Obsługiwane przez usługę Blogger.

"Skoki narciarskie? Nigdy nie słyszałem" czyli słów kilka o skokach narciarskich w Wielkiej Brytanii

by - 2:15 PM

Wielka Brytania nie jest z pewnością pierwszym krajem, który przychodzi na myśl fanom skoków narciarskich. Nic w tym dziwnego - nie ma tu ani jednej skoczni a mało która osoba na ulicy w ogóle słyszała o jakimkolwiek innym sporcie zimowym niż snowboard czy narciarstwo alpejskie. Fanów nawet tych dwóch wymienionych dyscyplin jest niewielu a ludzie dużo bardziej emocjonują się Halowymi Mistrzostwami Świata w Lekkoatletyce rozgrywanymi w Birmingham niż Zimowymi Igrzyskami Olimpijskimi w Pjongczangu. Czy skoki narciarskie na "Wyspach" mały kiedykolwiek jakiekolwiek znaczenie? 

Wielu z Was może być zdziwionych, ale Wielka Brytania ma w swojej historii niewielki kawałek związany ze skokami narciarskimi. Chociaż państwo zdecydowanie bardziej gustuje w sportach letnich lub w dość niszowych dyscyplinach jak rugby, krykiet czy golf, w przeszłości było kilkoro mężczyzn, którzy zdecydowali się na uprawianie również zimowych dyscyplin. Pierwszy i jedyny konkurs w skokach narciarskich na brytyjskiej ziemi rozegrany został 25 marca 1950 roku na zbudowanej w północnej części Londynu niewielkiej, bo 25-metrowej skoczni. Wydarzenie nigdy nie miałoby miejsca, gdyby nie....grupa emigrantów z Norwegii. Stwierdzili oni, że swoją kulturę chcieliby również promować na "obcej ziemi" i z tej okazji udało im się przetransportować z Norwegii aż 45 ton śniegu. Wydarzenie, które wygrał Norweg Arne Hoel, rekordowym skokiem na odległość 27.5 metra, oglądało tysiące kibiców a transmisję na żywo przeprowadziła nawet stacja BBC. Dlaczego więc skoki narciarskie, mimo takiego sukcesu, nie przyjęły się finalnie w Anglii? 


Skocznia w północnej części Londynu, foto: Londonist.com

Na to pytanie nie ma chyba jednej odpowiedzi, wiadomo jednak, że skoki powróciły w latach 80. za sprawą chyba najbardziej znanego skaczącego Anglika w dziejach. Mowa oczywiście o Eddie "Eagle" Edwardsie, który przez wielu został uznany za "najgorszego skoczka w historii". Wielokrotne kontuzje, okropny styl i wielkie, grube okulary - to zdecydowanie najbardziej charakterystyczne rzeczy dla tego zawodnika. To właśnie z powodu jego ryzykownych, zbyt krótkich skoków, zdecydowano się na wprowadzenie kwalifikacji przed konkursami z cyklu Pucharu Świata. Pierwszy raz Edwards pojawił się na międzynarodowych arenach podczas Turnieju Czterech Skoczni w 1986 roku, gdzie w Oberstdorfie zajął oczywiście ostatnie miejsce. Na Igrzyskach Olimpijskich w Calgary w 1988 roku zajął 56. lokatę, co było....przedostatnią pozycją, szkoda tylko, że ostatni zawodnik został zdyskwalifikowany. Słabe wyniki przyniosły jednak niespotykaną sławę w reklamach, komentatorstwie sportowym. Jednym słowem - Eddie The Eagle stał się na tyle rozpoznawalną postacią, że niedawno doczekał się nawet własnego filmu! 


Eddie Edwards w swoich "najlepszych" latach, foto: Champions Speakers

Wielką Brytanię reprezentowało jednak jeszcze kilku innych zawodników. W latach międzywojennych w mistrzostwach świata w narciarstwie klasycznym wystartowali trzej brytyjscy skoczkowie – w 1931 roku Captain C.G.D. Legard, w 1934 roku dołączyli do niego Guy Nixon i Colin Wyatt. Glyn Pedersen, który reprezentował do 1999 roku Kanadę a później zmienił barwy na brytyjskie, za swoje największe osiągnięcie uznać może siódme miejsce w zawodach Letniego Pucharu Kontynentalnego w Calgary, ale nigdy nie zaprezentował się w Pucharze Świata i od sezonu 2002/2003 nie pojawia się na skoczniach. 


Niedawno jednak świat usłyszał o nowych Brytyjskich zawodnikach. W 2010 roku w zawodach z cyklu FIS Youth Cup zadebiutował Oscar Jones. W Hinterzarten zajął on 25. pozycję na 37. sklasyfikowanych zawodników. Od 2007 roku startuje on głównie ze francuskich rozgrywkach, będąc członkiem klubu CS Chamonix. W głowie mogą wam zaświtać jeszcze dwa młode nazwiska - Jake and Robert Lock. Ci bracia przez chwile wydawali się dość obiecującym materiałem na skoczków, ale radość przeminęła tak szybko jak się pojawiła. Ich ostatni międzynarodowy występ to FIS Cup w Brattleboro w 2015 roku, gdzie obydwoje uplasowali się na końcu stawki. 


Jake i Robert Lock, foto: British Ski and Snowboard



Wniosek? Skoki narciarskie to niezbyt brytyjska rzecz i chyba nigdy się to nie zmieni. Od kiedy tutaj mieszkam nie dziwi mnie to jednak, szczególnie, że panikują oni nawet na widok niewielkiej ilości śniegu, która....unieruchamia lotniska, autobusy i zamyka najważniejsze urzędy na długie tygodnie. Niektóre dyscypliny jednak nie są dla wszystkich i trzeba się z tym pogodzić. W całej sytuacji z pewnością jest jeden plus - moja pasja jest dla Brytyjczyków na tyle "egzotyczna", że aż ciekawa. Kto wie, może namówię paru znajomych na oglądanie konkursów razem? 



You May Also Like

0 komentarze