Obsługiwane przez usługę Blogger.

"Jak to powiedzieć" - czyli wymowa imion i nazwisk skoczków - Austria

by - 10:00 PM


Na naszych łamach mogliście przeczytać już artykuły o wszelakiej tematyce - rozrywkowej, dydaktycznej czy informacyjnej. Dzisiaj mamy dla Was artykuł pedagogiczno-medyczny: jego przedmiotem będzie logopedia. Zdziwieni? Spokojnie, ma to wbrew pozorom związek ze skokami. Mianowicie zajmiemy się wymową imion i nazwisk skoczków! Naszym pierwszym przystankiem będzie Austria.

Na początek  krótka rozgrzewka naszych mięśni twarzy i języka. Osobiście proponuję puścić filmik z gimnastyką twarzy Markusa Eisenbichlera i wziąć z niego przykład. Zrobione? No to zaczynamy!

Naszym pierwszym przystankiem są swojsko brzmiące imiona. Jeśli chodzi o braci Huber, nie ma tu żadnych niespodzianek. Oprócz imienia Stefana, które czytamy z pięknym niemieckim "sz" (Sztefan) zarówno imię Daniela jak i wspólne nazwisko braci czytamy tak jak się pisze.


Przy kolejnym bohaterze sprawa wygląda niemal identycznie - Stefan Kraft, bo to o nim mowa, dzieli los swojego imiennika Stefana Hubera. Oprócz tego niezwykłego faktu, że Stefan to tak naprawdę "Sztefan" mam dla Was pewną ciekawostkę. Zarówno w języku niemieckim (oczywiście w austriackim też) jak i w norweskim słowo "Kraft" oznacza nic innego jak moc, siłę. Teraz już nie powinno Was dziwić jakim cudem ten dosyć niski skoczek ustanowił rekord świata w długości skoku narciarskiego. Z takim nazwiskiem też bym to zrobiła.  



Na powyższym filmiku możemy usłyszeć zarówno wymowę nazwiska Stefana Krafta jak i Daniela Hubera.

Kolejny na naszej liście jest Manuel Fettner - tutaj również nie ma nic trudnego, gdyż nazwisko Austriaka wymawia się identycznie jak jego zapis. Możecie dodać jedynie szczyptę niemieckiego akcentu :)



Czas na dwóch imienników. Clemens Leitner to po prostu "Klimens Lajtner" (wymowa "r" na końcu nazwiska jest dosyć płynna i często niemal go nie słychać), zaś Clemes Aigner to "Klimens Ajgner ( z "r" na końcu jest identycznie jak przy jego poprzedniku).



Teraz przed nami zaczynają się schody, a mianowicie druga połówka duetu Kraftboeck - oczywiście sam Michael Hayboeck. Jego imię wydaje się być całkiem prościutkie - jednakże dla fanów zangielszczenia jest to pułapka. Wstydźcie się wymowy "Majkel". Dwuznak "ch" lepiej zastąpić literką "ś". Dzięki temu powstanie nam "Miśael" - forma poprawna wśród mieszkańców krajów niemieckojęzycznych. Co do nazwiska poprawną wersją jest "Hajbek". Oczywiście każdy region ma własny akcent i sposób wymowy, jednak używając powyższych form mamy pewność, iż nie popełnimy faux pas i zostaniemy zrozumiani.



Im dalej w las tym gorzej - ale na pewno nie u nas. Gregor Schlierenzauer - ile razy łamaliście sobie język mówiąc o przystojnym Austriaku. Dobra wieść jest taka, iż przy imieniu nie trzeba w ogóle kombinować. Natomiast przy nazwisku już trochę się dzieje. Dlatego powoli "głoskujemy": Szli-ren-ca-łer. Brawo! Teraz trochę szybciej. "Szlirencałer."



Czas na Thomasa Morgensterna - nie taki diabeł straszny jak go malują.  Jest to po prostu "Tomas Morgensztern". Andreas Goldberger także nie kryje przed nami żadnych tajemnic. Wymowa jest identyczna jak zapis.



Uff. Teraz troszeczkę spasujemy i skupimy się na skoczku, którego wymowa nazwiska jest prościutka jak bułka z masłem. Manuel Poppinger to po prostu "Manuel Popinger". Jak widzicie, niemiecki wcale nie jest trudny!



Źródło: informacja własna

You May Also Like

0 komentarze