18 stycznia 2018

Bartosz Czyż: Początek sezonu był ciężki

Bartosz Czyż: Początek sezonu był ciężki

Naturalnie, jak każdy kibic zwracamy uwagę na tych najlepszych, na tych, którym udało się zadebiutować i utrzymać w Pucharze Świata, wygrywając przy tym któryś ze startów. Jednak by się tam dostać trzeba przejść najpierw drogę juniora, który musi borykać się między innymi z okresem dojrzewania. ,,Przez ostatni rok sporo urosłem, jednak póki co i na szczęście nic się nie zmienia pod względem technicznym,, mówi nam Bartosz Czyż, który jest jednym z najlepszych polskich juniorów w chwili obecnej.

 Podczas zawodów FIS Cup'u również zaprezentował dobrą i stabilną formę, zajmując kolejno 6. oraz 7. miejsce. Jak sam przyznaje swoje starty na Wielkiej Krokwi uznaje za bardzo pozytywne, ze względu na to, że skoki oddane podczas konkursów były lepsze niż w treningach i lepsze ostatnimi czasy co jest dużym krokiem naprzód. Musimy przyznać, że lato, jak i początek zimy wyglądały w jego wykonaniu zdecydowanie lepiej, niż występ podczas Mistrzostw Polski, gdzie zajął 18. miejsce. ,,Początek sezonu był ciężki, wiele konkursów oraz dalekie podróże, które dosyć mnie zmęczyły,,. Zapytany o to, czy obniżkę formy ma już za sobą, bo przecież wydaje się być murowanym kandydatem do startów podczas Mistrzostw Świata Juniorów, Bartosz Czyż żywi nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej, jednak przyznaje, że jest jeszcze kilka elementów, nad którymi musi pracować. ,,W tym momencie przede wszystkim pracuję nad tym, aby te skoki były trafione w próg, oraz nad kilkoma innymi elementami technicznymi,,.

Konkursy z cyklu FIS Cup odbyły się na nowej, wyremontowanej Wielkiej Krokwi, czym zainaugurowały zawody FIS'u na tej skoczni. Różni się ona trochę od obiektu, na którym zawody Pucharu Świata mogliśmy obserwować rok temu. Junior z Wisły, zmiany ocenia na pozytywne. ,,Rozbieg bardzo dobrze znaliśmy, pod tym kątem nic się nie zmieniło. Sama skocznia jest teraz troszkę trudniejsza, ale bardzo przyjazna,,. Pozostając w temacie Zakopanego oraz Pucharu Świata, zapytaliśmy Bartosza o jego ewentualny start na tej imprezie, jak jednak mówi, nie jest w stanie aktualnie powiedzieć, czy na niej wystąpi, jeśli jednak tak się stanie, będzie to ogromny zaszczyt i motywacja do dalszych treningów.

Aktualnie Bartosz Czyż razem z Tomaszem Pilchem i Pawłem Wąskiem, w związku ze zbliżającymi się Mistrzostwami Świata Juniorów odpoczywa od występów na arenie międzynarodowej.

Zaczynamy z małym poślizgiem!

Zaczynamy z małym poślizgiem!

Czas na długo wyczekiwane Mistrzostwa Świata w Oberstdorfie. O 13:30 zaczęły nam się dwie serie treningowe przed dzisiejszymi kwalifikacjami. Pierwszą z nich wygrał Daniel Andre Tande z wynikiem 223,5 metra. Drugie miejsce przypadło Kamilowi Stochowi, a jego odległość wynosiła 214,5 metra. Czołową trójkę dopełnił Słoweniec - Anze Semenic, który lądował trzy metry bliżej od Polaka. Jak wypadli Polacy? Stefan Hula był 14. Polak skoczył 179 metrów, a do odległości miał ponad 40 punktów dodanych. Kolejny z biało-czerwonych Piotr Żyła uplasował się na 16. pozycji, Dawid Kubacki na 20., a Maciej Kot zajął 29. miejsce. Co do drugiego treningu to zaczął się on zaraz po ukończeniu pierwszego i niestety nie udało się go dokończyć. Skoki oddało tylko trzech skoczków z powodu złych warunków pogodowych. Walter zrób coś z tym wiatrem. Teraz zostaje nam tylko czekać na kwalifikacje i trzymać kciuki, żeby się odbyły. Jak już wiecie, trener może w nich wystawić tylko czterech zawodników danego kraju. Stefan Horngacher zdecydował się na ciekawy skład, albowiem wybrał najlepszych na treningu. Konkurs bez Macieja Kota.

Zapowiedź Mistrzostw Świata w Lotach + składy

Zapowiedź Mistrzostw Świata w Lotach + składy
fot: skisprungschanzen.com
 
Nie wiem jak Wy, ale ja jestem niezwykle podekscytowana, ponieważ już dzisiaj rozpoczną się wyczekiwane przez wszystkich Mistrzostwa Świata w Lotach! Są one pierwszą, obok Igrzysk Olimpijskich, ważną imprezą w tym sezonie. Zmagania odbędą się w niemieckim Oberstdorfie, który już po raz szósty będzie gospodarzem tak znaczących zawodów.

Tegoroczne Mistrzostwa Świata w Lotach zostaną rozegrane na skoczni Heini-Klopfer-Skiflugschanze (HS 235). Jej punkt K znajduje się na 200. metrze. Została ona zbudowana w 1949 roku z inicjatywy wielu niemieckich skoczków, między innymi Heiniego Klopfera. Obiekt posiada tory lodowe oraz sztuczne oświetlenie, a że prognozy pogodowe nie są zbyt optymistyczne, to organizatorzy będą mogli przeciągać konkursy do woli. Skocznia ta teoretycznie umożliwia loty do 250 metrów. Rekord Heini-Klopfer-Skiflugschanze jest jednak trochę mniej imponujący - wynosi 238 metrów i należy do Andreasa Wellingera. Sympatyczny Niemiec ustanowił go 5. lutego 2017 roku, czyli wtedy, co przyjechał Robert Lewandowski, pamiętacie?

Poprzednie Mistrzostwa Świata w Lotach odbyły się w austriackim Tauplitz/Bad Mitterndorf na skoczni Kulm w 2016 roku. Mistrzem został wtedy dominator Peter Prevc. Na podium stanęli również Kenneth Gangnes i Stefan Kraft. Drużynowo najlepsi okazali się Norwegowie, przed Niemcami i Austriakami. Dla Polaków tamte Mistrzostwa nie były zbyt szczęśliwe. W konkursie indywidualnym wystąpiło tylko trzech naszych rodaków - Dawid Kubacki (15. miejsce), Stefan Hula (21. miejsce) i Klemens Murańka (26. miejsce). Drużyna również nie błysnęła - do wymienionych wcześniej chłopaków dołączył Kamil Stoch i razem zajęli piątą pozycję. Z całego serca trzymam kciuki, aby w tym roku było o wiele lepiej!
 
 
Program zawodów:
 
Czwartek, 18.01.2018:
13:30 - oficjalny trening
16:00 - kwalifikacje
 
Piątek, 19.01.2018:
15:00 - seria próbna
16:00 - I i II seria konkursu indywidualnego
 
Sobota, 20.01.2018:
15:00 - seria próbna
16:00 - III i IV seria konkursu indywidualnego
 
Niedziela, 21.01.2018:
15:00 - seria próbna
16:00 - konkurs drużynowy
 
 
Składy poszczególnych reprezentacji (na trening):
 
Polska:
  • Kamil Stoch 
  • Dawid Kubacki 
  • Maciej Kot 
  • Piotr Żyła 
  • Stefan Hula 

Niemcy:
  • Andreas Wellinger 
  • Markus Eisenbichler 
  • Richard Freitag
  • Karl Geiger 
  • Stephan Leyhe 

Austria:
  • Stefan Kraft
  • Clemens Aigner 
  • Michael Hayboeck
  • Manuel Poppinger 
  • Florian Altenburger 

Norwegia:
  • Daniel-Andre Tande 
  • Anders Fannemel
  • Robert Johansson
  • Johann Andre Forfang
  • Andreas Stjernen
  • Halvor Egner Granerud

Słowenia:
  • Jernej Damjan 
  • Anze Semenic 
  • Peter Prevc 
  • Tilen Bartol 
  • Domen Prevc 
  • Ziga Jelar 

Japonia:
  • Junshiro Kobayashi 
  • Ryoyu Kobayashi 
  • Noriaki Kasai 

Szwajcaria:
  • Simon Ammann 
  • Gregor Deschwanden 
  • Killian Peier 
  • Andreas Schuler 

Stany Zjednoczone:
  • William Rhoads 
  • Kevin Bickner 
  • Michael Glasder 

Czechy:
  • Cestmir Kozisek

Francja:
  • Vincent Descombes Sevoie

Włochy:
  • Sebastian Colloredo 
  • Alex Insam 
  • Davide Bresadola

Rosja:
  • Dmitrij Wasiljew 
  • Denis Korniłow
  • Aleksiej Romaszow 
  • Michaił Nazarow 

Finlandia:
  • Janne Ahonen
  • Eetu Nousiainen
  • Jarkko Maeaettae
  • Antti Aalto

Kazachstan:
  • Marat Żaparow 
  • Konstantin Sokolenko

Estonia:
  • Martti Nomme

Kanada:
  • Mackenzie Boyd-Clowes

17 stycznia 2018

Maciej Maciusiak: Wszyscy są zaskoczeni, że aż tak dobrze idzie.


W dniach 13-14.01.2018 roku w Zakopanem podczas Fis Cup zaprezentowali się zawodnicy, wśród których nie zabrakło polskich juniorów. Najlepiej zaprezentowali się Bartosz Czyż, Paweł Wąsek i Krzysztof Leja.

"Dobre konkursy dla Czyża i Wąska." - potwierdza trener Maciusiak.

Warunki podczas konkursów w Zakopanem nie rozpieszczały zawodników: "ciężkie warunki, jak dla juniorów" - mogliśmy usłyszeć od szkoleniowca polskiej kadry.

Wciąż świeżym tematem są Mistrzostwa Świata Juniorów.
Reprezentanci Polski dobrze się prezentują, więc czy możemy liczyć na dobre występy naszych zawodników podczas tak ważnej imprezy? 
Trener Maciusiak zapewnia nas: "To nie był najwyższy poziom. Zostawiamy coś na Mistrzostwa. Nie wyciągamy wszystkiego na wierzch. Informacje co do składu na w.w Mistrzostwa zostaną ogłoszone niedługo" 
Jak możemy podsumować ostatnie konkursy Fis Cup-u? "Skończyliśmy kontrolnie, treningowo. Mamy swój cel."

Z Zakopanem dla SkokiokiemKobiet.pl,
Zuzanna Wydera

Pungertar i Greiderer zakończyli kariery

Pungertar i Greiderer zakończyli kariery
Ostatnio zza granic Polski docierają do nas same nieprzyjemne informacje. Najpierw pobity Iulian, a teraz dwie zakończone kariery. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie młody wiek obu zawodników. Krótko przedstawię wam ich historię i powiem skąd, ewentualnie możecie ich kojarzyć.

fot:. fis-ski.com
Zacznijmy od Słoweńca. Matjaz Pungertar ma 27 lat i reprezentował klub SSK Menges. Na co dzień skoczek wraz ze swoją wybranką zajmują się zawodowo fotografią dziecięcą i ślubną. 30 sierpnia 2011 r. miał miejsce jego debiut w Pucharze Świata podczas zawodów w Willingen. Zajął on wtedy 45. miejsce. Jego największym osiągnięciem w konkursach PŚ jest szóste miejsce w Niżnym Tagile w sezonie 2014/15. Zwyciężył on raz podczas rywalizacji w Ałmatach z cyklu Letniego Grand Prix. To chyba tyle z tych najważniejszych osiągnięć. Na jednej ze Słoweńskich stron przeczytałyśmy, że Pungertar zakończenie swojej kariery tłumaczy problemami, z którymi się zmagał czy to mentalnymi gdzie nie osiągał takich rezultatów, jak oczekiwał czy zdrowotnymi jak ból pleców, a do tego Matjaz w niedalekiej przyszłości razem ze swoją partnerką spodziewają się dziecka.
Nie wiem, czy Simon wybrał specjalnie taki moment do ogłoszenia takiej decyzji, czy to było przypadkowe, ale trzeba uznać, że skumulowało się wszystko w jedno. Simon Greiderer ma 21 lat jutro kończy 22 i reprezentował klub HSV Absam-Bergisel. Debiutował w Pucharze Świata w sezonie 2013/14 podczas konkursu w Bischofshofen gdzie zajął 48. miejsce. Dwukrotny medalista Mistrzostw Świata Juniorów. W 2014 r. podczas MŚJ razem z Ulrichem Wohlgenanntem, Eliasem Tollingerem i Patrickiem Streitlerem wywalczyli srebrny medal w konkursie drużynowym, a rok później w prawie takim samym zespole tylko zamiast Ulricha był Philipp Aschenwald, zdobyli brąz, a Simon w zmaganiach indywidualnych zajął dobre, 5. miejsce. W 2016 r. już niestety nie udało się wejść na podium, ale reprezentacja Austrii zajęła dobre 4. miejsce. W PŚ punktował tylko raz na skoczni mamuciej w Vikersund i zdobył jeden punkt. Dlaczego zakończył karierę? Nie podał jeszcze powodu, może to przez brak formy? Simon ewidentnie miał problem, żeby przebić się nawet do kadry B Austrii. Taki post umieścił wczoraj na swoim Instagramie. 

PAMIĘTNE IO - TURYN 2006

PAMIĘTNE IO - TURYN 2006
 Podobny obraz
W oczekiwaniu na Mistrzostwa Świata w lotach narciarskich, które organizuje Oberstdorf, chciałabym przenieść Was do 2006 roku. Wtedy w dniach 10-26 lutego w malowniczym miasteczku Turyn odbyły się XX Zimowe Igrzyska Olimpijskie. 
Do Włoch przyjechało 2500 sportowców z 80 ekip. 
Przybyli tam, by toczyć zmagania w 15 dyscyplinach i 84 konkurencjach - w bobslejach, curlingu, hokeju, łyżwiarstwie,narciarstwie, snowboardingu, saneczkarstwie i skeletonie. Debiutowała także nowa dyscyplina o nazwie snowcross.

Igrzyska w Turynie mogły poszczycić się niezwykłymi maskotkami- Neve (powstała ze śniegu) i Gliz (powstały z lodu).

Klasyfikację medalową wygrali Niemcy z 29 medalami, tuż za nimi plasowały się Stany Zjednoczone z 25 medalami, oraz Austria z 23 krążkami.

Zajmijmy się teraz dla nas najważniejszą dyscypliną, czyli skokami narciarskimi. 
Zawodnicy rywalizowali w miasteczku Pragelato. W pierwszym konkursie organizowanym na skoczni HS 106 na podium stanęli Norweg Lars Bystøl, drugi był fin Matti Hautamäki, na 3 stopniu uplasował się inny Norweg Roar Ljøkelsøy. Najlepszy z Polaków - Adam Małysz zajął wtedy 7 miejsce skacząc na 101,5 i 102,5m.

Drugi konkurs, rozgrywany na skoczni dużej okazał się szczęśliwy dla Thomasa Morgensterna. Austriak wygrał zawody wyprzedzając o 0.1pkt swojego rodaka Andreasa Koflera, oraz Norwega Larsa Bystøla. Adam Małysz uplasował się na 14. pozycji.

W konkursie drużynowym triumfowała Austria w składzie: Andreas Widhölzl, Andreas Kofler, Martin Koch i Thomas Morgenstern. Drugie miejsce przypadło Finlandii z Hautamäkim , Ahonenem, Kiuru i Happonenem w składzie. Podium dopełnili norwescy skoczkowie - Lars Bystøl, Bjørn Einar Romøren, Roar Ljøkelsøy i Tommy Ingebrigtsen. Polska w składzie Mateja, Małysz, Hula i Stoch zajęła wtedy wysokie, 5 miejsce.

Krzysztof Leja: Skaczę jak tylko mogę i ile mogę

Krzysztof Leja: Skaczę jak tylko mogę i ile mogę

Każdy, kto uprawia sport, wie jak bardzo jest on kosztowny, ile wyrzeczeń trzeba podjąć, żeby móc uprawiać wymarzoną dyscyplinę. Tym ciężej jest, gdy pojawiają się inne, nieprzewidziane trudności. Historia Krzysztofa Leji może służyć jako książkowy przykład tego, że jeżeli się czegoś bardzo pragnie, żadne kłody rzucane pod nogi nie są w stanie spowolnić.

Z młodym polskim skoczkiem udało nam się porozmawiać podczas zawodów FIS Cup w Zakopanem. Zawodnik pokazał się tam z bardzo dobrej strony, zajmując wysokie czwarte miejsce w sobotnim konkursie i osiemnaste w niedzielnym. Skoczek nie krył zadowolenia ze swojej dobrej dyspozycji. - Forma idzie mi cały czas w górę, brakuje mi jeszcze tak zwanego tajmingu, trafienia w próg, ale już wczoraj wyszło to w drugim skoku. No i leciało się. Dzisiaj nogi trochę nie pracowały tak jak powinny i było właśnie inne odczucie przez co troszkę spóźniałem odbicie, ale i tak nie jest źle - ocenił.

Warto podkreślić, że w sobotę Leja był najlepszym zawodnikiem spośród biało-czerwonych, mimo, że nie jest członkiem żadnej z kadr. Skoczek nie może niestety liczyć na wsparcie związku i musi sam opłacać swoje treningi i inne wydatki. Jak radzi sobie z tą sytuacją? - Trenuję dzięki temu, że jestem studentem i jestem w takim systemie studenckim w swoim klubie, gdzie jest wsparcie z centrali z AZS. W tym roku dość konkretnie obcięli nam fundusze, ponieważ Maciek, który był wliczany jeszcze rok wcześniej do grupy po prostu skończył studia i wszystkie jego wyniki zniknęły. Sytuacja bez wsparcia jest ciężka, teraz mieliśmy wszystko wyliczone tak, że starczyło mi na wyjazd do Ramsau, byliśmy tam 2 dni. Skoczyłem 4 treningi. Do tej pory mam oddane 50 skoków w tym sezonie, a jest już połowa stycznia. W takim czasie powinno się mieć ze 150 skoków, ale nie pozwalają mi inaczej, więc skaczę jak tylko mogę i ile mogę - tłumaczył Leja.

Decyzja o odsunięciu od kadry utalentowanego i perspektywicznego zawodnika już wcześniej odbijała się echem w skokowym świecie. Oliwy do ognia dolały jednak Mistrzostwa Polski, gdzie Leja spisywał się bardzo dobrze. Zapytani o tego zawodnika Apoloniusz Tajner i Adam Małysz stwierdzili, że obserwują go uważnie, jednak ma on problem z wagą i póki nie schudnie nie będzie mógł trenować w kadrze. Co na ten temat twierdzi sam zainteresowany? - To nie jest prawda, że jestem gruby. Gruba osoba to jest taka, która ma tłuszcz, która z tego tłuszczu może zejść, a ja nie mam tłuszczu tylko mięśnie, a żeby schudnąć z mięśni to musiałbym przerwać cały sezon i nie skakać. To byłoby nieopłacalne. Skakałbym na takich FIS Cupach, dajmy na to plasuję się teraz w pierwszej piątce, dwudziestce to wtedy bym się nawet do czterdziestki chyba nie załapał. To ma taki wpływ na odbicie, zmęczenie organizmu, bo trzeba spalać mięśnie. To nie jest tłuszcz! Miałem badania i wyszedł mi bardzo niski poziom tkanki tłuszczowej. Byłem w szoku, bo myślałem, że będzie troszeczkę więcej, ale  jest na granicy minimum - wyjaśnił zawodnik.

Co zatem sprawia, że osoba z minimalną ilością tkanki tłuszczowej uważana jest za grubą? Po prostu względy genetyczne. - Odziedziczyłem po ojcu budowę i muszę się strasznie pilnować. Nie mam dostępu do dietetyka, ułożonej diety, nie mam takich funduszy, by kupić sobie wszystkie rzeczy. - żalił się zawodnik - Jem zdrowo, jem dużo sałatek, warzyw, owoców. Raz byłem prywatnie u dietetyka, musiałem troszeczkę zapłacić, ale poszedłem, bo mi zależy. Chciałem wrócić do formy, a że niby miałem problem to poszedłem. Okazało się, że wtedy miałem wyższy wskaźnik tłuszczu, ale teraz latem on spadł i jestem zadowolony z tego.

Brak dostępu do dietetyka nie jest jedynym problem skoczka. Doskwiera mu także brak możliwości regeneracji po zawodach. Skoczek zaledwie raz miał możliwość skorzystać z pomocy fizjoterapeuty, podczas zeszłorocznej Uniwersjady. Przy okazji innych zawodów musi radzi sobie sam. - Często jak wstaję to czuję jak moje mięśnie są zbite i mnie bolą. Czasami przydałby się taki masaż, wiadomo. Radzę sobie więc inaczej. Wczoraj oglądaliśmy skoki, potem ułożyłem nogi na ścianie wyżej głowy. Wieczorem poszedłęm pobiegać, do tego ciepła zimna kąpiel. Rano wstałem zmęczony i śpiący, bolały mnie nogi, ale jakoś dałem radę - opowiadał Leja.

Dla skoczków z kadry narodowej cotygodniowe zawody są niczym chleb powszedni. Rozkład Krzysztofa Leji wygląda jednak zgoła inaczej. - Najczęściej w poniedziałek mamy siłownię, przyjeżdżam do COS albo Szkoły Mistrzostwa Sportowego, gdzie wybudowana jest nowa hala. We wtorek i środę robię trening w domu sam, bo wiem co mam robić, a trener ma zaufanie do mnie.Czwartek siłownia, w piątek i sobotę ponownie trening w domu, a w niedzielę albo odpoczynek, albo idę potruchtać - wyjaśnił.

Niewielka ilość treningów na skoczni sprawia, że zawodnik praktycznie nie ma szans porównywać swojej formy z innym skoczkami. Nie dziwi więc zatem, że celem Leji jest przede wszystkim pokazanie się w zawodach wyższej rangi. Na szczęście będzie mu to umożliwione już w najbliższy weekend. O czym jeszcze marzy Leja? - Moim celem i marzeniem w tej chwili jest żeby ktoś mnie zauważył, abym mógł dostać szansę powrotu do kadry. Wiadomo że jest wtedy dużo więcej możliwości, jeśli się w niej jest. Może ktoś w końcu przejrzy na oczy, bo sytuacja jest czasem trochę demotywująca - wyraził nadzieję.

Sympatycznemu skoczkowi życzymy właśnie tego. Miejmy nadzieję, że już niedługo otrzyma kolejną szansę od włodarzy Polskiego Związku Narciarskiego. Nikt inny nie zasługuje na nią tak bardzo jak on.

Z Zakopanem dla SkokiokiemKobiet.pl,
Zuzanna Wydera







Latać (nie) każdy może, czyli o Mistrzostwach Świata w Lotach słów kilka

Latać (nie) każdy może, czyli o Mistrzostwach Świata w Lotach słów kilka

Już jutro najlepsi skoczkowie globu zameldują się w Oberstdorfie, by przez 4 dni walczyć o medale. Nim jednak rozpocznie się zacięta rywalizacja, warto przypomnieć sobie parę faktów na temat tej imprezy. Przygotowałyśmy też kilka statystyk dla miłośników matematycznych obliczeń.

Mistrzostwa Świata w Lotach rozgrywane są nieprzerywanie od 1972 roku. Początek imprezie dały Tygodnie Lotów Narciarskich, które organizowane były już w latach 50. i funkcjonowały jako nieoficjalne Mistrzostwa Świata. Mistrzostwa Świata w Lotach, podobnie jak inne imprezy, gdzie skoczkowie walczą o medale nie są wliczane do klasyfikacji Pucharu Świata. Inaczej jednak niż na Mistrzostwach Świata wygląda walka o medale. Skoczkowie mierzą się w aż czterech seriach rozgrywanych dzień po dniu. Ostatniego dnia rywalizacji odbywa się natomiast konkurs drużynowy.

Polacy niestety nigdy nie błyszczeli na tej imprezie. Jedyny medal, brąz w Planicy, zdobył dla nas Piotr Fijas w 1979 roku. Inne znaczące wyniki Polaków to czwarte miejsce drużynowo podczas MŚwL w Planicy w 2010 roku. Taką samą pozycję zajął wtedy Adam Małysz.

Jak dotąd doczekaliśmy się 24 indywidualnych Mistrzów Świata w Lotach. 2 razy w historii przydarzyła się sytuacja, że ten sam zawodnik triumfował dwa lata z rzędu. Byli to Sven Hannawald w latach 2000 i 2002 oraz Roar Ljokelsoy w latach 2004 i 2006. Więcej niż jeden triumf w lotach na swoim koncie ma też Walter Steiner. Szwajcar triumfował 2 razy.

Najwięcej triumfów w indywidualnych Mistrzostwach Świata w Lotach mają Niemcy (6 razy). Daje to 25% wszystkich zwycięzców. Na drugim miejscu plasują się Austriacy z czterema triumfami, a podium domykają ex aequo Szwajcarzy i Norwegowie. Jeżeli chodzi o konkursy drużynowe to na 6 rozegranych konkursów trzykrotnie triumfowała Norwegia i trzykrotnie Austria. Na podium w poszczególnych latach plasowały się jeszcze drużyny Finlandii, Niemiec i Słowenii. 


16 stycznia 2018

Echa skoków - Bad Mitterndorf

Echa skoków - Bad Mitterndorf
Wraz ze startem nowego tygodnia jak zwykle przychodzimy do was z podsumowaniem social mediów skoczków. Szczególną uwagę skupiamy na Instagramie, bo to chyba tam przesiaduje najwięcej skoczków w wolnym czasie. W Bad Mitterndorf nie mogło być inaczej. 

Andreas Stjernen
Tego Pana byłoby grzech tutaj nie umieścić. Pierwsze zwycięstwo w Pucharze Świata Stjernen może już odhaczyć jako cel zrealizowany.
Post udostępniony przez Andreas Stjernen (@astjernen)
Clemens Aigner
Clemensowi skocznia Kulm najwyraźniej bardzo się spodobała, co widać po szerokim uśmiechu. Pewnie ubolewał nad odwołaniem niedzielnych zawodów.
Post udostępniony przez Clemens Aigner (@clemens_aigner)
Manuel Poppinger
Nie tylko Aigner w teamie austriackim był zadowolony ze swoich startów. Poppinger również zaprezentował swoje uzębienie w całej okazałości, a do tego ta pięść zaciśnięta w geście triumfu. Dobrze widzieć takiego Manuela.
Jernej Damjan
Ktoś tu chyba chce zacząć żyć jak Adam Małysz. Jednak do bananów brakuje mu jeszcze bułki. 
Michael Hayboeck
Czyżby ten Pan obok Michiego to Robert Johansson w okularach? Ahhh nie.... To Stefan Kraft kamuflujący się przed hotkami z Austrii. 
Dawid Kubacki
Jedni oglądają filmy, inni czytają książkę, a Stefan Hula i Dawid Kubacki znaleźli dla siebie grę, w której ćwiczą swoją wiedzę. Taką formę odpoczynku jak najbardziej popieramy!
Taku Takeuchi, Peter Prevc i Maciej Kot
Nie tylko fani ubolewali nad odwołaniem niedzielnego konkursu, ale sami skoczkowie byli zawiedzeni faktem, że jednak nie uda im się po raz kolejny polatać na Kulm.

Post udostępniony przez Peter Prevc (@pprevc)

Post udostępniony przez Maciej Kot (@maciejkot)
Piotr Żyła
Jak zwykle największy ubaw z całej sytuacji miał Piotr Żyła, który na swoim Instagramie umieścił taki oto wpis. Czy trzeba to w jakikolwiek sposób komentować?
Andreas Wank, Peter Prevc i Stephan Leyhe
Skocznia w Bad Mitterndorf wyglądała tak pięknie, że grzech byłoby nie zrobić sobie pod nią zdjęcia i pochwalić się nim swoim fanom.

Post udostępniony przez Peter Prevc (@pprevc)

Post udostępniony przez Stephan Leyhe (@stephan.leyhe)

15 stycznia 2018

Podwójna wygrana Lundby w Sapporo

Podwójna wygrana Lundby w Sapporo
Za nami dwa dni rywalizacji Pań podczas Pucharu Świata w Sapporo, gdzie oba konkursy zgarnęła dla siebie Maren Lundby. Zapraszamy na krótkie sprawozdanie z dwóch dni zawodów!


zdj: alchetron.com


Kwalifikacje i treningi przed weekendowymi zawodami na skoczni Miyanomori wskazywały, że faworytką do wygrania obu konkursów będzie Sara Takanashi, to jednak tak się nie stało i Japonka musi jeszcze trochę poczekać na swój kolejny triumf w Pucharze Świata.

Już podczas pierwszej serii sobotniego konkursu Maren Lundby wyrosła na faworytkę do wygrania pierwszych zmagań. Norweżka oddając swoją próbę z obniżonej belki uzyskała odległość 95,5 metra, dzięki czemu wypracowała sobie 6-punktową przewagę nad drugą po pierwszej serii Kathariną Althaus, która skoczyła 93,5 metra. Jak się potem okazało, ta przewaga dała Lundby naprawdę wiele. Trzecia po pierwszej serii była Yuki Ito, a tuż za nią plasowała się wcześniej wymieniana Sara Takanashi. W drugiej serii Niemka podjęła próbę ataku na pierwsze miejsce, poprzez skok na 96. metr, jednak Lundby oddała próbę na 93,5 metra co w zupełności wystarczyło jej do wygranej. Na ostatnie miejsce podium przesunęła się Takanashi spychając z niego swoją rodaczkę - Yuki Ito, o zaledwie 0,9 pkt. Polki nie startują w Japonii. W Sapporo poleciał również festiwal dyskwalifikacji. Za nieprzepisowy kombinezon wykluczone zostały aż trzy zawodniczki.

W drugi dzień zmagań Norweżka nie pozostawiła nikomu już żadnych złudzeń. Dzięki pewnym i bardzo dobrym skokom na odległość 95,5 metra oraz 98,5 metra zdeklasowała swoje rywalki. Tym razem druga Sara Takanashi (90 m, 93 m) straciła do zwyciężczyni ponad dwadzieścia punktów. Podium uzupełniła Katharina Althaus, więc można powiedzieć, że w porównania do dnia wcześniejszego Japonka i Niemka zamieniły się jedynie miejscami na podium. Czołową szóstkę drugiego konkursu dopełniły: Irina Avvakumova, Yuki Ito, Chiara Hoelzl. Tym razem zdyskwalifikowana została tylko jedna zawodniczka - Słowenka Nika Kriznar.

TOP 10 minionego tygodnia

Na chwile oderwiemy się od zdjęć, relacji, wywiadów z zawodów i skupimy się na tym, co ciekawego działo się w minionym tygodniu, a wydarzyło się całkiem dużo. Sprawdźcie moje TOP10 wydarzeń!



10. Krzysztof Leja po dobrych stratach w FIS Cup'ie wraca do rywalizacji w Pucharze Kontynentalnym.
Po całkiem udanych startach podczas zawodów w Zakopanem, gdzie w pierwszy dzień oddał skok na 141 metrów, Krzysztof Leja został powołany na najbliższe zawody z serii Pucharu Kontynentalnego. Przypominam, że ten zawodnik obecnie trenuje bez kadry i powiem wam szczerze, że przebicie się do PK bez pomocy ze strony związku to naprawdę duże osiągnięcie i coś czuje, że następnym razem ten skoczek nie zostanie już pominięty.


9. Trzech Austriaków na trzech pierwszych miejscach w pierwszym konkursie FIS Cup'u w Zakopanem.
Przyznam szczerze, że jest to sytuacja dość niecodzienna my taką mamy tylko podczas MP, ale serdecznie gratulujemy reprezentantom danego kraju. Podczas sobotniego konkursu oddawali skoki za lub bardzo blisko 140 metra, czym zdecydowanie zasłużyli sobie na swoje miejsca.

8. Jeden podbija rekord życiowy, drugi debiutuje czyli Polacy na mamutach.
Choć zawodów na skoczni Kulm polska kadra wspominać pewnie dobrze nie będzie, no bo zdecydowanie ten dzień nie należał do nas, to jednak znalazłam dla was odrobinkę słodkiego pocieszenia. Nie możemy zapominać o tym, że w serii próbnej Stefan Hula poprawił swój rekord życiowy, który wynosi teraz 218 metrów, a nasz najmłodszy zawodnik czyli Jakub Wolny dopiero zadebiutował na mamutach i przyznajmy sobie, poradził sobie całkiem dobrze. Co prawda nie znalazł się w drugiej serii, jednak nie zapominajmy, że on dopiero skakania na tak dużych skoczniach się uczy.

7. Hilde powraca i wygrywa Puchar Kontynentalny.
No przyznajcie się, kto się nie stęsknił za tym słodkim i przesympatycznym reprezentantem Norwegii? Fakt faktem, że nie powrócił on jeszcze do Pucharu Świata, ale kto wie, być może za niedługo, jeśli dalej będzie dobrze skakał podczas PK, to może spotkamy go podczas jakichś zawodów z cyklu PŚ czy choćby Letniej Grand Prix. Nie wiem jak wy, ale ja się na pewno bardzo ucieszę.

6. Problemy kadry Rumunii.
W ciągu minionego tygodnia doszły nas słuchy o dosyć poważnych problemach w kadrze Reprezentacji Rumunii. Jeden ze skoczków, przyznał, że trener bił go aż do krwi, jeśli ten zjadł za dużo. Nie będę się tu jednak rozwodzić na ten temat, gdyż Julka już wczoraj przygotowała o tym świetny artykuł, który możecie przeczytać na naszej stronie.

5. Jan Ziobro - Historia prawdziwa nadal trwa!
Jeśli komuś podoba się nowy serial, który powstał w polskich skokach to spokojna głowa, w minionym tygodniu jak i dzisiaj Ziobro dodał dwa filmiki, które warto obejrzeć by się pośmiać. Nie moja rola by osądzać kto w tym sporze ma rację, jednak po dzisiejszej wypowiedzi Ziobry, w której zaatakował Adama Małysza i rzucił ''groźby'' w stronę PZN z ciekawością czekam na odpowiedź ze strony związku.

4. Richard Freitag ujawnia swoje zdolności artystyczne.
No cóż, jeśli nie może startować na razie w PŚ, to musi jakoś zająć czas, prawda? W przypadku Richarda padło na gitarę oraz... śpiew! Niemiec w filmiku, który dodał na swojego instagrama postanowił krótką piosenką podziękować swoim fanom za wsparcie. Jeśli ktoś jeszcze nie widział, serdecznie polecamy!

3. Austriaccy skoczkowie padli ofiarą złodziei.
No cóż, nigdy nie wiadomo kiedy i gdzie zjawi się psychofanka złodziej. W nocy z soboty na niedzielę okradziono austriacką szatnię na skoczni Kulm. Na szczęście nic nie stało się ze sprzętem, który był w innym pomieszczeniu, za to Stefan Kraft i Clemens Aigner pożegnali się ze swoim ponczo przeciwdeszczowym. No cóż, jak kto woli... Ofiarą kradzieży padł również Gregor Schlierenzauer, który stracił swoje buty, spodnie oraz kurtkę. Może trzeba sprawdzić austriacki ebuy? Albo, jako że chwilowo sklep Austriaka nie działa, ktoś postanowił sobie załatwić jego rzeczy na własną rękę.

2. Simon Ammann powraca na podium po trzech latach!
Powraca i to w jakim stylu! Skoki, które oddawał w sobotę były naprawdę bardzo dobre i dalekie, że aż przez chwile zaczęłam się zastanawiać, czy to nie kolejne przebudzenie mocy przed igrzyskami. Jeśli tak, to będzie naprawdę ciekawie. Puki co sam Ammann skupia się na nadchodzących konkurach, jednak kto wie, kto wie...

1. Pierwsza wygrana Stjernena w Pucharze Świata.
Pierwszy taki sukces to zawsze ważny moment w życiu każdego zawodnika. Andres Stjernen, który na początku sezonu nie był w najlepszej formie, od jakiegoś czasu zaczyna ją stopniowo poprawiać i udało mu się to! Biorąc pod uwagę, że Norwedzy to lotnicy z krwi i kości, tym bardziej ta wygrana musi być dla niego wartościowa, skoro wywalczył ją akurat na mamucie.

Kilka słów od Stefana Hubera po zwycięstwie w Zakopanem

Kilka słów od Stefana Hubera po zwycięstwie w Zakopanem


Austriacy zdecydowanie zdominowali weekend z FIS Cupem w Zakopanem. W niedzielnym konkursie najlepszy okazał się Stefan Huber. Tuż po zawodach udało nam się krótko porozmawiać z tym sympatycznym zawodnikiem. Sprawdźcie, co miał do powiedzenia o swoim starcie!

Huber był bardzo zadowolony ze swoich skoków oddawanych w ten weekend. Szczególną radość sprawił mu finałowy skok z niedzielnego konkursu. - Druga próba z dzisiejszych zawodów była bardzo dobra. Pierwszy skok był trochę spóźniony, ale i tak sprawił mi przyjemność. Wczoraj nie szło mi tak dobrze jak dzisiaj, dlatego byłem drugi, ale i tak mogę ocenić ten start na plus - opowiadał po swoim występie.

Skoczek pozytywnie wypowiedział się na temat warunków panujących na Wielkiej Krokwi. Jego zdaniem były one bardzo sprawiedliwe. - To najważniejsze na zawodach FIS Cup, ponieważ nie ma przeliczników za wiatr i belkę. W sobotę nie było tak sprawiedliwie w drugiej rundzie, więc cieszę się, że dzisiaj nam się poszczęściło - stwierdził Austriak.

Zapytałyśmy też Austriaka o modernizację zakopiańskiej skoczni, która niedawno się zakończyła. Huber wypowiedział się na jej temat bardzo pozytywnie. - Oczywiście da się zauważyć, że skocznia po przebudowie jest większa niż wcześniej. Podoba mi się to, bo lubię duże skocznie. Zawsze lubiłem tą skocznię, nie zmieniła się też bardzo mocno, więc nadal należy do lubianych przeze mnie - wyjaśnił.

W ostatnim czasie zdecydowanie częściej w zawodach najwyższej rangi można zobaczyć brata Stefana, Daniela niż jego samego. Czy zawodnik czuje czasem zazdrość z tego powodu? O dziwo, nie. - Zawsze staramy się wspierać z bratem. Czasami on udziela mi rad, a czasami ja jemu. Staramy się pomagać sobie, by każdy z nas był tak dobry jak tylko jest to możliwe - powiedział.

W najbliższym czasie Austriaka będzie można oglądać na zawodach FIS Cup w Planicy. Młodemu skoczkowi życzymy samych sukcesów podczas tego startu!

Z Zakopanem dla SkokiokiemKobiet.pl,
Zuzanna Wydera




14 stycznia 2018

Co się dzieje w kadrze Rumunii?

Co się dzieje w kadrze Rumunii?
fot:. gsp.ro
Większość z nas żyje skokami tylko w weekendy i nie wie, co się wydarzyło w trakcie minionego tygodnia, ale od tego jesteśmy, żeby wam tutaj napisać. Kilka dni temu świat obiegła drastyczna wiadomość, ale o tym zaraz. Najpierw krótki wstęp do sprawy. Podczas Turnieju Czterech Skoczni mieli wystąpić Sorin Iulian Pitea i Eduard Torok z Rumunii. Jednak Związek Narciarski uznał, że nie są oni w takiej formie, jak reszta występująca w Pucharze Świata i wycofał swoich zawodników z listy startowej, nic im o tym nie mówiąc. Chłopcy oczywiście nie wiedząc o całym zajściu, pojechali do Ga-Pa, bo do Oberstdorfu się nie wybierali  i na miejscu usłyszeli werdykt. Wtedy miarka się przebrała. Minęło kilka dni od tego zajścia i Eduard wysłał do mediów, a potem opublikował na swoim Facebook'u zdjęcie drastycznie pobitego Iuliana. Jedna z gazet nawet opublikowała je na okładce. Okazało się, że fotografia pochodzi sprzed dwóch lat i nikt nie wiedział o jej istnieniu do tego momentu. Całą sytuację szczegółowo opisał dziennikarzom. Pitea został pobity przez własnego trenera podczas zgrupowania kadry w Kranju. Dlaczego? Uważał, że Sorin wraz z jego synem, który również jest skoczkiem, zjedli za dużo. Gdy doszła ta informacja do trenera Spulbera, ten zaczął bić 20-latka i uderzać w głowę, dopóki nie zaczęła lać się krew. Wtedy wbiegł Eduard i przerwał to wszystko, a trener zamknął się w innym pokoju. Po wszystkim zrobił to zdjęcie, ale tego momentu sam Sorin już nie pamięta. Pitea z początku chciał pozwać trenera, ale Związek Rumuński obiecywał mu dużo m.in. opłacenie nauki w szkole sportowej w Innsbrucku. 20-latek przystał na te warunki, ale nigdy nie dostał tego, co mu obiecywano. Przez tego samego człowieka skoczek wpadł w chorobę zwaną bulimią. Spulber kazał mu cały czas zrzucać wagę, a to doprowadziło do nieszczęścia. Torok wyprowadził się do Anglii i tam trenował na własną rękę, co przyniosło efekty. Teraz obaj zawiesili swoją karierę i nie wiadomo czy kiedykolwiek do niej wrócą. Tak, jak pisałam wyżej, sprawą zajęły się rumuńskie media, a sam trener próbuje unikać dziennikarzy. Co jest w tym wszystkim najlepsze? Że Spulber dalej jest trenerem kadry Rumunii...

Austriak znów wygrywa w Zakopanem

Austriak znów wygrywa w Zakopanem
Za nami drugi i ostatni dzień rywalizacji z cyklu zawodów FIS Cup na Wielkiej Krokwi. Podczas gdy nasze redaktorki śmigały pod skocznią i robiły zdjęcia, które prawdopodobnie później będziecie mogli obejrzeć, ja przychodzę do was z relacją z dzisiejszego konkursu.
Już po pierwszej serii prowadził Austriak cóż za zaskoczenie, jednak dziś padło to na Stefana Hubera, który oddał próbę na 133. metr i o zaledwie 0,1 pkt wyprzedzał wczorajszego triumfatora zawodów - Maximiliana Steinera, który skoczył 133,5 metra. ''Podium'' na półmetku uzupełniał Andraz Pograjc, po skoku na 131,5 metra. Świetną dyspozycję dzisiaj zaprezentowało naszych dwóch ulubionych Czechów. Po pierwszej serii Stursa był 4., a tuż za nim uplasował się Polasek i dokładnie takie miejsca zajęli po oddaniu drugiej próby. W drugiej serii z dziewiątego na siódme miejsce awansował Bartosz Czyż i jednocześnie był najlepszym z naszych reprezentantów. W swoim finałowym skoku odpalił Stefan Huber, który skoczył 134,5 metra i oddał najdłuższy skok w konkursie. Dwa pierwsze miejsca podium pozostały bez zmian, jednak Pograjca zastąpił jego kolega z kadry - Miran Zupancic, chyba ktoś tu sobie musi poważnie porozmawiać. Pozostali nasi reprezentanci, którzy dostali się do drugiej serii, ostatecznie znaleźli się na miejscach: Paweł Wąsek 14., Krzysztof Leja 18. oraz Krzysztof Biegun był 30.

13 stycznia 2018

FIS CUP ZAKOPANE - ZDJĘCIA DZIEŃ PIERWSZY

FIS CUP ZAKOPANE - ZDJĘCIA DZIEŃ PIERWSZY
Była już relacja tekstowa, teraz pora na dosłownie kilka zdjęć z dzisiejszego konkursu.











Austriackie podium w Zakopanem

Austriackie podium w Zakopanem
N dwa tygodnie przed Pucharem Świata w Zakopanem, na Wielkiej Krokwi zagościły zawody z serii FIS Cup. Sprawdźcie jak na nowej, zmodernizowanej skoczni poradzili sobie dzisiaj zawodnicy.


Już podczas pierwszej serii konkursu mogliśmy zauważyć, że dziś na Wielkiej Krokwi będą naprawdę dalekie skoki. Warunki zbytnio nie przeszkadzały, dzięki czemu potrzebna była naprawdę dobra odległość, by objąć prowadzenie lub znaleźć się w czołówce. Na półmetku rywalizacji prowadził Maximilian Steiner, który skoczył 140 metrów, tuż za nim plasował się jego rodak - Stefan Huber (138,5 m) a podium dopełnił Julian Hahn (137 m). Najlepiej sklasyfikowany z Polaków po pierwszej serii był Paweł Wąsek, który zajmował miejsce 6. Kolejnych naszych reprezentantów mogliśmy obserwować, na dalszych miejscach. W drugiej serii świetnie spisał się Krzysztof Leja, który z 22. miejsca awansował aż na 4. dzięki próbie na 141 metr. Z bardzo dobrej strony pokazał się również Bartosz Czyż, który z miejsca za Leją awansował na miejsce 6. Steiner postawił tylko kropkę nad ''i'' oraz triumfował w dzisiejszym konkursie. Za nim utrzymał się wcześniej wspomniany Stefan Huber, a do swoich kolegów doskoczył Markus Rupitsch, przez co oglądaliśmy dziś austriackie podium.

Festiwal (nie)lotów

Festiwal (nie)lotów
Dzisiejsze zawody okazało się niespodzianką dla wielu. Było dużo zaskoczeń - i pozytywnych, i negatywnych. Jednak podium, mimo iż nie jest zbytnio typowe, cieszy oczy!

W pierwszej serii mogliśmy oglądać wiele przypadków nielotów. Powszechnie wiadomo, że nie każdy jest w tej dziedzinie wybitny. Do tego grona w dniu dzisiejszym dołączyło kilka ciekawych osobistości, takich jak Gregor Schlierenzauer, który ma na swym koncie m.in. Mistrz Świata w lotach z sezonu 2007/08 (38. lokata). Pechowej passy na Kulm nie przerwał Dawid Kubacki, który również nie zakwalifikował się do 2. serii. Charakterystyczna była jednak dominacja Norwegów, którzy po raz kolejny pokazali, że można jeszcze wyżej, mocniej i dalej.

Liderujący po 1. serii Andreas Stjernen nie dał się pożreć presji i utrzymał prowadzenie, zwyciężając całą rywalizację. Na drugiej, a finalnie na trzeciej pozycji oglądaliśmy kolejnego byłego Mistrza w lotach, Simona Ammanna. Czyż to nie piękny powrót do formy? I tylko powiedzcie, że się nie cieszyliście... Na 2. stopień podium wskoczył natomiast fenomenalny Daniel Andre Tande, oddając skok na 240,5 metra.

Swoim 5. i 7. miejscem nie nacieszyli się zbyt długo Jernej Damjan i Johann Andre Forfang, którzy zaraz po zakończeniu konkursy otrzymali dyskwalifikacje za nieprzepisowy strój. Oj, Sepp. Postarałeś się.




12 stycznia 2018

Norwedzy i Słoweńcy dominują na mamucie

Norwedzy i Słoweńcy dominują na mamucie

Jak wszyscy wiedzą jesteśmy w austriackim Bad Mitterndorf, gdzie dzisiaj odbyły się kwalifikacje do jutrzejszego konkursu. Zwycięzcą został Daniel ,zgól koper synu Andre Tande, który lądował na miejscu oznaczającym 216,5 metra. Świetnie spisywali się też jego rodacy. Oczywiście Hauera do tego grona nie zaliczamy, bo on chyba jest z innej reprezentacji, jak to komentator powiedział. No proszę was jaki Norweg skacze 144,5 metra na mamucie? No cóż, reszta skoczków tej nacji latała bardzo daleko, co widzimy, patrząc na czołową dziesiątkę kwalifikacji. Skocznia Kulm bardzo spodobała się też Słoweńskim zawodnikom, którzy również w sześcioosobowym składzie przystąpią do jutrzejszych zmagań. Bardzo daleko w ich drużynie latał Jernej Damjan, zajmując 3. miejsce w  podczas dzisiejszych zawodów oraz Semenic, Bartol czy jeden z najlepszych lotników na świecie, Peter Prevc. Jego brat Demon Domen też radził sobie naprawdę dobrze. Nasi Polacy trochę poniżej oczekiwań, ale nie jest źle, oszczędzamy się na konkurs. Dawid Kubacki był najwyżej sklasyfikowanym z naszych. Zajął on 14. lokatę po skoku na 205 metr. Tuż za nim uplasował się Kamil Stoch na 16. pozycji, a Polaków rozdzielił wyżej wspominany pogromca mamutów, Domen Prevc. Znowu dwa oczka za Kamilem mieliśmy Stefana Hulę. Kolejne dwa stopnie w dół i widzimy Maćka Kota i kolejne dwa Piotra Żyłę. Trochę niżej, bo dwudziesty dziewiąty był Jakub Wolny. Sensacji raczej nie było, no może oprócz Karla Geigera, którego w jutrzejszym konkursie nie obejrzymy. 

11 stycznia 2018

Zapowiedź i składy PŚ Bad Mitterndorf

Zapowiedź i składy PŚ Bad Mitterndorf
fot: skisprungschanzen.com

Wielkimi krokami zbliża się to, co misie kibice skoków lubią najbardziej - loty! W tym sezonie na pierwszy ogień idzie austriackie Bad Mitterndorf. Miejscowość ta powraca do Pucharu Świata po trzech latach nieobecności. Wiemy już, że w ten weekend w trakcie rywalizacji na pewno nie zobaczymy Richarda Freitaga. 

Konkursy odbędą się na kultowej już skoczni Kulm (HS 235). Rekord tego obiektu wynosi 244 metry i należy do Petera Prevca. Co ciekawe, Kulm nie posiada sztucznego oświetlenia ani wyciągu narciarskiego. Spokojnie, nie musicie się martwić o nóżki biednych skoczków, ponieważ są oni zawożeni samochodami pod sam szczyt rozbiegu. W ostatnich zawodach Pucharu Świata w Bad Mitterndorf, a mianowicie w styczniu 2015 roku, zwyciężył Severin Freund przed Stefanem Kraftem i Jurijem Tepesem. Kto okaże się najlepszy tym razem? Czy będziemy mieli okazję obejrzeć festiwal niesamowicie dalekich lotów? Mamy nadzieję, że warunki nie sprawią wszystkim niemiłej niespodzianki i pozwolą na rozegranie emocjonujących konkursów! 


Program zawodów:

Piątek, 12.01.2018:
10:30 - oficjalny trening 
12:00 - kwalifikacje 

Sobota, 13.01.2018: 
12:30 - seria próbna
14:15 - pierwsza seria konkursowa

Niedziela, 14.01.2018: 
12:30 - kwalifikacje
14:15 - pierwsza seria konkursowa


Składy poszczególnych reprezentacji:

Polska: 
  • Kamil Stoch 
  • Dawid Kubacki 
  • Maciej Kot 
  • Piotr Żyła 
  • Stefan Hula 
  • Jakub Wolny

 Niemcy: 
  • Andreas Wellinger 
  • Markus Eisenbichler 
  • Karl Geiger 
  • Stephan Leyhe 
  • Pius Paschke 
  • Andreas Wank

Austria: 
  • Stefan Kraft
  • Clemens Aigner 
  • Daniel Huber 
  • Michael Hayboeck
  • Gregor Schlierenzauer 
  • Manuel Poppinger 
  • Florian Altenburger 

Norwegia: 
  • Daniel-Andre Tande 
  • Anders Fannemel
  • Robert Johansson
  • Johann Andre Forfang
  • Andreas Stjernen
  • Halvor Egner Granerud
  • Joachim Hauer 

Słowenia:
  • Jernej Damjan 
  • Anze Semenic 
  • Peter Prevc 
  • Tilen Bartol 
  • Domen Prevc 
  • Ziga Jelar 

Japonia: 
  • Junshiro Kobayashi 
  • Taku Takeuchi 
  • Ryoyu Kobayashi 
  • Noriaki Kasai 

Szwajcaria: 
  • Simon Ammann 
  • Gregor Deschwanden 
  • Killian Peier 
  • Andreas Schuler 

Stany Zjednoczone:
  • William Rhoads 
  • Kevin Bickner 
  • Michael Glasder 

Francja: 
  • Vincent Descombes Sevoie 

Włochy:
  • Sebastian Colloredo 
  • Alex Insam 

Rosja:
  • Dmitrij Wasiljew 
  • Denis Korniłow
  • Aleksiej Romaszow 
  • Michaił Nazarow 

Finlandia:
  • Janne Ahonen 

Kazachstan:
  • Marat Żaparow 
  • Sabirżan Muminow 

Estonia: 
  • Martti Nomme 

Czechy:
  • Cestmir Kozisek  
  • Lukas Hlava 
  • Filip Sakala

Bułgaria: 
  • Vladimir Zografski 

Kanada: 
  • Mackenzie Boyd-Clowes 

David Siegel zwycięzcą drugiego konkursu PK w Bischofshofen

David Siegel zwycięzcą drugiego konkursu PK w Bischofshofen
Dzisiaj drugi dzień zmagań na skoczni Paul-Ausserleitner-Schanze. Dzisiejszy konkurs zdominował David Siegel, który skoczył 143 m w pierwszej i 131 m w drugiej serii. Na drugim miejscu, podobnie jak wczoraj stanął Andreas Wank (136,5 i 132,5 metra), a na najniższym stopniu podium uplasował się Słoweniec Nejc Dezman ( 135,5 i 133,5 metra)
Tom Hilde, który wczoraj triumfował na zawodach dzisiaj uplasował się na czwartym miejscu, a Czech Cestmir Kozisek, który wczoraj znalazł się na 3 miejscu dzisiaj wypadł nieco gorzej i zajął dopiero osiemnastą pozycję.
Tomasz Pilch znowu najlepszym z Polaków! Po pierwszej serii plasował się na pozycji 12. jednak skacząc ( 132,5 i 137 metra) wskoczył do pierwszej dziesiątki na miejsce 5. Drugim Polakiem w konkursie był Aleksander Zniszczoł, który uplasował się na miejscu 11. Klemens Murańka ponownie nie zdobył żadnych punktów zajmując miejsce 34. Tak jak i wczoraj nie obyło się bez dyskwalifikacji dzisiaj zgarnęli ją Patrick Kogler, Nicholas Mattoon oraz Przemysław Kantyka.

 (fot: skokiokiemkobiet.pl)

10 stycznia 2018

Pamiętne Igrzyska Olimpijskie: Salt Lake City 2002

Pamiętne Igrzyska Olimpijskie: Salt Lake City 2002

W naszej podróży śladami niezapomnianych Igrzysk dotarliśmy już do początku XXI wieku. Tym razem zmagania rozegrane zostały w amerykańskim Salt Lake City. Wystartowało  w nich 2527 sportowców z 78 krajów. Tyle samo ile krajów rozegrano też konkurencji. Klasyfikację medalową wygrali Norwegowie z 25 krążkami na koncie. Nie oni byli jednak bohaterami konkursów skoków narciarskich.

Przed Igrzyskami faworytem bukmacherów był Sven Hannawald. Niemiec dopiero co zadziwił świat wygrywając jako pierwszy wszystkie konkursy Turnieju Czterech Skoczni. Rywala upatrywano mu w osobie Adama Małysza, którego forma była równie wyśmienita. Wszystkich jednak pogodził niepozorny Szwajcar Simon Ammann. Skoczek na miesiąc przed Igrzyskami doznał groźnego upadku w trakcie treningu przed konkursem Pucharu Świata w Willingen. Wielu powątpiewało, że zdąży wykurować się do imprezy czterolecia. Szwajcar jednak pojawił się na Igrzyskach i przeszedł do historii zdobywając złote medale w obu konkursach.

Na normalnej skoczni tuż za Ammannem uplasowali się Sven Hannawald i Adam Małysz. Brązowy medal Polaka był pierwszym od 30 lat krążkiem polskiej reprezentacji na zimowych IO. Polak uzyskałby jeszcze lepszy rezultat gdyby nie zachwiane lądowanie w pierwszej serii spowodowane zagłębieniem się w dziurę w zeskoku powstałą po upadku Noriakiego Kasai.

Duża skocznia również padła łupem Ammanna. Tym razem srebro zdobył Małysz, a brązowy medal przypadł Mattiemu Hautamakiemu. Hannawald po upadku w serii finałowej znalazł się tuż za podium. Niemiec jednak wyrównał sobie krzywdy podczas konkursu drużynowego. Jego reprezentacja wygrała o zaledwie jedną dziesiątą punktu z drugimi Finami. Brązowe medale powędrowały do Słoweńców. Polacy startujący w składzie: Robert Mateja, Tomisław Tajner, Tomasz Pochwała i Adam Małysz, zajęli szóste miejsce. 


Hilde zwycięzcą konkursu PK w Bischofshofen

Hilde zwycięzcą konkursu PK w Bischofshofen

Po niezwykle emocjonującym Turnieju Czterech Skoczni Bischofshofen nie pożegnało się z zawodami. Austriacka miejscowość cały czas żyje skokami, ponieważ tym razem odbywa się w niej Puchar Kontynentalny. W dzisiejszym konkursie triumfował Tom Hilde (131,5 i 139 metrów) po fenomenalnym awansie z 20(!) na 1. miejsce! Na podium znaleźli się też Andreas Wank (139 i 126 metrów) oraz Cestmir Kozisek (133,5 i 132,5 metra). 

Najlepszym z Polaków był Tomek Pilch, który ukończył zawody na 4. pozycji (130 i 133,5 metra). Piąty był Stefan Huber, a szósty David Siegel. Niemiec prowadził po pierwszej serii (142,5 metra), ale w drugiej słabe warunki atmosferyczne nie pozwoliły mu odlecieć, przez co wylądował już na 116,5 metrze i spadł w klasyfikacji konkursu. Na 7. miejscu uplasował się Olek Zniszczoł. Klimek Murańka i Przemek Kantyka nie zdobyli żadnych punktów - kolejno zajęli 31. i 34. lokatę. Nie obyło się też bez dyskwalifikacji - tym razem ukarani zostali Anze Lanisek i Thomas Hofer. 

Pod nieobecność Mariusa Lindvika na fotel lidera Pucharu Kontynentalnego powrócił Tomek Pilch. Kolejne zawody z tego cyklu już jutro! 
Copyright © 2016 Skoki okiem Kobiet , Blogger