4:23 PM

Bio numeru 18. z klasyfikacji generalnej Pucharu Świata

Bio numeru 18. z klasyfikacji generalnej Pucharu Świata
Letnie Grand Prix się nareszcie skończyło, więc wracamy do normalnego trybu pracy, a co się z tym wiąże, kontynuujemy naszą serię. Myślę, że tego zawodnika kojarzycie z Pucharu Świata. Jest on bowiem stabilnym punktem niemieckiej drużyny. Wystąpił we wszystkich konkursach w sezonie 2016/17 a jego najlepsze miejsce to 6. na Rukatunturi. Dziś poznacie trochę informacji o Karlu Geigerze.
Karl Geiger


Data urodzenia, klub.
Karl urodził się 11 lutego 1993 roku. Miejscowość urodzenia nie jest znana. Jest reprezentantem klubu SC 1906 Oberstdorf. 

Początki kariery, debiut oraz pierwsze punkty PŚ.
W 2005 roku zajął 3. miejsce w roczniku 1993 na nieoficjalnych mistrzostwach świata dzieci w Garmisch-Partenkirchen. Do 2012 roku występował głownie w zawodach FIS Cup oraz Alpen Cup. Po dobrych występach został powołany na zawody PK w Kuopio. W drugi dzień tych zawodów zajął 14. miejsce. W sezonie 2012/13 zajmował dobre miejsca w LPK oraz punktował w LGP, co przyczyniło się do jego startu podczas inauguracji PŚ w Lillehammer. Zajął wtedy 21. miejsce, co oznacza, że punktował i zalicza się do grona skoczków, którzy podczas debiutu zdobyli swoje pierwsze punkty. 

Rekord życiowy.
Niemiec swój rekord życiowy 25 marca 2017 r. na Letalnicy w Planicy. Oddał on wtedy skok na odległość 243,5 m. 

Największe osiągnięcia, triumfy, miejsca na podium.
Karl zdobył drużynowo brązowy medal Mistrzostw Świata Juniorów w 2013 roku. Raz zajął 2. miejsce w indywidualnym konkursie Pucharu Świata w sezonie 2015/2016 na skoczni w Lahti. Dwa razy stawał na 3. stopniu podium LGP. Raz w Wiśle 2017 oraz raz w Czajkowskim 2016. Znalazł się również na 3. miejscu w pierwszej trójce klasyfikacji generalnej PK 2015/16.

Ciekawostki.
Jako dziecko był w klubie narciarstwa alpejskiego, jednak w wieku 6 lat zafascynował się skokami. Karl posiada dwie siostry. Jego hobby poza skokami to jazda na nartach i pływanie. 



2:41 PM

Związki skoczków - Finlandia

Związki skoczków - Finlandia
Nie wiem, dlaczego większość ze skoczków z Finlandii jest wolnych, ewentualnie nie pokazują swoich miłości. Trzeba im przyznać, że mają młodą kadrę. Może dlatego chłopcy skupiają się na sporcie zamiast na szukaniu miłości. 

Janne Ahonen i jego żona Tiia

fot:. menaiset.fi

Janne Korhonen i Nea Happonen


Frans Tähkävuori i Riina Toivanen

Post udostępniony przez Frans Tähkävuori (@franstahkis)

Eetu Nousiainen i Noora Pietikäinen


8:35 PM

Wspomnienia redaktorek SOK z LGP w Wiśle

LGP w Wiśle już niestety za nami, ale zawsze pozostają z nami siniaki od przepychania się pod hotelem wspaniałe wspomnienia. Nie inaczej jest z nami - pod skocznią w Wiśle Malince nie zabrało redaktorek Skoki Okiem Kobiet, które z tego wyjazdu przywiozły mniej lub bardziej barwne opowieści. Chcecie się dowiedzieć, co najbardziej zapadło nam w pamięć? Oto co najbardziej zachwyciło redaktorki SOK podczas LGP w Wiśle!

Julia
Moja historia tak naprawdę nie wydarzyła się w przeciągu trwania LGP. Miała ona miejsce w niedziele, gdy już zostały może dwie lub trzy nacje w Hotelu Gołębiewskim. Razem z moimi trzema przyjaciółkami przyszłyśmy pod tzn. „Gołębia” pożegnać się z koleżanką, która tam mieszkała. Wchodząc do holu, zobaczyłyśmy Joacima Bjoerenga ładującego telefon. Powiedziałyśmy mu ładnie cześć i poszłyśmy dalej. Zauważyłyśmy, że reszta Norwegów też wychodzi, więc wyszłyśmy przed hotel, żeby porobić sobie z nimi ostatnie zdjęcia. Naszej koleżanki dalej nie było, więc miałyśmy trochę czasu. Gdy już chyba każda dziewczyna pod hotelem miała zdjęcia, stanęli sobie z walizkami koło wielkiego filaru i rozmawiali między sobą. Podeszłam w podskokach do Roberta i przeprosiłam go grzecznie. Zapytałam, czy mogę go przytulić, a on się schylił i zapytał mnie „co możesz?”, bo nie zrozumiał, o co pytam. Nie dziwie mu się, mój głos był na skraju wytrzymałości. Spytałam więc drugi raz, ale tym razem również nie zrozumiał. W końcu wyciągnęłam do niego ręce, na co się uśmiechnął i mnie przytulił. Może to nic wielkiego, ale dla mnie to jest najlepsze wspomnienie. Gdy oglądam filmik, który moja przyjaciółka nagrała właśnie z tej sytuacji to od razu mam uśmiech od ucha do ucha. Mimo że na początku nie mogliśmy się dogadać :)

Em
Jednym z najlepszych wspomnień dla mnie, będzie zdecydowanie oglądanie treningów zamkniętych od wewnątrz. Swobodna możliwość oglądania rozgrzewki, odkrycie technicznych tajemnic przygotowania to świetna sprawa. Myślę, że mało kto, pogardziłby widokiem siatkarskich popisów Niemców, pomocy z piłką Stoecklowi czy nie oparł się oczkom, które co rusz przyglądały się każdemu na trybunach. Myślę, że to było świetne doświadczenie, które zostanie ze mną na zawsze.

Weornika 
Moim ulubionym wspomnieniem z LGP będzie jednak to, jak w piątek Grześ wychodził ze skoczni i ludzie chcieli sobie robić z nim zdjęcie itd. A jakas babeczka zaczęła podawać mu swoje dziecko, jakby był jakimś papieżem XDD a to dziecko trzymało w rączkach paczkę czipsów i podtykało tak Gregorowi pod twarz, a on biedny stal i nie wiedział, co ma zrobić.

Tysia
Moim najlepszym wspomnieniem (z tegorocznego LGP, jest to, że w ciągu dwóch dni udało mi się z zupełnie innej strony poznać Joacima Bjoerenga. Myślę, że każdy choć raz marzył o tym, by to skoczek pierwszy się do niego odezwał i właśnie mnie spotkało to w drugi dzień zawodów. Poznałam tego przekochanego człowieka od strony jego charakteru, a nie skoczka i mam nadzieję, że uda nam się jeszcze nie raz porozmawiać.

Maniusia
Trudno wybrać jeden wyjątkowy moment, bo to LGP było wyjątkowo neutralne i poprzednie wspominam znacznie lepiej lubię odwalać szajs i potrzebuję dziwnych sytuacji. Nie jestem osobą, która biega za skoczkami, sterczy pod Gołębiewskim no chyba, że po imprezie w stanie lekkiej nietrzeźwości czy prawie bije się o kartki z autografami, dlatego nie mam żadnej super historii typu 'X spojrzał mi głęboko w oczy, a Y przybił piątkę'. W związku z tym moim najlepszym wspomnieniem są wszyscy ludzie, z którymi miałam kontakt w Wiśle nawet wzrokowy. Bez nich trudno byłoby prowadzić obserwację na skoczni, a to bardzo się przydaje, w szczególności, kiedy musisz iść po kolejne piwo. No i oczywiście nie mogę nie wspomnieć o „Karczmareczce” zagranej na skoczni, dziękuję za spełnienie mojego marzenia. Na sam koniec powiem tylko, że Gregor Schlierenzauer wygląda obłędnie w bieli i, że wciąż nie mogę stwierdzić czy Alex Insam ma wiecznie wypieki, czy to może uczulenie.

Natalia
Moim najlepszym wspomnieniem z LGP było chyba, to gdy wraz z Tysią miałyśmy okazję oglądać trening skoczków na hali od wewnątrz, co było trochę innym doświadczeniem niż zwykłe obserwowanie ich na skoczni. Oprócz tego miałam okazję zamienić kilka słów z Maćkiem Kotem, który jest moim największym idolem, więc było bardzo miło.

Marta 
Szczerze mówiąc to, długo zastanawiałam się nad wyborem tej jednej odpowiedniej chwili, ale w końcu zdecydowałam się na moment, który już na długo będzie kojarzyć mi się z sektorem mediów na skoczni w Wiśle Malince. Miałam okazję robić zdjęcia skoczkom dla jednej z moich redakcji i spędziłam wspaniałe trzy dni z najlepszymi ludźmi na świecie za którymi już bardzo bardzo tęsknie. Są jednak dwa momenty, które najbardziej zapamiętam. W dniu kwalifikacji moja koleżanka namówiła mnie na wejście schodkami wzdłuż skoczni aż do wybicia z progu, bo "będziemy mieć lepsze widoki". Normalnie mogliśmy wjechać tam kolejką, ale wykiwały nas Janusze i Karyny  nie zdążyłyśmy zapisać się na odpowiednią listę. W końcu weszłyśmy na górę same, ale nie zrobie chyba tego nigdy więcej. Okropny strach przed zleceniem, ból w płucach i kolanach to nic, co chciałabym przeżyć jeszcze raz, chociaż pozdrawiam serdecznie panią, która przez mikrofon opowiadała o makaronie, robiła relację dla jednej z polskich telewizji. Drugie wspomnienie? Cóż, igielit trzeba było zraszać. Szkoda tylko, że nikt nie pomyślał, żeby tego zraszacza...nie kierować na media. W sobotę byłyśmy regularnie moczone przez organizatorów i musiałyśmy zwijać się w kulkę, żeby ochronić nasze aparaty. Spokojnie, mój przeżył :) 

1:37 PM

Top 10 samochodów skoczków, sztabów

Top 10 samochodów skoczków, sztabów
Chyba każda kobieta lubi czasem popatrzeć na samochody. Jakby połączyć przystojnego chłopaka z wypasioną furą to jesteśmy w niebie prawda? chociaż zapieramy się, że nie lecimy na samochody.  Zrobiłam mały research, więc zapraszam was do zapoznania się z Top 10.

10. Gregor Schlierenzauer

9. Tom Hilde

8. Robert Johansson
Post udostępniony przez Robert Johansson (@rbrt_johansson)

7. Johann Andre Forfang 
Post udostępniony przez Johann Forfang (@johannforfang)

6. Maciej Kot i Piotr Żyła
Post udostępniony przez Maciej Kot (@maciejkot)

5. Kamil Stoch


fot. facebook.com

4. Manuel Fettner
Post udostępniony przez Manuel Fettner (@manuelfettner)

3. Jurij Tepes
Post udostępniony przez Jurij Tepes (@tepesjurij)

2. Adam Małysz
Post udostępniony przez Adam Małysz (@adammalyszofficial)

1. Markus Eisenbichler 

fot. facebook.com

Jakie są wasze typy? Które auta podobają wam się bardziej, a które mniej? 

5:44 PM

Who wore it better - ubrania związkowe

Wypoczęci po Wiśle? Bo ja nie. Tak czy inaczej - witam Was serdecznie w kolejnej odsłonie naszego przeglądu mody wśród skoczków! Dziś na tapecie będą ubrania związkowe. Kolorowe lub nieco mniej, obklejone logami sponsorów... Na kim leżą najlepiej? Decyzję pozostawię Wam!


Maciek Kot i Piotrek Żyła

Na dobry początek - zdjęcie prosto po zwycięskich kwalifikacjach w Wiśle. Ten uśmiech wydaje się zapowiedzią petardy na kolejne dni, która zdecydowanie odpaliła i dała czadu.
Post udostępniony przez Maciej Kot (@maciejkot)

Gabriel Karlen
Ktoś tu chyba chciał dołączyć do ekipy ochroniarzy na bramce w Gołębiewskim...

Kevin Bickner, Michael Glasder, Mackenzie Boyd-Clowes
Team North America, z dumą prezentujący swe związkowe kurteczki. Jednak trochę życia im jeszcze brakuje.
Post udostępniony przez Kevin Bickner (@kevinbickner)

Daniel-Andre Tande
Stylizacja a'la na dzielnię, chociaż może te laczki jednak powinien schować głęboko do szafy, zanim się na takowej pokaże.
Post udostępniony przez Daniel-André Tande (@daniel_a24)

Killian Peier
Czy ktoś tu powiedział łomot? Chyba w Szwajcarii tworzy nam się nowy Wpierdol Team...
Post udostępniony przez Killian Peier (@killianpeier)

Viktor Polasek
Przebojowy chłopak, w równie przebojowym kroju ostatnich sezonów, to dobra reklama dla sponsorów.
Post udostępniony przez Viktor Polášek (@viktorpolasek)

Kamil Stoch
Prosto po wbiciu rekordu, Kamil daje lajka. A my? Też to lubimy, nawet bardzo!
Post udostępniony przez Kamil Stoch (@kamilstochofficial)

Andreas Wellinger
Młody Niemiec trochę się przebranżowił, ale związek zapewnił mu ubrania nawet na rower. Czyżby to jakieś zabezpieczenie na przyszłe zmiany w karierze?
Post udostępniony przez Andreas Wellinger (@andreaswellinger)

Robert Johansson
Jak widzimy, każdy chce mieć zdjęcie z Norwegami, zwłaszcza w tych fenomenalnych koszulkach!
Post udostępniony przez Robert Johansson (@rbrt_johansson)

Yumu Harada
Na sam koniec, kolejny powrót do naszego kolegi z parkietu Wisły. Mimo, że Japończykowi nie poszło w kwalifikacjach, ten uśmiech mówi, że z tegorocznego LGP ma dużo wspaniałych zdjęć i wspomnień.


Moim skromnym zdaniem, to zestawienie wygrywa... Daniel Andre Tande. A Wam, kto najbardziej przypadł do gustu? Pochwalcie się!

4:01 PM

Lata młodości vs. teraźniejszość - Polska

Lata młodości vs. teraźniejszość - Polska
Chyba każdy z nas no dobra, nie każdy uwielbia małe, słodkie bobasy. Większe dzieci potrafią być już trochę bardziej irytujące, ale w dalszym ciągu da się je znieść. Jeśli chcecie się przekonać, jacy byli polscy skoczkowie za młodu, to zapraszam na przegląd znalezionych przeze mniemiejscami mocno kompromitujących zdjęć. 


Kamil Stoch


Kamil wygląda tu jak mały diabełek, a obecnie to chyba ostatnie określenie, które przyszłoby mi na myśl o nim...




Maciej Kot 

Jak widać na załączonym obrazku, Maciek już jako dziecko miał tendencję do bycia łamaczem kobiecych serc.

fot: ofsajd.onet.pl



Piotr Żyła 

Piotrek za to przez całe życie ma tę samą minę, chociaż może z wiekiem staje się trochę bardziej groźna...

fot: youtube.com



Dawid Kubacki

Mały Dawid nie miał jeszcze bujnych blond loków, za to na jego policzkach gościły urocze wypieki.

fot: www.kubackiteam.pl



Krzysztof Miętus 

Krzysiu, od zawsze miał pozytywne nastawienie do życia i nie przejmował się niepowodzeniami...

fot: pinger.pl



Klemens Murańka 

Sądząc po liczbie medali i pucharów w pokoju, Klimek od małego miał zadatki na mistrza. Mam nadzieję, że nie wykorzystał już swojego limitu zwycięstw. 

fot: sport.se.pl







11:11 PM

Echa LGP w Wiśle

Echa LGP w Wiśle
Emocje po wiślańskim LGP wciąż nie opadły i prawdopodobnie jeszcze przez długi czas tego nie zrobią. Będziemy wałkować jego temat aż do znudzenia. Każde zawody w Polsce to nie tylko wielkie przeżycie dla Januszy i Grażyn kibiców, ale również dla skoczków, o czym uświadamiają nas na swoich mediach społecznościowych.





Tłum na skoczni był porównywalny do tego w pociągach o godzinie siódmej rano, w ciągu tygodnia, w trakcie roku szkolnego. Jeżeli przez to nie widzieliście ceremonii to nie martwcie się, Adam Małysz jak zawsze stoi na straży i ratuje Was powyższym filmem. 





Powiadają, że sława ma swoją cenę. Dla polskiego zawodnika jest nią nieustanne podpisywanie kartek.


Post udostępniony przez Maciej Kot (@maciejkot)



Młodszy z braci Kot znany jest z ciągłej chęci poprawiania się, więc nie powinien dziwić opis do zdjęcia. W końcu nie wygrywa się drugiego miejsca, ale przegrywa się pierwsze.





Już nie skacze się na skoczni im. Adama Małysza, tylko w Hotelu Gołębiewski głównie są to skoki z podestu. Podziękujmy Gregorowi za wyprowadzenie nas z błędu.





Elias, jak widać po minie, leci spuścić komuś łomot. Zresztą, tak jak i Schlieri, robi to w Gołębiu.


Post udostępniony przez Robert Johansson (@rbrt_johansson)



'Zrób mi zdjęcie podczas gdy ktoś mi robi zdjęcie' brzmi jak plan Robercie, brzmi jak plan...

Post udostępniony przez Andreas Wellinger (@andreaswellinger)



Jak widać Andreas jest na diecie. Normalnie wziąłby McFlurry.


Daniel rozwalony jak żaba na liściu to zdecydowanie coś, co trzeba zobaczyć.

No proszę, Wisła sprzyja miłości.


6:58 PM

Bio numeru 19. z klasyfikacji generalnej Pucharu Świata

Bio numeru 19. z klasyfikacji generalnej Pucharu Świata
Po dość emocjonującym i mimo wszystko męczącym LGP wracamy do Was z naszą serią. Dziwny zbieg okoliczności sprawił, że akurat dzisiaj wypadło bio skoczka, który królował przez praktycznie cały weekend w Wiśle. W piątek wygrał zawody wraz z drużyną, a w niedzielę indywidualnie. Trzeba przyznać, że na te zwycięstwa sobie naprawdę zasłużył. Mam tylko nadzieję, że jego wysoka dyspozycja latem będzie miała przełożenie na zimę. Zapraszam do przeczytania kilku słów o Dawidzie Kubackim! 

Dawid Kubacki


Data i miejsce urodzenia, klub.
Dawid urodził się 12 marca 1990 roku w Nowym Targu. Jest reprezentantem klubu TS Wisła Zakopane. 

Początki kariery, debiut oraz pierwsze punkty w Pucharze Świata.
Mały Dzióbao jako jeden z niewielu chłopców w jego wieku nie uległ Małyszomanii. Nie do końca pasjonowało go oglądanie konkursów, zdecydowanie wolał sam skakać. Tak rozpoczęła się jego kariera. W wieku 15 lat zadebiutował w FIS Cupie, a dwa lata później w Pucharze Kontynentalnym.  16 stycznia 2009 roku w Zakopanem pierwszy raz wystartował w Pucharze Świata, zajmując odległą, 49. pozycję, ale przynajmniej nie był ostatni. Pierwsze punkty zdobył dopiero 4 sezony później. Miało to miejsce w Kuusamo. Dawid był wtedy 22. 

Rekord życiowy.
Rekord życiowy Polaka wynosi 232 metry. Został ustanowiony 19 marca 2017 roku na Vikersundbakken.

Największe osiągnięcia, triumfy, miejsca na podium.
Dawid zdobył złoto drużynowe na Mistrzostwach Świata w Lahti w 2017 roku oraz brąz drużynowy na Mistrzostwach Świata w Val di Fiemme w 2013 roku. Niestety nie ma w swoim dorobku ani jednego podium indywidualnego w Pucharze Świata. Jedyne triumfy indywidualne w karierze w zawodach na najwyższym szczeblu osiągał w ramach cyklu LGP. 

Ciekawostki.
Największą pasją Dawida jest modelarstwo. Skoczek uwielbia składać samoloty.
Kubacki zapragnął skakać, gdy w 1996 roku zobaczył lot Kazuyoshiego Funaki.

9:11 PM

Jak to było i co się działo w Wiśle

Jak to było i co się działo w Wiśle
Hej! Mogę z radością ogłosić, że w końcu wróciły skoki. Pewnie dużo z was oglądało od czwartku do soboty Letnie Grand Prix, które odbywało się w Wiśle. Miałam przyjemność być tam obecna, więc ten post nie będzie zawierał relacji z tego, co komentatorzy śmiesznego powiedzieli, a słyszałam, że dużo. Podsumuje dla was trzy dni zmagań.



Dzień pierwszy
Jak każdy wie, w czwartek po długich oczekiwaniach odbyły się kwalifikacje poprzedzone jedną serią treningową. Same kwalifikacje rozpoczęły się o 20:05, a na starcie stanęło 72 zawodników. Po długim czasie nieobecności w swoich kadrach na liście startowej zobaczyliśmy takie nazwiska jak Gangnes i Kranjec. Ten pierwszy, zajął bardzo dobre 4 miejsce. Miło się oglądało ich w locie. Emocje nie opadały do samego końca, a kwalifikacje wygrał Maciej Kot, który skoczył 128 metrów. Najdłuższy skok oddał jednak Simon Ammann. Wylądował on pół metra dalej od Maćka. Mógłby nawet to wygrać, gdyby nie lądowanie. Wszyscy bowiem doskonale wiedzą, jak Szwajcar ląduje.

Dzień drugi
Na szczęście konkurs w piątek odbył się bez żadnego problemu. No, może oprócz problemów Niemców, którzy musieli radzić sobie bez Richarda, a z Wellingerem, który nie skakał dzień wcześniej wyśmienicie. Większość konkursu prowadzili Norwedzy, w składzie Fannemel, Johansson, Gangnes i Tande. Dopiero w przedostatniej serii, Polacy zdołali ich wyprzedzić dzięki Dawidowi Kubackiemu, który skoczył 133,5 metra. Wtedy Norwedzy stracili całą przewagę nad reprezentacją Polski i na skoczni w Wiśle, rozległ się głośny krzyk, gdy po skoku Dawida Kubackiego przy napisie "Polska" zobaczyliśmy jedyneczkę. Polska utrzymała już prowadzenie do końca. Norwedzy zajęli drugą pozycję, a o trzecie miejsce biły się trzy zespoły: Austria, Słowenia i Niemcy. Reprezentanci Słowenii długo byli na najniższym stopniu podium, ale po dobrym skoku Andreasa Wellingera w drugiej serii i dzięki super spisującemu się Stephanowi Leyhe rzutem na taśmę wyrwali Słoweńcom trzecie miejsce i Milka boy znów mógł usłyszeć hymn polski zaśpiewany acapella.

Dzień trzeci
Na tym konkursie była chyba największa frekwencja. Mówiłam do mojej przyjaciółki, że po tak udanej drużynówce zawody indywidualne wygra Dawid Kubacki. Oczywiście przez wiatr odwołali serię próbną, a zawody rozpoczęły się nie o 17:30 tylko o 18:00. Pozdrawiam ludzi, którzy stali od 14:30 pod bramą. Zawody same w sobie oglądało się bardzo przyjemnie. Długo prowadził Kennetha Gangnes miód na moje serce. Była zacięta rywalizacja, a po pierwszej serii prowadził Maciej Kot z pół punktową przewagą nad Niemcem, Karlem Geigerem. Niestety nasz mistrz, Kamil Stoch nie awansował do drugiej serii i zajął on 31 miejsce dla skoczka pewnie najgorsze. Najbardziej jednak było mi szkoda Andiego Wanka. Jego rodzice przyjechali go dopingować, a on został zdyskwalifikowany za kombinezon. A wracając do konkursu, Kubacki po pierwszej serii zajmował szóste miejsce, a skończył zawody na zaszczytnym pierwszym miejscu. Za jego plecami uplasował się kolejno Maciej Kot i Karl Geiger. Bardzo dobrze się oglądało wczoraj skoki Niemca. Skocznia im. Adama Małysza w Wiśle po raz drugi w ciągu dwóch dni usłyszała hymn polski acapella. Najlepsze uczucie na świecie.
Copyright © 2016 Skoki okiem Kobiet , Blogger