Obsługiwane przez usługę Blogger.

Walter Hofer - austriacki król wiatru

by - 11:23 AM


Zarówno my, jak i wiele innych redakcji sportowych, zdecydowaną większość swojej uwagi poświęca skoczkom. Trudno się dziwić - to przecież oni tworzą to pełne emocji widowisko, są naszymi idolami, którym kibicujemy i których podziwiamy. Jest jednak osoba, bez której większość z nas  nie jest w stanie wyobrazić sobie nawet pojedynczego konkursu Pucharu Świata. Uważany jest przez wielu za postać kontrowersyjną. Ma na swoich barkach dużą odpowiedzialność, bo to właśnie on decyduje o przebiegu zawodów, ich odwoływaniu, wprowadzaniu nowych przepisów - nieprzerwanie od 26 lat.  Walter Hofer.

...A tak naprawdę nie ma żadnego Waltera Hofera. Żart? Nie, jego prawdziwe imię i nazwisko to Johann Hofer, a przezwisko Walter "nadała mu" babcia, która go wychowywała. Urodził się w miejscowości Seeboden 25 lutego 1955. W młodości grał w piłkę nożną w miejscowym klubie. Szybko ją porzucił, gdy poczuł, że nie ma talentu do uprawiania tej dyscypliny. Był jednak na tyle zafascynowany sportem, że pozostał przy nim, jednak zajmował się tą dziedziną już z nieco innej strony - został masażystą w klubie piłkarskim SV Spittal an der Drau.  Praca w tym klubie była dla niego kluczowym doświadczeniem. Zapragnął wiedzieć więcej na temat sportu. Dwa lata przygotowywał się do egzaminów wstępnych na Uniwersytecie w Salzburgu, jednocześnie pracując jako urzędnik Austriackich Kolei Federalnych  (ÖBB). 

Od roku 1982 był masażystą oraz trenerem koordynacyjnym w Austriackim Związku Narciarskim.  Początkowo pracował tylko w dni wolne od nauki, po skończeniu studiów - na pełen etat. Następnie działał w drużynie niemieckiej - w 1988 otrzymał tam funkcję zastępcy trenera.  Hofer przyznaje, że bycie częścią drużyny austriackiej, a potem niemieckiej, wymagało od niego patrzenia na skoki przez pryzmat jednego zespołu - jego potrzeb i oczekiwań. Zmieniło się to wraz z objęciem przez niego funkcji dyrektora Pucharu Świata w skokach. Odtąd musiał patrzeć na skoki całościowo; dostrzegać potrzeby wszystkich zawodników, niezależnie od kraju. Stanowisko dyrektora Pucharu Świata wcześniej nie istniało.

Hofer przyznaje, że praca działacza sportowego to dla niego po prostu hobby. 
"Patrzenie w oczy sportowcowi podczas dekoracji zwycięzców to najbardziej radosny moment. Zdajemy sobie sprawę, że" wybudowaliśmy scenę ", na której skoczkowie spełniają swoje marzenia". 

Mało kto wie, że za sprawą Waltera Hofera zostało wprowadzonych w skokach narciarskich wiele istotnych zmian. Wprowadzono kwalifikacje do zawodów, ustalono, że konkurs skoków narciarskich nie może trwać dłużej niż mecz piłki nożnej, a długość skoku oraz noty sędziowskie dużo szybciej pojawiały się na ekranie. Aby zapewnić na skokach większą frekwencję,  a dyscyplinie - popularność, Walter Hofer wprowadził muzykę oraz możliwość serwowania poczęstunku podczas zawodów. Dzięki "austriackiemu królowi wiatru" zawody zaczęły być nagrywane za pomocą nawet 30 kamer - dla porównania,  wcześniej było ich około 6-7. Do ustanowionych przez niego zasad musiało stosować się każde miasto organizujące zawody Pucharu Świata pod groźbą odebrania praw do organizacji takowych zawodów. Hoferowi bardzo zależy również na rozwoju skoków narciarskich w krajach pozbawionych tradycji uprawiania tej dyscypliny - takich jak np. Chiny czy Turcja.

Walter Hofer posiada tytuł doktora fizjoterapii. W roku 2008 został dodatkowo dyrektorem Pucharu Świata w kombinacji norweskiej.
W lipcu tego roku,  podczas LGP w Wiśle,  odsłonił swoją tablicę w wiślańskiej Alei Gwiazd na Placu Hoffa.

Jakie momenty z okresu swojego "panowania" na skoczniach Hofer uważa za najbardziej wyjątkowe? Pierwszym z nich były Igrzyska Olimpijskie w Nagano 20 lat temu. Konkursowi drużynowemu towarzyszyły wtedy obfite opady śniegu. W pierwszej serii "lokalny idol" Masahiko Harada oddał krótki skok. Japończycy protestowali. Jednak w rundzie finałowej Harada skoczył najdalej i chwilę później stał ze łzami w oczach jako mistrz olimpijski. "To były piękne chwile" - powiedział Hofer w rozmowie z kleinezeitung.at. Dyrektor Pucharu Świata szczególnie dobrze wspomina również Turniej Czterech Skoczni w sezonie 2005/06. Dla zwycięzcy imprezy nagrodą był samochód. Hofer zapytał wtedy organizatorów, co zrobiliby, gdyby Turniej wygrało dwóch zawodników. Jednocześnie śmiał się - uważał, że po ośmiu skokach taki scenariusz jest mało prawdopodobny. A jednak - zwyciężyło dwóch zawodników, Janda i Ahonen.

Prywatnie Walter ma żonę Christę oraz dwie córki - Marie-Christine oraz Anne-Sophie.  

Bohater artykułu niedawno poinformował,  że po sezonie 2019/2020 przestanie być dyrektorem Pucharu Świata. Nie jest to jego decyzja. Musi jednak ustąpić ze względu na wiek. Jednocześnie chce, aby jego ostatni sezon był wyjątkowy. Widać to w dużych zmianach, jakie wprowadził w kalendarzu Pucharu Świata 2019/2020. Zawody odbędą się w nowych, nieco egzotycznych dla skoków narciarskich lokalizacjach - Erzurum w Turcji oraz w Park City lub Iron Mountain (Stany Zjednoczone).
Walter wprowadził również nowości techniczne. Kibice i trenerzy już od przyszłego sezonu będą mogli zobaczyć m.in. prędkość skoczka w momencie lądowania, wysokość zawodnika nad ziemią czy kąt pomiędzy jego nartami. Jak widać, mimo tego, że "era" Waltera Hofera dobiega końca, on sam nie traci motywacji do działania.  Wciąż stara się popularyzować dyscyplinę oraz uczynić ją bardziej interesującą dla kibiców. 

Źródła: informacja własna, skijumping.pl, kleinezeitung.at,  aargauerzeitung.ch, berliner-zeitung.de, skokinarciarskie.pl

You May Also Like

0 komentarze