Obsługiwane przez usługę Blogger.

Coraz bliżej budowy skoczni w rodzinnym mieście Forfanga

by - 9:28 PM

Tromsø, fot. wexas.com

Choć temat budowy skoczni w rodzinnym mieście Johanna Andre Forfanga - Tromsø istnieje już od jakiegoś czasu, sprawa teraz nabrała rozpędu. Mianowicie, zaczynają powstawać pierwsze plany budowy, a wzgórze przeznaczone do budowy skoczni wizytował Walter Hofer. 

Forfang jako 15-latek przeniósł się z rodzinnej miejscowości do oddalonego o 1152 km Trondheim. To umożliwiło mu profesjonalne trenowanie skoków narciarskich, ponieważ w tej miejscowości trenuje znaczna część kadry. 

– Zawsze marzyłem o skokach w Pucharze Świata i rywalizowaniu na arenie międzynarodowej w domu. Zawsze mieliśmy u nas wiele osób, które kochają nasz sport. Ale wszyscy młodzi skoczkowie, wiedzą, że muszą przenieść się w dość młodym wieku na południe, jeśli chcą skupić się na skakaniu. Teraz marzę o tym, by móc wrócić do Tromsø. Naprawdę zasługujemy na obiekt do skoków narciarskich - wyjaśnił Forfang. 

Plany budowy skoczni są coraz bardziej wyraźne. Stworzono projekt obiektu, obliczono fundusze, a w tej chwili trwa sprawdzanie wzgórza pod kątem tego, czy jest możliwa na nim budowa skoczni. Sam Forfang jest bardzo zaangażowany w to przedsięwzięcie. Jego starania zostały zauważone przez Waltera Hofera, który wizytowal Tromsø wiosną.

– Widać tam ogromny potencjał. Krajobraz jest niesamowity, a ludzie bardzo chcą powstania obiektu. Jestem pewien, że na północy jest wielu fanów skoków i mam nadzieję, że międzynarodowa federacja otrzyma wkrótce zaproszenie do zorganizowania zawodów w tej części Norwegii – wyznał dyrektor PŚ w skokach.

Budowa obiektu na północy Norwegii jest dobrym przedsięwzięciem taktycznym w kontekście ostatnich problemów z brakiem śniegu w Pucharze Świata. Panuje tam długa zima, co daje możliwość uczynienia z niej areny rezerwowej dla odwołanych konkursów. Według Waltera Hofera na takie plany jest jednak za wcześnie.

– Zbyt szybko, aby myśleć o sezonowym otwarciu w Tromsø. Najpierw trzeba wznieść obiekt na wzgórzu, a potem możemy spojrzeć na kalendarz - mówi austriacki działacz.

Największym problemem jest jednak zebranie odpowiedniej ilości środków finansowych koniecznych do budowy skoczni. Przeciętny wydatek potrzebny do realizacji takiego przedsięwzięcia to 200 mln koron norweskich. Forfang nie traci jednak z tego powodu zapału:

- Gdyby to było nierealne, prawdopodobnie ten projekt upadłby dawno temu. Zaszliśmy tak daleko, że zaczyna to wyglądać całkiem realistycznie - wyznaje reprezentant Norwegii.

Północ Skandynawii zachwyca swoimi walorami turystycznymi. W końcu to połączenie gór, morza oraz bogatej natury. Ta niewątpliwa zaleta może przyciągać kibiców skoków narciarskich,  a także ubogacać widowisko sportowe.

– To będzie najważniejszy moment w mojej karierze, jeśli pewnego dnia skoczę w międzynarodowym konkursie w moim rodzinnym mieście. To będzie wspaniałe. Już nie mogę się doczekać startu. Mam nadzieję, że nie będę musiał czekać na to przez wiele lat – dodaje Forfang.

Źródło: berkutschi.com

You May Also Like

0 komentarze