9:49 PM

Emocjonująca końcówka turnieju i multum rekordów

Emocjonująca końcówka turnieju i multum rekordów
Co to się dzisiaj odprevcowało? Chyba najbardziej emocjonujący konkurs w całym sezonie. Dwa rekordy świata, rekordy życiowe i rekordy poszczególnych krajów. Na początek zacznijmy od tego, że zawody miały zacząć się 16:15. Skoczyło kilku zawodników, ale przez silny wiatr konkurs został przerwany i anulowany. O 17:30 zaczęło się już na dobre z kilkoma przestojami. Wielkie gratulacje dla Norwegów, którzy pokazali, że są jednymi z najlepszych lotników na świecie i wygrali cały konkurs. Brakowało mi ich na najwyższym stopniu podium, chociaż nie narzekałam, gdy Polacy tam stawali. Radości mieli co niemiara, bo nasz rudy wąs, Robi Johansson poprawił rekord świata należący wcześniej do jego kolegi z drużyny Andersa Fannemela, który ustanowił go w tym samym miejscu ponad dwa lata temu. Starszy z Norwegów wylądował na 252 metrze, czym poprawił również rekord kraju i swoją życiówkę. Kto by się spodziewał, że taka cicha myszka jak Johansson może ustanowić rekord świata. Nie cieszył się jednak długo z tytułu rekordzisty, bo dwie grupy później Stefan Kraft odpalił petardę i skoczył o 1,5 metra dalej. Dużo osób zastanawiało się, czy nie zahaczył plecami po tym skoku. Dla mnie osobiście trochę poszurał po zeskoku, ale to właśnie jego lot jest uznawany teraz za rekord świata, kraju i jego osobisty. Nie za dużo dobrego w tym sezonie Śrubokręcie? No nic, najważniejsze, że to nie Austria zajęła drugie miejsce tylko my, Polacy. Dalej uważacie, że biało-czerwoni to beznadziejni lotnicy? W dzisiejszym konkursie trzy rekordy życiowe naszych chłopaków w tym rekord Polski należący do Piotra Żyły, 245,5 metra. Gratulujemy każdemu z nich, bo wykonali super pracę i sami przypieczętowali sukces swoimi życiówkami. Trzecie miejsce zajęli reprezentanci Austrii, u których słabszy skok zaliczył pan i władca, Gregor Schlierenzauer. No, ale od czego jest Kraft jak nie od odrabiania i uciekania rywalom w drużynówce. Gonili ich Słoweńcy, ale jednak przez ten skok Zjaraniszka Laniska w pierwszej serii nic więcej nie dało się wyciągnąć niż czwarte miejsce. Kolejny rekord życiowy zaliczył i się nie zabił Domen Prevc. I UWAGA! Po skoku się uśmiechnął!!! Cud się stał na Norweskiej ziemi. Davide Bresadola skarżył się na ból pleców i nie pojawił się na starcie podczas drugiego podejścia do konkursu, więc w reprezentacji Włoch skakało tylko trzech zawodników, co od razu skazywało ich na pożarcie. Rekord życiowy poprawił również Mistrz Świata Juniorów, Viktor Polasek, który wszedł do klubu dwustumetrowców. Poniżej oczekiwań Niemcy. Te pocieszne mordki zajęły dopiero 5 miejsce po niestety dwóch słabych skokach Karla Geigera. Nasza Maja, która miała dzisiaj dla was pisać, tak się załamała słabiutkim skokiem swojego ulubieńca, że nie dała rady wykonać zadania. Dlatego pojawiam się ja. Wellinger, który w Oberstdorfie ustanowił swój rekord życiowy, teraz go poprawił i wyrównał rekord kraju należący do niego i kontuzjowanego Severina Przyjaciela Freunda. Dużą rolę odegrał taniec z belką. Odtańczyła ona sambę między 13, a 23 stopniem. Taki Killian Peier skakał w pierwszej serii z trzynastej belki, a w drugiej już z dwudziestej trzeciej . Moim personalnym rekordzistą dalej zostanie Anders Fannemel i dołączy do niego Robert Johansson. Kraft na za dużo sobie pozwala w tym sezonie, chociaż to dzięki niemu właśnie pokochałam skoki, ale ups. Ile można wygrywać stary?


Powiększyliśmy przewagę nad Austrią w Pucharze Narodów, co było dla nas celem na ten konkurs. Andi Wellinger dalej zostaje liderem Raw Air, ale jego przewaga już stopniała do 14 punktów i jutro wszystko się rozstrzygnie. Zapowiadamy wielką walkę kogutów! W lewym narożniku Stefan Kraft z Austrii w prawym natomiast Andreas Wellinger z Niemiec. Ciekawe kto wygra. Gwarantujemy niezapomniane emocje podczas tego starcia. Trzecie miejsce dzielnie dzierży Kamil Stoch i mamy nadzieję, że tak zostanie. Nie mogę się doczekać jutrzejszego konkursu, w którym pewnie też będzie dużo nerwów i wybuchów radości. Jakby dzisiaj odbył się konkurs indywidualny, to Kamil zająłby drugie miejsce za małym skurczybykiem z Austrii i przed dzieckiem Milki.
Trochę się rozpisałam, ale tyle się wydarzyło, że nie mogłam nic pominąć. Do zobaczenia!

~ Julia

5:29 PM

Puchar Kontynentalny w Czajkowskim - dzień pierwszy

Puchar Kontynentalny w Czajkowskim - dzień pierwszy
Dzisiaj COC zawitał do kolejnego - ostatniego przystanku trasy w tym sezonie. Pierwszy indywidualny konkurs w Czajkowskim przerwał zwycięską passę Clemensa Aignera (101,5 m, 102,5 m), który po czterech wygranych konkursach z rzędu tym razem uplasował się na trzecim stopniu podium nareszcie zamiana. Tym razem przedostatni konkurs wygrał Constantin Schmid (98,5 m, 107 m), który po pierwszej serii znajdował się na 4. lokacie. Swoje prowadzenie po pierwszej serii na rzecz Constantina stracił Kuba Janda, który uzyskując 7. rezultat w drugiej serii ostatecznie spadł tylko o jeden stopień - uplasował się na miejscu drugim. Warto wspomnieć, że niemiecki skoczek ma już w swojej karierze znaczące osiągnięcie, mianowicie brązowy medal Mistrzostw Świata Juniorów 2017.  Na 42. zgłoszonych zawodników pośród tej liczby znalazło się czterech Reprezentantów Polski z czego trzech awansowało do serii finałowej. Odpadł jedynie Staszek Biela po swoim skoku na 94 metr. Nasz junior Paweł Wąsek uzyskał życiowy rezultat jeśli chodzi o jego starty w CoCu. Po skoku na 99,5 metra oraz 98,5 metra znalazł się na jak wspominałam najlepszej 9. pozycji. Pozostali Polacy troszkę słabiej, Jakub Wolny (93 m, 99 m) uzyskał 19. lokatę, natomiast Olek Zniszczoł znalazł się na przedostatnim miejscu po skokach na 95,5 metra oraz na 89 metrów. Najlepszy rezultat jeśli chodzi o gospodarzy Pucharu Kontynentalnego uzyskał Ilmir Hazetdinow, zajmujący dzisiaj 5. miejsce, lepsze od naszych orłów. Jutro odbędzie się ostatni konkurs Pucharu Kontynentalnego w tym sezonie, na którego śledzenie wyników i kolejne sprawozdanie serdecznie zapraszam. 


~Tysia   

10:18 PM

Prolog w Vikersund- wiatr wiatrem wiatr pogania

Prolog w Vikersund- wiatr wiatrem wiatr pogania
Walter myślący, nad Raw Air płaczący

Wiatr morderca nie ma serca. I znowu przekładanie, kombinowanie. Dzień, jak co dzień podczas Raw Air. Gdy wszyscy myśleliśmy, że 'turniej jakiego jeszcze nie było' i oby już nigdy więcej nie było nie może bardziej podnieść nam wszystkim ciśnienia, przyszło Vikersund. Do popołudnia żyliśmy w przekonaniu, że zobaczymy trening i jednoseryjny konkurs w zastępstwie za odwołane zawody w Lillehammer. Ostatecznie odbyła się jedna runda treningowa, po czym bezpośrednio po niej prolog, oczywiście całość z kilkugodzinnym opóźnieniem. Ale czy kogoś to jeszcze dziwi? Na pewno nie, tak samo jak to, że trening wygrał Stefan Kraft. Austriak ruszył z 11 belki i oddał skok na 221,5 metra. Najwyżej z Polaków był Kamil 'wiatr się na mnie uwziął' Stoch, który uplasował się na 7 pozycji. Oczywiście miał najsłabsze warunki, czas najwyższy na wywęszenie spisku. Aby jakoś urozmaicić sobie pobyt na skoczni, sędziowie pokazali nowy odcinek 'Tańca z belkami'. Jeszcze trochę i w ilości epizodów będzie mógł konkurować z 'Modą na sukces'. 
Przechodząc do najważniejszego, czyli do prologu/kwalifikacji, zwał jak zwał. Rozpoczęły się z przytupem, ponieważ pierwszy ze skoczków- Fredrik Bjerkiz Bjerkeengen zaliczył upadek. Później szło już całkiem gładko. Całość wygrał Kamil Stoch (226,5 m), wyprzedzając o 2,8 pkt Andreasa Wellingera (213 m). Trzecie miejsce zajął Domen Prevc (220,5 m). Najmłodszy z trio radzi sobie całkiem nieźle na mamutach, więc może do końca sezonu pozostanie w stanie nienaruszonym a szkoda. Stefan Kraft zajął dopiero 10. lokatę i tym samym stracił prowadzenie w całym turnieju. Obecnie liderem jest Andreas Wellinger. Aby dopełnić formalności, należy dodać, że Polskę w konkursie indywidualnym będą reprezentować Kamil Stoch, Maciej Kot, Piotr Żyła i Dawid Kubacki.
Na koniec pogratuluję wszystkim skoczkom, którzy poprawili dzisiaj swoje rekordy życiowe. A w szczególności Sabirzhanowi Muminovi Muminkowi, szacun za te 133,5 metra! Dla czepialskich- nie ma tu żadnej, powtarzam ŻADNEJ złośliwości. 

~Maniusia

8:14 PM

Raw Air, stacja kolejna

Skoczkowie robią raus do Vikersund, a ja zabieram się za podsumowanie dzisiejszego konkursu.

Nie wiem czy tylko mi wydaje się, że każdy konkurs wygląda tak samo, czy może to kwestia czegoś innego, ale cóż. 
Dzisiejsze podium prezentowało się następująco:

3. Andreas Wellinger (141.5m)
2. Andreas Stjernen (138.0m)
1. Stefan Kraft (142.5m)

Warunki podczas konkursu były całkiem stabilne, nie to co moje zdrowie psychiczne w tym sezonie.
Obyło się bez meetingów, przerw, czy pokazywania kontenerów.

Kamil Stoch, który był czwarty po pierwszej serii, zakończył konkurs na i tak bardzo dobrym piątym miejscu ze skokiem na 137m, tuż przed nim uplasował się Eisenbichler i jego 140m pindol skok, wielka gratulacja dla pierwszej piątki.
Reszta Polaków zakończyła konkurs na miejscu 13 (Maciej Kot, 129,5m) oraz Piotrek Żyła na 23 miejscu (125,5m).

Wiem, że wszystkim skacze gul przez tracenie przewagi w Pucharze Narodów, ale ja się nad tym rozpisywać nie będę, ponieważ mamy czas na panikę.
Kamil obiecał założyć nowe skarpetki, może pokusi się jeszcze o nowe sznurówki i będzie rakieta.
Ja mam nadzieję, więc wszyscy powinni.

`Weornika








8:45 PM

Część trzecia - mądry Gregor i śrubokręt Krafta

Część trzecia - mądry Gregor i śrubokręt Krafta

Wczoraj wietrzne Lillehammer, dzisiaj śnieżne Trondheim. Dobrze, że udało się dokończyć te ciągnące się w czasie kwalifikacje. Niestety kosztem przemiłego Gregora Schlierenzauera. Austriak przed swoją próbą musiał czekać około 20 minut, więc w końcu stwierdził, że już nie jest na tyle rozgrzany, żeby móc oddać skok i postanowił zrezygnować. Najważniejsze jest tu zdrowie skoczka, a Schlieri jest na tyle doświadczony, że na pewno podjął słuszną decyzję, choć nie ukrywam, że trochę mi przykro. Do czterdziestego pierwszego zawodnika zawody przebiegały w miarę sprawnie. Potem zaczął sypać bardzo gęsty śnieg i zastanawialiśmy się, czy ten prolog zostanie w ogóle rozegrany do końca. Na szczęście się udało, a całe zmagania wygrał Kamil Stoch, co bardzo nas cieszy w kwestii walki o Kryształową Kulę. Nowym liderem cyklu Raw Air został Andreas Wellinger powracający na stare śmieci wyprzedzający o ponad siedem punktów Stefana Krafta (przypominam, że na początku turnieju to on dzierżył koszulkę dla lidera). W końcu rozwikłała mi się sprawa śrubokrętu w ręce Stefana podczas konkursu drużynowego w Oslo. Jest to narzędzie, które pomaga liderowi Pucharu Świata odpiąć wiązania, z którymi prawdopodobnie ma problem. Czegoś takiego jeszcze nie było, ale bardzo śmieszna sytuacja. Kwalifikacje o dziwno odpuścili sobie Szczurek Fettner, Miś Hayboeck i Demon Prevc. Ten trzeci nie ma już o co walczyć w tym turnieju, więc nie robiło to wielkiej różnicy. Natomiast pozostała dwójka plasowała się w drugiej dziesiątce i możliwy był awans, ale najwyraźniej już na wysokich miejscach w prestiżowym Raw Air im nie zależy. Bardzo dobrze na tej skoczni poradzili sobie dwaj Norwedzy, Andreas Stjernen i Johann Andre Forfang. Pierwszy z nich zajął drugie miejsce zaraz za Kamilem, a Johann pozycję czwartą z najdłuższym skokiem tego prologu, którego odległość wynosiła 140 metrów. Jako że Forfang skacze z niskim numerem startowym przez małą ilość punktów w klasyfikacji Pucharu Świata, to bardzo długo stał na miejscu dla lidera, przez co musiał jakoś się schronić przed śniegiem i organizatorzy podarowali mu piękną czarną parasolkę. Wiadomo, musiała być z logiem turnieju, bo jakby inaczej. Wysoko niespodziewanie został sklasyfikowany Larwol Halvor Egner Granerud, który zastąpił Toma Hilde, Viktor Polasek Mistrz Świata Juniorów oraz Alex Insam — WiceMistrz Świata Juniorów. Oczywiście bierzemy pod uwagę bardzo loteryjne warunki w drugiej części, ale chłopakom jak najbardziej gratulujemy dobrych wyników. Przez tę pogodę nie zobaczymy jutro takiego chłopczyka, jakim jest Jurij Tepes. Do konkursu również nie zakwalifikował się Jan Ziobro, nad czym ubolewamy, ale trzymamy kciuki za resztę naszych reprezentantów. Jak wiadomo w jutrzejszych zmaganiach jest ich pięciu, a ogólnie w Trondheim sześciu. Czemu nie siedmiu jak miało to miejsce w Oslo i Lillehammer? Odpowiedź jest prosta, ponieważ Stefan Hula poleciał do Polski towarzyszyć żonie podczas porodu. Składamy ogromne gratulacje i życzymy wszystkiego najlepszego Polakowi i jego małżonce. Jutro zawody o 17:00, na które gorąco was zapraszamy!

~ Julia

9:01 PM

O konkursie, który się nie odbył...

O konkursie, który się nie odbył...
Dzisiejsze zawody rozpoczęły się niestandardowo. Przecież nie codziennie Waltah Hofa zwołuje na samym początku zebranie Rycerzy Okrągłego Stołu Jury Meeting! Do startu gotowych było 50 zawodników, jednak miłosierny Władca dopuścił do skoku jedynie 26 z nich. Generalnie, fizycznie nie ucierpiał nikt, lecz stratę zdecydowanie ponieśli Stefan Hula i Markus Schiffner, którzy zaskoczyli nas lądowaniem na 137,5 metrze. Zadowolony ze swojego podopiecznego mógł być również Łukasz Kruczek. Davide Bresadola zaliczył skok na 126,5 m. Dobrze poradził sobie też Janek Ziobro, więc gdyby tylko konkurs się jednak odbył, prawdopodobnie moglibyśmy oglądać wszystkich Polaków w drugiej serii. Niestety, wiatr dziś nie był na tyle łaskawy i zmusił organizatorów do zakończenia tego cyrkowego widowiska.



~Em.


7:49 PM

TOP10 tygodnia 06 marca - 12 marca

TOP10 tygodnia 06 marca - 12 marca
Kolejny raz to ja mam dla was przyjemność pisać TOP10 tygodnia. Rozpoczęło się Raw Air, więc trochę ciekawych rzeczy dla was mam.




10. Wszędzie Milka

Gdzie się nie obejrzysz tam logo popularnej firmy produkującej czekoladę. Ten turniej sprawia, że robię się głodna. Ciekawe czy to sprawka Wellingera.



9. Wyposażenie garderoby oraz kuchni na podium

Za niedługo skoczkowie będą dostawać meble za wygrany konkurs. Kto wie może od Prevców albo Ziobro. Na razie mamy tylko kieliszki, talerze z wyposażenia kuchni, a jeśli chodzi o garderobę to czapki z daszkiem i sweterki są jak najbardziej okej. Brakuje spodni i majtek, ale Raw Air jeszcze trwa, może się doczekamy.



8. Taniec Żyły i Stjernena

Tego nie trzeba komentować. Dlaczego oni tańczyli? Nikt nie wie. Co oni tańczyli? Tego też nikt nie wie. Do czego tańczyli? Nie mam pojęcia. Talentu to oni nie mają, ale dziękujemy za przyjemną dawkę rozrywki.



7. Polscy kibice w Oslo

Wam też się wydawało, że zamiast w Norwegii jesteśmy w Polsce? Polscy kibice nigdy nie zawodzą i jeżdżą za naszymi orłami w każdy zakątek świata. Niesamowite jak potrafiliśmy opanować skocznię w stolicy Norwegii.



6. Brak Gregora w drużynówce

Nie mamy pojęcia, czemu trener Kuttin zamiast Gregora włączył do drużynówki Markusa Schiffnera, ale najważniejsze było niezepsucie przez niego skoków. Liczymy, jednak że w Vikersund już zobaczymy Schlieriego z „żelazną trójką” Austriaków.



5. Osiem dyskwalifikacji podczas prologu w Oslo

Sepp Gratzer pozwolił sobie zaszaleć w piątek z dyskwalifikacjami i z konkursem pożegnał się m.in. Anders Fannemel, Anze Lanisek, Halvor Egner Granerud. W Lillehammer zmienili już swój look i król mody nie musiał interweniować.



4. Podwójne zwycięstwo Clemensa w Zakopanem

Miałam przyjemność być podczas jednego z konkursów Pucharu Kontynentalnego w Zakopanem. Więc również widziałam drugi triumf Austriaka w polskiej stolicy skoków. Zdecydowanie należało mu się i życzymy temu przemiłemu skoczkowi, żeby trener Kuttin włączył go do pierwszej drużyny.



3. Kraft liderem Pucharu Świata

Po tych ostatnio wygranych konkursach i po podwójnym Mistrzostwie Świata trzeba przyznać, że należało mu się. Czy zgarnie swoją pierwszą Kryształową Kulę w karierze? Pożyjemy, zobaczymy.



2. Austria wygrywa pierwszy raz od prawie 3 lat

Nikt chyba się nie spodziewał, że ostatni raz Austriacy stanęli na najwyższym stopniu podium w Planicy 22 marca 2014 roku. Jak ten czas szybko skacze leci. A Austriakom gratulujemy przełamania złej passy.



1. Pierwszy w historii turniej Raw Air

Masz dość zwykłych konkursów? Chcesz doświadczyć większych emocji? Zapraszamy do oglądania turnieju Raw Air. Nowość w skokach narciarskich. Coś czegoś jeszcze nie było. Norweska balanga w czterech miastach. Codzienna regeneracja przez 10 dni z rzędu. Kto wytrzyma? Dowiemy się 19 marca w Vikersund. 



~ Julia

10:02 PM

Przystanek drugi - powrót Domena

Przystanek drugi - powrót Domena
Jako że Raw Air to dynamiczna impreza to również w taki sposób przenosimy się do Lillehammer. Już chyba odwiedziliśmy to miasto w tym sezonie nieprawdaż? No tak, przecież tu po raz pierwszy w swojej karierze na podium stanął Maciek Kot razem z Kamilem Stochem, który odniósł tu swoje pierwsze zwycięstwo w sezonie. Miłe wspomnienia. 


Nie przełożyło się to jednak na skok Dawida Kubackiego, który po tym, jak się skarżył na ból pleców i brak znalezienia odpowiedniej pozycji najazdowej wylądował zbyt blisko, żeby zakwalifikować się do jutrzejszych zawodów. Reszta biało-czerwonych pomyślnie przeszła przez prolog. Ze swojej noty za skok nie może być jednak zadowolony Kamil Stoch, który zajął dzisiaj odległe 25 miejsce. Mamy nadzieję, że jutro liderowi naszej kadry nie będzie aż tak wiało w plecy. Trzeba przyznać, że to i tak dobra pozycja po tym, jak Kamil był ściągany trzy razy z belki startowej i jego mięśnia mogły już się trochę rozluźnić. Super spisywały się dzisiaj nasze Norweskie ciasteczka. Miejsca 5-7 okupowali właśnie ci reprezentanci, a dziewiąty był Johann Andre Forfang. Najgorszej nieoczekiwanie spisał się Daniel Andre Tande, który tylko dzięki czołowej dziesiątce Pucharu Świata zakwalifikował się do konkursu. Bardzo ładny skok ku uciesze naszej naczelnej oddał jej ulubieniec Anze Lanisek. Jutro liczymy na powtórkę, nie zawiedź nas. Najlepiej poczynali sobie tutaj Niemcy, Markus Eisenbichler i Rysiek Piątek, którzy zajęli dwie czołowe lokaty. Na czwartym miejscu uplasował się lider tej kadry Andi Milkinger Wellinger, a przed nim kolega z funclubu Bayernu, Stefan Kraft.
UWAGA! MAMY WIELKI POWRÓT! Do kadry Słowenii w zamian za Tilena Bartola a niech cię papo Goranie wrócił nasz młodziutki nerwowy człowieczek. Witamy z powrotem Demona Prevca w szarej i żmudnej rzeczywistości.
Sepp dzisiaj stwierdził, że kostiumy Tomasa Vancury i Ryoyu Kobayashiego nie są już na topie i pozwolił sobie ich zdyskwalifikować, a potem na spokojnie mógł plotkować o jutrzejszych DSQ z Markusem, który nie miał kolegów przy sobie i nie miał z kim pogadać.

Jutro miejmy nadzieję, że więcej będzie wiało pod narty niż w plecy. Szczególnie naszym skoczkom. 

~ Julia 

9:50 PM

Oscara za rolę pierwszoplanową dostaje... Wiatr!

Oscara za rolę pierwszoplanową dostaje... Wiatr!
Cóż za emocje! Pierwszy indywidualny konkurs świeżutkiego jak bułeczki z rana, Turnieju RAW AIR za nami. Były łzy, zdenerwowanie, radość oraz rozżalenie. Ale zacznijmy od początku...



Wraz z rozpoczęciem pierwszej serii, zapowiadał się bardzo trudny i nie wyrównany konkurs. Wiatr kręcił zawodnikami nie pozwalając w większości przypadków przekroczyć nawet punktu K. Dopiero skoczkowie zajmujący miejsca w czołowej 20 klasyfikacji generalnej Pucharu Świata pokazali na co ich stać. Najdalej w pierwszej serii poleciał nasz ulubiony Niemiec - Andreas Wellinger, któremu zmierzono skok na długość 133,5 metra. Oczywiście prowadził z niewielką przewagą nad Kraftem, który oddał 130 metrowy skok. Najwyżej uplasowanym po pierwszej serii Polakiem był Kamil Stoch, który zajmował 5 miejsce. W czołowej dziesiątce pierwszej serii konkursu znalazł się jeszcze Piotrek Żyła.

Druga seria nie wyglądała lepiej.. Wiatr przekreślił nasze marzenia na umocnieniu się na pierwszym miejscu klasyfikacji generalnej Pucharu Świata Kamila Stocha. Polak podczas lotu dostał mocny wiatr, który podniósł jego lewą nartę do góry. Wszystko przypominało mi troszkę drugi skok Daniela Andre Tande z Bischofshofen. Kamil uratował się przed upadkiem lądując na 114,5 metrze zajmując finalnie 22 miejsce w konkursie. Mistrz olimpijski musiał oddać swój ulubiony żółciutki plastron Austriakowi Stefanowi Kraftowi. Podium dzisiejszego konkursu wyglądało dokładnie tak samo jak w Lahti na pierwszym indywidualnym konkursie... Pierwsze miejsce zajął Stefan Kraft, drugie Andreas Wellinger, a trzecie Markus Eisenbichler. Najwyżej uplasowanym Polakiem został Piotr Żyła, który zajął 9 miejsce. Za skoki w drugiej serii natomiast trzeba pochwalić Maćka Kota i Johanna Forfanga, którzy po pierwszej serii zajmowali kolejno 25 i 26 miejsce. Po drugim skoku Polak awansował o 14 miejsc, natomiast Norweg o 16.
Również warte uwagi były skoki Daiki Ito. Po pierwszej serii zajmował on 3 miejsce,a finalnie zajął 4 miejsce.

Dzisiejszy konkurs przeszedł już do historii. Zostało nam już tylko przygotować się na poniedziałkowe kwalifikacje. Lillehammer, nadchodzimy!

~Natt

8:39 PM

Austriackie Zakopane

Austriackie Zakopane
Niestety Puchar Kontynentalny musi się pożegnać z Zakopanem. Weekendowe konkursy w zimowej stolicy Polski były ostatnimi przed zakończeniem sezonu zimowego w Rosji.


Początek konkursu wyglądał nie za ciekawie. W pierwszej serii padał gęsty śnieg, który zalegał w torach najazdowych i powodował mniejsze prędkości zawodników. W drugiej opady ustały pozwalając skoczkom na pokazanie swoich umiejętności. Na najwyższym miejscu na podium dzisiejszego konkursu stanął ponownie Clemens Aigner, na drugim miejscu znalazł się Maximilian Steiner, a na najniższym stopniu stanął Constantin Schmid. Najlepszy z Polaków okazał się Jakub Szybki  Wolny, który uplasował się na 10 miejscu, a tuż za nim znalazł się Paweł Wąsek. 19 miejsce zajął Stanisław Biela, a 22 Aleksander Zniszczoł.  Dzisiejszy jubilat - Cene Prevc po świetnym pierwszym skoku zajmował 2 miejsce, niestety drugi skok nie należał do najlepszych i 21-letni Słoweniec finalnie zajął 6 miejsce.


Nie pozostaje nam nic innego jak oczekiwanie na koniec sezonu zimowego Pucharu Kontynentalnego w Czajkowskim w Rosji.

Buziaki
~Natt




Copyright © 2016 Skoki okiem Kobiet , Blogger