Obsługiwane przez usługę Blogger.

Zapomniane skocznie - rozebrane skocznie w Kanadzie

by - 8:25 PM

Kanada kojarzy się głównie ze sportami zimowymi. Nie jest to nic dziwnego, biorąc pod uwagę fakt, iż kraj ten znajduje się w strefach takich jak polarna czy subpolarna, a zima obfita jest w śnieg oraz w spory mróz. Najpopularniejsze sporty zimowe w Polsce to skoki narciarskie, biegi oraz biathlon. W Kanadzie? Oczywiście, że hokej. W końcu na Igrzyskach Olimpijskich w Soczi obie kadry (damska i męska) zgarnęły złote medale. Ostatnie IO również należały do udanych, choć już nie tak bardzo jak poprzednie. Ale, czy tylko na hokeju się kończy? Nie, mieszkańcy Kraju Klonowego Liścia lubią ponadto dyscypliny takie jak curling oraz łyżwiarstwo figurowe. Niestety, jak dobrze widzicie, brakuje w tym krótkim spisie dwóch słów - "skoki" i "narciarskie". 

Skutki tego są proste do wywnioskowania. Brak funduszy na ich rozwój, a także na utrzymywanie zbudowanych już skoczni, co doprowadziło do zamknięcia wielu z nich. Zresztą całkiem niedawno zapowiedziane zostało wyburzenie kolejnych trzech obiektów, na których trenowali młodzi zawodnicy. Miejscem tej przykrej akcji jest Calgary, do którego właśnie się przenosimy!

fot. Canadian Ski Museum

To właśnie w tym mieście mamy kompleks Alberta Ski Jump Area, z którego obecnie tylko skocznia normalna dalej funkcjonuje (rozgrywa się na niej letnia seria Pucharu Kontynentalnego oraz zawody kobiet). O ile o tych skoczniach wie sporo "skokowych" fanów, sporą ciekawostką może być konstrukcja w parku rozrywki Stampede w pobliżu Centrum Wystawowego Victoria, która wybudowana została na dachu (!) głównej trybuny wystawienniczej. Stanowiła ona fundamentalny filar promocji Zimowego Karnawału w wspomnianym już wcześniej mieście. 


fot. Canadian Ski Museum

Niedaleko Calgary położone jest miasto Banff, znane głównie z obecnego tam parku narodowego, który wpisany został na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Za obiekty o wyjątkowej powszechnej wartości nie zostały z całą pewnością uznane dwie skocznie, które niegdyś można było tam znaleźć. Były one użytkowane do lat siedemdziesiątych. Data ich powstania nie jest dokładnie znana, jednak wiadome jest, że pierwsze skoki odbyły się tam w roku 1917, kiedy zorganizowany tam został pierwszy festiwal zimowy. 


fot. Canadian Ski Museum

Kolejnym przystankiem na naszej "trasie śmierci" jest drugie co do wielkości miasto Kanady - Montreal, gdzie znajdowały się dawniej aż trzy skocznie w dzielnicach: Cote des Neiges oraz Sainte Marguerite. Dwie z Cote des Neiges powstały w tym samym miejscu, obie o  tej samej nazwie Mount Royal Ski Jump. Pierwsza już w 1918 roku, a kolejna 11 lat później. Niestety o tej pierwotnej nie wiemy zbyt wiele, wszelkie informacje ograniczają się do krótkiego stwierdzenia, że obiekt był "mały i śniegowy". Z kolei druga konstrukcja stworzona została przez norweskiego imigranta, a jej punkt K wynosił 30 metrów. Również trzecia skocznia powstała z inicjatywy obcokrajowca, jakim był Szwajcar Emile Chochand. Datę jest zbudowania szacuje się na 1911 rok, a punkt K znajdował się na identycznej odległości co w Parku Mont-Royal. 

fot. skisprungschanzen

Pozostajemy dalej w okolicach Montrealu. Christieville, czyli koniec tradycji skoków narciarskich w całym Północnym Montrealu. Na górze Mt. Christie pojawiła się zupełnie nowa skocznia tuż po zakończeniu II wojny światowej. Nie było jej dane długo cieszyć się z użyteczności. Punkt K wynosił 35 metrów. 

© Le Ski Relais
fot. Le Ski Relais

Prowincja Quebec wręcz obfituje w historie wielu skoczni. Inicjalny obiekt powstał w 1941 roku. Posiadał drewniany rozbieg, który został rozebrany na początku lat 90. XX wieku. Skoki tutaj przy najlepszych warunkach wynosiły w przybliżeniu 50 metrów.

fot. Canadian Ski Museum

Skocznia samobójców. Brzmi mrocznie i ciekawie, czyż nie? Tak nazwana została konstrukcja w Rockcliffe Park, którą zbudował Norweg, Siguard Lockeberg. Jak widać na tym przykładzie oraz na przykładach podanych wcześniej, praktycznie każdy rozwój skoków w Kanadzie to w głównej mierze zasługa imigrantów. Stołeczny (czyli znajdujący się w Ottawie) obiekt pojawił się w 1910 roku oraz zaliczył trzy przebudowy. W swoich najlepszych latach gościł aż 5000 widzów, a rekord skoczni wynosi 44,2 m i został ustanowiony przez Ragnara Omtvedta pięć lat po jej powstaniu. W 1937 najazd został zdemontowany.


fot. torontoist.com

fot. torontoist.com

Toronto raczej nie przywodzi nam na myśl wielkiej zimy pełnej śniegu, jednak nie zmienia to faktu, że nawet tutaj nasz ulubiony sport zaliczył kiedyś debiut. Pierwsza skocznia otwarta została prawdopodobnie w 1914 roku, lecz możliwe że doszło do tego jeszcze wcześniej. High Park Ski Jump był kompleksem zbudowanym z dwóch obiektów. Skoki tutaj były bardzo ciężkie, a jakiekolwiek większe odległości zazwyczaj kończyły się upadkiem ze względu na lokalizację - niemal płaską część zbocza. O trzeciej konstrukcji w Toronto nie wiemy praktycznie nic, aczkolwiek znany nam jest rekord Thorncliffe Ski Jump. Najdłuższy skok mierzył 39,6 metrów i został wykonany w 1941 roku.


fot. Hollyburn Heritage Society

Zbudowana w 1921 roku skocznia mała na górze Seymur była prekursorką powstałej w kolejnych latach narciarskiej działalności w Hollynum Camp. W 1934 roku otwarto skocznie "West Lake", miejsce rozgrywania się wielu mistrzostw Vancouver. W ciągu następnych 30 lat powstały jeszcze trzy obiekty, jednak cała zabawa w latanie odeszła w zapomnienie i pojawił się status "zdemontowane".


fot. jewishmuseum.ca

Budowa po prostu zaskakująca, stworzona na stadionie Empire Stadium. Sporym szokiem był okres, a dokładniej długość, powstania, gdyż cały proces montażu wieży najazdowej trwał tylko dwa tygodnie. Była to w tamtych czasach największa tymczasowa skocznia na świecie. Dość nietypową sytuacją w tym miejscu było karnawałowe show, podczas którego wykonywano salta, skakano na metrowych nartach, a także wykonywano skoki tyłem. Ten spektakl widziało prawdopodobnie aż 25 tysięcy widzów! Myślicie, że kiedykolwiek uda się coś takiego powtórzyć?

fot. skisprungschanzen

Saskatoon, skocznia zbudowana na brzegu rzeki. Pierwszy tego typu obiekt usunięty został krótko po otwarciu z powodu złamania nogi przez jednego z trenujących tam zawodników. Brzmi to dla Was trochę dziwnie? W tym miejscu znajdował się później ośrodek narciarski, skonstruowany ze względu na Kanadyjskie Igrzyska Zimowe. Wszystko związane ze skokami zostało usunięte w 1978 roku, 7 lat po stworzeniu ośrodka.

fot. Wells Historical Society

Dwie skocznie, duże wysokości. Na obu można było wznieść się na wysokość ponad 52 metrów. Zimą 1936 roku odbyły się tu nawet Mistrzostwa Kanady. Doszło tu do ustanowienia rekordu Kanady, który wynosił więcej niż 60 metrów. 


fot. skisprungschanzen

Kolejna "kolebka" narciarstwa wywodząca się od norweskich imigrantów. Punkt K na dużej skoczni zlokalizowany był na 85 metrze. Istna kraina dalekich skoków (jak na tamte czasy), podczas jednego z konkursów w 1921 roku aż cztery razy pobito rekord skoczni. Dodatkowo dwa razy były tu bite najlepsze wyniki świata i kobiet, i mężczyzn. Najdłuższy skok, jaki tu oddano, mierzył 94,5 metra. Miejsce zapomniane z powodu stale rosnących kosztów oraz coraz mniejszego zainteresowania skokami. 


Jak widzicie, Kanada wręcz obfituje w tragiczne historie miejsc, które spełniały marzenia człowieka o lataniu. Dzisiaj ciężko nazwać skoki narciarskie ważnym sportem dla Kanadyjczyków, aczkolwiek dawniej nie narzekały one na brak popularności, o czym świadczy wiele zbudowanych skoczni. Był popyt, więc i podaż. Obecnie brak pieniędzy oraz praktycznie zerowe zainteresowanie tym sportem sprawia, że likwidowane są ostatnie bazy treningowe, a zawodnicy zmuszeni są do rozwijania umiejętności poza granicami kraju - w Stanach Zjednoczonych. Czy plan reaktywacji Thunder Bay coś zmieni? [możecie o tym przeczytać tutaj]

Źródła: skisprungschanzen.com, Wikipedia, informacja własna

You May Also Like

0 komentarze