12:03 PM

Podsumowanie sezonu japońskiej kadry

Podsumowanie sezonu japońskiej kadry
No cóż, jak powszechnie wiadomo Japończycy nie grali pierwszych skrzypiec ani w tym sezonie, ani w kilku poprzednich latach. W Pucharze Narodów zajęli 6. miejsce z dorobkiem 1555 punktów, a na Mistrzostwach Świata w Lahti byli 7. (ex aequo z Czechami, być może to wprawiło Polaska i jego bandę w tak imprezowy nastrój?). Mimo wszystko trudno byłoby sobie wyobrazić skokowy światek bez naszych pociesznych przyjaciół z Azji, którzy dzielnie znoszą trudy bycia daleko od domu przez całą zimę. 


Noriaki Kasai
15. miejsce w klasyfikacji generalnej

Noriaki to niewątpliwie legenda skoków narciarskich. Ma już prawie 45 lat, a miniony sezon był jego 28(!) sezonem w karierze. I mimo, że jego wyniki nie były najlepsze, a forma zdecydowanie osłabła w porównaniu do poprzedniego roku, to ja i tak jestem pełna podziwu. Kasai potrafi cieszyć się swoimi skokami jak nikt inny, a to jest najważniejsze. Pod koniec sezonu stanął nawet dwa razy na podium – w Vikersund był 2., a w Planicy 3. Jedyną smutną rzeczą jest to, że taki staruszek wciąż jest liderem kadry Japonii, a po zapleczu w postaci młodych skoczków ani widu, ani słychu. Mimo wszystko ja na przyszłorocznych Igrzyskach Olimpijskich w Pyeongchang życzę mu jak najlepiej, bo wiem, że jest w stanie zrobić nam ogromną niespodziankę!


Daiki Ito
24. miejsce w klasyfikacji generalnej

Daiki również nie może zaliczyć minionego sezonu do udanych, ponieważ ostatni raz jego dorobek punktowy był tak mały w sezonie 2008/2009. Jego najlepszym wynikiem było 4. miejsce wywalczone w Oslo, podczas turnieju ukochanego przez wszystkich kibiców, a mianowicie Raw Air. Tylko 3 razy zakończył konkursy w pierwszej dziesiątce, dlatego to 4. miejsce wygląda trochę jak wypadek przy pracy.


Taku Takeuchi
30. miejsce w klasyfikacji generalnej

Chyba nikogo nie zaskoczę, jeśli napiszę, że on też zaliczył jeden z gorszych sezonów w karierze. Taku ani razu nie uplasował się w pierwszej dziesiątce zawodów. Podczas inauguracji sezonu w Kuusamo lub Ruce, jak kto woli był 12 i później nie udało mu się już zająć wyższej pozycji. 


Junshiro Kobayashi
54. miejsce w klasyfikacji generalnej

W całym sezonie dwa razy punktował, i to dwa razy w Sapporo. W przyszłym sezonie nie będzie miał takiej okazji. Zajął wtedy odpowiednio 25. i 17. miejsce. Junshiro trochę lepiej radził sobie w Pucharze Kontynentalnym, w którym w 3 konkursach zdobył 42 punkty. Zaskoczę was – wszystkie te konkursy odbyły się w Sapporo. 


Kento Sakuyama
62. miejsce w klasyfikacji generalnej

Kento zawiódł i zaliczył bardzo słaby sezon. Zapunktował dwa razy w Kuusamo zajmując 28. i 25. miejsce, i to by było niestety na tyle. Ciekawostka: skakał w 13 konkursach, a do aż 12 się nie zakwalifikował. 


Ryoyu Kobayashi
nieklasyfikowany

On chyba zawiódł najbardziej ze wszystkich Japończyków. Przez cały sezon nie udało mu się zdobyć ani jednego punkciku w żadnym z konkursów. Jego poprzedni sezon, debiutancki, był o wiele lepszy niż ten. W tym sezonie jego najlepszym wynikiem było 33. miejsce w Kuusamo, a to niespodzianka. Mam nadzieję, że wyciągnie wnioski i już latem pokaże nam się z o wiele lepszej strony. 

12:00 PM

Koniec "Schlieriego"

Koniec "Schlieriego"

Ostatnio jedno z naszych Austriackich ciasteczek udzieliło bardzo ciekawego i mądrego wywiadu. Każdy, kto słyszy to nazwisko od razu ma w głowie obraz uśmiechniętego i przystojnego Tyrolczyka. Schlierenzauer. Niegdyś zwany również „Schlierim” teraz? Sam skoczek nie chce już, żeby go kojarzono z tym pseudonimem. Powiedział, że jak najszybciej chce rozpocząć kolejne treningi i jest gotów do działania. Rozpiera go energia, przy czym zachowuje siły na kolejny sezon. Jak wyżej wspomniałam, Gregor nie chce być już nazywanym „Schlierim”. Twierdzi, że teraz jest „Gregorem”, bo jako nastolatkowi przychodziło mu wszystko z dziecinną łatwością, ale z biegiem lat dojrzał i dorósł. Przyznał się też do tego, co zarzucali mu ludzie w trakcie jego najlepszych lat. Austriak nie ukrywa, że jako młody skoczek był skupiony na sobie, a wręcz egoistyczny. Nie krył również radości z tego, że w tamtym roku podczas jazdy na nartach w Kanadzie odniósł poważny uraz. Dlaczego cieszył się z kontuzji? Sprawa jest prosta. Dała mu ona czas na przemyślenia i refleksje. Nasz mały Grześ już dorósł i stał się dorosłym Grzegorzem. Jak sam powiedział, stara się być pokornym i cierpliwym. Teraz patrzy na swoje życie całościowo, a nie tylko pod kątem skoków narciarskich, bo na życie „Gregora” składa się jeszcze wiele innych czynników. Tyrolczyk wypowiedział się też na temat swojego kolegi z drużyny, Stefana Krafta. Oznajmił, że chwilami Kraft przypomina mu jego samego. Treningi z najlepszym zawodnikiem świata są dla niego czymś naprawdę wartościowym. Cieszy się, że może walczyć o powrót do czołówki właśnie w jego towarzystwie. Dziennikarz zapytał skoczka, czy złoto olimpijskie to jego cel. Schlierenzauer odpowiedział, że ma złoty krążek Igrzysk na swojej liście, ale najważniejsze dla niego są emocje w tym sporcie, bo skoki narciarskie potrafią wyzwalać naprawdę niepowtarzalne odczucia. Chciałby doświadczyć znowu czegoś takiego: „Wow! Skok sprawił, że czuję się nieziemsko!". Stwierdził, że dzięki temu można dokonać wszystkiego. Tyrolczyk nie ma wyznaczonego celu, bo stale chce stawiać sobie nowe wyzwania, dzięki którym będzie się rozwijał. Ma w planach założenie rodziny. W wywiadzie nie mogło zabraknąć również pytania o stan cywilny ulubieńca kobiet. Gregor odpowiedział, iż obecnie jest wolny, ale chyba chciałby to zmienić, skoro chwilę później podał początek swojego numeru – 0664. Nasze redaktorki postarają się jak najszybciej rozwiązać zagadkę pozostałych liczb i podać wam całość! Samemu zawodnikowi życzymy dużo zdrowia i powrotu do dobrej formy takiej jak sprzed lat albo nawet wyższej i tego, aby nadal podchodził do wszystkiego tak optymistycznie jak teraz!

Źródło: krone.at

~ Julia

7:00 PM

Podsumowanie sezonu rosyjskiej kadry

Podsumowanie sezonu rosyjskiej kadry
Jak wszyscy to wszyscy. Nadszedł czas na podsumowanie sezonu kadry rosyjskiej. Co by się za długo nie rozwodzić: świata to im się tej zimy zawojować nie udało, ale zawsze mogło być gorzej. W Pucharze Narodów Rosjanie zajęli miejsce 8 i udało im się zgromadzić 741 punktów.


Jewgienij Klimov
17. miejsce w klasyfikacji generalnej

To dopiero 2 sezon tego młodego skoczka, niegdyś kombinatora norweskiego, nie wierzycie? Szczęsny wam przypomni a naprawdę Jewienij ma się czym pochwalić. To był oczywiście jego najlepszy sezon w niezbyt długiej karierze. Na 25 konkursów w których brał udział, nie punktował jedynie w 5, a w Innsbrucku odnotował swoje pierwsze podium. Nie ważne czy to wiatr mu pomógł, czy nie – podium to podium, a 3 miejsce było warte tyle samo co gdziekolwiek indziej. W większości zawodów plasował się w 2 dziesiątce. Myślę, że Klimow już stał się liderem rosyjskiej drużyny i dane nam będzie przyglądać się temu jak się rozwija.



Denis Kornilov
39. miejsce w klasyfikacji generalnej

Można powiedzieć, że drugi zawodnik drużyny, ale też można stwierdzić, że Rosjanie przeżywają kryzys. Denis występował w 17 konkursach i uzbierał 77 punktów. Najlepszy wynik zanotował w Willingen, a ostatni raz w Pucharze Świata oglądaliśmy go w Pjongczang. Zawodnik rosyjski punktował też na Mistrzostwach Świata w Lahti. Denis brał udział również w zawodach Pucharu Kontynentalnego w Czajowskim gdzie zajął 14 i 6 miejsce. Kornilov chyba nie rozczarował, bo nikt niczego więcej się po nim nie spodziewał. 




Aleksiej Romaszow
55. miejsce w klasyfikacji generalnej 

Jak dla mnie wyniki rosyjskiego zawodnika w tym sezonie jak najbardziej na plus. Dla Romaszowa to najlepszy sezon w karierze. Punktował dokładnie w połowie swoich występów w zawodach najwyższej rangi i pomimo tego, że nie pobijał rekordów świata to przysłużył się rosyjskiej drużynie, szczególnie w konkursach drużynowych. Romaszowowi najlepiej szło w konkursach rozgrywanych w Azji, zarówno w Pucharze Świata jak i w Pucharze Kontynentalnym. Rosyjski zawodnik jest żywym przykładem na to, że jet lag może przynieść także dużo dobrego.



Dimitrij Wasiljew
58. miejsce w klasyfikacji generalnej

Rozczarowanie sezonu dla Rosjan? Dimitrij Wasiljew nie był nigdy zawodnikiem z czołowej 10 czy nawet 15, ale przyzwyczaił nas, kibiców do tego, że systematycznie punktuje i jest stabilnym punktem drużyny. W tym sezonie w drugiej serii oglądaliśmy go jedynie podczas zawodów w Oberstdorfie, a to przecież były loty, w których dotychczas Dimitrij radził sobie świetnie. Ten sezon Wasiljewa można nazwać porażką. Czy wiek może być tego przyczyną? Nie każdy jest przecież długowieczny, jak Noriaki Kasai.



Roman Siergiejewicz Trofimow
35. miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Kontynentalnego

Na zawodach Pucharu Świata mieliśmy okazję oglądać rosyjskiego zawodnika w Wiśle, gdzie jednak nie udało mu się zdobyć żadnych punktów. Trofimow był w tym sezonie najlepszym zawodnikiem z Rosji w Pucharze Kontynetalnym. Niestety, jak większość jego kolegów z drużyny, minionej zimy rozczarował. Nasuwa się pytanie, czy z rosyjskimi skokami zaczyna się dziać to samo co dzieje się z innymi drugoplanowymi kadrami tego sportu?


~ Ola 

2:18 PM

Kilka słów o sobie... Dominik Kastelik.

Kilka słów o sobie... Dominik Kastelik.

Kilka dni wiosny za nami ale my myślami jesteśmy przy cudownym lecie. Lato, lato, słoneczko świeci, można ubrać krótkie spodenki ale najważniejsze to... rozpoczynamy Letnie Grand Prix! Oj, jakbym chciała już tam być. Dla nas, następne 97 dni to czas oczekiwania, a dla skoczków to czas przygotowań do nowego sezonu. O ulubionych skoczniach etc. opowiedział nam Dominik Kastelik.

Tysia: Jak zaczęła się twoja kariera skoczka?
Dominik: Jeżeli można nazwać to karierą, to zaczęła się przez mojego kuzyna, Krzyśka B. Zaczął trenować, więc ja też postanowiłem spróbować. 

T: Dlaczego akurat skoki?
D: Próbowałem wielu sportów, ale skoki okazały się najfajniejsze. Na początku było to tylko hobby i nie przypuszczałem, że zajdę tak daleko. 

T: Jaka skocznia jest twoją ulubioną i dlaczego?
D: Jest kilka skoczni, które lubię... np. skocznia w Szczyrku, Einsiedeln, Val di Fiemme i Ramsau. Nie wiem, dlaczego je lubię, po prostu dobrze mi się na nich skacze.

T: Co lubisz robić w wolnym czasie?
D: W wolnym czasie uwielbiam spędzać czas z dziewczyną i oglądać seriale. Poza tym rower i spotkania ze znajomymi.

T: Kto jest twoim ulubionym zawodnikiem?
D: Moim idolem zawsze był Simmon Amman.

T: Jakie masz plany na najbliższy sezon? Postawiłeś sobie jakieś cele?
D: Moim celem na sezon letni oraz zimowy to dać z siebie wszystko. Pokazać, że można!

T: Co czujesz gdy siadasz na belce?

D: Że chcę do domu (śmiech). Siedząc na belce myślę o skoku. Co zrobić, by był lepszy, dalszy. Reszta sama jakoś wychodzi.

T: Czy pamiętasz swoje pierwsze próby?
D: Nie, niestety nie, ale tego przeważnie nikt nie pamięta. Natomiast jestem przekonany, że zakończył się upadkiem. Zaczynałem w Szczyrku, na Antosiu. Taka mała kępka. W sumie, trochę brakuje mi posmaku trocin w ustach (śmiech)

T: Pierwsze skoki przeważnie zawsze kończą się upadkiem?
D: Myślę, że tak. Mało kto jest takim hardcorem żeby ustać (śmiech).

T: Jakie wspomnienie, związane ze skokami zapadło Ci najbardziej w pamięć?
D: Mój upadek w Ramsau tamtej zimy. Był trochę traumatyczny i do dziś boję się tam skakać zimą.

Dziękujemy za poświęcony czas!

~Tysia



10:26 AM

Podsumowanie sezonu fińskiej kadry

Podsumowanie sezonu fińskiej kadry
Finowie to poległa potęga skoków narciarskich, od sezonów żaden z nich nie zajmował miejsca chociażby w czołowej trzydziestce klasyfikacji generalnej, a szkoda, bo zawodnicy pokazują, że mają potencjał. W tym sezonie zajęli 11 lokatą w Pucharze Narodów.


Jarkko Maeaettae
50. miejsce w klasyfikacji generalnej

Od jakiegoś czasu to on głównie ciągnie tą reprezentację za sobą, tak jak Janne Ahonen. Nie można powiedzieć czy zawiódł, czy nie, biorąc jednakże pod uwagę, iż w zeszłym sezonie nie był on nawet klasyfikowany, a w tym trzy razy punktował, a na Mistrzostwach Świata awansował raz do drugiej serii, to można powiedzieć, że zaskoczył pozytywnie



Janne Ahonen
50. miejsce w klasyfikacji generalnej

To jego najlepszy sezon od dwóch lat, był najlepszym zawodnikiem z Finlandii podczas Mistrzostw Świata w Lahti. Od takiej legendy można wymagać dużo i marudzić, że nie osiąga takich wyników jak kiedyś, ale kiedy osiągnie się tyle co on, można spocząć na laurach i skakać od czasu do czasu dla samej przyjemności



Ville Larinto
56. miejsce w klasyfikacji generalnej

To był jeden z lepszych sezonów Ville od sześciu lat, jedynie w sezonie 2014/15 był sklasyfikowany o trzy pozycje wyżej. W tym roku cztery razy punktował, znowu lepszy sezon miał sześć lat temu w tym przypadku, dlatego można śmiało stwierdzić, że Ville również zaskoczył i to pozytywnie.



Antti Aalto
nieklasyfikowany

Anttiemu można chyba przyznać miano nadziei Fińskich skoków narciarskich, w swojej karierze może jeszcze punktów w Pucharze Świata nie zdobył, ale sukcesywnie kwalifikuje się do konkursów. Na swoim koncie ma wygrane kwalifikacje i to jedne z ważniejszych w sezonie, gdyż te na Mistrzostwach Świata, podczas konkursu drużynowego, to on miał najlepszą notę ze wszystkich finów. Antti w tym sezonie pozytywnie wszystkich zaskoczył.

9:09 PM

Podsumowanie sezonu austriackiej kadry

Podsumowanie sezonu austriackiej kadry
Skoro podsumowujemy kadry, nie może tu zabraknąć Austriaków, w końcu to jeden z nich dzierżył w dłoniach kryształowe kule za klasyfikacje generalne. W Pucharze Narodów zajęli drugie miejsce, tracąc do Polaków ponad 250 punktów, jednakże ogółem można nazwać ten sezon całkiem udanym dla reprezentantów Austrii.


Stefan Kraft
1. miejsce w klasyfikacji generalnej

Stefanowi nic zarzucić nie można, zdobył prawie wszystko, co mógł. Jedyne czego mu zabrakło to TCS, ale choróbsko wygrało, młody skoczek może być jednak z siebie dumny. Nie tylko dla mnie, ale i dla wielu był zaskoczeniem sezonu, owszem, Stefan plasował się zawsze gdzieś tam w czołówce, ale o szansę na zdobycie kulki chyba nikt go nie posądzał.



Michael Hayboeck
7. miejsce w klasyfikacji generalnej

Michi...Michi...Michi... stawiałam na niego praktycznie wszystko, że to on zawojuje ten sezon, jeżeli już jakiś Austriak miał to zrobić, niestety mnie zawiódł. Nie zrozumcie źle, 7 miejsce w generalce i dwa medale przywiezione z Mistrzostw Świata to coś super, ale... właśnie pozostaje to, ale ten niedosyt w jego występach. Nadal liczę na niego w przyszłym sezonie.



Manuel Fettner
10. miejsce w klasyfikacji generalnej

Ten człowiek zawsze mnie zaskakuje, czy to w sferze prywatnej, czy w sferze sportowej. Czy ktoś spodziewał się po nim, że po 30 będzie miał sezon życia? Po raz pierwszy w życiu uplasował się na koniec w czołowej dziesiątce, po raz drugi i trzeci stanął na podium zawodów PŚ. Pozostało mi tylko klaskać i powiedzieć: Brawo Fetti! Brawo!



Andreas Kofler
23. miejsce w klasyfikacji generalnej

Kolejne zaskoczenie, jak dla mnie, po dwóch poprzednich sezonach, Kofi znowu zaczął dobrze skakać. Szkoda, że gdy po Willingen dostał wolne od trenera, w Trondheim już mu tak dobrze nie szło. Halo Heinz Kuttin? Czemu wywaliłeś Koflera ze składu po Willingen? Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie? Mimo wszystko sympatyczny Austriak był pozytywnym zaskoczeniem tego sezonu, zaliczył w końcu też swoje pierwsze podium po czteroletniej przerwie.



Gregor Schlierenzauer
34. miejsce w klasyfikacji generalnej

Może porównując ten sezon do jego poprzednich, stwierdzić można, że był on jednym z gorszych, ale patrząc na to, ile Gregor przeszedł, można bić mu brawo. Nie wiem jak wy, ale ja wierzę, że Schlieri powróci jeszcze na sam szczyt i wszyscy, którzy mówią obecnie, że wielki Schlierenzauer się skończył, będą zbierali szczęki z podłogi. 



Markus Schiffner
37. miejsce w klasyfikacji generalnej

Markus w końcu zaczął zaliczać regularne występy w Pucharze Świata i punktować w nich. Raz nawet prawie uplasował się w pierwszej dziesiątce, miało to miejsce w Bischofshofen i Schiffner zajął wtedy 11. miejsce, co jest jego najlepszym wynikiem w karierze. Ten młody Austriak na pewno zaskoczył i to pozytywnie!



Clemens Aigner
42. miejsce w klasyfikacji generalnej

Clemi pokazał się z dobrej strony nie tylko podczas swoich występów w Pucharze Świata, ale także w Pucharze Kontynentalnym, w którym triumfował w klasyfikacji generalnej. Aigner może być także kandydatem na Igrzyska Olimpijskie, które odbędą się w najbliższym sezonie, gdyż na skoczniach w PyeongChang plasował się dwukrotnie na 15 pozycji.





Stefan Huber
58. miejsce w klasyfikacji generalnej

15 punktów zdobytych podczas swojego debiutanckiego sezonu w Pucharze Świata to całkiem dobry wynik. Stefan wystąpił w tym roku tylko w 7 konkursach, punktował aż w 4, może mógłby mieć szansę na punkty w piątym, ale jego trener podjął, mądrą, decyzję o zdjęciu go z belki podczas zawodów w Innsbrucku. Młodszy z braci Huber zdecydowanie sprawił pozytywne wrażenie.






Florian Altenburger, Elias Tollinger, Daniel Huber
65. miejsce w klasyfikacji generalnej, 69. miejsce w klasyfikacji generalnej, 71. miejsce w klasyfikacji generalnej

Panowie w tym sezonie spisali się trochę lepiej niż w poprzednim, zdobywając w końcu punkty Pucharu Świata. Przydarzyło się to jednakże całej trójce w dosłownie jednym konkursie, w pozostałych zajmowali jednakże lokaty niepozwalające na awans do drugiej serii.





Philipp Aschenwald
nieklasyfikowany

Philipp zawiódł na całej linii, tak można powiedzieć. Po występach z zeszłego sezonu śmiało można było oczekiwać od niego czegoś lepszego, w końcu nie raz zdobywał punkty, raz nawet plasując się na 13. pozycji. W tym sezonie nie zdołał ani razu zdobyć punktu PŚ, mimo że miał kilka razy szansę.

8:59 PM

Podsumowanie sezonu słoweńskiej kadry

Podsumowanie sezonu słoweńskiej kadry
Dziś zapraszam na podsumowanie kolejnej kadry, tym razem będzie to ekipa Słowenii. Co można o nich powiedzieć? Na pewno oczekiwania były większe, zwłaszcza, że sezon 2016/17 był wyjątkowo udany dla jednego z podopiecznych Gorana Janusa, a tu Piotr Wielki Peter Prevc krótko mówiąc, nie poprowadził swojego kraju do wyjątkowych osiągnięć. Na sześć drużynówek, jedynie raz stanęli na podium i to na najniższym stopniu, czyli zdecydowanie gorzej w porównaniu do zeszłej zimy. Jednak bez zbędnego przedłużania zapraszam do zagłębienia się w wyniki poszczególnych skoczków:
TEAM SLOVENIA
   
Domen Prevc
6. miejsce w klasyfikacji PŚ
Według mnie mimo dość trudnej dla niego końcówki sezonu, był najlepszym punktem słoweńskiej drużyny. Stale zajmował miejsca w pierwszej i drugiej dziesiątce, z paroma wpadkami typu Sapporo czy Lahti. Jak na niespełna 18-letniego skoczka, radził sobie bardzo dobrze. Wygrał cztery konkursy i przez jakiś czas prowadził w klasyfikacji generalnej, dzięki czemu mógł założyć plastron lidera. Podczas słabszej formy swojego brata Piotra Wielkiego to on stał się liderem drużyny i myślę, że spisał się dobrze. Nie wiem czy można nazwać go zaskoczeniem, bo dobrze skakał już wcześniej, ale na pewno nie spodziewałam się, ze zostanie przywódcą słoweńskich zjarańców skoczków. 

Peter Prevc
9. miejsce w klasyfikacji PŚ
Zadziwiające jest to, jak jednego sezonu można mieć formę, ze aż nazwą Cię Piotrem Wielkim a w kolejnym... no cóż, radził sobie średnio. Zaczął sezon od miejsca na podium, a Sebastian Szczęsny pewnie już cieszył się, że będzie mógł wypowiadać jego ulubione określenie na tego słoweńskiego skoczka. Cóż, pozory mylą i jednego z braci Prevców nie widzieliśmy na podium, aż do Sapporo. Ciekawa jestem, jak czuł się z myślą, że brat zajął mu pozycję lidera i odebrał fanki. 

Jurij Tepes
20. miejsce w klasyfikacji PŚ
Jurij to stały członek teamu już od kilku lat. W tym sezonie, zielonego światełka nie puszczał mu już jego tata. Ciekawe jak odczuł brak możliwości zwalenia wszystkiego na ojca. Znamy zachowanie Jurija, w ubiegłych sezonach czasami miał pretensje o złe warunki, w tym roku był jednak wyjątkowo spokojny. Spisał się przyzwoicie, raz znalazł się na najniższym stopniu podium, a tak to zajmował miejsca głownie w drugiej bądź trzeciej dziesiątce, jednak był stabilnym elementem drużyny. Nie od dziś wiadomo, że lepiej radzi sobie na mamutach, co oczywiście pokazał i w tym sezonie. Nie mam mu nic do zarzucenia, skoki były dobre, według mnie drużyna mogła na niego liczyć. Spisał się jak najbardziej na plus. 

Jernej Damjan
28. miejsce w klasyfikacji PŚ
Tu jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Jak wiadomo, kariera tego zawodnika nie jest usłana różami. Zdarzało mu się kilka kontuzji i w tym sezonie wrócił po jednej z nich. Jak wiadomo, powroty do łatwych nie należą, myślę jednak, ze on swój będzie wspominał dobrze. Zaczął od 32. miejsca, jednak później było coraz lepiej i był podobnie jak Jurij (twins) - stałym bywalcem drugiej i trzeciej dziesiątki. Co mogę więcej powiedzieć, nie zaskoczył ale i nie rozczarował, bo co można wymagać od sympatycznego skoczka wracającego po kontuzji? Jego dobre wyniki to miód na moje serce. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie będzie jeszcze lepiej, bo szczerze powiedziawszy bardzo go polubiłam.


fot. Berkutschi.com
Anze Lanisek
33. miejsce w klasyfikacji PŚ
Dotarliśmy do dilera kadry Słowenii. No cóż, zbyt często chodzi uśmiechnięty, by człowiek nie nabrał podejrzeń. Mam wrażenie, ze w tym sezonie zawiódł, miałam nadzieję, że odegra jedną z głównych ról w reprezentacji, jednak stało się zupełnie na odwrót. Chociaż wydawało się, że trybiki zaskoczyły podczas próby przedolimpijskiej, to jednak ten sezon Joker może spisać na straty. Wystartował w Finlandii, gdzie nie wziął udziału w drugiej serii ani razu, a później długo długo nic, pojawił się dopiero w Willingen, gdzie znów nie dostał się do drugiej serii. Powiem szczerze, rozczarowałam się tym uroczym, wiecznie uśmiechniętym Słoweńcem. Liczyłam na dużo więcej z jego strony, a dziś chyba mogę nazwać go niestety największym rozczarowaniem z tego teamu. 

Cene Prevc
40 miejsce w klasyfikacji PŚ
Ostatni z trzech muszkieterów braci Prevc lub Prełc (jak kto woli). Mam wrażenie, że stać go na więcej i można powiedzieć, że lekko się rozczarowałam. Spodziewałam się po nim więcej, zwłaszcza, że nieźle radził sobie w Pucharze Kontynentalnym i przecież w tamtym roku również brał udział w cyrku cyklu Pucharu Świata. Biorąc pod uwagę zdolności każdego z tej wspaniałej trójki rodzeństwa, liczyłam, ze w tym sezonie rozwinie skrzydła, ale nie doczekałam się wszystkich braci Prevc na jednym podium. W sumie ciekawie by to wyglądało. Spisuję go na minus, niestety spodziewałam się więcej, byłam wręcz pewna, że będzie stałym i bardzo ważnym punktem drużyny no i trochę się przejechałam. Zajmował miejsca w trzeciej dziesiątce lub w ogóle się tam nie dostawał. Zdecydowanie mam nadzieję, że poprawi się za rok! 


Anze Semenic
45. miejsce w klasyfikacji PŚ
Chociaż znalazł się w czołowej 30 zaledwie kilka razy, ten sezon dla niego można zaliczyć na plus. Zgromadził 45 punktów i uzyskał jak na razie najlepszy sezon w karierze. Nie można go nazwać ani zaskoczeniem ani rozczarowaniem, bo co można wymagać od skoczka który notorycznie skacze słabo klepie bulę. Mam nadzieję, ze w przyszłym sezonie osiągnie kolejne życiowe miejsce w generalce i tak co roku. Jest jeszcze młodym skoczkiem, ma zaledwie 24 lata i mam nadzieję, ze gdzieś głęboko w nim tkwi talent, który jeszcze da się wygrzebać na światło dzienne. 


~Tysia



2:05 PM

Planica, Planica snežena kraljica - czyli co i jak z tą Planicą

Planica, Planica snežena kraljica - czyli co i jak z tą Planicą


Planica, Planica i po Planicy. Minął już tydzień od mojego pobytu w Słowenii, a nadal myślami jestem w Kranjskiej Gorze i Ljubljanie. Zdecydowanie pokochałam te miejsca, mimo że początkowo zarzekałam się, że nie, że nie ma szans, że polubię to okropne państwo i tych ludzi, a jednak. Moment w którym słońce zaczęło świecić sprawił, że się zakochałam. Bo i jak można inaczej, Kranjska to cudowne miejsce, malutka mieścinka, przepełniona turystami, ale tylko od czwartku do końca zawodów w niedzielę, później wymiera. Byłyśmy tego świadkami, gdyż zostałyśmy w Kranjskiej do poniedziałku, ze względu na nasz transport do Polski. Jednak zacznijmy od początku. 

Podróż odbyła się bez żadnych komplikacji, wyruszyłyśmy z Katowic po godzinie 17, wcześniej spotykając się na małe alkoholowe zakupy, jeżeli chcecie pić alko w Słowenii, polecam wziąć coś ze sobą, chyba że gustujecie w winach, to na miejscu macie ich dużo do wyboru. Do Lju zajechałyśmy przed czasem, czyli nieco po 4 nad ranem. W oczekiwaniu na pierwszy autobus do Kranjskiej, który jechał o 5:30, umalowałyśmy się i ogarnęłyśmy. Do Kranjskiej jechałyśmy dwie godziny, później poszłyśmy do naszego hotelu, który znajdował się w pobliżu centrum, na stokach tras narciarskich. W okolicy było kilka ciekawych miejsc do spania - Apartmenty Bernik czy Vitranc, znajdują się one w sąsiedztwie Mercatora, czy Vopy. Jeżeli posiadacie akredytacje, należy ją odebrać w Hotelu Kompas, spod którego odchodzą także VIP Shuttles pod skocznię. Jeżeli macie jednakże bilety, również dostępne są autobusy pod skocznię, autem nie ma co się tam pchać.

Po dojechaniu na skocznię poszłyśmy na małe zakupy, kupiłam sobie wtedy dwie czapki sloski, a następnie postanowiłyśmy odnaleźć sektor mediów, po pół godzinie latania po skoczni odkryłyśmy, jak się tam dostać i w końcu weszłyśmy na nasz sektor. Niestety ale w dniu kwalifikacji padało, więc zmęczone i zmoknięte powróciłyśmy szybko do domu. Poszłyśmy jeszcze na zakupy żywieniowe, w sumie podczas wyjazdu wydałyśmy na nie 100 euro, ale nie oszczędzałyśmy czy to na Red Bullach czy winie, dzieląc jednakże tą kwotę na trzy osoby, nie jest ona zawrotna. Po rozpakowaniu się i zjedzeniu jakiegoś posiłku zaczęłyśmy się powoli zbierać do Vopy, która nas naprawdę zawiodła. Klub jest mniej więcej wielkości Sofy w Wiśle, parkiet jest tak malutki, że wydaje się, jakby się brało udział w pogo. Co do cen drinków, wiem jedynie, że nieco ponad 5 euro kosztuje coca-cola z whisky, bo tylko to tam kupowałyśmy. Prawda jest jednak taka, iż wszystkich można w Vopie spotkać, od dziewczyn skoczków, przez młodych Czechów, a kończąc na Andersie Bardalu. W pubie, który jest u góry również można spotkać wiele osób, skoczków, sztaby no i wszędzie jest, naturalnie, pełno kibiców. 

Co do samej Kranjskiej, to jest się w stanie w pół godziny przejść ją cztery razy wzdłuż i wszerz, w końcu powierzchnia całej gminy to niecałe 50 kilometrów kwadratowych, a ludność nie przekracza półtora tysiąca osób (porównując, sam Kraków zajmuje ponad 300 kilometrów kwadratowych, a zamieszkuje go w roku akademickim blisko milion osób). Znajdują się tutaj dwa Mercatory, kilka sklepów z ubraniami sportowymi i duża ilość barów. Nie ma tutaj atrakcji, ale przyjemnie jest usiąść na zewnątrz, kiedy przyświeca słońce. Zewsząd dobiega nas muzyka i gwar rozmów w różnych językach, piwo leje się tutaj hektolitrami, a delikatnie podchmieleni kibice śpiewają swoje przyśpiewki. Wieczorem można udać się na plac na koncerty Open Air, sama byłam na jednym i zdecydowanie podobało mi się to wydarzenie, ot muzyka na żywo.

Powrót do Polski był nieco skomplikowany, gdyż z Kranjskiej wyjechałyśmy już koło południa, po drugiej byłyśmy w Ljubljanie, gdzie udałyśmy się na zakupy do drogerii typu dm czy lush. Cały wieczór spędziłyśmy w McDonaldzie na dworcu w oczekiwaniu na autobus. Planowo miałyśmy opuścić stolicę Słowenii o 22:45, jednakże autobus miał godzinne opóźnienie. Duży minus dla firmy Sindbad, za brak informacji dla nas oraz infolinię czynną do 23. W Polsce byłyśmy jednak o planowej godzinie i czas było się rozstać, a księgę wyjazdów na skoki zamknąć na jakiś czas. 

Początkowo myśląc o wyjeździe do Planicy, twierdziłam, że będzie on jednorazowy, teraz jednakże stwierdzam, że zostawiłam tam kawałek serca i z chęcią będę wracała w to cudowne miejsce. Całkowity koszt takiego wyjazdu to 800 zł, plus 18 euro na przejazd Kranjska-Lju oraz pieniądze na własne wydatki, jeżeli nie planujecie jakiś wielkich zakupów, czy wypraw do Vopy (wstęp 10 euro w piątki i soboty, w niedzielę klub zamknięty) 50 euro powinno wam wystarczyć. 

~Jagoda

9:02 PM

Podsumowanie sezonu norweskiej kadry

Podsumowanie sezonu norweskiej kadry
Dzisiaj chciałabym podsumować sezon mojej ulubionej kadry. Najlepsza drużyna tamtego sezonu, względem której wymagania były dużo wyższe. Co się stało z ich formą z tamtego roku? Pewnie oni sami nie znają odpowiedzi na to pytanie. Zapraszam was do zagłębienia się w wyniki z sezonu drużyny z półwyspu Skandynawskiego.
TEAM NORWAY
Daniel Andre Tande
3 miejsce w klasyfikacji PŚ

Moim zdaniem Daniel w tym roku zaskoczył wszystkich. Na pewno ten sezon był przełomowy dla samego skoczka. Stał się liderem kadry pod nieobecność Kennetha Gangnesa, stawał kilka razy na podium, zajął trzecie miejsce w klasyfikacji Pucharu Świata i Turnieju Czterech Skoczni oraz najważniejsze, znalazł dziewczynę! Zmiany więc w tym sezonie u blondyna bardzo widoczne. Zaczął nie najlepiej w Kuusamo, bo był czternasty, ale podczas drugiego dnia zmagań już stanął na podium. I tak było przez kolejne dwa konkursy. Potem szło mu trochę gorzej, ale nie wypadał poza czołową dwunastkę. Aż przyszedł Turniej Czterech Skoczni. Dwa konkursy wygrał. Ten na skoczni w Garmisch-Partenkirchen i ten jednoseryjny w Innsbrucku. Po porażce w Bischofshofen gdzie przegrał złotego orła na rzecz Kamila Stocha, chłopak plasował się zawsze w dziesiątce zawodów. Na Mistrzostwach w Lahti razem z drużyną zdobył srebro. Zaimponował mi tym, że jako młody zawodnik wytrzymał psychicznie i prawie do końca sezonu znajdował się w czołówce. Vikersund i Planica to kompletnie nie jego bajka więc najlepiej o nich zapomnijmy.

Andreas Stjernen
12 miejsce w klasyfikacji PŚ

Do niego mam stosunek neutralny ani nie zachwycił, ani też jakoś bardzo nie zawalił sprawy. Zdarzały mu się lepsze konkursy jak te na początku sezonu w Lillehammer i też te gorsze jak ten w Engelbergu. To na niego stawiał trener pod koniec sezonu jako na tego „najlepszego”. Skakał on wtedy w ostatniej grupie w drużynówce. No cóż, kto ma flagę, ten ma władzę. Trzeba mu przyznać, że trzymał poziom i nie schodził poniżej normy. Zdecydowanie lepiej poszło mu w Lahti, gdzie indywidualnie zajął czwarte miejsce i zdobył z Johannem, Danielem i Andersem srebro w drużynie. Podczas Raw Air spisywał się świetnie i dzielnie walczył z Kamilem Stochem o 3 miejsce, ale w ostateczności to Andreas Wellinger ich rozdzielił na korzyść Polaka. Nie pokazał jednak swoich umiejętności lotniczych na koniec sezonu w Planicy, a wielka szkoda, ale i tak był bardzo solidny.

Robert Johansson
14 miejsce w klasyfikacji PŚ

Ten człowiek jest zdecydowanie zaskoczeniem sezonu. Kto by pomyślał, że to on jako pierwszy może pobić rekord świata Fannemela sprzed dwóch lat? Niby Kraft mu go odebrał, ale ja i tak jestem pod wielkim wrażeniem. Na rozpoczęciu sezonu w Kuusamo go nie widzieliśmy, pojawił się znikąd w Klingenthal, ale nic wielkiego nie pokazał. Swoje występy przeplatał tymi lepszymi i gorszymi startami, aż do loteryjnego konkursu w Innsbrucku gdzie pierwszy raz w swojej karierze stanął na podium. Było to drugie miejsce zaraz za Norweską blondynką Norweskim blondynem. Zawody w Zakopanem były jedynymi, do których się w tym sezonie nie zakwalifikował. Zaliczył on wtedy upadek w kwalifikacjach. Ja jakoś nie żałuję, bo dzięki temu mam z nim zdjęcie. Jego objawienie miało miejsce drugiego dnia w Sapporo i trwało już do końca sezonu z przerwą na Trondheim. Jest on jednym z najlepszych lotników na świecie, o czym świadczy dwunaste miejsce w klasyfikacji lotów. Mam nadzieję, że za rok zobaczymy go od samego początku i zaprezentuje tak świetną formę, jak pod koniec tego sezonu.

Anders Fannemel
26 miejsce w klasyfikacji PŚ

Ten malutki człowiek zawiódł mnie po całości. Myślałam, że pod nieobecność Kennetha to on będzie dowodził całą tą bandą idiotów skoczków. Jednak się pomyliłam. Nie wiem nawet, czy ze skoczków, którzy skakali w kadrze A w tamtym sezonie, nie wypadł najgorzej. Zajmował on miejsca w drugiej i trzeciej dziesiątce zawodów, więc trener Stöckl stwierdził, że odeśle go do domu razem z Forfangiem, żeby szukał formy na Mistrzostwa Świata. No i przez sześć konkursów nie oglądaliśmy ówczesnego rekordzisty świata w długości lotu. W konkursie na skoczni normalnej wypadł tak jak przez pierwszą połowę sezonu. Dopiero w zawodach na skoczni dużej coś go ruszyło i zajął piąte miejsce. Najbardziej przydał się jednak Norwegom w drużynówce i był mocnym punktem drużyny, która sięgnąła po srebro. Występ w Raw Air zaliczył przeciętny, dopiero dał coś od siebie podczas dwóch ostatnich konkursów drużynowych. Oba wygrali Norwedzy. Stracił on rekord świata, który należał do niego przez ponad dwa lata, a teraz odebrał mu go kolejny z rodziny karłowatych. W Planicy zajmował miejsca w czołowej dziesiątce. Miejmy nadzieję, że z powrotem Kennego wróci stary dobry śmieszek Fannemel, który pięknie śpiewa "Let it go", a nie bulo klepacz, który wpada cały czas na Polaków w parach KO.

Johann Andre Forfang
27 miejsce w klasyfikacji PŚ

Nikt nie podważy mojego zdania, że Johann w tym roku nie pokazał tego, na co go stać. Bo na pewno nie takich rzeczy spodziewaliśmy się po piątym zawodniku tamtego sezonu. Zawiódł pewnie siebie samego, swoich fanów i może nawet Celinę. Zaczął słabo w Kuusamo, a potem było już tylko gorzej. W czterech konkursach z rzędu nie kwalifikował się do trzydziestki. Potem zrobił sobie przerwę i skakał w Pucharze Kontynentalnym. Wygrał coś tam i wrócił dopiero podczas zawodów w Polsce. Drugi konkurs w Wiśle mógł dać mu nadzieję, że idzie w dobrą stronę, ponieważ zajął szóste miejsce, ale po Zakopanem ta myśl momentalnie wyparowała. Znowu trener odesłał go do domu, żeby trenował indywidualnie i przygotowywał się do Mistrzostw Świata razem z małym kumplem. W Lahti wrócił ten Johann, którego lubimy. Norwegowie z nim w składzie zajęli drugie miejsce w konkursie drużynowym, a sam Forfang ustanowił rekord skoczni, ratując przy tym tyłki całej reszcie po słabym skoku Daniela. Do PŚ wrócił dopiero podczas Raw Air, w którym zajął dobre 7 miejsce. W pierwszym konkursie w Planicy go nie zobaczyliśmy, bo został zdyskwalifikowany, a w drugim zajął dziewiąte miejsce. Gdyby on tak skakał przez cały sezon. Mam nadzieję, że w następnym sezonie wróci silniejszy i z mniejszą presją. Czuję, że pokaże, na co go stać.

Halvor Egner Granerud
42 miejsce w klasyfikacji PŚ

Jego najlepszy sezon w Pucharze Świata, co z tego, że to dopiero drugi. Zaskoczenie? I owszem. Ktoś się spodziewał, że tak godnie zastąpi w Japonii Johanna i Andersa? No chyba raczej nikt. Pojawił się w Kuusamo, gdzie brał udział w obu konkursach, ale niestety nie zdołał przebić się do trzydziestki. Potem opuścił nas na rzecz Pucharu Kontynentalnego. Halvor powrócił znowu podczas Turnieju Czterech Skoczni i tylko w Oberstdorfie punktował. W pozostałych konkursach też brał udział, tylko po prostu przegrywał starcia KO. Trener Alexander wziął go ze sobą do Wisły, ale nic wielkiego nie zwojował, więc odesłał go znowu na PK. Jako że do Japonii i automatycznie do Korei miało lecieć tylko trzech Norwegów, Larwol załapał się jako czwarte koło u wozu. Jak zwykle zresztą nikt go nie chciał. Stoeckl raczej nie mógł żałować tej decyzji, bo Granerud na czterech konkursy, trzy razy punktował. Raw Air też może zaliczyć do udanych, no może oprócz Oslo gdzie dostał złapany na swojej hip-hopowej modzie. Życzymy mu jeszcze lepszego rezultatu w następnym sezonie!

Tom Hilde
56 miejsce w klasyfikacji PŚ

Po tym, co prezentuje od kilku sezonów, nie można powiedzieć, że zawiódł. Można tak powiedzieć, patrząc na jego osiągnięcia w całej karierze. Jednak jednogłośnie można stwierdzić, że nie zaskoczył. Wskoczył do składu dopiero na zawody w Engelbergu i punktował. Wszystko zaczynało się dobrze. No, ale wszystko, co dobre kiedyś się kończy. Na TCS ani razu nie punktował. W części Austriackiej nawet nie wystąpił w konkursie. Podczas Polskiego tournee wystąpił w każdym konkursie, ale również nie było dla niego miejsca w trzydziestce. W Willingen dołożył jeden punkcik do swojego dorobku i na tym zaprzestał, bo stwierdził, że 16 punktów to bardzo dużo i mu wystarczy. Liczę, że kiedyś wróci mu forma z sezonu 2007/2008 lub 2010/2011.

Joacim Ødegård Bjøreng
niesklasyfikowany

Tu można powiedzieć, że jednak zawiódł. Może wystąpił w większej ilości konkursów niż sezon temu, ale nie zdobył ani jednego punktu, a wtedy miał ich aż trzy. W Kuusamo nie przeszedł pomyślnie kwalifikacji, a w Klingenthal mało mu brakło, żeby być w ten czołowej trzydziestce. W Lillehammer szkoda nawet gadać. No i wrócił znowu podczas Raw Air, gdzie też nie udało mu się wejść do strefy punktowanej. Nie wiem, co on robił przez cały sezon, bo praktycznie w ogóle nie skakał w Pucharze Świata, ani nie pojawił się na Pucharze Kontynentalnym. No nic tego się pewnie nie dowiemy.

Joachim Hauer
niesklasyfikowany

Nie wiem, czy to nie jest drugie zaraz po Fannemelu rozczarowanie sezonu w kadrze Norweskiej. Kto by pomyślał, że taki Hauer, dwudziesty zawodnik tamtego sezonu nie zdobędzie w tym sezonie nawet jednego małego punkciku. Takie trudne to było Joachim? Najwyraźniej tak. Tak jak u jego poprzednika na palcach jednej ręki można policzyć, w ilu konkursach występował. W Kuusamo był, ale został zdyskwalifikowany, a w drugim nie przeszedł kwalifikacji. W Lillehammer skakał, ale też bez powodzenia. Dał sobie trochę czasu i wrócił do Zakopanego i Willingen. Również bezskutecznie. Na tym się kończy przygoda Hauera w Pucharze Świata w tym roku. Radzimy mu bardziej zająć się skakaniem, a nie tym jak wyrwać laskę na imprezie.

Joakim Aune
52 miejsce w klasyfikacji PŚ

Czemu człowiek jest wyżej od Hilde, a jest na samym końcu? Bo ten człowiek zdobył punkty, występując tylko w dwóch konkursach, z czego Hilde miał tych konkursów aż dwanaście. Jestem pełna podziwu dla tego młodego zawodnika, bo zaskoczył jak najbardziej. Już pokazał, że umie skakać w Pucharze Kontynentalnym, więc trener dał mu szansę się wykazać podczas tego super Norweskiego turnieju. Zajął on w nim dwudzieste pierwsze i osiemnaste miejsce. Niestety nie jest on wyśmienitym lotnikiem i podczas zawodów na Vikersundbakken i Letalnicy nie zakwalifikował się nawet do konkursu. Życzę mu jak najlepiej i żeby następny sezon zaczął od początku z kadrą A, bo zasługuje na nią bardziej niż np. taki Hauer.


~ Julia
Copyright © 2016 Skoki okiem Kobiet , Blogger