Obsługiwane przez usługę Blogger.

Skoczkowie, którym kontuzja zniszczyła karierę - Kenneth Gangnes

by - 9:08 PM

Historia, którą wam dzisiaj przedstawimy, aktualnie znajduje się w kulminacyjnym momencie. Norweski zawodnik czeka na decyzję związku o swoim być albo nie być. To, czego doświadczył Kenneth Gangnes w ciągu ostatnich kilku lat może, przechodzić ludzkie pojęcie. 

fot:. berkutschi.com

Debiut Kennetha w Pucharze Świata miał miejsce już stosunkowo dawno temu, bo minęło już ponad 10 lat od tego wydarzenia. 7 marca 2008 roku w Lillehammer pierwszy raz zasiadł na belce w zawodach najwyższej rangi. Zajął w nich wtedy 37. miejsce. Dwa dni później pojawił się razem ze światową czołówką na skoczni Holmenkollbakken, ale tam poszło mu jeszcze gorzej i konkurs zakończył na 48. pozycji. W sezonie 2008/2009 pokazał się dwa razy w zmaganiach Pucharu Świata, ale nic wielkiego nie zwojował. Za to świetnie radził sobie w "drugiej lidze" skoków. W każdym konkursie, w którym wystąpił, zdobywał punkty. Dwukrotnie nawet stawał na podium tego cyklu, a skończył go na 7. miejscu. W nagrodę w sezonie 2009/2010 dostawał kilka razy szansę na zdobycie punktów PŚ, co się udało 5 grudnia 2009 roku w Lillehammer, gdzie ukończył zmagania na 30. pozycji. W kolejnych sezonach za każdym razem punktował, ale to nie były pewnie rezultaty, jakie chciał osiągać. Gdy już wszyscy myśleli, że wyrasta nowa gwiazda norweskich skoków narciarskich, przydarzyło się pierwsze nieszczęście. 

W maju 2010 roku podczas upadku na treningu zerwał wiązadło krzyżowe w prawym kolanie. Jakie wielkie miał szczęście albo i nie, że kontuzja dotknęła go w takim miesiącu, przez co już w styczniu kolejnego roku wrócił do rywalizacji. Czy to nie było za wcześnie? Z biegiem czasu może powiedzieć, że tak, ale o tym później. Tydzień po powrocie poleciał do Sapporo na kolejne zawody Pucharu Świata. Mógł być z siebie bardzo zadowolony, ponieważ zajął tam 29. miejsce. Następny sezon w wykonaniu Gangnesa był pełen małych sukcesów. Zawodnik po tak poważnej kontuzji, a sezon 2011/12 ukończył z 68. punktami na koncie i jako vicelider Pucharu Kontynentalnego. Nie pojawił się w ogóle na zawodach międzynarodowych w sezonie 2012/13 z niewiadomych powodów. 

We wrześniu 2013 roku, czyli kilka miesięcy przed rozpoczęciem sezonu olimpijskiego, na którym tak bardzo mu zależało, doznał kolejnej kontuzji. Zaliczył upadek podczas kwalifikacji do zawodów Letniego Grand Prix w Hinzenbach. Można powiedzieć kolejnej, ale lepiej by tu brzmiało stwierdzenie "takiej samej". Po raz drugi zerwał wiązadła w prawym kolanie. Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2014 w Soczi bez Gangnesa. Do zawodów powrócił rok po tym zdarzeniu. Kilkakrotnie punktował w Pucharze Świata i zdobył aż 113 punktów, a do tego kolejny raz stanął na drugim stopniu podium w cyklu Pucharu Kontynentalnego. Choć przełomowym momentem było lato 2015. Czterokrotnie stawał na podium Letniego Grand Prix, z czego dwa razy w Czajkowskim wygrywał. Ukończył cykl na drugim miejscu za Kento Sakuyamą. Trener dał mu szansę. Lepszego sezonu niż 2015/16 Kenneth nie mógł sobie wymarzyć. Punktował w każdym z dwudziestu dziewięciu konkursów. Zdobył indywidualnie srebrny medal podczas Mistrzostw Świata w Lotach, a drużynowo sięgnął po złoto. Dziewięciokrotnie stawał na podium, a z tego raz wygrał. Nie zgadniecie gdzie! W Lillehammer tu gdzie debiutował i tu gdzie zdobywał pierwsze punkty. Historia pięknie zatoczyła koło. Był w tamtym sezonie najlepszym z Norwegów. Puchar Świata zakończył na 3. miejscu z dorobkiem 1348 punktów. Te piękne chwile nie trwały zbyt długo. 

W czerwcu 2016 roku podczas treningu Kenneth uszkodził łąkotkę i po raz trzeci zerwał wiązania w kolanie. Wydarzyło się szczęście w nieszczęściu, bo gdyby zerwał ponownie wiązadła w prawym kolanie, to prawdopodobnie nigdy już nie wróciłby do skoków narciarskich. Czekała do zatem kolejna przerwa. Tym razem związek, trenerzy i on sam dmuchali na zimne, więc na arenie międzynarodowej zobaczyliśmy go dopiero w lipcu podczas LGP 2017 roku. Cykl zakończył na 6. pozycji, raz zajmując nawet 2. miejsce podczas konkursu w Hakubie. Wszystko wracało do normy, a on sam z niecierpliwością czekał na sezon olimpijski, ale niestety nie był mu pisany. 

W listopadzie, a dokładnie 9 listopada 2017 roku podczas treningu na normalnej skoczni w Oslo Gangnes upadł. Gdy ta informacja obiegła skokowy świat jeszcze bez oficjalnej diagnozy, wszyscy wiedzieli, że "zerwał", jego kolana są tak słabe, że innej opcji nie było. Modliliśmy się, żeby nie ucierpiało prawe kolano, tylko ewentualnie lewe, bo tak jak napisałam wcześniej, zerwanie wiązadeł w prawym kolanie oznaczałoby koniec. Szybko rozniosła się po internecie wieść o zerwaniu wiązadeł w lewym kolanie i tak właśnie było. Ponownie. Kolejny rok stracony, ale on się nie poddaje. Kolejny raz chce znaleźć się w kadrze narodowej, chce pokazać, że potrafi. Teraz następuje moment kulminacyjny, o którym wspomniałam na początku. Czy trener chce takiego niestabilnego i łatwo podlegającego kontuzjom zawodnika? Jeśli Kenneth zostanie odesłany do kadry B, to jest koniec tego zawodnika, bo on potrzebuje teraz profesjonalnej opieki medycznej, a każdy z nas wie, jak wygląda to w zapleczach kadr. Czy zobaczymy go w sezonie 2018/19? Taka informacja pewnie wkrótce się pojawi. Trzymamy kciuki za dalszą część jego kariery i mamy nadzieję, że już limit kontuzji został przez tego zawodnika wyczerpany. 

Źródło: informacja własna, wikipedia.org, fis-ski.com

You May Also Like

0 komentarze