (190 metrów). 

W pierwszej serii nie obyło się bez upadków. Po lądowaniu na 171,5 metrze wywrócił się Michael Hayboeck, ale na szczęście Austriak podniósł się o własnych siłach. Co więcej, zakwalifikował się on do następnych serii zawodów. Ta sztuka nie udała się niestety m.in. Słoweńcowi Tilenowi Bartolowi.

Na półmetku rywalizacji czołowa trójka nie uległa zmianie. Wciąż prowadzi Daniel-André Tande, który wylądował na 227 metrze i obecnie ma 449,6 pkt. Drugi Richard Freitag skoczył 225 metrów i obecnie traci do lidera 10,9 pkt. Trzeci Kamil Stoch uzyskał odległość 219 metrów. Norweg ma nad nim już 17,8 pkt przewagi.

Pozostali Polacy nie zawiedli. Dawid Kubacki awansował na 10. pozycję (208 metrów), Stefan Hula na 14. (196,5 metra), a Piotr Żyła pozostał na swojej 20. lokacie (183,5 metra).

W drugiej serii nie wystąpił Michael Hayboeck, który został przewieziony do szpitala na dokładne badania. Zastąpił go Rosjanin Michaił Nazarow. Trzymamy kciuki, żeby z sympatycznym Austriakiem było wszystko w porządku!

W trzeciej serii Mistrzostw Świata w Lotach, której rozpoczęcie opóźniło się o pół godziny z powodu złych warunków pogodowych, prowadzenie utrzymał Daniel-Andre Tande. Norweg wylądował na 200. metrze. Słabszy skok przez problemy w powietrzu oddał Richard Freitag (190,5 metra), dzięki czemu na drugie miejsce wysunął się Kamil Stoch (211,5 metra)! Polak traci do lidera 13,3 pkt. Niemiec jest obecnie trzeci. Tande ma nad nim aż 24,3 pkt przewagi.

Pochwalić należy również pozostałych Polaków. Na 10. lokacie cały czas utrzymuje się Dawid Kubacki (215,5 metra), a awans zaliczyli Stefan Hula (192,5 metra - 13. pozycja) i Piotrek Żyła (198,5 metra - 17. pozycja).

Czwarta seria, która miała być finałową, została odwołana z powodu zbyt mocnego wiatru, a więc można powiedzieć oficjalnie, że Daniel-Andre Tande został mistrzem świata w lotach narciarskich! Norweg sam nie mógł w to uwierzyć i po ogłoszeniu wyników rozpłakał się, co było najbardziej uroczą rzeczą, jaką zobaczyłam w ostatnim czasie. Dla nas niezwykle radosną wiadomością jest fakt, że Kamil Stoch zdobył dzisiaj srebrny medal! Po raz drugi w historii, po 39 latach, jeden z naszych rodaków ponownie stanął na podium Mistrzostw Świata w Lotach! Brązem, bardzo zasłużenie, może cieszyć się Richard Freitag. Ogromne gratulacje dla całej trójki!

Czwartą pozycję zajął Stefan Kraft, piątą Andreas Stjernen, szóstą Peter Prevc, a siódmą Andreas Wellinger. Na ósmej lokacie uplasował się Johann Andre Forfang, a na dziewiątej Robert Johansson.

Dawid Kubacki ostatecznie był dziesiąty, Stefan Hula trzynasty, a Piotrek Żyła siedemnasty. Ich wysokie miejsca dają nam duże nadzieje na konkurs drużynowy. Czy Polacy zdobędą medal? Okaże się już jutro. Początek zawodów o godzinie 16! 

3:47 PM

Daniel-André Tande zwycięzcą kwalifikacji do MŚwL!

Daniel-André Tande zwycięzcą kwalifikacji do MŚwL!

Kwalifikacjami do konkursu indywidualnego rozpoczęliśmy Mistrzostwa Świata w Lotach w Oberstdorfie! Pomimo, że stały one pod znakiem padającego śniegu i kręcącego wiatru, to mieliśmy okazję obejrzeć kilka dalekich prób. Największą odległość uzyskał Daniel-André Tande, który skoczył aż 238,5 metra (222,1 pkt) i pobił rekord Heini-Klopfer-Skiflugschanze! Za Norwegiem uplasował się Kamil Stoch (232 metry). Polak długo prowadził w kwalifikacjach, ale ostatecznie stracił do Daniela 11,4 punkta. Trzeci był Andreas Stjernen (217 metrów). Do zwycięzcy zabrakło mu 12 punktów. 

Zaraz za podium znaleźli się Stefan Hula i Stefan Kraft (obaj 217 metrów). Nie dość, że dzielą imię, to jeszcze taką samą odległość uzyskali... Na szóstym miejscu uplasował się powracający do rywalizacji Richard Freitag (219,5 metra). Widać, że przez ten czas Rysiek nie stracił wysokiej formy. 

Generalnie kwalifikacje przebiegły bez większych niespodzianek. W konkursie indywidualnym, który rozpocznie się już za chwilę, zobaczymy też pozostałą dwójkę Polaków - Dawida Kubackiego (211,5 metra - 8. lokata) i Piotra Żyłę (201,5 metra - 14. lokata). 

1:48 PM

FIS Cup Zakopane - zdjęcia dzień drugi

FIS Cup Zakopane - zdjęcia dzień drugi
Podejrzewamy, że wszyscy żyją już Mistrzostwami Świata w Lotach, ale pozwólcie nam jeszcze raz wrócić do minionego weekendu w Zakopanem. Tym razem mamy dla Was garść zdjęć z drugiego dnia zawodów z cyklu FIS Cup. Zapraszamy!























6:13 PM

Zapomniane skocznie - Haginoyama

Zapomniane skocznie - Haginoyama
 
(fot: skisprungschanzen.com)

Dzisiaj w naszym cyklu ,,Zapomniane skocznie'' chciałabym przedstawić krótko jedną z japońskich skoczni - Haginoyamę w miejscowości Iwamizawa, niedaleko słynnego miejsca, które pojawia się w kalendarzu Pucharu Świata czyli Sapporo.

Haginoyama to skocznia, której punkt konstrukcyjny wynosi 35 metrów. Została ona wybudowana w roku 1975. Obiekt nigdy nie gościł zawodów wyższej rangi. W dzisiejszych czasach Haginoyama gości tylko amatorskich skoczków. Nigdy też nie odbyły się tutaj zaowdy wyższej rangi.

Miejmy nadzieję, że skocznia ta stanie się obiektem na którym będzie się rozwijać przyszłość japońskich skoków.

5:43 PM

Krzysztof Biegun: Wróciła szansa i pomyślałem sobie, że byłbym głupi jakbym miał jej nie wykorzystać

Krzysztof Biegun: Wróciła szansa i pomyślałem sobie, że byłbym głupi jakbym miał jej nie wykorzystać


Krzysztof Biegun zaistniał w świecie skoków podczas konkursu w Klingenthal w 2013 roku, kiedy to nieoczekiwanie wygrał jednoseryjny konkurs. Był to Jego jedyny wielki sukces, a z czasem forma dająca miejsce w pierwszym składzie kadry uciekła. Apogeum nastąpiło tej jesieni, kiedy to wraz z Andrzejem Stękałą zostali wyrzuceni z kadry B prowadzonej przez Radka Żidka. Powodem było niespełnienie postawionych na sezon letni zadań. Po kilku miesiącach spędzonych na pracy niezwiązanej ze skokami obaj powrócili do struktur PZN-u, tym razem trafiając pod opiekę Macieja Maciusiaka i jego zespołu.

Podczas zawodów Fis Cup w Zakopanem Krzysztof Biegun był jednym z Polaków, który punktował podczas obu dni konkursów. W sobotę zajął 29., a w niedzielę 30. miejsce, tym samym zamykając stawkę. Jak sam zawodnik ocenia - skoki w pierwszych seriach były dobre, niestety w drugich na odwrót. Zniknęła też blokada, o której mówił jeszcze przed wycofaniem się ze świata skoków. Latem oddawał świetne skoki na treningach, po czym na zawodach „odcinało” mu nogi co uniemożliwiało oddawanie dalekich prób. Powrócił również spokój podczas zawodów. „Bardziej, szczerze powiedziawszy, stresowałem się zawodami tydzień temu, Mistrzostwami TZN-u no i Mistrzostwami Polski. Jakoś chciałem się tak wstrzelić i w miarę mi to wyszło, a teraz to bardzo spokojnie”.
Biegun oraz Stękała powrócili do skakania po propozycji Adama Małysza, który zaoferował im powrót do kadr. Wróciła szansa i pomyślałem sobie, że byłbym głupi jakbym miał jej nie wykorzystać i nie spróbować, bo to jest jednak coś, co się robi całe życiemówi skoczek z Gilowic. Jak sam przyznaje nie głód, ale chęć wykorzystania danej szansy skłoniła go do powrotu na skocznię. Jest zadowolony z możliwości powrotu do treningów i jednocześnie świadomy tego, że musi ciężko pracować. Jako aspekt, który musi poprawić przede wszystkim, wymienia wagę. Jednocześnie wciąż pracuje nad rzeczami na skoczni. Ciężkie treningi przynoszą efekty i zawodnikowi idzie coraz lepiej. „Testy na platformie pokazują, że już wróciłem do poziomu, na którym byłem fizycznie przed przerwą, jest nawet troszkę lepiej”.

Przy powrocie na szczyt ma mu pomóc współpracująca z kadrą juniorów dietetyk Magdalena Wieczorek. Skoczek bardzo ją chwali: „Tak samo czy to odnośnie diety, czy odżywek, suplementacji Pani Magda ma dużą wiedzę i przekazuje nam wszystko”. Kontynuuje też nawiązaną w zeszłym sezonie współpracę z psychologiem Łukaszem Miką z fundacji "Myśl Pozytywnie, Działaj Odważnie". „Nie jest to kontakt psycholog-zawodnik, tylko dobry kolega, przyjaciel, który chce mi pomóc i często ze mną rozmawia”.

W ciągu tego tygodnia Biegun wraz ze swoimi kolegami z kadry uczestniczy w treningach na hali i siłowni w Szczyrku. Następnymi zawodami, w których weźmie udział, jest Fis Cup, rozgrywany tym razem w Planicy. W następny weekend skoczka wraz z Andrzejem Stękałą będzie można zobaczyć w Zakopanem na Pucharze Świata, gdzie obaj będą skakać jako przedskoczkowie.

3:32 PM

Bartosz Czyż: Początek sezonu był ciężki

Bartosz Czyż: Początek sezonu był ciężki

Naturalnie, jak każdy kibic zwracamy uwagę na tych najlepszych, na tych, którym udało się zadebiutować i utrzymać w Pucharze Świata, wygrywając przy tym któryś ze startów. Jednak by się tam dostać trzeba przejść najpierw drogę juniora, który musi borykać się między innymi z okresem dojrzewania. ,,Przez ostatni rok sporo urosłem, jednak póki co i na szczęście nic się nie zmienia pod względem technicznym,, mówi nam Bartosz Czyż, który jest jednym z najlepszych polskich juniorów w chwili obecnej.

 Podczas zawodów FIS Cup'u również zaprezentował dobrą i stabilną formę, zajmując kolejno 6. oraz 7. miejsce. Jak sam przyznaje swoje starty na Wielkiej Krokwi uznaje za bardzo pozytywne, ze względu na to, że skoki oddane podczas konkursów były lepsze niż w treningach i lepsze ostatnimi czasy co jest dużym krokiem naprzód. Musimy przyznać, że lato, jak i początek zimy wyglądały w jego wykonaniu zdecydowanie lepiej, niż występ podczas Mistrzostw Polski, gdzie zajął 18. miejsce. ,,Początek sezonu był ciężki, wiele konkursów oraz dalekie podróże, które dosyć mnie zmęczyły,,. Zapytany o to, czy obniżkę formy ma już za sobą, bo przecież wydaje się być murowanym kandydatem do startów podczas Mistrzostw Świata Juniorów, Bartosz Czyż żywi nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej, jednak przyznaje, że jest jeszcze kilka elementów, nad którymi musi pracować. ,,W tym momencie przede wszystkim pracuję nad tym, aby te skoki były trafione w próg, oraz nad kilkoma innymi elementami technicznymi,,.

Konkursy z cyklu FIS Cup odbyły się na nowej, wyremontowanej Wielkiej Krokwi, czym zainaugurowały zawody FIS'u na tej skoczni. Różni się ona trochę od obiektu, na którym zawody Pucharu Świata mogliśmy obserwować rok temu. Junior z Wisły, zmiany ocenia na pozytywne. ,,Rozbieg bardzo dobrze znaliśmy, pod tym kątem nic się nie zmieniło. Sama skocznia jest teraz troszkę trudniejsza, ale bardzo przyjazna,,. Pozostając w temacie Zakopanego oraz Pucharu Świata, zapytaliśmy Bartosza o jego ewentualny start na tej imprezie, jak jednak mówi, nie jest w stanie aktualnie powiedzieć, czy na niej wystąpi, jeśli jednak tak się stanie, będzie to ogromny zaszczyt i motywacja do dalszych treningów.

Aktualnie Bartosz Czyż razem z Tomaszem Pilchem i Pawłem Wąskiem, w związku ze zbliżającymi się Mistrzostwami Świata Juniorów odpoczywa od występów na arenie międzynarodowej.

3:20 PM

Zaczynamy z małym poślizgiem!

Zaczynamy z małym poślizgiem!

Czas na długo wyczekiwane Mistrzostwa Świata w Oberstdorfie. O 13:30 zaczęły nam się dwie serie treningowe przed dzisiejszymi kwalifikacjami. Pierwszą z nich wygrał Daniel Andre Tande z wynikiem 223,5 metra. Drugie miejsce przypadło Kamilowi Stochowi, a jego odległość wynosiła 214,5 metra. Czołową trójkę dopełnił Słoweniec - Anze Semenic, który lądował trzy metry bliżej od Polaka. Jak wypadli Polacy? Stefan Hula był 14. Polak skoczył 179 metrów, a do odległości miał ponad 40 punktów dodanych. Kolejny z biało-czerwonych Piotr Żyła uplasował się na 16. pozycji, Dawid Kubacki na 20., a Maciej Kot zajął 29. miejsce. Co do drugiego treningu to zaczął się on zaraz po ukończeniu pierwszego i niestety nie udało się go dokończyć. Skoki oddało tylko trzech skoczków z powodu złych warunków pogodowych. Walter zrób coś z tym wiatrem. Teraz zostaje nam tylko czekać na kwalifikacje i trzymać kciuki, żeby się odbyły. Jak już wiecie, trener może w nich wystawić tylko czterech zawodników danego kraju. Stefan Horngacher zdecydował się na ciekawy skład, albowiem wybrał najlepszych na treningu. Konkurs bez Macieja Kota.

10:38 AM

Zapowiedź Mistrzostw Świata w Lotach + składy

Zapowiedź Mistrzostw Świata w Lotach + składy
fot: skisprungschanzen.com
 
Nie wiem jak Wy, ale ja jestem niezwykle podekscytowana, ponieważ już dzisiaj rozpoczną się wyczekiwane przez wszystkich Mistrzostwa Świata w Lotach! Są one pierwszą, obok Igrzysk Olimpijskich, ważną imprezą w tym sezonie. Zmagania odbędą się w niemieckim Oberstdorfie, który już po raz szósty będzie gospodarzem tak znaczących zawodów.

Tegoroczne Mistrzostwa Świata w Lotach zostaną rozegrane na skoczni Heini-Klopfer-Skiflugschanze (HS 235). Jej punkt K znajduje się na 200. metrze. Została ona zbudowana w 1949 roku z inicjatywy wielu niemieckich skoczków, między innymi Heiniego Klopfera. Obiekt posiada tory lodowe oraz sztuczne oświetlenie, a że prognozy pogodowe nie są zbyt optymistyczne, to organizatorzy będą mogli przeciągać konkursy do woli. Skocznia ta teoretycznie umożliwia loty do 250 metrów. Rekord Heini-Klopfer-Skiflugschanze jest jednak trochę mniej imponujący - wynosi 238 metrów i należy do Andreasa Wellingera. Sympatyczny Niemiec ustanowił go 5. lutego 2017 roku, czyli wtedy, co przyjechał Robert Lewandowski, pamiętacie?

Poprzednie Mistrzostwa Świata w Lotach odbyły się w austriackim Tauplitz/Bad Mitterndorf na skoczni Kulm w 2016 roku. Mistrzem został wtedy dominator Peter Prevc. Na podium stanęli również Kenneth Gangnes i Stefan Kraft. Drużynowo najlepsi okazali się Norwegowie, przed Niemcami i Austriakami. Dla Polaków tamte Mistrzostwa nie były zbyt szczęśliwe. W konkursie indywidualnym wystąpiło tylko trzech naszych rodaków - Dawid Kubacki (15. miejsce), Stefan Hula (21. miejsce) i Klemens Murańka (26. miejsce). Drużyna również nie błysnęła - do wymienionych wcześniej chłopaków dołączył Kamil Stoch i razem zajęli piątą pozycję. Z całego serca trzymam kciuki, aby w tym roku było o wiele lepiej!
 
 
Program zawodów:
 
Czwartek, 18.01.2018:
13:30 - oficjalny trening
16:00 - kwalifikacje
 
Piątek, 19.01.2018:
15:00 - seria próbna
16:00 - I i II seria konkursu indywidualnego
 
Sobota, 20.01.2018:
15:00 - seria próbna
16:00 - III i IV seria konkursu indywidualnego
 
Niedziela, 21.01.2018:
15:00 - seria próbna
16:00 - konkurs drużynowy
 
 
Składy poszczególnych reprezentacji (na trening):
 
Polska:
  • Kamil Stoch 
  • Dawid Kubacki 
  • Maciej Kot 
  • Piotr Żyła 
  • Stefan Hula 

Niemcy:
  • Andreas Wellinger 
  • Markus Eisenbichler 
  • Richard Freitag
  • Karl Geiger 
  • Stephan Leyhe 

Austria:
  • Stefan Kraft
  • Clemens Aigner 
  • Michael Hayboeck
  • Manuel Poppinger 
  • Florian Altenburger 

Norwegia:
  • Daniel-Andre Tande 
  • Anders Fannemel
  • Robert Johansson
  • Johann Andre Forfang
  • Andreas Stjernen
  • Halvor Egner Granerud

Słowenia:
  • Jernej Damjan 
  • Anze Semenic 
  • Peter Prevc 
  • Tilen Bartol 
  • Domen Prevc 
  • Ziga Jelar 

Japonia:
  • Junshiro Kobayashi 
  • Ryoyu Kobayashi 
  • Noriaki Kasai 

Szwajcaria:
  • Simon Ammann 
  • Gregor Deschwanden 
  • Killian Peier 
  • Andreas Schuler 

Stany Zjednoczone:
  • William Rhoads 
  • Kevin Bickner 
  • Michael Glasder 

Czechy:
  • Cestmir Kozisek

Francja:
  • Vincent Descombes Sevoie

Włochy:
  • Sebastian Colloredo 
  • Alex Insam 
  • Davide Bresadola

Rosja:
  • Dmitrij Wasiljew 
  • Denis Korniłow
  • Aleksiej Romaszow 
  • Michaił Nazarow 

Finlandia:
  • Janne Ahonen
  • Eetu Nousiainen
  • Jarkko Maeaettae
  • Antti Aalto

Kazachstan:
  • Marat Żaparow 
  • Konstantin Sokolenko

Estonia:
  • Martti Nomme

Kanada:
  • Mackenzie Boyd-Clowes

8:58 PM

Maciej Maciusiak: Wszyscy są zaskoczeni, że aż tak dobrze idzie.


W dniach 13-14.01.2018 roku w Zakopanem podczas Fis Cup zaprezentowali się zawodnicy, wśród których nie zabrakło polskich juniorów. Najlepiej zaprezentowali się Bartosz Czyż, Paweł Wąsek i Krzysztof Leja.

"Dobre konkursy dla Czyża i Wąska." - potwierdza trener Maciusiak.

Warunki podczas konkursów w Zakopanem nie rozpieszczały zawodników: "ciężkie warunki, jak dla juniorów" - mogliśmy usłyszeć od szkoleniowca polskiej kadry.

Wciąż świeżym tematem są Mistrzostwa Świata Juniorów.
Reprezentanci Polski dobrze się prezentują, więc czy możemy liczyć na dobre występy naszych zawodników podczas tak ważnej imprezy? 
Trener Maciusiak zapewnia nas: "To nie był najwyższy poziom. Zostawiamy coś na Mistrzostwa. Nie wyciągamy wszystkiego na wierzch. Informacje co do składu na w.w Mistrzostwa zostaną ogłoszone niedługo" 
Jak możemy podsumować ostatnie konkursy Fis Cup-u? "Skończyliśmy kontrolnie, treningowo. Mamy swój cel."

Z Zakopanem dla SkokiokiemKobiet.pl,
Zuzanna Wydera

8:47 PM

Pungertar i Greiderer zakończyli kariery

Pungertar i Greiderer zakończyli kariery
Ostatnio zza granic Polski docierają do nas same nieprzyjemne informacje. Najpierw pobity Iulian, a teraz dwie zakończone kariery. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie młody wiek obu zawodników. Krótko przedstawię wam ich historię i powiem skąd, ewentualnie możecie ich kojarzyć.

fot:. fis-ski.com
Zacznijmy od Słoweńca. Matjaz Pungertar ma 27 lat i reprezentował klub SSK Menges. Na co dzień skoczek wraz ze swoją wybranką zajmują się zawodowo fotografią dziecięcą i ślubną. 30 sierpnia 2011 r. miał miejsce jego debiut w Pucharze Świata podczas zawodów w Willingen. Zajął on wtedy 45. miejsce. Jego największym osiągnięciem w konkursach PŚ jest szóste miejsce w Niżnym Tagile w sezonie 2014/15. Zwyciężył on raz podczas rywalizacji w Ałmatach z cyklu Letniego Grand Prix. To chyba tyle z tych najważniejszych osiągnięć. Na jednej ze Słoweńskich stron przeczytałyśmy, że Pungertar zakończenie swojej kariery tłumaczy problemami, z którymi się zmagał czy to mentalnymi gdzie nie osiągał takich rezultatów, jak oczekiwał czy zdrowotnymi jak ból pleców, a do tego Matjaz w niedalekiej przyszłości razem ze swoją partnerką spodziewają się dziecka.
Nie wiem, czy Simon wybrał specjalnie taki moment do ogłoszenia takiej decyzji, czy to było przypadkowe, ale trzeba uznać, że skumulowało się wszystko w jedno. Simon Greiderer ma 21 lat jutro kończy 22 i reprezentował klub HSV Absam-Bergisel. Debiutował w Pucharze Świata w sezonie 2013/14 podczas konkursu w Bischofshofen gdzie zajął 48. miejsce. Dwukrotny medalista Mistrzostw Świata Juniorów. W 2014 r. podczas MŚJ razem z Ulrichem Wohlgenanntem, Eliasem Tollingerem i Patrickiem Streitlerem wywalczyli srebrny medal w konkursie drużynowym, a rok później w prawie takim samym zespole tylko zamiast Ulricha był Philipp Aschenwald, zdobyli brąz, a Simon w zmaganiach indywidualnych zajął dobre, 5. miejsce. W 2016 r. już niestety nie udało się wejść na podium, ale reprezentacja Austrii zajęła dobre 4. miejsce. W PŚ punktował tylko raz na skoczni mamuciej w Vikersund i zdobył jeden punkt. Dlaczego zakończył karierę? Nie podał jeszcze powodu, może to przez brak formy? Simon ewidentnie miał problem, żeby przebić się nawet do kadry B Austrii. Taki post umieścił wczoraj na swoim Instagramie. 

4:35 PM

PAMIĘTNE IO - TURYN 2006

PAMIĘTNE IO - TURYN 2006
 Podobny obraz
W oczekiwaniu na Mistrzostwa Świata w lotach narciarskich, które organizuje Oberstdorf, chciałabym przenieść Was do 2006 roku. Wtedy w dniach 10-26 lutego w malowniczym miasteczku Turyn odbyły się XX Zimowe Igrzyska Olimpijskie. 
Do Włoch przyjechało 2500 sportowców z 80 ekip. 
Przybyli tam, by toczyć zmagania w 15 dyscyplinach i 84 konkurencjach - w bobslejach, curlingu, hokeju, łyżwiarstwie,narciarstwie, snowboardingu, saneczkarstwie i skeletonie. Debiutowała także nowa dyscyplina o nazwie snowcross.

Igrzyska w Turynie mogły poszczycić się niezwykłymi maskotkami- Neve (powstała ze śniegu) i Gliz (powstały z lodu).

Klasyfikację medalową wygrali Niemcy z 29 medalami, tuż za nimi plasowały się Stany Zjednoczone z 25 medalami, oraz Austria z 23 krążkami.

Zajmijmy się teraz dla nas najważniejszą dyscypliną, czyli skokami narciarskimi. 
Zawodnicy rywalizowali w miasteczku Pragelato. W pierwszym konkursie organizowanym na skoczni HS 106 na podium stanęli Norweg Lars Bystøl, drugi był fin Matti Hautamäki, na 3 stopniu uplasował się inny Norweg Roar Ljøkelsøy. Najlepszy z Polaków - Adam Małysz zajął wtedy 7 miejsce skacząc na 101,5 i 102,5m.

Drugi konkurs, rozgrywany na skoczni dużej okazał się szczęśliwy dla Thomasa Morgensterna. Austriak wygrał zawody wyprzedzając o 0.1pkt swojego rodaka Andreasa Koflera, oraz Norwega Larsa Bystøla. Adam Małysz uplasował się na 14. pozycji.

W konkursie drużynowym triumfowała Austria w składzie: Andreas Widhölzl, Andreas Kofler, Martin Koch i Thomas Morgenstern. Drugie miejsce przypadło Finlandii z Hautamäkim , Ahonenem, Kiuru i Happonenem w składzie. Podium dopełnili norwescy skoczkowie - Lars Bystøl, Bjørn Einar Romøren, Roar Ljøkelsøy i Tommy Ingebrigtsen. Polska w składzie Mateja, Małysz, Hula i Stoch zajęła wtedy wysokie, 5 miejsce.

4:31 PM

Krzysztof Leja: Skaczę jak tylko mogę i ile mogę

Krzysztof Leja: Skaczę jak tylko mogę i ile mogę

Każdy, kto uprawia sport, wie jak bardzo jest on kosztowny, ile wyrzeczeń trzeba podjąć, żeby móc uprawiać wymarzoną dyscyplinę. Tym ciężej jest, gdy pojawiają się inne, nieprzewidziane trudności. Historia Krzysztofa Leji może służyć jako książkowy przykład tego, że jeżeli się czegoś bardzo pragnie, żadne kłody rzucane pod nogi nie są w stanie spowolnić.

Z młodym polskim skoczkiem udało nam się porozmawiać podczas zawodów FIS Cup w Zakopanem. Zawodnik pokazał się tam z bardzo dobrej strony, zajmując wysokie czwarte miejsce w sobotnim konkursie i osiemnaste w niedzielnym. Skoczek nie krył zadowolenia ze swojej dobrej dyspozycji. - Forma idzie mi cały czas w górę, brakuje mi jeszcze tak zwanego tajmingu, trafienia w próg, ale już wczoraj wyszło to w drugim skoku. No i leciało się. Dzisiaj nogi trochę nie pracowały tak jak powinny i było właśnie inne odczucie przez co troszkę spóźniałem odbicie, ale i tak nie jest źle - ocenił.

Warto podkreślić, że w sobotę Leja był najlepszym zawodnikiem spośród biało-czerwonych, mimo, że nie jest członkiem żadnej z kadr. Skoczek nie może niestety liczyć na wsparcie związku i musi sam opłacać swoje treningi i inne wydatki. Jak radzi sobie z tą sytuacją? - Trenuję dzięki temu, że jestem studentem i jestem w takim systemie studenckim w swoim klubie, gdzie jest wsparcie z centrali z AZS. W tym roku dość konkretnie obcięli nam fundusze, ponieważ Maciek, który był wliczany jeszcze rok wcześniej do grupy po prostu skończył studia i wszystkie jego wyniki zniknęły. Sytuacja bez wsparcia jest ciężka, teraz mieliśmy wszystko wyliczone tak, że starczyło mi na wyjazd do Ramsau, byliśmy tam 2 dni. Skoczyłem 4 treningi. Do tej pory mam oddane 50 skoków w tym sezonie, a jest już połowa stycznia. W takim czasie powinno się mieć ze 150 skoków, ale nie pozwalają mi inaczej, więc skaczę jak tylko mogę i ile mogę - tłumaczył Leja.

Decyzja o odsunięciu od kadry utalentowanego i perspektywicznego zawodnika już wcześniej odbijała się echem w skokowym świecie. Oliwy do ognia dolały jednak Mistrzostwa Polski, gdzie Leja spisywał się bardzo dobrze. Zapytani o tego zawodnika Apoloniusz Tajner i Adam Małysz stwierdzili, że obserwują go uważnie, jednak ma on problem z wagą i póki nie schudnie nie będzie mógł trenować w kadrze. Co na ten temat twierdzi sam zainteresowany? - To nie jest prawda, że jestem gruby. Gruba osoba to jest taka, która ma tłuszcz, która z tego tłuszczu może zejść, a ja nie mam tłuszczu tylko mięśnie, a żeby schudnąć z mięśni to musiałbym przerwać cały sezon i nie skakać. To byłoby nieopłacalne. Skakałbym na takich FIS Cupach, dajmy na to plasuję się teraz w pierwszej piątce, dwudziestce to wtedy bym się nawet do czterdziestki chyba nie załapał. To ma taki wpływ na odbicie, zmęczenie organizmu, bo trzeba spalać mięśnie. To nie jest tłuszcz! Miałem badania i wyszedł mi bardzo niski poziom tkanki tłuszczowej. Byłem w szoku, bo myślałem, że będzie troszeczkę więcej, ale  jest na granicy minimum - wyjaśnił zawodnik.

Co zatem sprawia, że osoba z minimalną ilością tkanki tłuszczowej uważana jest za grubą? Po prostu względy genetyczne. - Odziedziczyłem po ojcu budowę i muszę się strasznie pilnować. Nie mam dostępu do dietetyka, ułożonej diety, nie mam takich funduszy, by kupić sobie wszystkie rzeczy. - żalił się zawodnik - Jem zdrowo, jem dużo sałatek, warzyw, owoców. Raz byłem prywatnie u dietetyka, musiałem troszeczkę zapłacić, ale poszedłem, bo mi zależy. Chciałem wrócić do formy, a że niby miałem problem to poszedłem. Okazało się, że wtedy miałem wyższy wskaźnik tłuszczu, ale teraz latem on spadł i jestem zadowolony z tego.

Brak dostępu do dietetyka nie jest jedynym problem skoczka. Doskwiera mu także brak możliwości regeneracji po zawodach. Skoczek zaledwie raz miał możliwość skorzystać z pomocy fizjoterapeuty, podczas zeszłorocznej Uniwersjady. Przy okazji innych zawodów musi radzi sobie sam. - Często jak wstaję to czuję jak moje mięśnie są zbite i mnie bolą. Czasami przydałby się taki masaż, wiadomo. Radzę sobie więc inaczej. Wczoraj oglądaliśmy skoki, potem ułożyłem nogi na ścianie wyżej głowy. Wieczorem poszedłęm pobiegać, do tego ciepła zimna kąpiel. Rano wstałem zmęczony i śpiący, bolały mnie nogi, ale jakoś dałem radę - opowiadał Leja.

Dla skoczków z kadry narodowej cotygodniowe zawody są niczym chleb powszedni. Rozkład Krzysztofa Leji wygląda jednak zgoła inaczej. - Najczęściej w poniedziałek mamy siłownię, przyjeżdżam do COS albo Szkoły Mistrzostwa Sportowego, gdzie wybudowana jest nowa hala. We wtorek i środę robię trening w domu sam, bo wiem co mam robić, a trener ma zaufanie do mnie.Czwartek siłownia, w piątek i sobotę ponownie trening w domu, a w niedzielę albo odpoczynek, albo idę potruchtać - wyjaśnił.

Niewielka ilość treningów na skoczni sprawia, że zawodnik praktycznie nie ma szans porównywać swojej formy z innym skoczkami. Nie dziwi więc zatem, że celem Leji jest przede wszystkim pokazanie się w zawodach wyższej rangi. Na szczęście będzie mu to umożliwione już w najbliższy weekend. O czym jeszcze marzy Leja? - Moim celem i marzeniem w tej chwili jest żeby ktoś mnie zauważył, abym mógł dostać szansę powrotu do kadry. Wiadomo że jest wtedy dużo więcej możliwości, jeśli się w niej jest. Może ktoś w końcu przejrzy na oczy, bo sytuacja jest czasem trochę demotywująca - wyraził nadzieję.

Sympatycznemu skoczkowi życzymy właśnie tego. Miejmy nadzieję, że już niedługo otrzyma kolejną szansę od włodarzy Polskiego Związku Narciarskiego. Nikt inny nie zasługuje na nią tak bardzo jak on.

Z Zakopanem dla SkokiokiemKobiet.pl,
Zuzanna Wydera







2:30 PM

Latać (nie) każdy może, czyli o Mistrzostwach Świata w Lotach słów kilka

Latać (nie) każdy może, czyli o Mistrzostwach Świata w Lotach słów kilka

Już jutro najlepsi skoczkowie globu zameldują się w Oberstdorfie, by przez 4 dni walczyć o medale. Nim jednak rozpocznie się zacięta rywalizacja, warto przypomnieć sobie parę faktów na temat tej imprezy. Przygotowałyśmy też kilka statystyk dla miłośników matematycznych obliczeń.

Mistrzostwa Świata w Lotach rozgrywane są nieprzerywanie od 1972 roku. Początek imprezie dały Tygodnie Lotów Narciarskich, które organizowane były już w latach 50. i funkcjonowały jako nieoficjalne Mistrzostwa Świata. Mistrzostwa Świata w Lotach, podobnie jak inne imprezy, gdzie skoczkowie walczą o medale nie są wliczane do klasyfikacji Pucharu Świata. Inaczej jednak niż na Mistrzostwach Świata wygląda walka o medale. Skoczkowie mierzą się w aż czterech seriach rozgrywanych dzień po dniu. Ostatniego dnia rywalizacji odbywa się natomiast konkurs drużynowy.

Polacy niestety nigdy nie błyszczeli na tej imprezie. Jedyny medal, brąz w Planicy, zdobył dla nas Piotr Fijas w 1979 roku. Inne znaczące wyniki Polaków to czwarte miejsce drużynowo podczas MŚwL w Planicy w 2010 roku. Taką samą pozycję zajął wtedy Adam Małysz.

Jak dotąd doczekaliśmy się 24 indywidualnych Mistrzów Świata w Lotach. 2 razy w historii przydarzyła się sytuacja, że ten sam zawodnik triumfował dwa lata z rzędu. Byli to Sven Hannawald w latach 2000 i 2002 oraz Roar Ljokelsoy w latach 2004 i 2006. Więcej niż jeden triumf w lotach na swoim koncie ma też Walter Steiner. Szwajcar triumfował 2 razy.

Najwięcej triumfów w indywidualnych Mistrzostwach Świata w Lotach mają Niemcy (6 razy). Daje to 25% wszystkich zwycięzców. Na drugim miejscu plasują się Austriacy z czterema triumfami, a podium domykają ex aequo Szwajcarzy i Norwegowie. Jeżeli chodzi o konkursy drużynowe to na 6 rozegranych konkursów trzykrotnie triumfowała Norwegia i trzykrotnie Austria. Na podium w poszczególnych latach plasowały się jeszcze drużyny Finlandii, Niemiec i Słowenii. 


7:56 PM

Echa skoków - Bad Mitterndorf

Echa skoków - Bad Mitterndorf
Wraz ze startem nowego tygodnia jak zwykle przychodzimy do was z podsumowaniem social mediów skoczków. Szczególną uwagę skupiamy na Instagramie, bo to chyba tam przesiaduje najwięcej skoczków w wolnym czasie. W Bad Mitterndorf nie mogło być inaczej. 

Andreas Stjernen
Tego Pana byłoby grzech tutaj nie umieścić. Pierwsze zwycięstwo w Pucharze Świata Stjernen może już odhaczyć jako cel zrealizowany.
Post udostępniony przez Andreas Stjernen (@astjernen)
Clemens Aigner
Clemensowi skocznia Kulm najwyraźniej bardzo się spodobała, co widać po szerokim uśmiechu. Pewnie ubolewał nad odwołaniem niedzielnych zawodów.
Post udostępniony przez Clemens Aigner (@clemens_aigner)
Manuel Poppinger
Nie tylko Aigner w teamie austriackim był zadowolony ze swoich startów. Poppinger również zaprezentował swoje uzębienie w całej okazałości, a do tego ta pięść zaciśnięta w geście triumfu. Dobrze widzieć takiego Manuela.
Jernej Damjan
Ktoś tu chyba chce zacząć żyć jak Adam Małysz. Jednak do bananów brakuje mu jeszcze bułki. 
Michael Hayboeck
Czyżby ten Pan obok Michiego to Robert Johansson w okularach? Ahhh nie.... To Stefan Kraft kamuflujący się przed hotkami z Austrii. 
Dawid Kubacki
Jedni oglądają filmy, inni czytają książkę, a Stefan Hula i Dawid Kubacki znaleźli dla siebie grę, w której ćwiczą swoją wiedzę. Taką formę odpoczynku jak najbardziej popieramy!
Taku Takeuchi, Peter Prevc i Maciej Kot
Nie tylko fani ubolewali nad odwołaniem niedzielnego konkursu, ale sami skoczkowie byli zawiedzeni faktem, że jednak nie uda im się po raz kolejny polatać na Kulm.

Post udostępniony przez Peter Prevc (@pprevc)

Post udostępniony przez Maciej Kot (@maciejkot)
Piotr Żyła
Jak zwykle największy ubaw z całej sytuacji miał Piotr Żyła, który na swoim Instagramie umieścił taki oto wpis. Czy trzeba to w jakikolwiek sposób komentować?
Andreas Wank, Peter Prevc i Stephan Leyhe
Skocznia w Bad Mitterndorf wyglądała tak pięknie, że grzech byłoby nie zrobić sobie pod nią zdjęcia i pochwalić się nim swoim fanom.

Post udostępniony przez Peter Prevc (@pprevc)

Post udostępniony przez Stephan Leyhe (@stephan.leyhe)

10:52 PM

Podwójna wygrana Lundby w Sapporo

Podwójna wygrana Lundby w Sapporo
Za nami dwa dni rywalizacji Pań podczas Pucharu Świata w Sapporo, gdzie oba konkursy zgarnęła dla siebie Maren Lundby. Zapraszamy na krótkie sprawozdanie z dwóch dni zawodów!


zdj: alchetron.com


Kwalifikacje i treningi przed weekendowymi zawodami na skoczni Miyanomori wskazywały, że faworytką do wygrania obu konkursów będzie Sara Takanashi, to jednak tak się nie stało i Japonka musi jeszcze trochę poczekać na swój kolejny triumf w Pucharze Świata.

Już podczas pierwszej serii sobotniego konkursu Maren Lundby wyrosła na faworytkę do wygrania pierwszych zmagań. Norweżka oddając swoją próbę z obniżonej belki uzyskała odległość 95,5 metra, dzięki czemu wypracowała sobie 6-punktową przewagę nad drugą po pierwszej serii Kathariną Althaus, która skoczyła 93,5 metra. Jak się potem okazało, ta przewaga dała Lundby naprawdę wiele. Trzecia po pierwszej serii była Yuki Ito, a tuż za nią plasowała się wcześniej wymieniana Sara Takanashi. W drugiej serii Niemka podjęła próbę ataku na pierwsze miejsce, poprzez skok na 96. metr, jednak Lundby oddała próbę na 93,5 metra co w zupełności wystarczyło jej do wygranej. Na ostatnie miejsce podium przesunęła się Takanashi spychając z niego swoją rodaczkę - Yuki Ito, o zaledwie 0,9 pkt. Polki nie startują w Japonii. W Sapporo poleciał również festiwal dyskwalifikacji. Za nieprzepisowy kombinezon wykluczone zostały aż trzy zawodniczki.

W drugi dzień zmagań Norweżka nie pozostawiła nikomu już żadnych złudzeń. Dzięki pewnym i bardzo dobrym skokom na odległość 95,5 metra oraz 98,5 metra zdeklasowała swoje rywalki. Tym razem druga Sara Takanashi (90 m, 93 m) straciła do zwyciężczyni ponad dwadzieścia punktów. Podium uzupełniła Katharina Althaus, więc można powiedzieć, że w porównania do dnia wcześniejszego Japonka i Niemka zamieniły się jedynie miejscami na podium. Czołową szóstkę drugiego konkursu dopełniły: Irina Avvakumova, Yuki Ito, Chiara Hoelzl. Tym razem zdyskwalifikowana została tylko jedna zawodniczka - Słowenka Nika Kriznar.
Copyright © 2016 Skoki okiem Kobiet , Blogger