7:15 PM

Niemiec płakał jak przegrywał

Niemiec płakał jak przegrywał

Witam po konkursie pełnym wrażeń! Chyba wszyscy możemy stwierdzić, że Willingen dzisiaj należało do Polaków, tak jak dziwne dźwięki i mimika twarzy należą do Markusa Eisenbichlera. Biało-Czerwoni w składzie: Piotrek Żyła, Dawid Kubacki, Maciek Kot i Kamil Stoch wygrali dzisiejszy konkurs drużynowy, wyprzedzając tym samym drużynę Austrii (Schlierenzauer, Hayboeck, Fettner, Kraft) oraz Niemiec (Eisenbichler, Leyhe, Wellinger, Freitag).

W pierwszej serii konkursowej najlepiej prezentowali się Niemcy, którzy wyglądali na pewnych swojej wygranej, niestety w drugiej serii swoje skoki zepsuli Markus Eisenbichler oraz Stephan Leyhe, sytuację próbował uratować Wellinger (indywidualnie najlepszy zawodnik dzisiejszego konkursu), ale niestety w walce nie pomógł mu Richard Freitag, którego skok był po prostu przeciętny i finalnie dał Niemcom miejsce na najniższym stopniu podium. Austriacy skakali natomiast równo, co dało im dobre drugie miejsce. Świetnie spisał się powracający do zawodów Pucharu Świata Gregor Schlierenzauer, oraz Stefan Kraft który jeszcze przed tygodniem zmagał się z chorobą.

Warto również wspomnieć o występie Finów, którzy przeszli do drugiej serii i dzięki dobrym skokom Ville zakończyli konkurs na przedostatnim miejscu. Nie wiem jak wy, ale my się cieszymy i oby tak dalej! Mianem Trolla konkursu możemy okrzyknąć Jurija, który robi śmieszki heheszki Prevcom i samemu Goranowi w jak najmniej oczekiwanym momencie, szanujemy. Oczywiście nie bez echa obejdzie się zachowanie Eisenbichlera, i mam dla was pytanie, kto zliczył ile razy podczas transmisji doznał on szczękościsku? Odpowiedzi proszę pisać w komentarzach, zobaczymy kto uważnie oglądał.

Sytuacja w Pucharze Narodów wygląda następująco:
Polska - 3366
Niemcy - 2958
Austria - 2893

Z niecierpliwością czekamy na jutrzejszy konkurs indywidualny i życzymy wszystkim (ale najbardziej Polakom) dobrych wiatrów i świetnie nasmarowanych nart, powodzenia!

~Weornika

11:11 AM

Regulamin czytania bloga

Witam was w ten jakże piękny i słoneczny, sobotni poranek!
Jesteśmy tylko ludźmi, więc głupota, zazdrość i chęć zabłyśnięcia, to nasze naturalne cechy, ale niektórzy z nas nagminnie chcą pokazać, że są ludźmi bardziej.
Właśnie dlatego pojawia się ten post, który ułatwi życie wam i nam. Wy będziecie wiedzieć z czym się je nasze wypociny, a my będziemy mogły je w spokoju wstawiać, nie martwiąc się, że czegoś nie zrozumiecie.
Na początek trochę teorii :)

Felieton – specyficzny rodzaj publicystyki, krótki utwór dziennikarski (prasowy, radiowy, telewizyjny) utrzymany w OSOBISTYM tonie, LEKKI W FORMIE, wyrażający - często skrajnie złośliwie - OSOBISTY punkt widzenia autora.

Sarkazm - złośliwa IRONIA, drwina lub szyderstwo.

A teraz kilka wskazówek dla was :)

Zanim zechcesz napisać komentarz:

  • Zastanów się, czy jest on na temat.
  • Zastanów się, czy nie piszesz go tylko po to, żeby pokazać nam, jak bardzo nas nie lubisz i automatycznie nie lubisz też tego, co robimy.
  • Zastanów się, czy Gregor Schlierenzauer byłby dumny, z tego co napisałeś.


Zanim zaczniesz krytykować nasze marne dziennikarstwo w sieci:

  • Napisz do nas na priv, wszystko jest podane na blogu (który przecież czytasz, bo coś musisz hejcić)
  • Pamiętaj, że wchodząc na naszego dennego bloga NABIJASZ NAM WYŚWIETLENIA (z których cieszymy się jak głupie kozy i co piątek organizujemy sobie imprezkę online)
  • Pojmij to, że i tak będziemy pisać, bo to lubimy i się nam nudzi.
  • Twoja krytyka nie jest konstruktywna i pokazuje tylko jak bardzo niską klasą człowieka jesteś.

Żeby w pełni cieszyć się naszymi publikacjami proponuje:

  • Zachować dystans, nie bierzmy wszystkiego do siebie i wszystkim będzie lżej.
  • Nie czepiać się szczegółów (które są nieistotne) tylko po to, żeby spróbować zabłysnąć.
  • Przestać hiperbolizować to jak bardzo nieprofesjonalne jesteśmy, niestety żadna z nas nie skończyła dziennikarstwa, ale Blogger nie wymaga tego do założenia tu konta ://

Z mojej strony to już tyle, miłego weekendu i Tschüss!

~Weornika

9:52 PM

Wellinger i jego Willingen

Wellinger i jego Willingen

Dzisiejsze kwalifikacje do niedzielnego konkursu przebiegły dość sprawnie. Mimo przekornego losu, wiatru, oraz zabawy z belkami, wszyscy "nasi", oczywiście Ci, którzy musieli, przebrnęli przez nie, plasując się w pierwszej i drugiej dziesiątce. Kamil "Król" Stoch z dziecinną łatwością podszedł do skoku, przebierając przy tym żwawo nogami. Niekwestionowany władca, nawet na niemieckiej ziemi, wyskakał zaszczytne 145m. Kwalifikacje nie przebiegły zbyt pomyślnie dla Japończyków. Jeden z reprezentantów, Junshiro Kobayashi, próbował wyciągnąć jak najdalej swój dosyć krótki skok, co poskutkowało odjazdem narty i w efekcie upadkiem. Jak to pięknie ujęto: "Jego narty walczą o to, która jako pierwsza znajdzie się w strefie bezpieczeństwa". Dyskwalifikacja za kombinezon przypadła za to Taku Takeuchiemu.


Dzisiejszym zwycięzcą dnia, został Andreas Wellinger, znany również jako "dziecko Milki". Niemiecki młodzieniec uzyskał to rezultatem 141,5m. Czek więc nie musiał wędrować wielce daleko. Mimo przewidywań Igora Błachuta, nie pozostał w rodzinie Prevców, którzy okupowali czołowe miejsca przez większą część konkursu. Najstarszy z braci, Peter, znów postanowił ustąpić z pozycji lidera i powrócić na swoją ulubioną z numerem 2. W jutrzejszym konkursie drużynowym, zobaczymy więc całe Prevc trio ft. Jurji Tepes. Czekamy więc z niecierpliwością i zaciśniętymi kciukami, ponieważ w Willingen może spaść deszcz emocji!
~Em.

3:47 PM

Planica last minute

Mamy już prawie luty - co jest w następnym miesiącu? Zakończenie sezonu, zacznie się ono dokładnie za 55 dni. Wbrew pozorom dostanie się tam nie jest takie trudne, trudniej jest jednakże w przypadku noclegu, dlatego przygotowałam dla was dwa warianty wyjazdu na największe święto w skokach narciarskich.

WARIANT 1
Warszawa - Katowice. Wyjazd z dworca centralnego godzina 13:55 - 42 zł
Katowice przyjazd na dworzec PKP - 16:26
Katowice - Ljubljana. Wyjazd z dworca PKS godzina 17.15 - 409 zł w dwie strony.
Ljubljana przyjazd 4.30.
Ljubljana - Jesenice pociągiem - 4:33 - ceny nie są podane na stronie, ale na sam koniec podam przybliżone ceny wszystkich wypraw.
Jesenice przyjazd - 6:01
Jesenice - Villach pociągiem 6:35 
Villach przyjazd - 7:26
Nocleg od 23 do 26 marca w Villach w Exclusive Holiday Apartments (dostępne na stronie booking.com) koszt za noc od osoby to około 18 euro.
Pociągi można swobodnie sprawdzić na stronie DB BAHN
Najlepiej w niedzielę z rana zabrać bagaże ze sobą i zostawić je w przechowalni, czy wziąć ze sobą na skocznie.
Kranjska Gora - Jesenice bus 19:20
Jesenice przyjazd - 19:44
Jesenice - Ljubljana pociągiem - 20:34
Ljubljana przyjazd - 21:47
Ljubljana - Katowice 22:45
Przyjazd Katowice 10:20
Warszawa - Katowice. Wyjazd z dworca PKP godzina 12:33
Przyjazd Warszawa 15:05 - 90 zł

W sumie koszt wyjazdu za osobę to 800 zł, bez liczenia przejazdów pociągami i autobusami w relacjach Ljubljana - Jesenice, Jesenice - Villach czy Jesenice - Kranjska. Może być to koszt dodatkowych blisko 400 zł, dlatego w sumie wychodzi to 1200 zł.


WARIANT 2
Warszawa - Katowice. Wyjazd z dworca centralnego godzina 13:55 - 42 zł
Katowice przyjazd na dworzec PKP - 16:26
Katowice - Ljubljana. Wyjazd z dworca PKS godzina 17.15 - 409 zł w dwie strony.
Ljubljana przyjazd 4.30.
Ljubljana - Kranjska Gora autobusem godzina 5:30 - 8 euro
Kranjska Gora przyjazd 7:28
Nocleg od 23 do 26 marca w Hotelu Alpina (dostępny na booking.com) koszt za noc od osoby to około 66 euro.
Kranjska Gora - Ljubljana bus 20:20 - 8 euro
Ljubljana przyjazd - 22:14
Ljubljana - Katowice 22:45
Przyjazd Katowice 10:20
Warszawa - Katowice. Wyjazd z dworca PKP godzina 12:33
Przyjazd Warszawa 15:05 - 90 zł

Ten wariant jest droższy o 300 zł, jednakże jest on zdecydowanie bardziej komfortowy i nie trzeba się przejmować, tym, czy zdążymy na pociąg. W razie pytań zapraszamy do zostawiania ich poniżej!

Naturalnie są też wyjazdy z biur podróży oferujące przejazd, zakwaterowanie itd w cenie niższej od naszej, jednakże część z nas lubi na pewno nie być od nikogo uzależniona i swoim tempem zwiedzać różne miejsca, czy oglądać zawody.

Bilety na zawody w Planicy kupimy TU. W sumie, za czterodniowe zawody na trybunie stojącej zapłacimy 79 euro, są także inne trybuny dostępne za dużo większe pieniądze. 

~Jagoda

8:19 PM

Skoki dla opornych odcinek 3 - belka startowa i rozbieg.

Skoki dla opornych odcinek 3 - belka startowa i rozbieg.
Witam gorąco w kolejnym odcinku naszej serii "Skoki dla opornych". Chciałabym przedstawić wam składowe skoczni narciarskiej. Głównymi elementami obiektu, na którym ludzie pokazują, że mogą latać są: belka startowa, rozbieg, próg skoczni, grzbiet skoczni, punkt K, linia bezpieczeństwa (inaczej Hill Size omówiony we wcześniejszym odcinku), linia choinek i dojazd. Całkiem sporo tego! Ale spokojnie, wszystko małymi kroczkami. Specjalnie dla was omówię górną część skoczni, czyli belkę startową oraz rozbieg. Chyba każda z nas widziała przynajmniej jednego mema z Walterem Hoferem i jego belką. Nie? To zaraz to zmienimy...



 Więc moje drogie, belka startowa jest miejscem gdzie skoczkowie siadają, by następnie przejechać się po rozbiegu, odbić i polecieć. Można ją przesuwać w górę lub w dół, co ma na celu wydłużenie bądź skrócenie rozbiegu. Dzięki temu zjawisku skoczkowie mogą uzyskać dodatkowe punkty w przypadku krótszego rozbiegu lub punkty mogą zostać odjęte w przypadku dłuższego. Kiedy skoczkowie pokazują nam swój zacny telemark (lub jego brak) za linią bezpieczeństwa, przerywa się konkurs, a Pan i Władca skoków nakazuje przez swoją krótkofalówkę natychmiastowe skrócenie rozbiegu. Wracając do budowy skoczni... Moje drogie tutaj również jest ukryta matematyka. Ah jak ten Walter dba o naszą edukacje! Mianowicie rozbieg skoczni ma nachylenie od 30 do 40 stopni i jest zakończony progiem, którego nachylenie wynosi od 10 do 11 stopni.

Mam nadzieję, że od dzisiejszego wpisu każda z was będzie mogła się pochwalić zdobytą wiedzą podczas niejednej lekcji trygonometrii.


Buziaczki
~ Natt

3:13 PM

Nadeszło Willingen

Wisła i Zakopane przeszły już do historii, teraz nadszedł czas na zawody w Niemieckim Willingen. Mühlenkopfschanze będzie areną piątkowych, sobotnich oraz niedzielnych zmagań najlepszych skoczków globu.

Obiekt jest skocznią dużą o punkcie konstrukcyjnym leżącym na 130 metrze, jej rozmiar jest jednak o 15 metrów większy. Rekordzistami są Janne Ahonen i Jurij Tepes, którzy skoczyli na Mühlenkopfschanze 152 metry. Puchar Świata nieprzerwanie gości tutaj od 1997 roku, czyli od 20 lat!

Rok temu to właśnie Słoweński skoczek wygrał tutaj kwalifikacje. W konkursie drużynowym triumfowali Niemcy w składzie Andreas Wank, Andreas Wellinger, Severin Freund oraz Richard Freitag, ciekawe jest to, iż najpewniej na starcie zobaczymy jedynie połowę tej drużyny. W konkursie indywidualnym w sezonie 2015/16 zwyciężył naturalnie zdobywca Kryształowej Kuli za ten sezon, Peter Prevc.

Plan zawodów:

27.01.2017
15:30 - treningi
18:00 - kwalifikacje

28.01.2017
15:00 - seria próbna konkursu drużynowego
16:05 - pierwsza seria konkursu drużynowego

29.01.2017
14:00 - seria próbna
15:05 - pierwsza seria konkursowa

~Jagoda

7:40 PM

TOP10 tygodnia 16-22 stycznia

16-22 stycznia 2017

W tym tygodniu miały miejsce kolejne zawody Pucharu Świata organizowane w Polsce. Tym razem zawitaliśmy do stolicy gór mieszczącej się w Zakopanem. Powiem wam, że nigdy do żadnego wydarzenia tak zawzięcie nie odliczałam, jak do konkursu indywidualnego, który miał miejsce w niedzielę na Wielkiej Krokwi. Były to moje pierwsze zawody Pucharu Świata i na pewno nie ostatnie, ale minęły mi bardzo szybko, zresztą jak cały ostatni tydzień. Jako że lubię wspominać, przygotowałam dla was najważniejsze wydarzenia minionego tygodnia.

10. Rozwalone wiązania Kamila i Gregora
Naszym dwóm ulubieńcom mogła się stać krzywda, gdyż odpięły im się wiązania przy nartach. Na szczęście Kamil i Gregor nie są początkującymi skoczkami, żeby nie wiedzieć jak się zachować w takim momencie. Jak każdy mógł zobaczyć, Kamilowi puściło wiązanie przy lądowaniu podczas drugiego skoku w konkursie drużynowym.

9. Richard Freitag w czołowej 10 Pucharu Świata
Reprezentant Niemiec po swoim dobrym występnie na Wielkiej Krokwi w Zakopanem awansował o dwa miejsca w klasyfikacji generalnej, wyprzedzając swoich rodaków, Severina Freunda i Andreasa Wellingera.

8. Upadek Roberta Johanssona po zmianie nart
Nowe narty podczas kwalifikacji testował Norweg, Robert Johansson. Niestety, nie wyszło mu to na dobre, bo zaliczył on upadek i niedzielne zmagania musiał oglądać z trybun skoczni. Najważniejsze, że nic mu się nie stało.

7. Przyklejony Markus i Johann
Gdy skoczkowie siadali na belkę, ich narty spotykały się z zalegającym śniegiem lub wodą, przez co mieli problemy zaraz po odepchnięciu się od belki. Dobrym przykładem na to jest Johann Andre Forfang i Markus Eisenbichler, u których zaraz po puszczeniu belki nastąpiły problemy z równowagą. Na szczęście nie skończyło się to upadkiem.

6. Choroba Stefana Krafta
Niestety w tym roku w Zakopanem nie zobaczyliśmy zeszłorocznego triumfatora konkursu na tej skoczni. Stefan zmaga się z silną infekcją zatok, a podczas tej choroby nie da się normalnie funkcjonować, a co najmniej skakać (wiem coś o tym). Na Willingen Austriak powinien być już w pełni sił.

5. W Zakopanem punktowali wszyscy polscy zawodnicy
Rzadko się zdarza, żeby wszyscy podopieczni Stefana Horngachera punktowali w konkursie indywidualnym, ale gdzie indziej, jak nie przy tak dużej publiczności, jaka była w Zakopanem. Każdy z naszych reprezentantów zdobył punkty. Najwięcej triumfator zawodów Kamil Stoch (100 punktów), a najmniej Stefan Hula (7 punktów).

4. Ciupagi
W tym roku organizatorzy Pucharu Świata w Zakopanem sprezentowali skoczkom stojącym na podium ciupagi zamiast pluszaków. Nie mamy pojęcia skąd ten pomysł, ale następnym razem odradzamy, bo skoczkowie, którzy nie wiedzą, do czego one służą, mogą zrobić sobie krzywdę i ludziom dookoła.

3. Niemcy wygrywają drużynówkę
Od samego początku Niemcy radzili sobie tutaj bardzo dobrze, Stephan Leyhe wygrał kwalifikacje do konkursu indywidualnego. Niemcy w składzie Richard Freitag, Stephan Leyhe, Andreas Wellinger i Markus Eisenbichler wygrali konkurs drużynowy przed Polakami i Słoweńcami. W Klingenthal „zabrzmiał” hymn Polski to w Zakopanem było na odwrót i mogliśmy usłyszeć hymn Niemców.

2. Niemieccy skoczkowie zachwyceni hymnem Polski odśpiewanym przez kibiców w Zakopanem
Każdy skoczek na pytanie, co charakteryzuje Zakopane, odpowie „atmosfera”. Tak też było w ten weekend. Miejsca dla kibiców wypełnione po same brzegi. Nawet na kwalifikacjach. W niedzielę kilkanaście tysięcy osób na żywo mogło zobaczyć triumf Kamila Stocha. Odśpiewaliśmy razem hymn Polski, którego druga część była zaśpiewana acapella. Skoczkowie innych nacji byli pod wrażeniem, a najbardziej nasi zachodni sąsiedzi, którzy gdzie tylko mogli, udostępniali i chwalili wykonanie hymnu Polski przez kibiców w Zakopanem.

1. Dwudziesta w Pucharze Świata i czwarta z rzędu wygrana Kamila Stocha
Nie wiem co mam napisać, bo brak mi słów. Po pierwszej serii Kamil był 6, ale jego drugi skok pokazał, że nawet awans z szóstego na pierwsze miejsce nie jest mu straszny. Gdzie indziej można uzyskać taki rezultat jak nie na skoczni, którą zna się jak własną kieszeń. Kamil Stoch pisze historię na naszych oczach. Przewodzi w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata z przewagą 130 punktów nad Danielem Andre Tande i wygrał konkurs czwarty raz z rzędu, a dwudziesty raz w swojej karierze. Oby tak do końca sezonu. 

~ Julia

3:45 PM

Echa PatoZako

Echa PatoZako
No i po Zakopanem. Ja wyjazd z trudem przeżyłam, z powodu bólu gardła, kataru i gorączki. A jak przeżyli go skoczkowie? Poniżej znajdziecie starannie wyselekcjonowane zdjęcia z portali społecznościowych. Enjoy!

Mina seryjnego mordercy i ciupaga w ręku 
nie są dobrym zwiastunem. Apeluję do osoby,
która wymyślała nagrody- nigdy więcej!

Markus Eisenbichler- kolejny przykład na to,
że ciupaga w niepowołanych rękach może mieć
tragiczne skutki. W tym wypadku rzuciło się 
na psychikę.

Wybitnie piękna 'Słoweńska Czwórka'.
Jurij niczym jaszczurka, Peter uzależniony od 
solarium, Domen na kacu (a niby niepełnoletni...)
i jedyny normalny Jernej.

Kanadyjczyk zniszczył mi wyobrażenie 
o misiu z Krupówek. Oficjalnie nie dziękuję...

Bickner odnalazł mekkę polskiego graffiti.
Uroki Zakopanego w pełnej okazałości, nic tylko
podziwiać.

~Marysia

10:54 AM

Zdjęcia dzień 3

Zdjęcia dzień 3














~Jagoda

6:37 AM

Zadajmy sobie pytanie - co to skoki?

Skoki narciarskie – dyscyplina sportowa rozgrywana na skoczniach narciarskich od połowy XIX wieku. Skoki narciarskie wraz z biegami narciarskimi oraz kombinacją norweską (połączenie biegów i skoków) należą do rodziny sportów narciarstwa klasycznego.

Taką definicję skoków narciarskich przeczytamy, gdy wejdziemy na Wikipedię, jednakże czy jest ona prawdziwa? Czy na pewno każda z nas się z nią utożsamia? Powiem wam szczerze, że ja nie. Skoki to nie tylko sama dyscyplina, to także emocje, praca, kibice, wydarzenia, imprezy i skoczkowie. No właśnie, te dwie ostatnie rzeczy wielu osobom przysłoniły, a może i zabrały, piękno tego sportu. Niestety, ale sama jestem jedną z nich, gdy pierwszy raz pojechałam na zawody, byłam 16-letnią dziewczyną liczącą na to, iż zrobię sobie kilka zdjęć ze skoczkami i zdobędę autografy, to samo było podczas zawodów zimowych w roku następnym. Jednakże im więcej osób poznawałam i więcej dowiadywałam się na tematy nie do końca sportowe, chciałam poznać i zasmakować życia, jakie wiodą ci ludzie.

W 2015 roku, kiedy pojechałam po ponad półtorarocznej przerwie na Letnie Grand Prix, stwierdziłam, że chce zwrócić na siebie uwagę zawodników, że chcę ich poznać bardziej w sferze prywatnej. Jaka ja byłam głupia, że to zrobiłam. Patrząc teraz na to z perspektywy czasu, wiem, że zrobiłam dosyć duży błąd, który bardzo wpłynął na całe moje życie po tych zawodach, czyli praktycznie na dwa lata, bardzo ważne dwa lata życia, ponieważ zaczęłam bardziej interesować się samymi skoczkami, aniżeli sportem. Nie zrozumcie mnie źle, to bardzo miłe uczucie, kiedy zawodnicy uśmiechają się do Ciebie, gdyż Cię kojarzą, czy nawet witają się z Tobą, ale może lepiej wejść w ten świat w inny sposób, a nie poprzez imprezy. Nie będę tutaj wam opowiadała, o tym, co robiłam, a czego nie, bo cóż, to nie blog o mnie, poza tym są granice prywatności.

Wracając jednakże do tematu, dla wielu osób skoki do głównie zawodnicy, jak i imprezy, postrzegamy ich jako bogów, nadludzi, którzy nie mogą być tacy, jak my. Zapominamy, że to są zwykłe osoby, które są w dobre w swoim hobby, czy po prostu sporcie i prezentują się na zawodach. Zaczynamy ich traktować jak zwierzęta w klatkach, podczas imprez otaczamy ich, przypatrując się każdemu ich krokowi i każdej dziewczynie, która choć przez chwilę z nimi zatańczy, aby zaraz odnaleźć jej profil na Instagramie i przestalkować ją od początku do końca. Nie umiemy zrozumieć, gdy zabierają jakąś osobę do pokoju, chociaż gdy jesteśmy na imprezie niezwiązanej ze skokami, jakoś nam nie przeszkadza, gdy jakaś para to robi. Owszem, nie zawsze jest to w dobrym smaku, no dobra, prawie nigdy nie jest, ale nie oceniamy, nie rzucamy kamieniami w te osoby, tutaj jest inaczej. Dlatego współczuję bardzo zawodnikom i bardzo żałuje, że dwa lata temu podjęłam decyzję taką, a nie inną, gdyż te bardziej prywatne kontakty, jak mogłabym powiedzieć, zaczęły sterować moim życiem i przysłaniać wszystko inne.

W skokach wszystko jest ważne, emocje, które nam towarzyszą, kibice, którzy nas otaczają, zawodnicy startujący w konkursach, praca jaką, przynajmniej niektórzy, wykonują czy nawet te imprezy, które dają nam okazję zasmakować tego, jak to jest, gdy skoczkowie zwracają na nas uwagę. Powinniśmy jednak umieć to równoważyć i patrzeć na to z przymrużeniem oka, gdyż uwierzcie, że gdy dorośniemy, dojrzejemy, założymy rodziny i popatrzymy na ten okres, gdy skoki były dla nas całym życiem z pewnego dystansu, zrozumiemy, iż większość tego czasu była jednak bezsensownie zmarnowana. Nie chce tutaj już poruszać aspektów finansowych, bo policzcie, ile w sumie wyszły was wyjazdy na skoki i pomyślcie, czy zawsze było warto.

Ode mnie to tyle, nie chce bardzo zagłębiać się w to wszystko, ale zawsze w życiu jest okres, w którym coś dostrzegasz i po prostu zbyt duża ilość myśli sprawia, że czujesz się źle psychicznie. Mam nadzieję, że zrozumieliście, o co mi chodzi i, że nie miałam złych intencji. Sama marzyłam o kontakcie ze skoczkami, spełniając jednakże powoli to marzenie i zyskując coraz więcej znajomości z nimi, w pewnym momencie dotarło do mnie, że to nie jest coś, na co jest miejsce w moim życiu. Pewnie też dlatego powstał ten tekst, ale chciałam się z wami po prostu podzielić tym, co kłębiło się w mojej głowie.

~Jagoda

4:28 PM

Kilka słów o sobie... Frantisek Holik

Kilka słów o sobie... Frantisek Holik
Kolejnym skoczkiem, który znalazł chwilę, żeby odpowiedzieć na moje pytania jest młody czeski członek kadry B -  František Holík. Mieszkaniec kraju słonecznych knedlików ostatnio zajął drugie miejsce w Mistrzostwach Czech w kategorii juniorów. Niestety tak kolorowo nie jest w Pucharze Kontynentalnym, w którym najczęściej można oglądać. Jak dotąd w sezonie 2016/17 nie zdobył żadnego punktu.
fot.: Bob Martin for YIS/IOC Handout image supplied by YIS/IOC


Natt: Jak zaczęła się twoja kariera skoczka?
František: Moja kariera związana ze skokami zaczęła się odkąd tata nauczył mnie jeździć na nartach. Lubiłem to bardzo. Później zobaczyłem skoki w telewizji i powiedziałem moim rodzicom, że muszę tego spróbować. Więc zacząłem skakać wszędzie... z łóżka, sofy, schodów i szafy, a kiedy mój brat się urodził to skakałem nad nim. Moja mama nie mogła znieść tego dłużej i napisała maila do klubów w Łomnicynad Popelką i w Libercu czy mógłbym zacząć tam trenować. Pierwszy odpisał klub z Łomnic, więc pojechałem tam i zacząłem treningi. Tak właśnie się to zaczęło.

N: Kto jest twoim ulubionym zawodnikiem?
F: Nie mam jednego ulubionego skoczka, ale chyba Stoch i Tande, ponieważ mają naprawdę dobrą technikę i bardzo lubię ich oglądać w akcji.

N: Jakie są twoje cele na ten sezon?
F: Na pewno głównym celem są Mistrzostwa Świata Juniorów. Również chciałbym być w najlepszej 15 skoczków podczas zawodów.

N: Jaka skocznia jest twoją ulubioną i dlaczego?
F: Bardzo lubię skocznię K120 w Sapporo. Skakałem tam na po raz pierwszy w Pucharze Świata, a później udało mi się uzyskać tam dobre rezultaty w Pucharze Kontynentalnym.

N: Jak myślisz, kto zdobędzie Puchar Świata? Daniel, Domen czy Kamil?
F: Myślę, że Kamil Stoch wygra, ponieważ jest teraz prawdopodobnie najlepszym skoczkiem.

N: Jakie masz hobby poza skokami narciarskimi?
F: Lubię inne sporty takie jak piłka nożna, hokej na lodzie czy siatkówka. Również grać w gry na komputerze lub oglądać filmy.

Dziękujemy za poświęcony czas!
~Natt 

4:27 PM

Trybuny rozgrzane do (biało) czerwoności

Zakopiański weekend przyniósł nam wiele wrażeń i zawałów. Obserwując sobotnie zmagania ze skoczni, a dzisiejsze sprzed telewizora, zdecydowanie dałam się ponieść fali nieuniknionych emocji. Niemiecki team, który jest zdecydowanie faworyzowany przeze mnie, nie zawiódł i dziś, a wręcz zaskoczył równym poziomem. Markus tak pokochał naszą polską belkę, że aż nie chciał jej wypuścić z rąk, przez co pojawiły się pewne problemy na progu. Zdolny jednak z niego chłopak i w locie sobie poradził. Do podium jednak brakło. Wyrwał mu je z rąk Ryś Piątek, wskakując na 3. miejsce z zapasem 1.2 punkta. Tym samym sprawił, że 2/3 podium nadal było niemieckie. Polska kadra również popisała się zdolnościami, dzieląc się łupem czołówki z sąsiadami. Nasz orzeł - Kamil, który po wczorajszym skoku stracił w oczach sezonowców, co było ich totalną głupotą, dziś zagrał im na nosie, wygrywając konkurs. Łzy w oczach kibiców, w czasie słuchania Mazurka, nie miały końca. A capella czy nie - było pięknie. Dziękujemy panowie!

~Em.
Copyright © 2016 Skoki okiem Kobiet , Blogger