8:16 PM

Tomasz Pilch wygrywa PK w Ruce!

Tomasz Pilch wygrywa PK w Ruce!
Gdzieś w cieniu niesamowitego i zdecydowanie najbardziej emocjonującego dla mnie w całym sezonie konkursu w Engelbergu, dość nieoczekiwanie zakończył się sobotni konkurs z cyklu Pucharu Kontynentalnego, rozgrywany na skoczni w Kuusamo. Z pewnością ja nie spodziewałam się takiego wyniku. Prowadzący po pierwszej serii Słoweniec Jurij Tepes musiał ustąpić miejsca Tomaszowi Pilchowi, który po fenomenalnym skoku poza rozmiar skoczni w drugiej serii zdołał wywalczyć najwyższy stopień podium, awansując tym samym z wcześniej zajmowanego ósmego miejsca. 



Po raz kolejny dzisiaj świat usłyszał o wyczynach polskiego zawodnika. 17-letni skoczek podczas swojego pierwszego w karierze występu na Rukatunturi zdołał awansować z ósmego na pierwsze miejsce dzięki fenomenalnemu skokowi w drugiej serii, w którym Pilch zdołał dolecieć aż na 143,5 metra, w ten sposób lądując poza rozmiarem skoczni. 

W pierwszej serii sobotniego konkursu reprezentant Polski skoczył 131,5 metra, co dawało mu 8. miejsce. Do lidera Jurija Tepesa tracił ponad 10 punktów i raczej nikt nie stawiał na to, by miał on szansę nawet na najniższy stopień podium. Kolejny skok był jednak nokautem i młody skoczek poszybował o 12 metrów dalej, zostawiając swoich konkurentów daleko w tyle. 

Na podium, poza Pilchem, znaleźli się odpowiednio Nejc Dezman (134,5 i 136,5 metra) oraz Ziga Jelar (135 oraz 142,5 metra). Lider po pierwszej serii, również ze Słowenii, musiał zadowolić się czwartym miejscem. Na dalszych pozycjach w czołowej "10" znaleźli się Florian Altenburger, Thomas Lackner, Philipp Aschenwald, Tomaz Naglic, Cestmir Kozisek oraz Mats Bjerke Myhren. Reszta Polaków w stawce nie zachwycała. Aleksander Zniszczoł był 19., Paweł Wąsek 26. Bartosz Czyż, zajmując finalnie 43. lokatę, nie zakwalifikował się nawet do drugiej serii. 

Sobota minęła niemal wszystkim kibicom skoków narciarskich pod znakiem ogromnych emocji i widowiskowych niespodzianek, które ucieszyły z pewnością niejedną duszyczkę. 

6:17 PM

Anders Fannemel wygrywa, a Kamil Stoch na podium PŚ

Anders Fannemel wygrywa, a Kamil Stoch na podium PŚ
Brakuje mi aktualnie słów, aby opisać dzisiejszy konkurs. Na pewno był on interesujący oraz zaskakujący, ponieważ w życiu bym się nie spodziewała, że Forfang nie przejdzie do drugiej serii, a Stefan Kraft na półmetku będzie dwudziesty. Być może to kwestia dość niesprzyjających warunków, które panowały podczas dzisiejszych zawodów, przez co bardzo dalekie skoki były zdecydowanie rzadkością.



Konkurs rozpoczął się od skoku Jonathana Learoyda, który jednocześnie debiutował w konkursach Pucharu Świata. Na początku pierwszej serii wiało z tyłu skoczni, jednak przez moment mogliśmy obserwować wiatr pod narty, by za chwile ponownie zmienił się i został na stałe w plecy. Świetny skok oddał Anders Fannemel, który podczas swojej próby uzyskał 133 metry i został liderem na półmetku zawodów. Na drugim miejscu znajdowało się zaskoczenie sezonu Junshiro Kobayashi, ex aquo z Robertem Johanssonem. Na trzecim miejscu uplasował się zaś Richard Freitag, dzięki odległości 124,5 metra i lepszym notom sędziowskim, udało mu się o 0,8 pkt wyprzedzić czwartego Kamila Stocha. Dawid Kubacki, którego typowano na podium, po pierwszej serii znajdował się ósmej pozycji. Piotr Żyła zajmował miejsce 6., Maciej Kot był 14., a Stefan Hula 20. Jakub Wolny zakończył swój udział na pierwszej serii.

Podczas drugiej serii wiatr był niesprzyjający, jednak w miarę stabilny, dzięki czemu warunki były sprawiedliwe. Duży awans zanotował Andreas Wellinger (z 19. na 6. miejsce) oraz Daniel Andre Tande (z 10. na 4. miejsce). Dla równowagi, spory spadek zaliczył Michael Hayboeck (z 7. na 15. miejsce) oraz Timi Zajc (z 13. na 24. miejsce). Prowadzenia po pierwszej serii nie oddał Anders Fannemel, który wygrał z przewagą zaledwie 0,1 pkt nad Richardem Freitagiem. Podium dopełnił lider naszej kadry Kamil Stoch. Dobre miejsce zajął Halvor Granerud, który utrzymał swoje miejsce i rywalizacje zakończył na 5. pozycji. Dawid Kubacki ostatecznie zajął 8. pozycję, Piotr Żyła 10., Maciej Kot spadł na 17. miejsce, a Stefan Hula znalazł się na miejscu 22.

5:29 PM

Austriak dominuje, Kantyka drugi - FIS Cup Notodden

Austriak dominuje, Kantyka drugi - FIS Cup Notodden
Dzisiaj za nami kolejny dzień rywalizacji w norweskim Notodden. Wczoraj na skoczni HS 100 m triumfował Sondre Ringen, dziś jednak trochę się pozmieniało. Zapraszam na relację!




Już podczas pierwszej serii świetnie poradził sobie Ulrich Wohlgenannt, który skoczył 96,5 metra i został liderem na półmetku rywalizacji. Dobrą próbę oddał również wczorajszy triumfator - Sondre Ringen, który skoczył na 94. metr i ostatecznie jego skok pozwolił mu zająć 3. miejsce po pierwszej serii. Norwega wyprzedził jego rodak, Robin Pedersen, który skoczył półtora metra dalej niż Ringen. Podczas pierwszej części zawodów dobrze spisał się również nasz reprezentant Przemysław Kantyka, który od początku sygnalizuje dobrą formę. Dzięki jego odległości (94 m) minimalnie, ponieważ o 0,5 pkt przegrał czwarte miejsce które zajmował Thomas Hofer. Dziesiąte miejsce po pierwszej serii należało tym razem do Jana Ziobry. Krzysztof Miętus zakończył konkurs na 37. miejscu, nie kwalifikując się do drugiej serii.

W drugiej serii Wohlgenannt jeszcze się poprawił, skacząc tym razem 97,5 metra i jednocześnie zapewniając sobie wygraną w całym konkursie. Świetnie spisał się Kantyka, który z piątego miejsca awansował aż na drugie, dzięki odległości równej próbie Austriaka. W finale pierwsza dziesiątka zdecydowanie zmieniła się w porównaniu do pierwszej serii. Podium uzupełnił jeszcze Paul Winter, który oddał próbę na 96,5 metra. Drugi na półmetku rywalizacji Pedersen ostatecznie zajął miejsce szóste, a Ringen zakończył konkurs na ósmej pozycji. Jeśli chodzi o Polaków, to na 14. miejscu znalazł się Jan Ziobro a na 29. Stanisław Biela.

10:38 PM

Norweg wygrywa na ojczystej ziemi - FIS Cup Notodden

Norweg wygrywa na ojczystej ziemi - FIS Cup Notodden
Po wizycie w Kanadzie cykl FIS Cup'u zawitał do norweskiego Notodden. Zawody odbyły się na skoczni o punkcie K90 m oraz HS100. Jeśli jeszcze nie udało wam się przeczytać relacji z tych oto zmagań, zapraszam Was niżej.


Już w serii próbnej bardzo dobrą dyspozycję zasygnalizował Sondre Ringen, który wygrał ją, skacząc na odległość 97 metrów, równie dobrze spisał się Przemysław Kantyka, który skoczył zaledwie pół metra krócej, na dodatek z niższej belki. W przypadku pierwszego zawodnika wynik ten przeniósł się również na konkurs, za co Polak spisał się w nim trochę słabiej. Zawody zostały już w całości rozegrane z belki czwartej. Zwycięstwo w dzisiejszej rywalizacji zapewnił sobie Ringen, z czego niezmiernie cieszy się jedna z naszych redaktorek, oddając skoki na odległość 98,5 oraz 96,5 m. Drugie miejsce zajął Ulrich Wohlgennant, który przegrał pierwsze miejsce zaledwie o punkt. Co ciekawie o tym, kto wygra, zadecydowały noty za styl, gdyż obaj uzyskali identyczną ilość punktów za oddane skoki. Podium dopełnił rodak Sondre - Joakim Aune, który uzyskał 98 i 98,5 metra, a jego nota za odległość była wyższa niż Austriaka i Norwega. W czołowej ''10'' udało się znaleźć jednemu z naszych reprezentantów - Przemysławowi Kantyce, który zawody zakończył na 5. miejscu i jednocześnie był najlepszym z Polaków. Pozostali spisali się niestety trochę słabiej, dopiero 20. był Jan Ziobro, Stanisław Biela był 23., a Krzysztof Miętus znalazł się na miejscu 30. Kolejne zawody z cyklu FIS Cup'u w Notodden już w sobotę.

9:47 PM

Trzy razy nie, czyli trzy upadki w ciągu kilku tygodni

Trzy razy nie, czyli trzy upadki w ciągu kilku tygodni
UWAGA!! W TYM ARTYKULE SĄ ZAWARTE DRASTYCZNE ZDJĘCIA! NIE DLA OSÓB O SŁABYCH NERWACH!

Ostatnio bardzo dużo dzieje się na skoczniach, ale nie pod względem rywalizacji. W ciągu dwóch tygodni dwóch skoczków i jedna skoczkini zaliczyli groźny upadek. Przyjrzyjmy się trochę tym zdarzeniom.
Thomas Diethart
Cofnijmy się do 29 listopada tego roku. Jesteśmy na skoczni w Ramsau, jest tutaj zgrupowanie zaplecza kadry narodowej Austrii. Jak dobrze pamiętamy na tej właśnie skoczni, kilka miesięcy wcześniej kontuzji doznał Gregor Schlierenzauer. Z tego, co wszyscy tu zgromadzeni wiedzą, Thomas Diethart po wygraniu Turnieju Czterech Skoczni nie prezentuje jakiejś nadzwyczajnej formy i właśnie uczestniczy w tymże zgrupowaniu. Podczas jednego ze skoków Austriak nie może zapanować nad nartami i z impetem runie na zeskok. Od razu zostaje wezwany helikopter i bierze go do szpitala. Diethart traci przytomność, a pierwsze badania oprócz wielu siniaków i zdartej twarzy wykazują  uraz płuc i silny wstrząs mózgu zapamiętajcie to, bo za chwilkę do tego powrócimy. Badania przeprowadzone dzień później wykazują, że stan skoczka się poprawił, co oznacza, że siniaki zanikają, a krwawienie zostało zatamowane. Wszystko idzie w dobrym kierunku. Wróćmy teraz do teraźniejszości. Dwa tygodnie po tym zdarzeniu Thomas udzielił wywiadu, który fanom tego zawodnika na pewno się nie spodoba. Powiedział tam m.in. o swoim złamanym żebrze i bolącym ramieniu. Jest to zaskoczeniem, bo nikt o takich urazach zaraz po upadku nie mówił. Potem wybrzmiały słowa, które brzmią jak wyrok. Didl oznajmił, że najważniejsze jest teraz jego zdrowie, a nie powrót do skoków. Jeśli będzie pragnął wrócić to, to zrobi, ale jeśli nie to znajdzie sobie inne zajęcie. Przypomnijmy, że to kolejny poważny wypadek tego zawodnika. Co dalej z jego karierą? Dowiemy się pewnie za kilka miesięcy.

Tutaj zdjęcie twarzy Thomasa kilka dni po upadku.

Joanna Szwab
Dwa tygodnie później przenosimy się znowu do Austrii i drugi raz na skocznię w Ramsau. Tym razem zgrupowanie odbywają tutaj polskie skoczkinie tuż przed zawodami Pucharu Świata w Hinterzarten. Podczas jednego ze skoków Joanna Szwab tak jak Diethart straciła panowanie nad nartami i runęła na zeskok. Od razu została przetransportowana do szpitala. W jej przypadku obyło się bez wewnętrznych urazów i tylko twarz Asi została poturbowana. Niestety taki przykry wypadek wykluczył ją z udziału w pierwszej w historii Pucharu Świata drużynówce Pań.

Taką fotką podzieliła się z fanami Asia. Opis jak najbardziej trafny. 

Jako że skocznia w Ramsau daje w kość skoczkom, to na chwilę zastanówmy się, co może być przyczyną takich zdarzeń. Na myśl przychodzi mi problem z warunkami w tamtym rejonie. W tym okresie są one bardzo nie stabilne, a zawodnicy muszą gdzieś i w jakiś sposób się przygotowywać. Podczas takich treningów sztaby nie mają do dyspozycji aparatur do pomiaru wiatru, a co za tym idzie? Skoczkowie mogą być puszczani w złych warunkach, a chorągiewki mogą nie odzwierciedlać siły, z jaką dmucha. Na takich zgrupowaniach zawodnicy i zawodniczki często testują sprzęt i właśnie jego nieznajomość może przyczynić się do takich upadków. Jaka jest prawdziwa przyczyna? Pewnie prędko się tego nie dowiemy, no, chyba że będzie jeszcze kilka takich zdarzeń w austriackim Ramsau.

Richard Haukedal
Tym razem nie cofamy się jakoś bardzo w czasie, bo tylko jeden dzień wstecz. Tym razem opuściliśmy pechowe Ramsau i udaliśmy się do norweskiego miasta Notodden, gdzie właśnie odbywają się zawody z cyklu FIS Cup. Pechowcem, o którym będzie mowa, jest Richard Haukedal, czyli norweski skoczek kadry B. Niestety nie jest w tak dobrej dyspozycji, żeby udać się z kilkoma skoczkami tej kadry na zawody Pucharu Kontynentalnego w Ruce. Może to był największy błąd tego wszystkiego? Może jakby Richard poleciał do Kuusamo, to nie byłoby tego wypadku? O upadku Norwega jeszcze nigdzie nie słychać. Wiemy o nim z live na Instagramie, który prowadził  inny norweski skoczek Joakim Aune, niestety była tam scena jak zawodnik spadł z dużej wysokości. Potem jego ciało bezwładnie zjechało po zeskoku. Momentalnie Haukedal został przetransportowany do szpitala. Wyniki badań nie wykazały żadnych złamań. Oprócz poobijanej mocno twarzy Richard ma silny wstrząs mózgu, dlatego kazałam wam zapamiętać, jakie były skutki upadku Dietharta, o czym napisał na instastory jego przyjaciel Sondre Ringen, który do późna siedział z nim w szpitalu. Tak, jak w przypadku Asi i Thomasa nie wiemy, ile potrwa powrót Norwega do skoków. Co mogło być przyczyną? Tak jak pisałam wcześniej, mogła to być chęć pokazania się z jak najlepszej strony i udowodnienia, że popełnili błąd, nie biorąc go do Finlandii, przez co wkradły się błędy. Udało mi się dowiedzieć, że w upadku nie było przyczyn fizycznych. Wypadek to stuprocentowa wina zawodnika. Mamy tylko nadzieję, że szybko wróci do zdrowia.

Zdjęcia zamieszczone przez Sondre Ringena (mniej więcej chodzi o to, że Richard nie ma żadnych złamań "tylko" silny wstrząs mózgu)
fot:. instastory @sondreringen

fot:. instastory @sondreringen

7:06 PM

Stefan Kraft triumfuje w kwalifikacjach

Stefan Kraft triumfuje w kwalifikacjach

Z wietrznego Titisee-Neustadt przenosimy się do zimowego Engelbergu. Dzisiejsze kwalifikacje, które się tam odbyły przebiegły bardzo sprawnie. Mimo, że warunki nie sprzyjały skoczkom, bo wszystkim zawodnikom wiatr wiał w plecy, a bonifikaty, które miały być rekompensatą, osiągały kosmiczne liczby. Najbardziej poszkodowany był Ryoyu Kobayshi, który za niekorzystne podmuchy otrzymał dodatkowo prawie trzydzieści punktów, ale co z tego, jak do konkursu i tak się nie zakwalifikował. Zwycięzcą dzisiejszych zmagań okazał się Stefan Kraft. W sumie żadne zaskoczenie, bo z sześciu  do tej pory rozegranych kwalifikacji w trzech triumfował Mistrz Świata z Lahti. Ładnie skakali dzisiaj Polacy, czwarte miejsce zajął Dawid Kubacki, piąte na pewno nikt się nie spodziewał Maciej Kot, dziewiąty był Stefan Hula, siedemnasty Piotr Żyła, trzydziesty siódmy Kamil Stoch, a czterdziesty Jakub Wolny. Biało-czerwoni znowu w komplecie wystąpią w konkursie. Podczas zmagań w Niemczech nie mieliśmy żadnych dyskwalifikacji, więc Sepp Gratzer odpracował je sobie dzisiaj, nie dopuszczając do konkursu Alexa Insama i Kento Sakuyamy. Jest jeszcze jedna rzecz, o której nie można dzisiaj zapomnieć. DOMEN PREVC WRÓCIŁ DO PUCHARU ŚWIATA! Czyż ta nowina nie sprawiła, że wasz dzień stał się lepszy? Mnie zdecydowanie poprawiła humor. Wiecie, co jest najpiękniejsze? Coraz więcej trenerów stawia na młode pokolenie. Przykładem w Słowenii jest własnie Domen, Timi Zajc czy Tilen Bartol, jutro w PŚ zadebiutuje 17-letni Francuz Jonathan Learoyd, a w ekipie niemieckiej jest ten sławny ostatnio Constantin Schmid. Ciekawie zapowiadają się następne lata ze skokami! 

3:02 PM

Zapowiedź Engelbergu

Zapowiedź Engelbergu
Już dziś, latający cyrk Waltera Hofera, zawita pod Wzgórze Aniołów. Od dziś, do niedzieli zostaną rozegrane kwalifikacje oraz dwa konkursy indywidualne. Gross-Titlis-Schanze będzie miejscem m.in. powrotu zeszłorocznego rekordzisty tejże skoczni - Domena Prevca. Wyskoczył on wtedy 144m. Można się cieszyć, można też nie. Osobiście jestem ciekawa czy już się nauczył bezpiecznego ułożenia na nartach czy nadal jest szalonym ryzykantem.
Poza młodym Słoweńcem, w Engelbergu zobaczymy:

*Austria
: Gregor Schlierenzauer, Manuel Poppinger, Michael Hayboeck, Clemens Aigner, Daniel Huber, Manuel Fettner, Stefan Kraft       
*
Bułgaria: Vladimir Zografski       
*
Czechy: Roman Koudelka, Vojtech Stursa, Tomas Vancura       
*
Estonia: Martti Nomme *Finlandia: Antti Aalto, Andreas Alamommo, Eetu Nousiainen *Francja: Vincent Descombes Sevoie, Jonathan Learoyd, Thomas Roch Dupland       
*
Japonia: Noriaki Kasai, Junshiro Kobayashi, Ryoyu Kobayashi, Kento Sakuyama, Taku Takeuchi
*Korea Południowa: Heung Chul Choi, Seou Choi
*
Kanada: Mackenzie Boyd-Clowes
*
Kazachstan: Sergey Tkachenko, Marat Zhaparov   
*
Niemcy: Markus Eisenbichler, Richard Freitag, Karl Geiger, Stephan Leyhe, Pius Paschke, Constantin Schmid, Andreas Wellinger
*
Norwegia: Anders Fannemel, Johann Andre Forfang, Halvor Egner Granerud, Robert Johansson, Andreas Stjernen, Daniel Andre Tande
*
Polska: Stefan Hula, Maciej Kot, Dawid Kubacki, Kamil Stoch, Jakub Wolny, Piotr Żyła       
*
Rosja: Alexey Romashov, Mikhail Nazarov, Dimitry Vassiliev, Denis Kornilov
*
Słowenia: Tilen Bartol, Jernej Damjan, Robert Kranjec, Domen Prevc, Peter Prevc, Anze Semenic, Timi Zajc
*
Stany Zjednoczone: William Rhoads, Michael Glasder
*
Szwajcaria: Simon Ammann, Gregor Deschwanden, Killian Peier, Andreas Schuler, Luca                Egloff
*
Włochy: Davide Bresadola, Sebastian Colloredo, Alex Insam

Program zawodów:
*15 grudnia 2017 r. (piątek)
   
- 10:30 – odprawa techniczna
   
- 14:00 - oficjalny trening
   
- 16:00 – kwalifikacje
 *16 grudnia 2017 r. (sobota):   
- 15:00 - seria próbna
   
- 16:00 – konkurs indywidualny
*17 grudnia 2017 r. (niedziela):   
- 12:30 – seria próbna
- 1
4:00 – konkurs indywidualny

Podobny obraz
skisprungschanzen.de

6:54 PM

Zapomniane skocznie - Chikubetu Tankou

Zapomniane skocznie - Chikubetu Tankou
 
Sezon zimowy w pełni, a my kontynuujemy naszą podróż po zapomnianych skoczniach świata. Zostajemy na Dalekim Wschodzie, ale przenosimy się do Japonii, która większości prawdopodobnie kojarzy się z nocnymi konkursami w Sapporo. Istnieje (bądź istniało) tam też wiele innych obiektów oprócz Okurayamy, a jednym z nich jest właśnie Chikubetu Tankou. Oto jego historia.
 
Region Haboro, w którym znajduje się wspomniana skocznia położony jest w północnej części wyspy Hokkaido. Jego rozwój nastąpił, gdy powstało w nim wiele kopalń węgla kamiennego, tzw. "tankou", w latach 1950-1970. W Chikubetu istniała wtedy największa kopalnia. Mieszkało tam kilkadziesiąt tysięcy ludzi. W 1955 roku przedsiębiorstwo węglowe postanowiło wybudować w tym rejonie skocznię narciarską. Miała ona punkt konstrukcyjny na 70. metrze i była drugą co do wielkości w całej Japonii. Organizowano na niej mistrzostwa krajowe i obozy treningowe. Lokalna drużyna skoczków z klubu Haboro Tankou odnosiła nawet wiele sukcesów. Reprezentował ją między innymi Akio Kasaya, brat złotego medalisty olimpijskiego z 1972 roku - Yukio Kasayi.
 
Gdy w 1970 roku zamknięto kopalnię węgla kamiennego, skoki w Haboro zaczęły wymierać. Osada Chikubetu popadła w ruinę, a skocznia, jak to zwykle bywa - została zdemontowana...

12:29 PM

TOP10 Najstarszych zwycięzców konkursów PŚ

TOP10 Najstarszych zwycięzców konkursów PŚ
W skokach narciarskich trudno jest szukać zawodników tak wiekowych, jakich spotyka się chociażby wśród himalaistów czy maratończyków. Zdarzają się jednak zawodnicy, którzy są niczym wino - im starsi tym lepsi. Przed Wami lista 10 skoczków, którzy wygrywali konkursy Pucharu Świata mając w metryce stosunkowo sporo lat.

10. Janne Ahonen 


Fin swoje ostatnie zawody wygrał 4 marca 2008 roku w Kuopio. Miał wtedy 30 lat, 9 miesięcy i 22 dni. Od tego czasu skoczek, który w maju tego roku skończył 40 lat, plasował się na podium jeszcze czterokrotnie. Ostatni raz miało to jednak miejsce prawie 8 lat temu podczas Turnieju Czterech Skoczni 2009/10. Ciekawostką na temat Ahonena może być to, że plasuje się na 4. miejscu wśród najmłodszych zwycięzców. Pierwsze zawody wygrał mając 16 lat, 7 miesięcy i 8 dni.

9. Anders Bardal


fot. fis-ski.com

Norweg swoje ostatnie pucharowe zwycięstwo odniósł mając 31 lat, 6 miesięcy i 10 dni. Miało to miejsce 7 marca 2014 roku na skoczni w Trondheim. Prawie równo rok później plasował się na drugim stopniu podium  w Kuopio, co plasuje go na 14. miejscu wśród najstarszych skoczków, którzy zajmowali miejsca na podium.

8. Jens Weisslog


fot. fis-ski.com

Niemiecki skoczek swój ostatni konkurs wygrał 18 lutego 1996 roku w Iron Mountain. Żadna z redaktorek Skoki Okiem Kobiet nie ma szans tego pamiętać, ponieważ nie było nas jeszcze wtedy na świecie. Weisslog miał natomiast na karku 31 lat, 6 miesięcy i 28 dni. Jego rekord pozostawał niepobity aż do 2004 roku, gdy przegonił go Noriaki Kasai. To niejedyne osiągnięcie Japończyka o jakim dzisiaj wspomnimy.

7. Jan Matura


fot. fis-ski.com

Czech swoje jedyne zwycięstwa w karierze osiągnął w Sapporo jako wiekowy już skoczek. W momencie triumfu miał 32 lata, 11 miesięcy i 22 dni. Kilkanaście dni później dwukrotnie stał na podium w Harrachovie. Te występy uplasowały go na ósmym miejscu wśród najstarszych skoczków, którzy kiedykolwiek zameldowali się na pudle.

6. Adam Małysz


fot. sportowefakty.wp.pl

Orzeł z Wisły swoje ostatnie zwycięstwo w karierze świętował mając 33 lata, 1 miesiąc i 18 dni. Miało to miejsce 21 stycznia 2011 w Zakopanem. Prawie 2 miesiące później przypieczętował ostatni pucharowy weekend trzecim stopniem podium w Planicy. Co ciekawe, Małysz jest jednocześnie najstarszym i najmłodszym Polakiem, który wygrywał zawody Pucharu Świata. Naturalnie, sukcesy te osiągał na przeciwnych biegunach swojej kariery.

5. Simon Ammann


Ammann swój ostatni jak dotąd konkurs wygrał 29 listopada 2014 roku w Kuusamo. Miał wtedy 33 lata, 5 miesięcy i 4 dni. 3 miesiące później po raz ostatni stał na podium konkursu Pucharu Świata. Szwajcar ma jednak jeszcze wiele szans, by poprawić ten rekord. Musi tylko oddawać lepsze skoki.

4. Jernej Damjan


Tuż za podium klasyfikacji znalazł się niedawny zwycięzca konkursu w Kuusamo. Słoweniec mógł cieszyć się z triumfu mając 34 lata, 5 miesięcy i 29 dni. Na miejscu Słoweńca szykowałabym wystrzał formy na marzec. Wtedy będzie miał szansę zaatakować trzecią pozycję w rankingu.

3. Robert Kranjec


fot. fis-ski.com

Spoglądając na Domena Prevca czy dawniej Roka Benkovica, mało kto kojarzy pewnie Słoweńców z długowiecznością. Okazuje się jednak, że niektórzy skoczkowie z tego kraju potrafią naprawdę długo osiągać sukcesy. Spójrzmy chociażby na Roberta Kranjca. Jego ostatnie zwycięstwo miało miejsce 18 marca 2016 roku. Słoweniec miał wtedy 34 lata, 8 miesięcy i 2 dni. Podczas tego samego weekendu znalazł się jeszcze na drugim stopniu podium. Ten wynik również dał mu 3 miejsce w klasyfikacji wszechczasów

2. Takanobu Okabe


fot. alchetron.com

Skojarzenie Japończyków z długowiecznością jest jak najbardziej trafne. Tylko Okabe był w stanie walczyć ze zwycięzcą rankingu. 10 marca 2009 roku odebrał mu prowadzenie w klasyfikacji najstarszych zwycięzców i utrzymał je ponad 5 lat. Japończyk w momencie swojego triumfu miał 38 lat, 4 miesiące i 12 dni. Mistrzowski wynik uzyskał w Kuopio.

1. Noriaki Kasai


Pierwsze miejsce tego skoczka w zestawieniu chyba dla nikogo nie jest zaskoczeniem. Japończyk od lat zadziwia kibiców swoją długowiecznością. Swoje ostatnie zwycięstwo świętował 29 listopada 2014 roku w Kuusamo mając na karku 42 lata, 5 miesięcy i 23 dni. Warto pamiętać, że 2,5 roku później stał na podium w Planicy. Jeżeli Japończyk zbliży się jeszcze do takich rezultatów, wyśrubuje rekord tak, że pozostanie niepobity bardzo długo, a może nawet przetrwa na zawsze. 














9:08 PM

Echa Titisee-Neustadt

Dziś mam dla Was zdjęciowy powrót do niemieckiego Titisee. Weekend nie obył się bez komplikacji pogodowych i innych zaskoczeń... Ale na szczęście nasi skoczkowie obdarzyli nas bogato na instagramie, więc zaczynajmy!

Kamil Stoch

Z uśmiechem na ustach witano Niemcy... 
Post udostępniony przez Kamil Stoch (@kamilstochofficial)

Gregor Schlierenzauer
Takie powroty bardzo lubimy!
Post udostępniony przez GREGOR SCHLIERENZAUER (@gregorschlierenzauer)

Richard Freitag
Skocznia była dość przygotowana... Jednak ktoś nie przewidział gniewnego wiatru.

Piotr Żyła
Wygląda jak dobry plan zburzenia kolejnej skoczni... Ale to tylko przygotowanie mentalne przed "łogniem".
Post udostępniony przez Piotr Żyła (@piotr_zyla_official)

Maciek KotMaciek coś w równie bojowym nastroju. Przypadek?


David Siegel
Chociaż Davidowi nie poszło, z radością kibicował reszcie drużyny!
Post udostępniony przez David Siegel (@david_siegel_skispringen)

Team Austria
A tu odrobinę z siłowniowego backstage...

Richard Freitag
Ach, ta radość! Swoją drogą, żółty bardzo mu pasuje.

Karl Geiger
Forma rośnie wraz z uśmiechem. Bardzo propsuję.

Constantin Schmid
Pierwsze zawody PŚ w tym sezonie i już takie powodzenie... Chyba Domenowi rośnie porządna konkurencja!
Post udostępniony przez Age 18 Skijumper 🎿Germany🇩🇪 (@constantin_schmid)

Kamil Stoch
A na koniec to jakże cudowne podium... Cieszy oko, prawda?
Post udostępniony przez Kamil Stoch (@kamilstochofficial)

9:01 PM

TOP10 tygodnia 04.12-10.12

TOP10 tygodnia 04.12-10.12
Ja to zawsze ubolewam, że ten weekend ze skokami tak szybko mija. Ten ostatni trochę mi się dłużył przez przedłużający się konkurs indywidualny, ale razem z Walterem daliśmy radę dotrwać do końca! Więc teraz czas na małe podsumowanie TOP10 minionego tygodnia. 


10. Nowe zdjęcia Słoweńców
Już wiemy, że Peter Prevc zmienia zdjęcia prezentowane przed skokiem, jak rękawiczki ,mimo wszystko dalej jestem fanką tego w garniturze, ale żeby reszta Słoweńców zrobiła to samo to już cud w Titisee-Neustadt. Większość wygląda na nich wyjściowo i lepiej, więc jesteśmy jak najbardziej na tak! 

9. Straszna klęska komentatorów odwołanych kwalifikacji
Zawsze mi się wydawało, że podstawą, żeby zostać komentatorem sportowym jakiejś dyscypliny, jest poprawne wymawianie nazwisk. W tym przypadku trafiłam albo na złą transmisję, albo na niekompetentnych komentatorów. Jeśli ma się problemy z wymówieniem "Tomoharu Yokokawa" to najlepiej użyć sformułowania "trener reprezentacji Japonii", a nie ośmieszać się przed tysiącem ludzi.

8. Taniec z belkami odc. 1
Zbyt długo trzeba było czekać na emisję naszego ulubionego programu. Walter jednak wiedział, kiedy  będzie ten odpowiedni moment i zaczął zabawę z wędrującymi w górę i w dół belkami. Szkoda tylko, że żadnych korzyści skoczkowie z tego nie mieli, ale dziękujemy Hoferowi za chęci! 

7. Niebezpieczne sosenki
Któż się spodziewał, że powodem upadku skoczka będzie wystająca choineczka? Na pewno nie my. Przerażenie, jakie mnie ogarnęło, gdy zobaczyłam uderzającego o zeskok Maćka, było czymś, czego dawno nie zaznałam. Strach i mocniejsze bicie serca wzrastało z sekundy na sekundę, dopóki nasz reprezentant nie wstał i nie pokazał, że jest okej. Niestety jestem za tym, żeby zlikwidować sosenki z zeskoku, bo są one naprawdę niebezpieczne.

6. Dominacja Polaków w kwalifikacjach
Kwalifikacje, które odbyły się w sobotę, były zdominowane biało-czerwonymi flagami, a szczególnie pierwsza dziesiątka tychże zmagań. Niektórzy, kiedy zobaczyli przez chwilkę Polaków na pierwszych pięciu miejscach, zastanawiali się, czy oglądają Mistrzostwa Polski czy kwalifikacje w Niemczech. Takie wyniki mogą cieszyć! Ostatecznie Dawid zajął drugie miejsce, Piotrek czwarte, Kamil piąte, Stefan szóste, a Maciek ósme.

5. Bez Hayboecka i Schiffnera w Titisee-Neustadt, trenują w Lillehammer
Michael i Markus po słabym początku sezonu stwierdzili, że powinni się skupić na treningach, przez co nie udali się z resztą kadry do Niemiec, a wylecieli do Norwegii, a dokładniej do Lillehammer w celu szukania formy. Najbardziej nad tym faktem ubolewał Stefan Kraft i Manuel Fettner, z którymi nieobecni dzielą zazwyczaj pokój. Jak się domyślacie, tym razem musieli zamieszkać na kilka dni razem. 

4. Polska znów na podium! 
Po ostatniej dyskwalifikacji Piotra Żyły w Ruce podczas konkursu drużynowego ludzie zaczęli pisać, że Polacy się już są bez formy i nic z nich nie będzie. Reprezentanci naszego kraju chyba wzięli to do siebie, bo w sobotnim konkursie drużynowym walczyli jak głodne lwy i wywalczyli drugie miejsce z niewielką stratą do Norwegów, bo wynoszącą zaledwie 0,8 punktu. 

3. Tomasz Pilch liderem Pucharu Kontynentalnego
Nikomu z nas nawet przez myśl nie przeszło, że junior naszej kadry, Tomasz Pilch może wygrać inauguracyjne zawody Pucharu Kontynentalnego w kanadyjskim Whistler. Jest to jego najlepszy wynik na arenie międzynarodowej. Tym bardziej nikomu się nawet nie śniło, że po dwóch konkursach z tego cyklu to właśnie 17-latek będzie liderem. Co prawda wyprzeda Andreasa Wanka tylko o cztery punkty, ale jednak daje mu to jakąś przewagę. Trzymamy kciuki za kolejne zawody w Norwegii i życzymy jeszcze więcej sukcesów! 

2. Eetu Nousiainen i Constantin Schmid z punktami Pucharu Świata
Loteryjny konkurs w Titisee-Neustadt okazał się szczęśliwy dla 20-letniego Fina i 18-letniego Niemca. Ten pierwszy zajął dwudzieste piąte miejsce, a ten drugi uplasował się na ósmej pozycji, co było zaskoczeniem chyba dla samego Constantina, bo jednak skakał jako pierwszy i niektórzy nawet myśleli, że swoim długim skokiem zaraz jest gotów wskoczyć na podium. Skończyło się jedynie na miejscu w czołowej dziesiątce, ale i tak obu panom gratulujemy pierwszych punktów w karierze! 

1. Powrót wielkiego mistrza
Takimi słowami chyba można powitać w tegorocznym Pucharze Świata Gregora Schlierenzauera. Dla Austriaka zawody w niemieckim Titisee-Neustadt były pierwszymi w tym sezonie. Mimo gorszych warunków dał z siebie wszystko i zajął 22. miejsce. Jak na powrót po kontuzji jest dobrze, ale mamy nadzieję, że będzie tylko lepiej, ale pamiętajmy, że imprezą docelową są Igrzyska Olimpijskie w Pjongjang. 

8:30 PM

Skoczkowie, którym kontuzja zniszczyła karierę - Henriette Smeby

Skoczkowie, którym kontuzja zniszczyła karierę - Henriette Smeby
Źródło: Alexander Nilssen

W większości sportów mężczyźni osiągają o wiele lepsze wyniki. Nie jest to nic dziwnego ze względu na choćby różnice w budowie ciała, nie licząc Caster Semenyi, jednak nie jest to już nasza dziedzina. Skoki nie są w tym wypadku wyjątkiem, choć historia Henriette Smeby mogłaby zaprzeczyć wszystkim twierdzeniom, że kobiety są słabsze od mężczyzn. 

Wyobraźcie sobie, że Henriette już w wieku 15 lat mogła pochwalić się rekordem 133 metrów na skoczni K-120, a dwa lata wcześniej udało jej się dolecieć na 107 metr. Wydaje Wam się to, że nie jest to nic specjalnego? Tym skokiem pobiła rekord skoczni (K-90) ustanowiony przez Tommiego Ingebrigtsena 5 lat wcześniej (przyp. red. rekord z 1995 roku). Norweżka już od najmłodszych lat górowała nad swoimi rówieśnikami, również tymi przeciwnej płci, co często powodowało ich niezadowolenie, a nie ma nic gorszego od urażonej męskiej dumy, nawet 10-latka. Niestety jej wyniki nigdy nie znajdowały się w klasyfikacji. Jaki był tego powód? Dziewczęta mogły rywalizować na punkty wyłącznie w osobnej kategorii, a konkurencja wśród dziewcząt w jej wieku nie istniała. 

Jej największymi osiągnięciami były wielokrotne medale w Mistrzostwach Norwegii oraz dwa 6. miejsca podczas Pucharu Kontynentalnego w Park City, a także 2. miejsce w Grand Prix kobiet. Dlaczego tak wielki talent nie osiągnął zbyt wiele na arenie międzynarodowej? Głównym problemem Norweżki była groźna kontuzja, która przekreśliła jej karierę w 2003 roku. Po jej odniesieniu już nigdy nie powróciła do swojej poprzedniej dyspozycji, przez co zmuszona była do zakończenia kariery. O samej kontuzji zbyt wiele nie wiemy, jednak dwa lata po jej odniesieniu udzieliła dość ważnego wywiadu na temat swojego zdrowia, a dokładniej anoreksji, na którą zachorowała. 

19-letnia Henriette potrafiła w ciągu całego dnia zjeść tylko 3 kromki chleba i odrobinę spaghetti, a jakiekolwiek próby zwiększenia ilości spożywanego jedzenia kończyły się porażką. Jej waga stopniowo spadała, aż zatrzymała się na 39 kilogramach. Jej choroby nie zauważył nikt z jej otoczenia oprócz trenera. Sama Norweżka o swoim zaburzeniu dowiedziała się dopiero od lekarza, kiedy udała się do niego, myśląc, że ma przeziębienie. 

Jak jest teraz? Tego nie wiemy, jednak w młodości chciała zostać architektem, więc może spełniła jedno ze swoich marzeń. 

6:50 PM

TOP6 tygodnia 27.11-03.12

Za nami już kolejny, trzeci tydzień ze skokami. Tak trzeci, czy tylko ja nie mogę w to uwierzy? Zanim się obejrzymy będziemy już w Planicy, ale wróćmy do rzeczywistości. Przed Wami podsumowanie minionego tygodnia.

6. Poznaliśmy program na PŚ w Zakopanem.
Jak zawsze, redaktorki z naszej redakcji będą obecne pod skocznią, może nie w całości ale jednak będziemy. Ostatnio mogliśmy poznać program zawodów na te jakże ważne dla nas trzy dni, choć co prawda chyba nic się nie zmieniło w stosunku do tamtego roku, to jednak warto znać plan wcześniej, by rozplanować sobie dzień.

5. Rekord gonił rekord.
Podczas sobotniego konkursu na rosyjskiej skoczni mogliśmy oglądać niesamowitą walką na odległości wśród czołówki. Norweski skoczek Daniel Andre Tande postanowił odbić rekord skoczni swojemu kadrowemu koledze - Forfangowi, ten jednak nie został mu dłużny i około 20 minut później skoczył pół metra dalej i rekord ponownie należał do niego.

4. Punkty Rhoadsa i Zajca. 
W niedzielnym konkursie mogliśmy obserwować wyżej wymienionych Panów w drugiej serii zawodów, co jest naprawdę dobrym wynikiem i na pewno sami zawodnicy oraz ich fani niezmiernie cieszą się z tego osiągnięcia. Timi Zajc konkurs ukończył na 22. miejscu a William Rhoads na 29. miejscu.

3. Jakub Wolny zdobył ponad jeden punkt!
Do tej pory Kuba Wolny kończył swoje występy na ostatnim miejscu trzeciej dziesiątki, jednak drugi konkurs indywidualny w Rosji poszedł mu trochę lepiej i dzięki temu znalazł się na 26. miejscu zdobywając 5 punktów.

2. 40 wiosen Małysza.
Wczoraj swoje urodziny obchodził nasz zasłużony skoczek - Adam Małysz. Mistrz świętował swoje urodziny w Polsce w towarzystwie m.in. swojej żony i kuzynki - Justyny Żyły. Impreza urodzinowa Małysza była pod motywem balu przebierańców. Zdjęcie z przyjęcia możecie zobaczyć na instagramie żony Piotrka.

1. Zaginiony kask Kamila Stocha.
Amigo po co Ci to sombrero? - czyli wybierz kask Mistrza. Razem ze swoim sponsorem (firmą Atlas) Kamil przygotował trzy projekty nowego kasku, w którym wystąpi podczas Pucharu Świata w Zakopanem. Zapraszamy do głosowania na najlepszy projekt.

9:37 AM

Andreas Wank najlepszy w drugim konkursie PK w Vancouver

Andreas Wank najlepszy w drugim konkursie PK w Vancouver

Andreas Wank triumfował w drugim konkursie Pucharu Kontynentalnego rozgrywanego na olimpijskim obiekcie w Whistler. Niemiec uzyskał 103 i 102 metry. Na drugim miejscu zawody zakończył Jonathan Learoyd, a trzeci był Ziga Jelar. Najlepszy z Polaków - Tomasz Pilch - był siódmy.

Po pierwszej serii Wank prowadził przed Nejcem Dezmanem (100,5 m) i Joachimem Hauerem (101 m). Druga seria przyniosła jednak przetasowania. Dezman i Hauer spadli odpowiednio na czwarte i dziesiąte miejsce, a na ich słabszych próbach skorzystali inni skoczkowie. Learoyd drugą pozycję atakował z 5. miejsca, a Jelar na najniższy stopień podium awansował z 7. pozycji. Czołową szóstkę poza Dezmanem dopełnili jeszcze Marius Lindvik i Luca Egloff.

W drugiej serii swoje skoki oddało dwóch Polaków. Zwycięzca wczorajszych zawodów tym razem był 7. Wysoki wynik pozwolił mu utrzymać prowadzenie w klasyfikacji generalnej i w Ruce 17-latek ponownie wystartuje w żółtym plastronie lidera. Kolejne punkty zdobył także Klemens Murańka. Tym razem skoczek z Zakopanego zajął 19. miejsce. Bez punktów zakończył się start Pawła Wąska (32. pozycja) i Bartosza Czyża (49. miejsce).


7:04 PM

Triumf Freitaga w loteryjnym konkursie w Titisee-Neustadt

Triumf Freitaga w loteryjnym konkursie w Titisee-Neustadt

Za nami konkurs indywidualny w Titisee-Neustadt i szczerze powiedziawszy, oglądało się niezbyt dobrze. Warunki na skoczni uniemożliwiały przeprowadzenie zawodów, z tego powodu odwołano serię próbną, a godzinę rozpoczęcia rywalizacji wielokrotnie przekładano. Pierwotnie ustalono ją na 15:30, ostatecznie przesunięto na 17:00. Przez duże opóźnienie zdecydowano o przeprowadzeniu tylko jednej serii konkursowej. Wiatr kręcił bardzo mocno, dlatego nie mieliśmy szansy obejrzeć wielu długich skoków. Mimo to zasłużenie wygrał Richard Freitag, który wylądował aż na 145(!) metrze. Na podium znaleźli się też Andreas Wellinger (139,5 metra) i Daniel-André Tande (135,5 metra). 

Na czwartym miejscu uplasował się zwycięzca z Wisły, czyli Junshiro Kobayashi, a tuż za nim znalazł się Robert Johansson. Najlepszym z Polaków był dzisiaj Kamil Stoch, któremu skok na 130,5 metra przyniósł szóstą pozycję. Punkty zdobyli również Dawid Kubacki (11. miejsce), Stefan Hula (13. miejsce), Piotr Żyła (19. miejsce) i Jakub Wolny (30. miejsce, a to niespodzianka). O wielkim pechu może mówić Maciek Kot, który upadł po lądowaniu, przez co spadł na 32. pozycję. Na szczęście nic poważnego mu się nie stało, co w tym wypadku jest najbardziej istotne. 

Przy okazji dzisiejszego konkursu nie można nie wspomnieć też o dwóch rzeczach. Powracający do rywalizacji Gregor Schlierenzauer zajął 22. miejsce, co daje nadzieję na jego lepsze występy w niedalekiej przyszłości. Z drugiej strony bardzo dobrze zaprezentował się 18-letni Constantin Schmid, który rozpoczynał dzisiejsze zawody i przez długi czas był ich liderem. Ostatecznie uplasował się na ósmej pozycji oraz zdobył pierwsze punkty w Pucharze Świata, więc należą mu się wielkie gratulacje! 

Tym sposobem żegnamy się już z Titisee-Neustadt. Za tydzień rywalizacja przenosi się do Engelbergu!
Copyright © 2016 Skoki okiem Kobiet , Blogger