5:57 PM

Zapomniane skocznie Australii - Mt. Donna Buang

W tę sobotę opiszemy dla Was kolejną zapomnianą już zimową skocznię Australii. Tym razem będzie to obiekt na Mount Donna Buang, niedaleko Warburton w stanie Wiktoria.  

Pierwsza tymczasowa skocznia powstała tam w 1933 roku. Wtedy też jeden z norweskich skoczków narciarskich, niestety nie wiadomo kto dokładnie, na oczach 4000 widzów skoczył na niej 18,3 metra, co można uznać za nieoficjalny rekord obiektu. Rok później w tym samym miejscu postawiono stałą skocznię narciarską. Trenowali na niej głównie zawodnicy klubu Ski Club of Victoria. W 1939 roku na Mount Donna Buang wybuchł pożar, który na szczęście w żaden sposób nie uszkodził obiektu. W 1951 roku całkowicie go przebudowano i później odbył się na nim konkurs, w którym wzięli udział byli mistrzowie czechosłowaccy. 

W latach 50. skocznia ta została zniszczona i zdemontowana. 

6:13 PM

Lata młodości vs. teraźniejszość - Szwajcaria

Lata młodości vs. teraźniejszość - Szwajcaria
Po krótkiej przerwie wracamy do Was z serią "Lata młodości vs. teraźniejszość"! Dzisiaj zaprezentujemy Wam miejscami kompromitujące zdjęcia z młodości i okresu dojrzewania skoczków z mniej popularnej kadry, a mianowicie Szwajcarów. Zobaczcie, który z nich zmienił się najbardziej. 

Simon Ammann
Moim zdaniem młody Simon wyglądał jak Harry Potter, ale nie mogę zaprzeczyć, że był niezwykle uroczy. 

fot: 20min.ch


Gregor Deschwanden 
Za to Gregor Deschwanden nie zmienił się nic a nic. 

fot: blick.ch


Killian Peier 
Mały Killian od małego wiedział, co będzie robił w przyszłości. 

Post udostępniony przez Killian Peier (@killianpeier)



Gabriel Karlen
Jak widać, Szwajcarzy sporty zimowe mają we krwi, jedynie co do dyscypliny pozostają niezdecydowani.  

fot: facebook.com


Luca Egloff
Młody Luca był szybki i wściekły..

fot: facebook.com

Post udostępniony przez Luca Egloff (@lucaegloff)

Andreas Schuler 
Andreas wyglądał mi na małego podrywacza, który mogł mieć prawie każdą dziewczynę. 



Sandro Hauswirth
Wybacz Sandro, ale moim zdaniem jako dziecko wyglądałeś o wiele lepiej. 

fot: anzeigervonsaanen.ch

fot: fis-ski.com








7:14 PM

Who wore it better - total look

Każdy z nas wie, że niektórzy skoczkowie mają niezwykłe wyczucie stylu i bardzo dobrze się ubierają. Dlatego też przygotowałam dla Was kolejną odsłonę naszej serii "Who wore it better" i nie ukrywam, że była ona przeze mnie najbardziej wyczekiwana. Dzisiaj zaprezentuję Wam całe stylizacje, które moim zdaniem zasługują na szczególną uwagę. Zobaczcie sami, czy trafią również w Wasz gust! 

Stefan Kraft i Michael Hayboeck 


Kamil Stoch 

Post udostępniony przez Kamil Stoch (@kamilstochofficial)

Daniel-Andre Tande 

Post udostępniony przez Daniel-André Tande (@daniel_a24)

Andreas Wellinger 


Maciej Kot 

Post udostępniony przez Maciej Kot (@maciejkot)

Severin Freund 

Post udostępniony przez Severin Freund (@severinfreund)

Johann Andre Forfang 



Taku Takeuchi 


Gregor Schlierenzauer 

Post udostępniony przez Gregor Schlierenzauer (@gregorschlierenzauer)

Post udostępniony przez Gregor Schlierenzauer (@gregorschlierenzauer)

Clemens Aigner 

Post udostępniony przez Clemens Aigner - Skijumper (@clemens_aigner)

Post udostępniony przez Clemens Aigner - Skijumper (@clemens_aigner)

Halvor Egner Granerud 

Post udostępniony przez Halvor Egner Granerud (@halvorgranerud)

Tomas Vancura 

Post udostępniony przez Tomáš Vančura (@tomas_vancura)

Ville Larinto 


Elias Tollinger 



Daniel Huber 

Post udostępniony przez Daniel Huber (@daniel_huber93)

Joacim Oedegaard Bjoereng

Post udostępniony przez • Joacim Ødegård Bjøreng 🇳🇴 (@joacimbjoreng)

Fredrik Bjerkeengen 



Sigurd Soeberg 

Post udostępniony przez Sigurd Nymoen Søberg (@sigurtso)

Thomas Lackner 


Wybór co do najlepszych stylizacji jest naprawdę trudny, ale moim zdaniem należą one do Johanna Andre Forfanga, Clemensa Aignera, Eliasa Tollingera i Fredrika Bjerkeengena. A według Was, kto wypadł najbardziej efektownie w tym zestawieniu?

9:51 PM

Podsumowanie lata - kontuzje

Podsumowanie lata - kontuzje
Kontuzje przytrafiają się w każdym sporcie. Każda z nich jest bardzo poważna, jednak ja uważam, że najpoważniejszymi są te związane z nogami. Skoczkowie są łatwo podatni na tego rodzaju urazy, ponieważ narażają tę partię ciała na ogromną obciążenie przy lądowaniu. Dzisiaj krótko opiszę dla was każdą z przypadłości, która dotknęła w tym sezonie skoczków. Co, gdzie, kiedy i jak? Niemiecki Szpital czas zacząć.

Najpierw zacznijmy od tych, którzy tej kontuzji doznali w trakcie sezonu zimowego, a do skakania wrócili dopiero tego lata. 

Kenneth Gangnes - większość mówi, że największy pechowiec wśród skoków, jeśli chodzi o zrywanie więzadeł w kolanie później się przekonamy, czy aby na pewno. Dwa razy zrywał je w prawym kolanie i teraz przyszedł czas na lewe. Norweg może mówić o wielkim szczęściu, ponieważ gdyby zerwał trzeci raz wiązadła w prawym kolanie, prawdopodobnie musiałby zakończyć karierę. Kenny kontuzji doznał w czerwcu tamtego roku podczas treningu w Stams, gdzie po swoim skoku zaliczył upadek. Do rywalizacji na najwyższym poziomie Gangnes wrócił podczas Letniego Grand Prix w Wiśle. 

Robert Kranjec - podczas przygotowań do sezonu zimowego 2016/17 Robert skarżył się na ból w kolanie. W końcu udał się do kliniki na rezonans magnetyczny i wykryto u niego uszkodzenie więzadeł w prawym kolanie. Najprawdopodobniej doszło do ich uszkodzenia podczas ostatnich zawodów z cyklu Letniego Grand Prix, kiedy skoczek podczas rozgrzewki grał w siatkówkę z Anze Semeniciem. Wkrótce po tym przeszedł operację, ale czas, w którym to się działo, a mianowicie listopad, wykluczył go z rywalizacji w Pucharze Świata. Kranjec podobnie jak Kenneth wrócił do skakania podczas LGP w Wiśle. 

David Siegel - David od jakiegoś czasu skarżył się na ból w kostce. Podczas zawodów Pucharu Kontynentalnego w Engelbergu ból się nasilił, a Siegel miał ograniczoną ruchomość stawu. W marcu 2017 roku przeszedł operację, a do skakania wrócił tego lata i wystąpił w rumuńskich zawodach z cyklu Letniego Pucharu Kontynentalnego. 

Manuel Poppinger - doznał kontuzji podczas austriackiego zgrupowania w Planicy. Było to we wrześniu 2016 roku. Austriacki fizjoterapeuta powiedział, że Poppi wylądował zwyczajnie, lecz po lądowaniu zgiął się i upadł. Rezonans magnetyczny wykrył zerwanie wiązadeł w lewym kolanie. Manu na skocznie powrócił już w maju, ale w zawodach wystąpił dopiero podczas austriackiej części LGP.

Chyba nie muszę mówić, że całą czwórkę ominęły tegoroczne Mistrzostwa Świata w Lahti. 


Gregor Schlierenzauer - Gregor nabawił się kontuzji podczas wypadu na narty z przyjaciółmi. Całe zdarzenie miało miejsce w Kanadzie. Zerwał on więzadła krzyżowe w prawym kolanie i niedługo po zdarzeniu przeszedł operację. Nie dość, że miał przerwę od skoków, to kontuzja spowodowała odwleczenie jego powrotu na skocznię. Jednak bardzo zmotywowała Gregora. Wrócił on do rywalizacji podczas konkursu Pucharu Świata w Wiśle. Wygrał nawet wtedy kwalifikacje. Gdy myśleliśmy, że wszystko jest dobrze, Schlierenzauer podczas kwalifikacji do konkursu w Oberstdorfie zaliczył upadek. Po wylądowaniu odjechała mu narta i zderzył się z ziemią. Jego start w Mistrzostwach Świata stanął pod znakiem zapytania, ale lekarze zrobili wszystko, co w ich mocy, żeby Gregor wystartował i udało im się. Wielkie brawa za wytrwałość!

Upadek Gregora w Oberstdorfie

Kolejną grupą są skoczkowie, którzy doznali kontuzji jeżeli w ogóle można to tak nazwać tego lata i w tym samym czasie wrócili. 

Andreas Wellinger - mimo, że Andi pojawił się na LGP w Wiśle, było po nim widać, że coś jest nie tak. Już wtedy narzekał na ból w kolanie, który z konkursu na konkurs się nasilał. Lekarze stwierdzili podrażnienie więzadła rzepki. Wellinger miał wypaść do końca LGP, lecz w Hinzenbach już się pojawił i spisał się świetnie, więc kontuzja nie była tak poważna, na jaką wyglądała. 

Andreas Wank - mówi się, że nieszczęścia chodzą parami. W wypadku dwóch Niemców się to sprawdza. Starszy z przyjaciół po zawodach w Courchevel skarżył się na ból pleców z takim wzrostem to ja się nie dziwie. Żeby ich nie nadwyrężać, Wank dostał wolne od zawodów. Jego przerwa miała trwać około czterech tygodni i Andi zdrów jak ryba pojawił się razem ze swoim psiapsi na zawodach w Hinzenbach. 

Johann Andre Forfang - Norweg nie pojawił się na inauguracji LGP w Wiśle, ale trener wtedy powiedział, że nie jest w stu procentach gotowy. Wszyscy odetchnęli z ulgą. Po tym, jak nie było go w Courchevel, zaczęły się spekulację. W końcu okazało się, że Johannowi doskwiera ból w kolanie i żeby go nie obciążać, Forfang stara się oddawać jak najmniej skoków. Sprawa się wyjaśniła po tym, jak 22-latek pojechał na zawody LGP do Rosji i zajął dobre 4. miejsce. 

Teraz czas na największych pechowców, czyli tych, którzy po kontuzjach jeszcze nie wrócili i nie, nie będziemy mówić o Marinusie Krausie, tak btw wie ktoś co się z nim dzieje? 

Jaka Hvala - w maju tego roku na treningu na skoczni HS60 w Villach skakało mu się bardzo dobrze, na tyle dobrze, że podczas ostatniego skoku lądował baardzo daleko, co odbiło się echem na jego kolanie, które zaczęło go boleć. Wiecie pewnie jaka była diagnoza po przeczytaniu powyższych przypadków. Tak, Jaka zerwał więzadła w lewym kolanie i do tego uszkodził łąkotką. Nie wiadomo czy Hvala powróci do skakania przed Igrzyskami Olimpijskimi, ale trzymamy kciuki za przebieg rehabilitacji.

Severin Freund - no i teraz powinno się rozpocząć głosowanie na najbardziej pechowego skoczka. Czy to będzie Kenneth Gangnes, który trzy razy zrywał wiązadła w kolanie, czy może Severin Freund, którego w tamtym roku przez kontuzję ominęły Mistrzostwa Świata, a w tym sezonie ominą go Zimowe Igrzyska Olimpijskie? Niemiec w czerwcu zaczął treningi na skoczni po zerwaniu wiązadeł w prawym kolanie, a w lipcu co zrobił? Zerwał je ponownie. Obu kontuzji doznał na tej samej skoczni w Oberstdorfie. Podczas lądowania na treningu poczuł ukłucie w prawym kolanie, a diagnoza, którą usłyszał, była chyba najgorszym scenariuszem. Powrót na ZIO praktycznie niemożliwy, ale zobaczymy, jak potoczą się dalsze losy Severina. Tak, jak za Hvale, taki i za niego trzymamy kciuki i życzymy szybkiego powrotu do zdrowia. 

3:46 PM

Bio numeru 1. z klasyfikacji generalnej Pucharu Świata

Bio numeru 1. z klasyfikacji generalnej Pucharu Świata
No to koniec jednej z naszych serii. Bardzo dziękujemy wam, że przez całą trzydziestkę byliście z nami. Cały cykl "bio numeru..." cieszył się naprawdę dużą popularnością. Żeby nie przedłużać, przechodzimy do bohatera dzisiejszego postu. Skoczek, dzięki któremu pokochałam ten sport. Podwójny Mistrz Świata z Lahti, pierwszy w historii zwycięzca turnieju Raw Air i wybitny lotnik. Tak w skrócie można podsumować ubiegły sezon jednego dominatora, którym jest Stefan Kraft i to jego biografię Wam dzisiaj przybliżę. 

Stefan Kraft

Data i miejsce urodzenia, klub.
Stefan urodził się 13 maja 1993 roku w austriackim mieście o nazwie Schwarzach im Pongau. Jest reprezentantem klubu SV Schwarzach. 

Początki kariery, debiut oraz pierwsze punkty PŚ.
W styczniu 2009 roku, pierwszy raz pojawił się w zawodach organizowanych przed Międzynarodową Federację Narciarską, a mianowicie wystartował w FIS Cupie. Niestety nie udało mu się zakwalifikować do drugiej serii. Dopiero w kolejnym sezonie dokonał tej sztuki i zdobył pierwsze punkty. Dwa lata później, po dobrych występach w konkursach Alpen Cup, został zgłoszony na Mistrzostwa Świata Juniorów w Narciarstwie Klasycznym 2011. Zajął w nich indywidualnie drugie miejsce, a drużynowo wywalczył złoto. W Pucharze Świata zadebiutował 6 stycznia 2012 roku w Bischofshofen, gdzie zajął 54. miejsce, ponieważ kwalifikacje się nie odbyły. Pierwsze punkty natomiast zdobył prawie rok później, bo 4 stycznia 2013 roku w Innsbrucku, plasując się na 23. pozycji. 

Rekord życiowy.
Krafti jest bardzo dobry lotnikiem, o czym świadczy jego rekord życiowy, który wynosi aż 253,5 metra i jest uznawany za nieoficjalny rekord świata w długości lotu. Austriak dokonał tego wyczynu 18 marca 2017 roku, podczas konkursu drużynowego na Vikersundbakken. 

Największe osiągnięcia, triumfy, miejsca na podium.
Nie uwierzycie, jeśli wam powiem, że Stefan wygrywał w Pucharze Świata, tylko dwanaście razy, z czego osiem zwycięstw jest z tego sezonu. Dopóki sama tego nie sprawdziłam, to nie dowierzałam, bo wydawało mi się, że ta liczba będzie się bardziej skupiać koło dwudziestki. Dwanaście razy stawał też na drugim stopniu podium i dwanaście razy na trzecim. Jego największym sukcesem jest chyba wygranie klasyfikacji generalnej Pucharu Świata oraz podwójne Mistrzostwo Świata z Lahti. Z Finlandii, oprócz dwóch złotych medali przywiózł jeszcze brąz wywalczony z drużyną i srebro w konfrontacji drużyn mieszanych. Nie samym Lahti człowiek żyje, więc wspomnę, że Stefan w 2015 roku w Falun zdobył brąz w konkursie indywidualnym na skoczni normalnej i srebro w zmaganiach drużynowych. Oczywiście Kraft wygrał również turniej Raw Air i małą kryształową kulę za loty. W sezonie 2014/15 zwyciężył w Turnieju Czterech Skoczni. Ponadto jak pisałam wyżej, podczas swoich początków zdobył Mistrzostwo Świata Juniorów z drużyną w 2011 roku i wicemistrzostwo indywidualnie. Nie możemy zapomnieć też o jego brązach, które zdobył indywidualnie i z drużyną podczas Mistrzostw Świata w lotach w 2016 roku.

Ciekawostki.
Stefan nigdy nie wygrał konkursu Pucharu Świata we własnej ojczyźnie.
Kraft ma tylko 166 cm wzrostu. 
W ten sam dzień co Stefan, urodziny obchodzi inny znany skoczek, Anders Fannemel, tyle że Fanni jest od niego o dwa lata starszy. 
Jest rekordzistą skoczni im. Adama Małysza w Wiśle, gdzie w 2013 roku skoczył 139 metrów.

3:38 PM

Dzieci skoczków - Austria

Dzieci skoczków - Austria
Powoli można zacząć odliczać dni do inauguracji Pucharu Świata w Wiśle, a my piszemy dla Was dalej. W kolejnym artykule z naszej serii sprawdzimy, którzy z (byłych) reprezentantów Austrii mogą pochwalić się potomstwem. Jesteście ciekawi, kto z nich ma swoje pociechy?


Thomas Morgenstern - córka Lilly
https://www.instagram.com/p/BX537eOHWtK/" style=" color:#000; font-family:Arial,sans-serif; font-size:14px; font-style:normal; font-weight:normal; line-height:17px; text-decoration:none; word-wrap:break-word;" target="_blank">Free hugs for everybody 😊💖 #liebe #loveslife #prouddad #qualitytime
Post udostępniony przez Thomas Morgenstern (@thomasmorgenstern)

Andreas Goldberger - synowie Alexander (na zdjęciu) i Tobias

fot: facebook.com

Andreas Widhoelzl - dzieci Jana, Noah i Elea

Alexander Stoeckl - córka Isabell

12:34 AM

Polska dominacja, czyli podsumowanie LGP 2017

Kiedy zabierałam się do pisania tego artykułu, zastanawiałam się, jak jednym słowem określić tegoroczne konkursy z cyklu Letniej Grand Prix i nie mogłam wybrać niczego innego jak "Kubacki". To właśnie ten skoczek zapisze się w historii tego sezonu jako najbardziej rozpoznawalna twarz. Nie tylko triumfował w całej klasyfikacji, ale dominował również na większości ze skoczni, na których w czasie tego lata skakał. Z czym będą kojarzyć się nam poszczególne zawody, których finał rozegrał się całkiem niedawno w Klingenthal? Zapraszamy na podsumowanie LGP 2017!

LGP 2017 w Wiśle 
Chyba nikt sobie nie wyobraża już inauguracji letnich skoków w innym miejscu niż Wisła. 13 lipca, w dzień kwalifikacji, to małe śląskie miasto zaczęło tętnić życiem. Z całej Polski zjechał się tłum kibiców stęsknionych za skokami no bo od marca trochę czasu minęło. Tegoroczna Wisła kojarzyć będzie nam się z pewnością z pierwszym w tym sezonie letnim drużynowym zwycięstwem Polski. Nasza reprezentacja w składzie Żyła, Stoch, Kubacki i Kot wyprzedzili zdecydowanie Norwegów i Niemców. Co z konkursem indywidualnym? Tutaj też dominowali Polacy. Właśnie tutaj swoje tournee po finalne zwycięstwo w klasyfikacji generalnej rozpoczął Dawid Kubacki, który w pięknym stylu pokonał kolejno Macieja Kota i Karla Geigera. Nasza reprezentacja na polskiej ziemi dopiero się rozgrzewała. 

LGP 2017 w Hinterzarten 
Dwa tygodnie letnie zmagania przeniosły się na niemieckie ziemie, gdzie wszyscy oczekiwali zwycięstwa lokalnego bohatera, Stephana Leyhe. Niemieccy kibice, którzy przyszli bardziej na piknik i dyskotekę niż na konkurs, zapełnili trybuny, chociaż nie brakowało również polskich flag. Lokalne plany popsuł oczywiście nie kto inny jak Dawid Kubacki. Polak zajął pierwsze miejsce, spychając Leyhe na drugą pozycję. Było to zaskoczenie szczególnie dlatego, że Niemiec wygrał poprzedzające konkurs kwalifikacje. Trzecie miejsce wpadło w ręce Piotra Żyły. Nagroda? Poza standardowymi wazonami i badylami trofeami i kwiatami, beczka piwa, z której nasi zawodnicy z pewnością się ucieszyli. 

LGP 2017 w Courchevel
Francja to kolejny przystanek na drodze letnich zawodów. Tutaj również nie było niespodzianek i chyba utarło się powiedzenie, że latem 'nie ma mocnych na Dawida'. W pięknym stylu Kubacki znowu sięgnął po najwyższy stopień podium, mając za sobą Macieja Kota i dzielących razem trzecie miejsce Romana Koudelkę i Denisa Korniłowa. Tutaj jednak dominacja polskiej Kadry A musiała się skończyć. Do Japonii i Rosji pojechać miały inne składy. 

LGP 2017 w Hakubie
Hakuba w tym roku zostanie zapamiętana jako dwudniowy triumf Junshiro Kobayashiego. Ten japoński skoczek wykorzystał mniejszą ilość czołowych zawodników i sięgnął po zwycięstwo dwukrotnie, zarówno w pierwszym jak i drugim konkursie indywidualnym. Mimo braku polskiej Kadry A, nasza reprezentacja nie odpuściła i również zaznaczyła swój ślad. Pierwszego dnia zmagań na trzecie miejsce zdołał awansować Klemens Murańka, którego wyprzedził Kenneth Gangnes. Drugiego dnia Junshiro zostawił za sobą swojego brata, Ryoyu i Anze Laniska, dla którego to podium nie było ostatnim słowem w czasie LGP 2017. 

LGP 2017 w Czajkowskim
Rosyjskiej dominacji nie było, za to zdecydowanie można mówić o słoweńskiej. Królem skoczni w Czajkowskim został zdecydowanie Anze Lanisek. Wygrał oba konkursy zostawiając resztę daleko w tyle. Pierwszego dnia zdołał wygrać ponad Rosjanami - Jewgienijem Klimowem i Denisem Korniłowem. Drugiego pokonał 'króla Hakuby' Junshiro Kobayashi i pierwszego ze wspomnianych wcześniej reprezentantów gospodarzy. Tutaj też Lanisek objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej i wyrwał żółtą koszulkę Kubackiemu. W austriackim i niemieckim konkursie Polak musiał odrabiać straty. 

LGP 2017 w Hinzenbach
LGP w Hinzenbach rozgrywały się w tym samym czasie co LPK w Klingenthal i to właśnie dlatego na starcie austriackich zmagań zabrakło czołowych niemieckich zawodników (Richarda Freitaga i Markusa Eisenbichlera). Tutaj także Dawid Kubacki pokazał swoją siłę i wygrał przed Piotrem Żyłą i Romanem Koudelką. Wszyscy mieli przed sobą perspektywę ostatniego konkursu z cyklu LGP i Polak był już o krok od finalnego triumfu. 

LGP 2017 w Klingenthal
Finał LGP miał pokazać, czy Polska będzie cieszyć się z końcowego triumfu naszego rodaka czy nie. Nikt nie zawiódł się i Dawid Kubacki rzeczywiście sięgnął po pierwsze miejsce klasyfikacji generalnej, wcześniej jednak wygrywając również niemieckie zmagania. Wyprzedził wtedy zarówno Andreasa Wellingera jak i Johanna Andre Forfanga. Co do klasyfikacji generalnej, to na drugim miejscu finalnie znalazł się Anze Lanisek, na trzecim - Junshiro Kobayashi. W ten sposób tegoroczne zawody z cyklu Letniej Grand Prix dobiegły końca. 
Copyright © 2016 Skoki okiem Kobiet , Blogger