Obsługiwane przez usługę Blogger.

Relacja SOK z konkursów w Zakopanem!

by - 7:03 PM

Tak tak wiemy....mamy opóźnienie w związku z drużynówką. Co nie zmienia faktu, że nadal wyjątkowo cieszymy się z osiągnięć naszej reprezentacji. Wczorajszy triumf był podobno pierwszym na polskiej ziemi podczas zimowych zawodów, co cieszy jeszcze bardziej. Dzisiaj? Niezwykła wygrana Anze Semenica i wielki zawód Januszy kibiców pod Wielką Krokwią. Najwyższy czas powiedzieć "do widzenia, Zakopane" i liczyć na to, że wrócimy tam za rok. 


Konkurs drużynowy - Biało-Czerwona Kraina Czarów
Już po pierwszej serii Polacy mieli prawo być zadowoleni. Długi lot Stefana Huli (136 metrów) w drugiej grupie pozwolił nam objąć prowadzenie, którego nie oddaliśmy do końca. Zaraz za nami wylądowali Niemcy, którzy tracili do nas 6.7 punktu. Trzecie miejsce? Norwegów, którzy zaskoczyli powołaniem młodego Mariusa Lindvika i słabymi skokami Andreasa Stjernena. Taka sytuacja nie zmieniła się aż do końca trwania zawodów. Polacy we wspaniałym stylu sięgnęli po historyczne zwycięstwo na Wielkiej Krokwi. Kamil Stoch skokiem na odległość 141,5 metra ustanowił nowy rekord przebudowanego obiektu. Drudzy byli Niemcy, którzy stracili do nas prawie 25 punktów. Trzecia Norwegia, która utraciła pierwsze zwycięstwo w konkursach drużynowych od 18 marca 2017 roku. Dalej? Austriacy, Japończycy, Słoweńcy (po nieustanym skoku Petera Prevca), Szwajcarzy i Czesi. Gdyby "drużynówka" była zmaganiami indywidualnymi, to wygrałby Kamil Stoch, drugi byłby Richard Freitag a trzeci....Stefan Hula. 

Konkurs indywidualny - wow? 

W tym właśnie momencie przechodzimy do chyba najbardziej paradoksalnego konkursu tego sezonu. Loteria, bo tak chyba można określić indywidualne zmagania na Wielkiej Krokwi, dotknęły niemal wszystkich zawodników. Dowody? Do drugiej serii nie zakwalifikowali się tacy sportowcy jak Markus Eisenbichler (113.5 metra), Gregor Schlierenzauer (107.5 metra) czy Andreas Stjernen (107.5 metra). Co chyba najważniejsze dla polskich kibiców, skok na 108.5 metra nie wystarczył do awansu Kamilowi Stochowi. No cóż, bywa i tak. 
Po pierwszej serii prowadził natomiast Stefan Hula (132 metry), drugi był młodziutki norweski debiutant z kwadratową szczęką  Marius Lindvik (138 metrów) a trzeci Simon Ammann (135.5 metra). Finalne podium wyglądało jednak zupełnie inaczej, bo wszystko pokrzyżowała jak zwykle pogoda. Wiało i padało, ale nie odstraszyło to kibiców, którzy tłumnie zgromadzili się na Wielkiej Krokwi. Premierowe zwycięstwo odniósł więc dzisiaj Anze Semenic (137.5 metra), który zostawił za sobą zarówno Andreasa "Mam zawsze szczęście do Drugich Miejsc" Wellingera (136.5 metra) oraz Petera "Kiedyś miałem szczęście do Drugich Miejsc" Prevca (134 metry). Przez nieudany występ Kamila Stocha, Richard Ricz Freitag odrobił stratę i hop, zabrał żółtą koszulę lidera klasyfikacji generalnej cyklu. Dla tych, co nie mogli się tego doczekać w tym mnie oczywiście to wspaniała wiadomość, a tych, którzy za lidera mają jedynie Stocha uspokajam - brakuje mu do ponownego prowadzenia jedynie czterech punktów. 

You May Also Like

0 komentarze