Obsługiwane przez usługę Blogger.

David Siegel wygrywa w Erzurum

by - 12:53 PM

Pierwszy z dwóch konkursów Pucharu Kontynentalnego w Turcji rozpoczął się dzisiaj o godzinie 11:00, a nie tak jak planowano - wczoraj. Powodem przesunięcia zawodów były zbyt silne podmuchy wiatru. Dziś już jednak udało się rozegrać zawody.


Już w serii próbnej najlepiej spisał się David Siegel, który oddał skok ''treningowy'' na 129,5 metra, przy czym Niemiec miał dodane aż 9,6 pkt za niekorzystny wiatr. Za nim plasował się Anze Lanisek, który uzyskał aż 134,5 metra, ale za to miał 2 punkty odjęte za warunki, co w końcowym efekcie w serii próbnej dało zwycięstwo Siegela.

Pierwsza seria konkursu rozpoczęła się z belki 19, jednak zaraz po skoku Klemensa Murańki (132,5 m) została obniżona o jedno ''oczko'', co nie przeszkodziło jednak w oddawaniu dalekich skoków. Podczas pierwszej części konkursu wiatr wiał dosyć mocno pod narty. Najwięcej punktów z tego tytuły miał odjęte Samet Katra, bo aż 16,5. Bardzo dobrze spisał się młody Jonathan Learoyd, który oddał skok na 137 metrów i prowadził na półmetku zmagań. Tuż za nim uplasował się faworyt do wygrania rywalizacji - David Siegel, którego pierwsza próba wyniosła 138 metrów i znalazł się minimalnie, bo 0,2 pkt za Francuzem. ''Podium'' dopełnił Andreas Wank, po dobrym skoku na 135,5 metra. Najlepiej z Polaków sklasyfikowany był Aleksander Zniszczoł (8. miejsce), wszyscy reprezentanci naszego kraju awansowali do drugiej serii.

W finałowej części zmagań Siegel nie dał nikomu już żadnych złudzeń, pewnie wygrywając konkurs i ustanawiając rekord skoczni dzięki próbie na 144. metr. Na drugim miejscu utrzymał się Learoyd, jednak z dużą stratą do Niemca. Na ostatni stopień podium wskoczył za to Marius Lindvik, który oddał skok na 140,5 metra. Aleksander Zniszczoł utrzymał swoje miejsce z pierwszej serii i był najlepszym z Polaków w pierwszym konkursie. Tuż za nim, bo na 9. miejscu uplasował się Krzysztof Leja. Pozostali Polacy znaleźli się na miejscach: 10. Klemens Murańka, 11. Przemysław Kantyka, czyli mieliśmy czterech naszych reprezentantów pod rząd.

You May Also Like

0 komentarze