Obsługiwane przez usługę Blogger.

W Vikersund dzień jak co dzień

by - 8:21 PM


Wczoraj w nocy skoczkowie zjechali się do Vikersund z Trondheim. Przywitała ich ładna pogoda, ale z wiatrem było kiepsko. Tak samo, jak dzisiaj na skoczni. Belki wędrowały w górę i w dół. W pewnym momencie jednak stanęły i kilkanaście albo nawet kilkadziesiąt zawodników skakało z tej samej. Kwalifikacje jak to ostatnio bywa, wygrał Kamil Stoch, jednak dzisiaj nie miał aż takiej dużej przewagi nad drugim Robertem Johanssonem i trzecim Andreasem Stjernenem, ale trzeba mu przyznać, że oddał najdłuższy wynoszący 242 metry skok w dzisiejszych zmaganiach. A co idzie za wygraniem prologu? Kolejny wazon do kolekcji Kamila Stocha ma ich już osiem w swojej kolekcji i każdy się zastanawia, jak on przewiezie je ze sobą do Polski. Teraz to ma zmartwienie. W Vikersund oglądaliśmy bardzo ładne i długie skoki, ale nie obyło się bez tych krótkich. Mogliśmy się spodziewać, że przy wietrze w plecy reprezentanci Kazachstanu będą lądować blisko, ale nikt z nas nie spodziewał się 93 metrów, bo tyle wynosiła najkrótsza długość dzisiejszych "lotów". Warto jeszcze powiedzieć, że to nie jest najgorsza odległość. Michael Glasder w pierwszym treningu oddał "skok" który wyniósł 70 metry. Nie mamy pojęcia czy on w ogóle wybił się z progu, ale później było tylko lepiej. Cała szóstka biało-czerwonych zakwalifikowała się do niedzielnego konkursu, a to kolejna okazja, żeby pobić swoje rekordy życiowe, bo gdzie jak nie na największej skoczni do lotów?  Stefan Hula właśnie dzisiaj skorzystał z takiej okazji i podczas treningu poleciał na 226 metr i tym samym poprawił swoją życiówkę. Jutro czeka nas konkurs drużynowy, który rok temu był pełen rekordów. Nie możemy się już doczekać, ale mamy nadzieję, że warunki będą lepsze niż dzisiaj. 

You May Also Like

0 komentarze