Obsługiwane przez usługę Blogger.

Nauka i skoki, jak to jest?

by - 10:06 PM

Dzisiaj przychodzę do Was z czymś totalnie innym. Ostatnio w świecie skoków roi się od młodych talentów. Na pewno zastanawialiście się kiedyś "ale jak to, oni nie chodzą do szkoły?". Odpowiedź jest prosta. Chodzą. Niektórzy nawet studiują, żeby zapewnić sobie zaplecze, gdy kariera skoczka im nie wyjdzie albo po prostu ją zakończą. Ja ostatnio się zastanawiałam, jak to jest. Stwierdziłam, że pewnie nie jestem sama i osoby czytające naszą stronę też kiedyś miały takie myśli. Razem z dziewczynami pozbierałyśmy informację, żeby w jak najlepszy sposób Wam to przedstawić. 

Większość młodych skoczków nie pojawia się znikąd. W Polsce kształtuje się ich w Szkołach Mistrzostwa Sportowego np. w Szczyrku albo Zakopanem. Pisałyśmy o tym tutaj, ale nie tylko Polska ma takie luksusy. Inne kraje również posiadają szkoły o takiej samej tematyce, w niektórych państwach są one nawet zrobione pod skoczków narciarskich, ale o tym też już kiedyś była mowa. Zadałyśmy skoczkom najróżniejsze pytania związane ze szkołą. Wybraliśmy osoby, które naszym zdaniem idealnie nadawały się do porównania. Oczywiście nie skupiłyśmy się tylko na zawodnikach ze szkół sportowych, ale również zaczerpnęłyśmy informacji u tych chodzących do szkół "zwyczajnych" oraz uczęszczających na studia. 

Czy ciężko jest pogodzić naukę ze skokami? 

Nauka i skoki to dwa różne światy. Niestety do szkoły trzeba chodzić, a skoki to zajęcie, które sami sobie wybrali dobrowolnie. Nikt im nie kazał skakać, więc teraz mają wyzwanie przyłączyć te dwie rzeczy do swojego życia i jakoś je ze sobą pogodzić. Rozmawiałyśmy z dziesięcioma zawodnikami. Dla większości łączenie szkoły ze skokami jest bardzo trudne, a nawet czasami jak zdradził nam Elias Maurer stresujące. Zak Mogel mówi, że są wtedy bardzo zdenerwowani i ich mózg nie przyswaja tak dobrze wiedzy. Szczególne kłopoty pojawiają się od grudnia do marca, startuje sezon i tego czasu jest jak na lekarstwo. Stefan Huber uważa, że nie jest to takie trudne, ale też podkreśla, że chodził do szkoły stworzonej dla sportowców zimowych, więc może w tym tkwi ta łatwość. Janni Reisenauer twierdzi, że czasami dobrze jest się odciąć od skoków, chociaż na moment, a nauka jest świetną odskocznią. 

Jak nauczyciele się do tego nastawieni? Szczególnie do waszych wyjazdów na zawody zagraniczne.

Wiadomo, sukcesy sukcesami, ale co na to nauczyciele? Skoczkowie ze szkół sportowych mówią, że  nie robią żadnych problemów. Rozumieją, że ich ideą jest sport, a nie nauka. Zak Mogel na przykład powiedział swoim nauczycielom, że oceny będzie zbierać w marcu, kwietniu i maju. Jest on w klasie sportowej, więc nie mieli z tym żadnego problemu. W tych szkołach "normalnych" już jest zupełnie inaczej. Nauczyciele nie patrzą na nich jako na sportowców. Nie mają przywilejów i po jakiejkolwiek nieobecności muszą od razu wszystko nadrabiać. Justin Lisso w swojej szkole w Oberhofie już na następnych lekcjach musiał pisać testy, na których go nie było. U Lennarta Weigela są natomiast  dwa typy nauczycieli. Ten, dla którego liczą się tylko oceny i nie obchodzi go, że wróciłeś późno do domu z treningu i ten, który stara się pomóc i dodatkowo zostaje z tobą i doucza cię brakujących tematów, a czasami nawet nie zadaje zadań na weekend. Najczęściej występuje ten drugi typ, ale zdarzają się wyjątki. Na studiach jest kompletnie inaczej. Wykładowcy prawie ich nie znają, czasami nawet nie wiedzą, jak wyglądają, więc to, że są skoczkami narciarskimi, tym bardziej ich nie interesuje. 

Czy często zwalniasz się z lekcji na rzecz skoków?

W szkole frekwencja jest bardzo ważna, ale czy skoczkowie się tym przejmują? Oczywiście, że nie.  Dla nich wyzwaniem jest osiągnięcie minimum. Paweł Wąsek ma za sobą połowę roku szkolnego. Na ten moment, jego obecność w szkole wynosi 30%, czyli idealnie pokazuje, że zawodników więcej czasu w szkole nie ma, niż w niej są. U innych skoczków to samo. Opuszczanie zajęć to norma. Dziwnie by się czuli, jakby byli w szkole chociaż jeden cały tydzień w roku. Większość z nich ma już opuszczonych ponad 100 lekcji! Nie inaczej jest u naszych studentów. Sondre Ringen chyba jednak przebił wszystkich. Od czerwca 2017r. ani razu nie pojawił się na wykładach. Uniwersytet odwiedza tylko, gdy są egzaminy. Ma taką wygodę, że jego wykładowcy nagrywają swoje wystąpienie i umieszczają je na stronach internetowych, żeby uczniowie mieli do nich dobry dostęp. Jest to dla niego duży komfort. Inaczej nie byłby w stanie połączyć skoków narciarskich z uczęszczaniem na studia. 

Kiedy znajdujesz czas na naukę? 

To jest chyba pytanie najczęściej pojawiające się w mojej głowie, gdy myślałam o tym temacie. Jak oni znajdują na to czas? A może oni wcale nie śpią? Tutaj szkoła, potem trening i od piątku do poniedziałku nieraz na zawodach. Większość z nich robi to w weekendy, gdy po zawodach lub przed nimi jest czas na regenerację, wtedy siadają lub kładą się na łóżku i tak wygląda ich nauka. Niektórych mózg dobrze pracuje wieczorami i wtedy wykorzystują wolną chwilę, żeby zdobywać nową wiedzę. Czasami, gdy już są bardzo zmęczeni i nie mają siły wieczorem, to muszą wstać wcześnie rano i dopiero wtedy się uczą, taki patent stosuje młody austriacki skoczek, Elias Maurer. U nich też występuje coś takiego jak "okienko" między lekcjami, więc to również jest dobry czas na naukę. Pewien norweski  skoczek jednak woli bardziej drastyczne rozwiązania. Ringen odkąd występuje w Pucharze Kontynentalnym, musi na zawody zabierać ze sobą laptopa i długie oczekiwanie na lotnisku oraz podróże samolotem umila mu głos któregoś z jego wykładowców. Podobny patent stosuje Damian Lasota tylko w wersji papierowej. Podsumowując - każda wolna chwila jest zajęta nauką.

A tutaj zdjęcie z dzisiaj na potwierdzenie moich słów
fot:. Joakim Aune - snapchat

Czy masz dużo zaległości, gdy wyjeżdżasz na zawody?


Niekiedy na sobotnie zawody trzeba jechać dzień lub dwa wcześniej. Zależy, jak daleka podróż cię czeka. Wtedy już odpada ci dzień lub dwa z życia szkoły. Jak więc z nadrabianiem zaległości? Paweł Wąsek podaje przy tym plus liceum sportowego. Uważa, że z takimi zaległościami w normalnym liceum już dawno nie zdałby do kolejnej klasy. Szanujemy za szczerość. Karol Niemczyk podaje coś bardzo oczywistego, ale trzeba to podkreślić, że każda lekcja to nowy temat, więc zaległości się zbiera. Stefan Huber w opowieści o swojej byłej szkole uważa, że zaległości nie mieli dużo, bo nauczyciele zdawali sobie sprawę, że często wyjeżdżali, natomiast od jego pobytu w tej szkole musiało się coś zmienić, bo już jego o 7 lat młodszy kolega twierdzi, że zaległości po wyjazdach ma bardzo dużo. Wszyscy uważają, że jest ich ogrom. No z wyjątkiem Stefana. 

Czy myślisz bardziej nad swoją przyszłością, czy tylko wiążesz ją ze skokami i wierzysz, że to wystarczy?

Ten temat jest bardzo drażliwy i już zależy od podejścia danego zawodnika. Jedni chcą z tego żyć i nie planują nic poza tym, a dla innych skoki są dodatkiem, na którym mogą zarobić, ale nie muszą. I wśród naszych przepytanych mamy oba typy. U Pawła Wąska i Karola Niemczyka coś musi pójść nie tak, żeby zaczęli myśleć nad innym zajęciem. Na razie nic na to nie wskazuje, więc trzymamy kciuki, żeby było tak do końca. Elias Maurer dużo myśli nad swoją przyszłością, ale nie wie, czy będą to skoki, czy coś zupełnie innego. Justin Lisso nie chciał czekać na rozwój wydarzeń i w zeszłym roku wstąpił do czteroletniej szkoły policyjnej, tak jak robią to niemieccy skoczkowie. (Markus Eisenbichler, David Siegel) Lennart Weigel chce zdać dobrze maturę i od kolejnego roku pójść na studia, żeby mieć po skokach plan B. A co do naszych studiujących? Oni już pomyśleli nad swoim planem na życie. Sondre aż do tego sezonu nigdy nie myślał, że kiedykolwiek będzie wystarczająco dobry, by zarabiać pieniądze jako skoczek narciarski. Myślał, że poskacze jeszcze rok/dwa i zacznie pracować, ale teraz jest bardzo optymistycznie nastawiony do swojej przyszłości ze skokami. Wciąż chcę ukończyć studia, aby mieć dobre podstawy, by zacząć pracować, gdy jego kariera nieuchronnie się skończy.

Co chcesz robić po ukończeniu szkoły? Oczywiście oprócz skoków. Czy jest taka rzecz? 

To pytanie z góry wymuszało, żeby opowiedzieli nam o swojej przyszłości. Niektórzy uparli się przy skokach, ale podali swoje "plany B". Paweł myśli o studiach, ale to wszystko będzie zależeć od jego matury. Karola ciągnie do architektury i inżynierii. Elias chciałby jednak zostać przy sporcie i zostać trenerem, a Sondre, mimo że jest na informatyce, to nic nie chce robić oprócz skoków narciarskich. Można i tak.

Czy szkoła wspiera cię w tym, co robisz? 

Jak w każdym pytaniu, co osoba to odpowiedź była inna. Wsparcie to bardzo ważna rzecz. Dostają ją zapewne od rodziców i bliskich znajomych, ale jak jest ze szkołą? W większości przypadków skoczkowie są popierani w tym, co robią. To świetne, że szkoła daje im możliwość rozwijania się. Na Uniwersytecie nie ma już tak łatwo. Chociaż w Norwegii rząd opłaca część nauki, czyli płacą tylko 1400 nok (700 złotych) rocznie, to wsparcia dla skoczka tam nie dostaną. 

Przepytaliśmy też kilku z nich indywidualnie i dowiedziałyśmy się, że szkoła sportowa stosuje ulgi tylko przy nadrabianiu zaległości i przy wyjazdach sportowców. Program nauczania mają identyczny, ponieważ muszą zdać taką samą maturę jak uczniowie w "normalnych" placówkach. Niektórzy uważają, że szkoła nie jest im do niczego potrzebna. Stefan Huber jednak ma inne zdanie (tak, jak już przyzwyczaił nas do tego w tym artykule) jemu pozwoliła się rozwinąć naukowo, jak i sportowo. Damian i Sondre podkreślają, że dobrze jest mieć coś, co oderwie ich na chwilę od skoków, dlatego ich kierunki nie są związane z tym sportem. Więc widzicie, skoczkowie też muszą się uczyć. Jedni z przymusu, a drudzy z własnej woli. Naprawdę bardzo ich podziwiam, że potrafią to jednak w pewnym stopniu połączyć. Po tym artykule widzę, jak ciężko jest to zrobić. Nieraz nie zdajemy sobie sprawy i mówimy, że to my w szkole mamy ciężko, a co oni mają powiedzieć, jak mają to samo i do tego dochodzą wszystkie wyjazdy i treningi? Tak, nikt ich nie kazał tego robić, ale to ich pasja i dla mnie to jest piękne. Nigdy nie czułam tak wielkiego respektu do młodych zawodników, jak dzisiaj. 

You May Also Like

5 komentarze

  1. Bardzo świetny tekst, fajnie się czyta i można się dużo rzeczy dowiedzieć ☺️ kawał dobrej roboty dziewczyny ��

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny tekst ❤

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomysł bardzo dobry ale tekst przeciętny. Radze sprawdzać błędy przed publikacją i poczytać kilka profesjonalnych artykułów. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.skokiokiemkobiet.pl/p/regulamin-czytania-bloga.html
      ostatnia kropka.

      Usuń
    2. Nie trzeba kończyć dziennikarstwa, żeby wiedzieć, że nie publikuje się nic z błędami.

      Usuń