7:33 PM

Złote czekoladki, czyli zakończenie MŚ z przytupem

Złote czekoladki, czyli zakończenie MŚ z przytupem


Kamil mówi, że jest dumny? To co mamy powiedzieć my?!
Panowie, naprawdę czapki z głów za to, co dziś zrobiliście. Oficjalnie możemy powiedzieć, że MAMY MISTRZÓW ŚWIATA!

Już po poprzedzającej konkurs serii próbnej, Polacy byli faworytami. Cała czwórka uplasowała się w czołowej dziesiątce.
W pierwszej serii wszystko układało się jak najbardziej po naszej myśli. Piotrek, Maciek i Kamil skoczyli po 130,5 m, a Dawid 129 m. Na drugim i trzecim miejscu zmieniali się Norwedzy, Niemcy i Austriacy.
O tyle, o ile pierwsza część była dość spokojna, to w drugiej mogliśmy liczyć na sporą dawkę emocji. Wiatr wtrącił swoje trzy grosze i, szczególnie podczas skoków drugiej grupy, rozegrała się loteria. Forfangowi nieźle powiało pod narty i ustanowił nowy rekord skoczni – 138 m. Belka od razu powędrowała w dół. Warunki zmieniały się z sekundy na sekundę. Wielka radość malowała się na twarzy zawodnika kiedy już wylądował, nie zabił się i skoczył około 115 metrów. Zanim Kubacki mógł oddać swoją próbę, musiał trzy razy schodzić z belki. Trener Horngacher nieźle się zdenerwował, ale nic dziwnego – parę razy warunki pozwalały na zapalenie zielonego światełka, jednak profilaktycznie, zostawało żółte, żeby zaraz potem zmienić się na czerwone. Dzióbao wywiązał się jednak z zadania i oddał całkiem przyzwoity skok. W trzeciej i czwartej grupie warunki nieco się uspokoiły.
Cztery ostanie skoki zadecydowały o tym, kto stanie na podium. Ku zaskoczeniu wielu kibiców (i mojemu smutkowi), Andi Wellinger zepsuł swój skok i tym samym pogrzebał szansę swojej drużyny na całkiem realny, brązowy medal. Markusowi nieźle skoczyło ciśnienie, ale brawo dla niego, bo skończyło się jedynie na ukrywanym szczękościsku pewnie w pokoju się policzy z biednym Wellim.
Dzięki bardzo dobrej próbie Krafta, Austriacy mogą się teraz cieszyć z brązowego medalu. Drugie miejsce zajęli Norwedzy o 25,7 pkt za Czekoladkami. Coś mi się wydaje, że Wiewiór pożyczył im trochę swojej papryki. No chyba, że ukradli. Tak czy siak, dziś Wikingowie pokazali na co ich stać. Pierwszy raz od początku sezonu. Brawo panowie!
Od dziś nikt nie powinien mieć wątpliwości, że z naszą drużynką trzeba się liczyć.
Jak okazało się po konkursie, Piotrek umie nawet mówić po angielsku. I (uwaga, uwaga), liczy na after party! Szykuje się chyba niezła impreza. Sądząc po radości i niekończących się dzikich tańcach i wybuchach radości, może być naprawdę grubo.
Po konkursie mogliśmy również zaobserwować uzależnienie Austriaków od telefonów, którzy nie omieszkali cyknąć sobie selfie (swoją drogą, Gregor ma bardzo ładnego case’a na telefonie, nie uważacie?). Nie wiem jak wy, ale ja czekam z niecierpliwością, kiedy Hayboeck wstawi je na facebook’a.

Mistrzostwa były, były no i się skończyły…
Pozostaje nam teraz tylko czekać na kolejne konkursy oraz dekorację medalową, która jest zaplanowana na 19:50. Transmisja w TVP Sport. Zachęcam do oglądnięcia. W końcu to właśnie na naszych oczach tworzy się historia.

Po raz pierwszy dla Was
~Marysia

11:45 AM

Konkurs!

Witajcie nasi drodzy czytelnicy!
W ten piękny sobotni poranek świętujemy nie tylko dwumiesięcznice naszego bloga, ale także 50 000 wejść! Dlatego przygotowałyśmy dla was mały konkurs, w którym do wygrania będą autografy, jakie? Ano to niech będzie niespodzianką, ale na pewno miłą! Rozstrzygnięcie już w środę! Wystarczy polubić nasz fanpage i napisać pod tym postem komentarz z imieniem i nazwiskiem oraz mailem! W komentarzu napisz dlaczego lubisz czytać naszego bloga!

~Wasza Redakcja

9:54 PM

TOP10 Lutego

TOP10 Lutego

Luty minął tak szybko, jak Markus Eisenbichler chodzi po skoczni. Czyli bardzo szybko. Emocji było co nie miara. Najpierw loty w Oberstdorfie, które spędziłyśmy na modlitwie o nieprzeżycie Domena. Następnie cyrk przeniósł się do Azji, gdzie Koreańczycy pokazali jak dużo muszą poprawić przed IO, a Kot okazał się latającym tygrysem. No i last but not least-pierwsze konkursy na Mistrzostwach Świata w Lahti, przy okazji, których niektórzy polscy kibice pokazali z jaką łatwością przychodzi im plucie jadem.

1. Kraft i Niemcy dzielą i rządzą w Lahti
Austriak już w lutym mógł pochwalić się dwoma medalami MŚ. Złotym na skoczni normalnej i srebrnym w mikście. Już wiemy, że na tym się nie skończyło, ale nie bądźmy tacy hop do przodu. Bardzo dobrze radzili sobie też dwaj Niemcy- Markus Eisenbichler oraz Andreas Wellinger. Obaj stali na podium w pierwszym konkursie, a wraz z koleżankami z drużyny wywalczyli najwyższe miejsce.

2. Maciej 'go hard or go home' Kot
Skoro ciężko byłoby mu wrócić do domu z Azji to dołożył wszelkich starań aby oddać skoki 10/10. Najpierw pierwsze miejsce w Sapporo (niby ex aequo z Peterem Prevcem, ale wciąż pierwsze!), a następnie w Korei. Oby było coraz mniej skoków na 5, a coraz więcej na 1 żarcik kosmonaucik

3. Polaki Cebulaki
'Eeee Kamyl! Co tak słabo dzisiej!?' jako ulubione zawołanie polskich kibiców po konkursie na normalnej skoczni w Lahti. Nie wiemy od kiedy czwarte miejsce jest słabe słabe. Ah! No tak! Odkąd wiesza się medale na czyjejś szyi jeszcze zanim skoczkowie dotrą na miejsce zawodów. Szkoda, że niezadowolenie przysłoniło im fakt, że trzech(!) naszych zawodników uplasowało się w pierwszej dziesiątce.

4. Gregor Schlierenzauer
Pechowy, oj pechowy był dla niego 5 lutego. Upadek w kwalifikacjach spowodował, że jego udział w MŚ był zagrożony. Ale kto jak nie Austriak potrafi się szybko ogarnąć i wystartować w imprezie docelowej sezonu?

5. Latający Domen Prevc
Domen Prevc 2:0 skocznia mamucia. Nie wiemy czy się cieszyć czy płakać, ale najmłodszy z trio żyje i chyba ma się całkiem dobrze. Co więcej podczas swojego debiutu na mamucie zajął miejsce 5!

6. Robert Lewandowski na skoczni w Willingen

Gdy przyjeżdża gwiazda Bayernu to wariuje wszystko od wiatru, przez Krafta i Wellingera, aż do Waltera Hofera. Piłkarz spełnił trzy zadania prawdziwego kibica: zrobił selfie z Królem Wiatru, odbył rozmowę o piwerku z Piotrem Żyłą oraz obfotografował cały obiekt pod każdym kątem. Zapewne skorzystał z okazji i pod nieobecność swojej partnerki i podjadał skoczom ciasteczka z glutenem.

7. Markus Eisenbichler, czyli przykład tego jak tyra Sapporo
Markus jak zwykle nas nie zawiódł, a nawet przeszedł samego siebie. Pokazał swoją prawdziwą niemiecką naturę, najpierw wykonał upadek godny szczupaka z Rugii, po czym krzyknął głośne 'NEIN' niczym najbardziej popularny przywódca w historii Niemiec.

8. Powrót do żywych
Już zaczynałyśmy zapominać o Lanisku (pomijając Dżagodę, która pamięta o nim zawsze i wszędzie), kiedy zrobił wielkie wejście. W Pjongczang zajął 4 i 14 miejsce, dzięki czemu rzutem na taśmę załapał się do kadry na MŚ.

9. Szczęśliwy związek z McDonaldem
Serwismen też człowiek, więc coś mu się od życia należy. Jeżeli wypad na burgera jest tym, czego potrzebuje to pochwalamy, bo pamiętajcie drogie dzieci 'nie posmarujesz, nie pojedziesz'. A my chcemy, żeby nasi skoczkowie jechali jak najlepiej!

10. Podgrzewana toaleta na co dzień

Piotr Żyła musiał być najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi, kiedy jedna z firm dała mu w prezencie przełomowy wynalazek- podgrzewaną toaletę. Już nie będzie musiał czekać na coroczne zawody w Sapporo aby z niej skorzystać.

~Maniusia

8:14 PM

Ostatni sprawdzian

Ostatni sprawdzian
Hej ho, Hej ho do Lahti by się szło. Ostatni sprawdzian przed jutrzejszym konkursem drużynowym za nami. Jeśli trener miał jakieś zastrzeżenia co do skoków danego zawodnika, wysyłał go na dzisiejszy trening na skoczni. 


Na pierwszej sesji treningowej pojawił się sam Markus Eisenbichler we własnej osobie. Przyszedł, wygrał skokiem na odległość 127,5 metra i poszedł. Za nim uplasował się Robert Johansson z wynikiem 127 metrów, bo o dziwo trener Stoeckl po raz pierwszy w tym sezonie ma kłopot, którego z Norwegów wsadzić do drużynówki. Wielcy władcy tamtego sezonu w konkursach drużynowych wracają do formy. Szkoda, że na koniec sezonu. Trzecie miejsce należało do kolejnego z Niemców, Karla Geigera, który wylądował na 124 metrze. Skakało tylko 23 zawodników.

Druga sesja treningowa znowu należała do Niemieckiego skoczka, chociaż tym razem jak na piątek przystało do Richarda Freitaga. Niemiec skoczył 125,5 metra tyle samo co drugi Roman Koudelka, chociaż wyprzedził Czecha o punkt, więc pewnie role odegrał tutaj wiatr. Trzecie miejsce zajął Stephan Leyhe, który oddał najdłuższy skok tej sesji 126 metrów. Kogo ten Werner wystawi do drużynówki, jak każdy z Niemców dzisiaj dobrze skakał. Pewniakiem na pewno jest Wellinger, reszty dowiemy się... wkrótce. Tak jak mówiłam, Markus skoczył i sobie poszedł, więc podczas drugiej sesji zaprezentowało się tylko 22 zawodników.

~ Julia

9:28 PM

Duża skocznia, duże emocje.

Duża skocznia, duże emocje.


Hola hola! Czy to już po konkursie?
Nie będę tu teraz wypisywać o tym, że KAMIL STOCH NIE JEST W FORMIE oraz, że KAMIL STOCH ZAWIÓDŁ WSZYSTKICH POLAKÓW, bo czy możemy w końcu pojąć to, że to nie my skaczemy, to nie my jesteśmy na belce i to nie my teraz musimy użerać się z ludźmi, którzy nie rozumieją, że sportowiec to też człowiek i ma prawo nie być wiecznie na podium, dziękuję.
To było tak drogą wstępu, a teraz przejdźmy do podsumowania konkursu na dużej skoczni.

Pierwsza seria minęła dość spokojnie, a może tylko mi się tak wydawało, w każdym razie nasze oczy cieszyło Polskie trio od 4 do 6 miejsca.
Na pozycji lidera znalazł się Stefan Kraft (127,5m), drugie miejsce zajmował Wellinger (127,5), a trzeci numerek poleciał do Stjernena (129,5).

Po krótkiej przerwie na siku nadszedł czas na serie finałową, wszyscy z niecierpliwością czekaliśmy na skoki ostatniej dziesiątki, tak jak czekamy na sezonowe wyprzedaże.
No i pyknęło. Nie przedłużając, skupmy się na tym co wydarzyło się już pod koniec.
Polacy byli dzisiaj idealnym przykładem tego, że w kupie raźniej, bo finalnie znów zajmowali miejsca koło siebie, kolejno od 6 do 8 miejsca. Tylko Piotr Żyła (131m) wyłamał się i uznał, że tym razem woli postać sam, więc skoczył sobie po brązowy medal.
Konkurs znów wygrał Kraft (127,5) - gratulacja, a drugie miejsce zajął Wellinger (129m), mogliśmy się troszkę czuć, jakbyśmy oglądali powtórkę konkursu na skoczni normalnej, ale jednak taką lepszą powtórkę, bo zamiast Niemca był nasz Pietrek.


`Weornika

2:48 PM

Kilka słów o sobie... Luca Egloff.

Kilka słów o sobie... Luca Egloff.
W przerwie między zawodami, chwilkę dla nas znalazł Luca Egloff. Szwajcarski skoczek często pojawia się na zawodach Pucharu Kontynentalnego, jednakże w lecie podczas LGP lubi pojawić się w Wiśle, skąd możecie go kojarzyć.


Em: Jakie są Twoje cele na ten sezon?
Luca: Chciałbym wrócić do poziomu z poprzedniej zimy, na te pozostałe konkursy.

E: Jakie masz hobby, poza skokami?
L: Motocykle i nurkowanie.

E: Jak myślisz, kto wygra Kryształową Kulę?
L: Kraft lub Stoch i może jeszcze Wellinger, chociaż potrzebowałby nadrobić bardzo dużo punktów.

E: Jak zacząłeś Swoją karierę skoczka narciarskiego?
L: Mój brat skakał, a tata był trenerem.

E: Kto jest Twoim ulubionym skoczkiem?
L: Simon Amman.

E: Jakie masz wspomnienia z Polski?
L: Są tutaj zdecydowanie najgłośniejsi fani.


~Em.

9:57 PM

Skoki dla opornych-krótka historia stylu V

Skoki dla opornych-krótka historia stylu V

Obrazkiem, do którego przywykliśmy są skoczkowie, którzy skaczą stylem V. Zobaczycie go nie tylko na powyższym zdjęciu, ale także w naszej ikonce. Skoro jest to coś tak sztandarowego to warto zapoznać się z jego historią.

Cofnijmy się do roku 1985 do Falun. Jan Boklöv oddaje swój skok na skoczni Lugnet, ale źle wybija się z progu. Chcąc się ratować układa swoje narty w literę V i ku swojemu zaskoczeniu ląduje dalej niż zazwyczaj. Odtąd, pomimo nieprzychylności sędziów skacze tylko w taki sposób. Stale doskonali nową technikę i odnosi coraz większe sukcesy. W sezonie 1988/1989 Szwed wygrywa w Pucharze Świata. W skutek tego, stylem V zaczyna interesować się coraz więcej ludzi. W sezonie 1991/1992 trener kadry austriackiej, wszystkim dobrze znany, Toni Innauer decyduje się wprowadzić go na stałe do skoków swoich podopiecznych. Wtedy też FIS zmienia 'karę' za styl V. Odtąd odejmuje się 0,5, a nie jak dotąd było 1,5 punktu od noty zawodnika. W roku 1992 w Albertville odbywają się igrzyska olimpijskie, podczas których wszyscy medaliści wykorzystali nową metodę. Zmusiło to wspomnianą organizację do uznania jej jako obowiązującej, wspólnie z dotychczas stosowaną, w której narty prowadzono równolegle.
Szybko młodzi skoczkowie zaczęli skakać w nowy sposób. Gwarantował on dłuższe skoki, ale także większe bezpieczeństwo. Oczywiście gdy pojawia się sukces, pojawiają się też kontrowersje. W tym przypadku związane są one z polskim skoczkiem Mirosławem Grafem, który stylu V używał już na przełomie lat 70. i 80. XX wieku. Mimo to za jego ojca wciąż uważa się Boklöva.

~Maniusia

9:52 PM

Fińskie przebudzenie mocy

Fińskie przebudzenie mocy



Kwalifikacje na dużej skoczni okazały się dużym zaskoczeniem dla wielu fanów. Ich zwycięzca, w osobie Antti Aalto, zapewne też się tego nie spodziewał. Tu pojawia się pewien myk - cudowne warunki pogodowe, panujące dziś w fińskim Lahti. Deszcz i śnieg jednak naszym sędziom nie straszne, więc pozwolili na oddawanie skoków. Nie pomogły wszelkie lamenty i doniesienia o wodzie na progu. Ofiarą tej nieugiętości padł Roman Koudelka, który raczej na tej skoczni nie powinien mieć żadnego problemu. Na treningach i w serii próbnej szło pięknie, jednak Czech nie przebrnął kwalifikacji. Co za pech! Jednak nasz Dawid Kubacki, który jako jedyny z Polaków koniecznie musiał oddać swój skok, uplasował się na miejscu 9. Reszta, dla której był to właściwie jedynie trening, oddała dość zróżnicowane skoki, zaczynając od Piotrka i jego 121.5 m, na 113.5 m Kamila kończąc. Skok na metr przed punktem K, czyli 115 m, oddał Maciej Kot. Oczekujemy więc entuzjastycznie jutrzejszego konkursu, z nadzieją na medale.


~Em.

8:22 PM

TOP10 Trenerów

TOP10 Trenerów
W skokach narciarskich warto zwrócić uwagę nie tylko na skoczków, ale także osoby, które je trenują. Przedstawiamy wam więc top10 trenerów.

10. Ronny Hornschuh



9. Łukasz Kruczek



8. Roy Erland Myrdal



7. Heinz Kuttin



6. Alexander Pointner



5. Grzegorz Miętus



4. Bine Norcic



3. Alexander Stoeckl



2. Andreas Mitter



1. Werner Schuster



~Jagoda

7:40 PM

Lahti żegna Domena i odrodzenie Norwegów

Lahti żegna Domena i odrodzenie Norwegów
Tyle, co się działo na dzisiejszym treningu, nie działo się nawet podczas zawodów w Sapporo. Nie ma się co dziwić, jesteśmy na Mistrzostwach Świata.


Pierwszą sesję treningową wygrał Andreas Stjernen przed swoim kolegą z reprezentacji, Andersem Fannemelem i Maciejem Kotem. Bardzo mnie cieszy powrót na dobre tory Andersa, bo jak pamiętamy, od Oberstdorfu nie jeździł z drużyną na zawody Pucharu Świata, a trenował indywidualnie. W treningu nie wzięło udziału aż 24 zawodników.

Druga sesja treningowa należała również do Andreasa, chyba wiadomość o tym, że zostanie ojcem, go uskrzydliła. Czołowe miejsca zajęli również Anders Fannemel i Johann Andre Forfang. Bardzo słabo spisywał się Domen Prevc, więc Goran po wielkich namysłach podjął mądrą decyzję o wysłaniu tego małego zbuntowanego nastolatka do domu. Może w końcu pszyrkę zaliczy. Dzięki temu pomysłowi Piotr Żyła znowu wskakuje do pierwszej dziesiątki i kwalifikacje potraktuje bardzo treningowo, do czego nas już przyzwyczaił. Nie skakało już wtedy 25 zawodników.

Trzecią sesję treningową wygrał nie kto inny jak Mistrz Świata ze skoczni normalnej. Przed Piotrem Żyłą, który oddał dobry skok po informacji, że będzie znowu w czołowej dziesiątce. Trzecie miejsce zajął kolejny z Norwegów nasz ulubiony rudy wąsacz, Robert Johansson. Dzisiaj podopieczni Alexandra Stöckla skakali bardzo dobrze. Mamy nadzieję, że nie było jakichś manewrów przy kombinezonie, tylko po prostu wracają władcy tamtego sezonu w drużynie, chociaż wygasł nam trochę Daniel Andre-Tande. Tu już nie skakało 31 zawodników. Kamil Stoch, Markus Eisenbichler, Andreas Wellinger nie brali udziału w żadnej sesji treningowej.

~ Julia

10:06 PM

TOP10 tygodnia 20-26 lutego

TOP10 tygodnia 20-26 lutego
Zeszły tydzień minął równie szybko jak Struś Pędziwiatr mknący przez pustynię.. Czas na podsumowanie ostatnich 7 dni!


10. Słaba dyspozycja Demona Domena Prevca
Najmłodszy ze znanego wszystkim Słoweńskiego klanu Prevców nie popisał się podczas pierwszego konkursu Mistrzostw Świata w Lahti. Siedemnastolatek nie zakwalifikował się nawet do drugiej serii i ostatecznie zakończył swoją inaugurację w Finlandii na 34 miejscu.

9. Zmiany w Team Slovenija
Trener Goran Janus, który po inaugurującym Mistrzostwa Świata konkursie, nie krył zażenowania po skokach swoich podopiecznych, postanowił wprowadzić małe zmiany co do składu na następny konkurs indywidualny. Mianowicie Cene Prevc dostał bilet powrotny do domciu, a na jego miejsce wskakuje Jurij Tepes. Liczymy, że przybycie Tepesa do mroźnej Finlandii ogrzeje serduszko nie jednego słoweńskiego fana skoków.

8. Bartek Kłusek punktuje w Pucharze Kontynentalnym
Powiem krótko... Brawo ty!

7. Rozpad Kraftböcka
 Jak ostatnio zauważyła nasza naczelna chyba relacja na linii Stefan-Michael uległa turbulencjom... Czyżby winny wszystkiemu był powrót do kadry Schliriego, a może buziaki Krafta do pana od kwiatków na dekoracji po ostatnim konkursie mieszanym? Bedziemy bacznie przyglądać się i relacjonować cała sytuację dla was.

6. Andreas Stjernen zostanie ojcem
Skoro w piłce nożnej jest #royalbaby to i w skokach musiało się w końcu pojawić. Gratulujemy z całego skocznego serduszka Andreasowi i jego dziewczynie!


5. Maciuś zwycięzca TopModel Lahti 2017
Przed ceremonią udekorowania najlepszych 6 zawodników indywidualnego konkursu na skoczni Salpausselce (HS-100) pani organizatorka poinformowała skoczków jak mają się przejść po scenie i co mają robić. Chwilę później Maciuś pokazał nam swoje kocie ruchy, na co usłyszał śmiechy i brawa od kolegów czekających razem z nim. My mówimy głośne TAK!


4. Klemens Murańka wywalczył 7 miejsce dla Polski
Dzięki świetnej dyspozycji Klimka oraz wysokiego miejsca w ostatnim konkursie Pucharu Kontynentalnego, dostaliśmy kolejne miejsce na ostatni period. Oby tak dalej!


3. Brązowy Markus 
Podczas pierwszego konkursu Mistrzostw Świata nasz ukochany Mareczek "Szczękościsk" Eisenbichler zajął ostatnie miejsce na podium wygrywając z Kamilem tylko o 1,1 pkt. Gratulujemy!

2. Podwójne medale Niemców i Krafta.
Bo przecież jeden to za mało.. Do takiego wniosku doszli nasi Trzej Muszkieterowie: Andreas Wellinger, Markus Eisenbichler oraz Stefan Kraft. Najpierw zajęli całe podium w konkursie indywidualnym, by następnie znowu się pojawić na nim, ale już w towarzystwie swoich koleżanek z drużyn. Ostatecznie w konkursie drużyn mieszanych Austria zajęła 2 miejsce, a Niemcy pierwsze.

1. Stefan - złoty chłopak
Gratulujemy ze szczerym uśmiechem na twarzy temu przemiłemu Austriakowi zwycięstwa i trzymamy kciuki w następnym konkursie. :)

Buziaki
~Natt









11:01 AM

Czas przenieść się na dużą skocznię

Czas przenieść się na dużą skocznię


Wstaliście? To dobrze, bo czas na wyniki dzisiejszych, porannych treningów. Zarówno w pierwszym, jak i drugim najlepszy był Kamil Stoch. Podczas pierwszej serii w gronie najlepszych dołączył do niego Peter Prevc, na swoim ulubionym, drugim miejscu, a na trzecim Maciej Kot. W kolejnej serii drugi był Andreas Stjernen, a na trzecim miejscu uplasował się jego kolega z reprezentacji, nasz ulubiony wąsacz, Robert Johansson. W trzecim treningu Kamil Stoch został wyprzedzony przez Stephana Leyhe, który wygrał ten trening oraz Daniela-Andre Tande, który się obudził i przypomniał sobie, że jest na MŚ i musi skakać. Kolejne treningu już jutro wieczorem!

~Jagoda

9:12 PM

Rosnąca dyspozycja Niemców i świetny Lanisek

Rosnąca dyspozycja Niemców i świetny Lanisek
Jesteśmy po konkursie drużyn mieszanych. Ze zdecydowaną przewagą wygrali Niemcy nad drugą Austrią i trzecią Japonią. Chyba nie ma żadnego zaskoczenia co do podium. W końcu Wellinger nie jest drugi!

Gdyby Piotr II Wielki w 1 serii oddał lepszy skok, kto wie, czy to nie Słowenia cieszyłaby się z brązowego medalu. Świetnie w tej drużynie spisał się Anze Lanisek, z czego bardzo zadowolona była nasza naczelna. Razem z Jagodą nie rozumiemy decyzji trenera o niewystawieniu go do konkursu indywidualnego zamiast takiego Demona Domena Prevca. Na początku w skład drużyny Norwegii wchodził Johann Andre Forfang, ale niestety źle się poczuł i w zawodach zastąpił go Andreas Stjernen, który przypadkowo kręcił się na skoczni. Czyżby to on stał za złym samopoczuciem swojego kolegi z reprezentacji, a może to Johann chciał się po prostu pobawić w hotelu dronem? Chyba musimy sobie z nimi poważnie porozmawiać. Dalej jednak ubolewamy nad tym, że polskie skoczkinie nie pojechały do Lahti i przez to nie mogliśmy dzisiaj zobaczyć polskiej drużyny. Na pewno byłoby to ciekawe doświadczenie dla tych młodych dziewczyn. Niemieccy skoczkowie nie oddali żadnego skoku poniżej 95 metrów, czym ewidentnie zdeklasowali rywali, wygrywając z Austriakami o 36,2 punktu. Heinz Kuttin szkoleniowiec reprezentacji Austrii sprawił sobie bardzo stylowe okulary z przeźroczystymi szkłami i bardzo rzucającymi się w oczy zielonymi oprawkami. Komentatorzy stwierdzili, że dzięki nim Stefan Kraft dostawał dzisiaj bardzo ładne noty. Wyczuwam nowy trend w skocznym świecie. Na dekoracji wręczenia krzaków kwiatów Michael Hayboeck nie pozwolił stanąć Stefanowi obok Anderasa Wellingera i oddzielił tych dwóch od siebie. Pan wręczający kwiaty każdą z dziewczyn całował po dwa razy w policzek, Mistrz Świata też chciał mieć taki przywilej i wykonał „buzi, buzi” w powietrzu, na co wszyscy wybuchnęli śmiechem. Chyba Michi za mało mu ostatnio uwagi poświęca i chłopak czuje się niedowartościowany. Podczas całego konkursu co jakiś czas mogliśmy słyszeć na skoczni polskie hity Disco Polo puszczane przez Crowd Supporters. Możemy stwierdzić, że Polacy przejmują tę imprezę. Jutro trening, a kolejny konkurs dopiero w czwartek. Do zobaczenia!


~ Julia
Copyright © 2016 Skoki okiem Kobiet , Blogger