Obsługiwane przez usługę Blogger.

Zapomniane skocznie w Polsce - Chochołów

by - 7:27 PM



Przed nami kolejna odsłona cyklu Zapomniane Skocznie. Dziś zatrzymamy się w Chochołowie - wsi leżącej zarówno niedaleko Zakopanego, jak i granicy ze Słowacją. To tam 6 dni temu oficjalnie otwarto kompleks nowych skoczni. Dziś skupimy się jednak na tej, na której wychował się sam Robert Mateja. 

Skocznia Gumolaste (K20), bo tak nazywa się ten obiekt, powstała w latach 70. XX wieku i znajduje się niedaleko drogi prowadzącej do słowackiej Suchej Hory. Na początku była to konstrukcja drewniana, z czasem jednak została zastąpiona tą stalową, której pozostałości możemy obecnie obserwować. W latach, kiedy była jeszcze użytkowana, obok niej znajdowały się wieża sędziowska i mniejszy obiekt o punkcie konstrukcyjnym 10 m. Teraz nie ma po nich śladu. Jej rekord wynosi 24 m i został ustanowiony przez Tomasza Kulę. 



Mało kto wie ale skocznia powstała na dawnym cmentarzu zwierząt. Ziemia była niewykorzystywana, a gospodarze chowali tutaj jedynie konie. Gdy budowano obiekt natrafiono na ich kości. Wcześniej działka ta należała do gminy, bo znajdowało się tu boisko sportowe. Jednak od 1993 roku została wydzierżawiona na 20 lat przez Młodzieżowy Dom Kultury w Krakowie. Tymczasowy właściciel ogrodził teren i postawił bramę w połowie obiektu. Teraz najprawdopodobniej z powrotem wróciła do rąk władz gminy. W 2012 roku planowano jej rozbiórkę, jednak były prezes klubu LKS Szarotka nie wyraził na to zgody i powiedział, że jeśli gmina nie chce wyremontować obiektu, to niech chociaż będzie pomnikiem. Od tamtej pory skocznia stoi i niszczeje.



We wrześniu wybrałyśmy się na krótkie zwiedzanie Gumolastej, które zamieniło się w dwugodzinną pogawędkę na jej terenie. Faktycznie, można powiedzieć, że skocznia powoli się rozpada. Drewniane deski, z których ułożony był rozbieg są naderwane, zmurszałe, a niektóre podpalone. Nie wiadomo, czy ktoś zrobił to celowo, ale nie wygląda to na podpalenie jako zjawisko naturalne. Natomiast stalowa konstrukcja nadal jest stabilna. Wszystko wygląda tak, jakby obiekt potrzebował tylko generalnego remontu i dalej mógłby być wykorzystywany. Niestety nic na to nie wskazuje, a odkąd nowy kompleks został otwarty, Gumolaste może już sobie tylko pomarzyć o renowacji. 




Zawsze z boleścią patrzę na tę skocznię, gdy jestem w Chochołowie. Szkoda mi niszczejących obiektów, które mają jakąś historię. Niemniej jednak cieszę się, że nie została ona wyburzona i spełnia rolę pomnika. Wychował się w końcu na niej Robert Mateja, pięciokrotny zdobywca tytułu Mistrza Polski. Mam nadzieję, że skocznia nie da się halnemu i stalowa konstrukcja wytrzyma jeszcze długie długie lata, by dalej pełnić funkcję monumentu i przypominać fanom skoków jak kiedyś wyglądały skocznie narciarskie.



źródło: informacja własna

You May Also Like

0 komentarze