Obsługiwane przez usługę Blogger.

Podsumowanie lata - kontuzje

by - 9:51 PM

Kontuzje przytrafiają się w każdym sporcie. Każda z nich jest bardzo poważna, jednak ja uważam, że najpoważniejszymi są te związane z nogami. Skoczkowie są łatwo podatni na tego rodzaju urazy, ponieważ narażają tę partię ciała na ogromną obciążenie przy lądowaniu. Dzisiaj krótko opiszę dla was każdą z przypadłości, która dotknęła w tym sezonie skoczków. Co, gdzie, kiedy i jak? Niemiecki Szpital czas zacząć.

Najpierw zacznijmy od tych, którzy tej kontuzji doznali w trakcie sezonu zimowego, a do skakania wrócili dopiero tego lata. 

Kenneth Gangnes - większość mówi, że największy pechowiec wśród skoków, jeśli chodzi o zrywanie więzadeł w kolanie później się przekonamy, czy aby na pewno. Dwa razy zrywał je w prawym kolanie i teraz przyszedł czas na lewe. Norweg może mówić o wielkim szczęściu, ponieważ gdyby zerwał trzeci raz wiązadła w prawym kolanie, prawdopodobnie musiałby zakończyć karierę. Kenny kontuzji doznał w czerwcu tamtego roku podczas treningu w Stams, gdzie po swoim skoku zaliczył upadek. Do rywalizacji na najwyższym poziomie Gangnes wrócił podczas Letniego Grand Prix w Wiśle. 

Robert Kranjec - podczas przygotowań do sezonu zimowego 2016/17 Robert skarżył się na ból w kolanie. W końcu udał się do kliniki na rezonans magnetyczny i wykryto u niego uszkodzenie więzadeł w prawym kolanie. Najprawdopodobniej doszło do ich uszkodzenia podczas ostatnich zawodów z cyklu Letniego Grand Prix, kiedy skoczek podczas rozgrzewki grał w siatkówkę z Anze Semeniciem. Wkrótce po tym przeszedł operację, ale czas, w którym to się działo, a mianowicie listopad, wykluczył go z rywalizacji w Pucharze Świata. Kranjec podobnie jak Kenneth wrócił do skakania podczas LGP w Wiśle. 

David Siegel - David od jakiegoś czasu skarżył się na ból w kostce. Podczas zawodów Pucharu Kontynentalnego w Engelbergu ból się nasilił, a Siegel miał ograniczoną ruchomość stawu. W marcu 2017 roku przeszedł operację, a do skakania wrócił tego lata i wystąpił w rumuńskich zawodach z cyklu Letniego Pucharu Kontynentalnego. 

Manuel Poppinger - doznał kontuzji podczas austriackiego zgrupowania w Planicy. Było to we wrześniu 2016 roku. Austriacki fizjoterapeuta powiedział, że Poppi wylądował zwyczajnie, lecz po lądowaniu zgiął się i upadł. Rezonans magnetyczny wykrył zerwanie wiązadeł w lewym kolanie. Manu na skocznie powrócił już w maju, ale w zawodach wystąpił dopiero podczas austriackiej części LGP.

Chyba nie muszę mówić, że całą czwórkę ominęły tegoroczne Mistrzostwa Świata w Lahti. 


Gregor Schlierenzauer - Gregor nabawił się kontuzji podczas wypadu na narty z przyjaciółmi. Całe zdarzenie miało miejsce w Kanadzie. Zerwał on więzadła krzyżowe w prawym kolanie i niedługo po zdarzeniu przeszedł operację. Nie dość, że miał przerwę od skoków, to kontuzja spowodowała odwleczenie jego powrotu na skocznię. Jednak bardzo zmotywowała Gregora. Wrócił on do rywalizacji podczas konkursu Pucharu Świata w Wiśle. Wygrał nawet wtedy kwalifikacje. Gdy myśleliśmy, że wszystko jest dobrze, Schlierenzauer podczas kwalifikacji do konkursu w Oberstdorfie zaliczył upadek. Po wylądowaniu odjechała mu narta i zderzył się z ziemią. Jego start w Mistrzostwach Świata stanął pod znakiem zapytania, ale lekarze zrobili wszystko, co w ich mocy, żeby Gregor wystartował i udało im się. Wielkie brawa za wytrwałość!

Upadek Gregora w Oberstdorfie

Kolejną grupą są skoczkowie, którzy doznali kontuzji jeżeli w ogóle można to tak nazwać tego lata i w tym samym czasie wrócili. 

Andreas Wellinger - mimo, że Andi pojawił się na LGP w Wiśle, było po nim widać, że coś jest nie tak. Już wtedy narzekał na ból w kolanie, który z konkursu na konkurs się nasilał. Lekarze stwierdzili podrażnienie więzadła rzepki. Wellinger miał wypaść do końca LGP, lecz w Hinzenbach już się pojawił i spisał się świetnie, więc kontuzja nie była tak poważna, na jaką wyglądała. 

Andreas Wank - mówi się, że nieszczęścia chodzą parami. W wypadku dwóch Niemców się to sprawdza. Starszy z przyjaciół po zawodach w Courchevel skarżył się na ból pleców z takim wzrostem to ja się nie dziwie. Żeby ich nie nadwyrężać, Wank dostał wolne od zawodów. Jego przerwa miała trwać około czterech tygodni i Andi zdrów jak ryba pojawił się razem ze swoim psiapsi na zawodach w Hinzenbach. 

Johann Andre Forfang - Norweg nie pojawił się na inauguracji LGP w Wiśle, ale trener wtedy powiedział, że nie jest w stu procentach gotowy. Wszyscy odetchnęli z ulgą. Po tym, jak nie było go w Courchevel, zaczęły się spekulację. W końcu okazało się, że Johannowi doskwiera ból w kolanie i żeby go nie obciążać, Forfang stara się oddawać jak najmniej skoków. Sprawa się wyjaśniła po tym, jak 22-latek pojechał na zawody LGP do Rosji i zajął dobre 4. miejsce. 

Teraz czas na największych pechowców, czyli tych, którzy po kontuzjach jeszcze nie wrócili i nie, nie będziemy mówić o Marinusie Krausie, tak btw wie ktoś co się z nim dzieje? 

Jaka Hvala - w maju tego roku na treningu na skoczni HS60 w Villach skakało mu się bardzo dobrze, na tyle dobrze, że podczas ostatniego skoku lądował baardzo daleko, co odbiło się echem na jego kolanie, które zaczęło go boleć. Wiecie pewnie jaka była diagnoza po przeczytaniu powyższych przypadków. Tak, Jaka zerwał więzadła w lewym kolanie i do tego uszkodził łąkotką. Nie wiadomo czy Hvala powróci do skakania przed Igrzyskami Olimpijskimi, ale trzymamy kciuki za przebieg rehabilitacji.

Severin Freund - no i teraz powinno się rozpocząć głosowanie na najbardziej pechowego skoczka. Czy to będzie Kenneth Gangnes, który trzy razy zrywał wiązadła w kolanie, czy może Severin Freund, którego w tamtym roku przez kontuzję ominęły Mistrzostwa Świata, a w tym sezonie ominą go Zimowe Igrzyska Olimpijskie? Niemiec w czerwcu zaczął treningi na skoczni po zerwaniu wiązadeł w prawym kolanie, a w lipcu co zrobił? Zerwał je ponownie. Obu kontuzji doznał na tej samej skoczni w Oberstdorfie. Podczas lądowania na treningu poczuł ukłucie w prawym kolanie, a diagnoza, którą usłyszał, była chyba najgorszym scenariuszem. Powrót na ZIO praktycznie niemożliwy, ale zobaczymy, jak potoczą się dalsze losy Severina. Tak, jak za Hvale, taki i za niego trzymamy kciuki i życzymy szybkiego powrotu do zdrowia. 

You May Also Like

0 komentarze