Obsługiwane przez usługę Blogger.

Norweg ponownie na skoczni

by - 7:19 PM



Śmiertelność wynosi 5%. Objawy to zmiany martwicze błon śluzowych i naskórka, głównie pęcherze, które pozostawiają po sobie nadżerki, gorączka i trudności z oddychaniem. Pacjent - Daniel Andre Tande - indywidualny mistrz świata w lotach narciarskich z 2018, trzeci zawodnik klasyfikacji generalnej Pucharu Świata 2016/17 oraz 2017/18. Więcej pisać nie trzeba, zawodnik dobrze znany nawet weekendowym fanom.

Choroba jak choroba, dość ciężka, jednak nie budząca raczej kontrowersji. W przypadku skoczka było wręcz przeciwnie. Niemal natychmiast pojawiły się głosy, że spowodowana została zażywaniem przez niego niedozwolonych środków dopingujących. Reakcja Norwega była oczywista, szybko zaprzeczył, mówiąc, że jego organizm zareagował tak na normalny lek. Czy to była prawda? Pewnie tak, aczkolwiek nie nam oceniać, liczy się tylko jeden fakt - Tande powrócił na skocznie po pięciu miesiącach przerwy. Swoje ponowne pojawienie się na obiekcie w Lillehammer udokumentował zdjęciem, które następnie udostępnił w mediach społecznościowych ku uciesze kibiców.

Sam zawodnik jest niemal pewny swojego powrotu do ścisłej czołówki, mimo długiej przerwy w treningach. - Jestem całkiem blisko, pokazują to też testy. Brakuje mi trochę siły fizycznej, jednak najważniejsze, że wróciłem na skocznię. - powiedział lider reprezentacji Norwegii. Podobnego zdania jest trener kadry, Alexander Stoeckl. - Ostatnio trenował trochę fizycznie i odbudowuje masę mięśniową, którą utracił po reakcji alergicznej. Wygląda na to, że jest w coraz to lepszej formie. 


Norwega ominęły przygotowania razem z kadrą w maju oraz w czerwcu ze względu na zakaz wykonywania jakichkolwiek treningów. Do ćwiczeń wrócił dwa miesiące temu. Czy rzeczywiście uda mu się wypracować odpowiednią bazę fizyczną do inauguracji cyklu, tak jak zapewnia? Za parę dni do treningów na skoczni dołączy Kenneth Gangnes. O historii jego licznych kontuzji możecie przeczytać tutaj.

Źródła: nrk.no, Instagram


You May Also Like

0 komentarze