Obsługiwane przez usługę Blogger.

"Jak to powiedzieć?" - czyli wymowa imion i nazwisk skoczków - Norwegia

by - 6:23 PM



Witamy w kolejnej części „Jak to powiedzieć?”! Z racji tego, iż podszkoliliśmy trochę nasz niemiecki, przejdziemy dziś do kolejnego języka. Nadal jednak posiedzimy trochę w językach germańskich. Tym razem na warsztat bierzemy norweski. Dla części z Was wydaje się to pewnie gorsze od niemieckiego. Ale spokojnie! Det er typisk norsk å være god!

Na pierwszy ogień pójdzie pewien blondyn, którego nazwisko nie powinno stwarzać dla Was żadnych trudności. Założę się, że kilkanaście razy nuciliście je nosem, kiedy leciało „Thunder” Imagine Dragons (ewentualnie krzyczeliście na cały regulator). Daniel André Tande wymawiamy dokładnie tak jak piszemy. Zresztą, jeśli mielibyście wątpliwości, to sam Daniel wyśpiewywał je, tworząc zupełnie nową wersję piosenki.


Kolejny z norweskich zawodników, Johann André Forfang (lub zaginiony brat Tande) również jest bardzo prostym chłopakiem. Johann to po prostu Johan i dalej wszystko idzie nam jak z płatka.


Nadszedł czas na rekordzistę Norwegii, lotnika groźnego z wyglądu. Robert Johansson wcale a wcale nie jest groźny. Nie tylko prywatnie, ale również z „wybrzmienia”. Podwójne „s” czytamy jak pojedyncze, a oprócz tego maleńkiego szczególiku nazwisko olimpijczyka brzmi całkiem swojsko. O imieniu nie wspominając.


Teraz pod lupę weźmiemy największego chyba pechowca w świecie skoków. Domyśliliście się już pewnie, iż chodzi o Kennetha Gangnesa, prawda? Imię jego, prawdę powiedziawszy, nie ma wiele wspólnego z typowym norweskim, natomiast czujemy w nim powiew dobrze nam znanego angielskiego. Chyba każdy z Was chociaż raz wymówił jego nazwisko tak jak pewna znana indyjska rzeka. Fakt, brzmi podobnie. Starajcie się jednak wymówić dodatkowe "n". Imię natomiast wymawiamy po prostu"Kenet". 

Foto: vg.no

Teraz przed nami zawodnik, którego niestety nie zobaczymy już więcej na skoczniach. Mowa oczywiście o Tomie Hilde. Czy naprawdę muszę przypominać, iż jego nazwisko czytamy tak jak zapis pisemny? 


Czas na rekordzistę świata. Co prawda byłego, ale jednak rekordzistę. Skoczek ten, słynący z dosyć niskiego wzrostu zaliczał ostatnio dosyć słabe sezony. Miejmy nadzieję, iż Anders Fannemel, którego imię czytamy "Andersz" (nazwisko "Fanemel") powróci do dawnej formy! 


Kolejnym bohaterem naszego artykułu jest skoczek, który w tym roku stanął na najwyższym stopniu podium w Planicy i wyprzedził nawet Kamila Stocha. Oczywiście, tylko jeśli chodzi o Puchar Świata w Lotach. Przed Wami Andreas Stjernen! Imię czytamy analogicznie do Andresa Wellingera, natomiast nazwisko czytamy jako "Stjarnen". Co ciekawe, słowo stjerne w języku norweskim oznacza gwiazdę. Jak widać nazwiska mają spory wpływ na osiągnięcia. 


Następny na naszej długiej liście jest młody skoczek, który w tym sezonie zdecydowanie miał swoje 5 minut. A nawet więcej. Sondre Ringen - jeśli jeszcze nie kojarzycie tego skoczka, to lepiej zapamiętajcie jego nazwisko, bo będzie o nim głośno! Na pewno nie będzie kosztować Was to wiele wysiłku. Wymowa nie różni się niczym od zapisu. 

Foto: flickr.com

Halvor Egner Granerud, znany jest z wielu skoków, głównie z tych kontrowersyjnych. Skok u duecie, czy też skok w dosyć specyficznym kostiumie (czyt. bez żadnego kostiumu) należą do zaledwie paru ekstrawagancji skoczka. Na szczęście żadnej ekstrawagancji nie ma w wymowie ani jego imion ani w nazwisku.


Kolejny zawodnik, należący do kadry B ma już na swoim koncie sporo medali. Marius Lindvik, który w tym sezonie dostał szansę zabłyśnięcia (co prawda głównie dzięki kontuzjom Daniela Andre Tande i Andreasa Stjernena) również ma bardzo proste nazwisko - czytamy "Marius Lindwik."

Foto: nettavisen.no

Osłuchani już z norweskim? Gratulerer! Pamiętajmy jeszcze o tym, iż w tym języku akcent pada na pierwszą sylabę. Teraz tylko czas na wyjazd do Norge i proszenie o autografy! Chyba żaden ze skoczków nie oparłby się prośbie z perfekcyjnie wymówionym jego nazwiskiem :)

Źródło: informacja własna/youtube.com



You May Also Like

0 komentarze