Obsługiwane przez usługę Blogger.

Podsumowanie miesiąca - grudzień

by - 4:18 PM


Zbliżamy się do końca roku. Tak, to już! My też nie możemy w to uwierzyć. Zaczął się sezon, zaczęły się różne zawody. A grudzień? Zleciał chyba najszybciej z wszystkich miesięcy. W końcu wydarzyło się tyle rzeczy! Czas więc na podsumowanie grudnia.

Przede wszystkim w grudniu kontynuowaliśmy konkursy z cyklu PŚ. Co tam się wydarzyło! Niekwestionowanie królował japoński kamikadze Ryoyu Kobayashi, który nie zwolnił nawet pomimo przerw między zawodami. Oj ma on power, oj ma. Jak na razie prezentuje się najlepiej ze swoich kadrowych towarzyszy. Zostając w Japonii - Noriaki Kasai zapowiada koniec kariery. Tak, tak, dobrze widzicie! Ale... dopiero za 10 lat. Na szczęście, bo ja na przykład, nie zdążyłam sobie jeszcze zrobić z nim zdjęcia.

Nastąpiła też niespodziewana zmiana warty u największych rywali Polaków - Niemców i Norwegów. Tyle, że niekoniecznie pozytywna. Mocarze Niemiec, tacy jak Richard Freitag i Andreas Wellinger jak na razie spadają w rankingach. Na szczęście nie popularności u fanek. Będąc jednak szczerym, to nie jest zdecydowanie ich sezon. Na ich miejsca wskoczyli natomiast Stephan Leyhe, Karl Geiger i może, może Markus Eisenbichler, który na razie skacze dosyć w kratkę. Ale przed nami jeszcze ponad 3 miesiące zmagań. Nie przyspieszajmy.

Podobnie sytuacja ma się u Norwegów. Andreas Stjernen, Daniel Andre Tande - oni mogli zagrozić Polakom. Ale tylko mogli. Wśród słynnych lotników aktualnie jedyny liczącymi się zawodnikami są Johann Andre Forfang (może wybije się tak, że już nikt nie pomyli go z Danielem) i Robert Johansson. Anders Fannemel jak na razie, pomimo kilku dobrych skoków zostaje daleko w tyle. Co do Kennetha Gangnesa - pozostało nam tylko życzyć mu powodzenia na nowej drodze życia. Może zostanie trenerem? Na listę "nazwisk o których może być głośno" wkroczyli Marius Lindvik i Robin Pedersen. Oby rzeczywiście było o nich głośno.

A Polacy? Stoch i Żyła nie zwalniają tempa, pomimo chwilowych słabości tego drugiego (czyli Mistrzostw Polski w dniu 26. grudnia). Po piętach depcze im Dawid Kubacki, nawet Stefan Hula systematycznie prze do przodu. Problem jest natomiast z Maćkiem Kotem, ale liczmy, że on też wyjdzie na prostą. Polska kadra B też powoli się rozwija, czego dowodem jest 7. miejsce dla Polski w składzie na TCS, wywalczone przez Aleksandra Zniszczoła. Paweł Wąsek również radzi sobie dobrze w Pucharze Kontynentalnym. Problemem ciągle jest Tomasz Pilch, który dużo mógłby, lecz nie przekłada się to na wyniki. Nie chcemy straszyć, ale w jego wieku Domen Prevc już był gwiazdą. A Peter mając 18 lat zajął 7. miejsce na igrzyskach. Liczmy jednak, że na Tomka czas jeszcze przyjdzie.

Apropos Słoweńców! W końcu wrócili do starych siebie. Może dlaczego, że oba bracia Prevc wrócili? Peter powrócił w wielkim stylu (będę to powtarzać jeszcze wiele razy, don't mind me), natomiast Domen też radzi sobie coraz lepiej. Można już powiedzieć, że zażegnał on kryzys spowodowany przyrostem na wzdłuż (i wrzesz też). Dodatkowo najwyraźniej przyzwyczaił się też do nowych butów, bo wychyla się w locie nieco mniej z naciskiem na nieco. Najwyraźniej wśród skoczków też mamy Kopciuszków.

I najważniejsze! Zaczął się 67. Turniej Czterech Skoczni. Mimo, iż za nami dopiero pierwsze zawody możemy śmiało powiedzieć - działo się! Kobayashi nie zwalnia tempa, pomimo iż nie zawsze zdarza mu się lądować na 1. pozycji. Piotrek Żyła i Kamil Stoch też nie dają sobie w kaszę dmuchać, natomiast wydaje się, że do dobrej dyspozycji powrócił Stefan Kraft.


Źródło: informacja własna

You May Also Like

0 komentarze