Obsługiwane przez usługę Blogger.

Skoczkowie, którym kontuzja zniszczyła karierę - Ville Larinto

by - 7:44 PM

Finlandia to kraj, który jest idealnym przykładem na to jak z potęgi skoków narciarskich spaść niemal na samo dno. Jeszcze kilkanaście lat temu jednak była to jednak ojczyzna najlepiej zapowiadających się zawodników, którzy o swoje pozycje w światowej czołówce walczyli z równie mocnymi skoczkami z Norwegii czy Austrii. Stamtąd pochodzi przecież niekwestionowana legenda skoków narciarskich Janne Ahonen. Chociaż do tej pory w naszym cyklu skupiłyśmy się bardziej na tych zawodnikach, którym kontuzja na zawsze zamknęła drzwi do światowej kariery, dzisiaj opiszemy losy zawodnika, który swojego czasu nazywany był "nadzieją fińskich skoków", chociaż ciągle można obserwować go na skoczniach świata podczas wielu międzynarodowych konkursów. Tym razem czas na historię Ville Larinto. 

                    

Kariera Larinto zaczynała się dość spokojnie. Swój pierwszy skok w reprezentacji Finlandii oddał 2 lutego 2006 roku w słoweńskim Kranju w trakcie rozgrywanych tam Mistrzostw Świata Juniorów. Po tym osiągnięciu zaczął regularnie startować i punktować w zawodach zarówno FIS Cup jak i Pucharu Kontynentalnego. W Pucharze Świata zadebiutował szybko, bo już 1 grudnia 2007 roku w Kuusamo, gdzie zajął 36. miejsce. Swoje pierwsze punkty tej rangi, za zdobycie 29. miejsca, otrzymał w tym samym roku, tyle że w niemieckim Oberstdorfie. 

Droga do pierwszego większego sukcesu, czyli do wywalczenia brązowego medalu podczas Mistrzostw Świata Juniorów w Szczyrbskim Jeziorze w 2009 roku, była niemal jak z bajki. 29 listopada 2008 roku po raz pierwszy znalazł się w ścisłej dziesiątce konkursu z cyklu Pucharu Świata, ponownie w fińskim Kuusamo, gdzie ostatecznie zajął 9. miejsce. Zaraz po tym, bo 6 grudnia, debiutował na podium, zajmując w Trondheim 2. miejsce i przegrywając jedynie z Gregorem Schlierenzauerem, który w tamtym czasie osiągał szczyty swojej formy. 

Swój rekord życiowy ustanowił w 2009 roku podczas zawodów w austriackim Tauplitz. Skoczył wówczas na 209 metr, czym zadziwił wszystkich. Jego kariera rosła w zawrotnym tempie i było wiadome, że pierwsza wygrana w Pucharze Świata to tylko kwestia czasu. Kibice fińskiego zawodnika nie musieli długo czekać na ten moment. Debiut jako zwycięzca konkursu najwyższej rangi zanotował co prawda 1 grudnia 2010 roku ponownie w Kuusamo oj coś go przyciągała ta skocznia, ale to nie ten wyczyn zostanie zapamiętany przez społeczność na całym świecie. 

Skoki narciarskie to niezwykle niebezpieczny i zwodniczy sport, o czym Larinto przekonał się na własnej skórze. Stało się to w dość spektakularny sposób, bo podczas jednego z konkursów Turnieju Czterech Skoczni, rozgrywanego wtedy w Garmisch-Partenkirchen. Fin skoczył wtedy na odległość aż 140,5 metra, jednak przy lądowaniu nieszczęśliwie upadł. Wszystko wyglądało niezwykle dramatycznie, bo zawodnik długo nie podnosił się z zeskoku. Szczegółowe badania wykazały zerwanie przedniego więzadła krzyżowego i skoczek musiał natychmiast wrócić do rodzinnej Finlandii w celu poddania się koniecznej operacji.  Oliwy do ognia dolewał fakt, że dla Larinto sezon 2010/2011 był pierwszym po długotrwałej rehabilitacji, jaką musiał przejść po wcześniejszej, o wiele mniej groźnej, kontuzji kolana. Kadrą Finlandii wstrząsnął szok, bowiem nagle, w środku sezonu straciła ona swoją najjaśniejszą, zaraz po Mattim Hautamaekim, gwiazdę. Dla samego Ville był to koniec sezonu i koniec świetlanej kariery. 

W przeciwieństwie do skoczków opisywanych wcześniej w naszym cyklu, Larinto nie odwiesił na zawsze nart na przysłowiowy kołek. Nigdy jednak nie powrócił już do formy sprzed kontuzji. Dość powiedzieć, że najlepszym sezonem dla niego od feralnego wypadku był sezon 2014/15, w którym w klasyfikacji generalnej uzyskał jedynie...35 punktów. Obecnie Fin, po upadku na treningu przed inauguracją Pucharu Świata w Wiśle w tym sezonie, zmaga się z ponowną kontuzją kolana, która pauzuje go na ponad miesiąc. Nie zobaczymy go również w trakcie inauguracyjnych zawodów Turnieju Czterech Skoczni w Oberstdorfie, ale będzie on prawdopodobnie startował w równoległych konkursach Pucharu Kontynentalnego. Kto wie, może kiedyś jeszcze powróci do formy sprzed lat? 


You May Also Like

0 komentarze