26 sierpnia 2017

Wczoraj Ryoyu, dzisiaj Junshiro, czyli dominacja braci Kobayashi


Pierwszy raz oglądałam tak emocjonujące zawody w Japonii. Zaczynając od punktów Krzysia Miętusa, a kończąc na zepsutych skokach pod koniec drugiej serii, ale po kolei. Dzisiaj o 11:00 polskiego czasu rozpoczęły się zawody na skoczni HS131 w Hakubie. Wczoraj opisywałam wam, jakich 50 zawodników zobaczymy na starcie. Oczywiście jak przystało na skoki w kraju kwitnącej wiśni, emocji w pierwszej serii nie było za dużo. Wszystko jednak zaczęło się od efektywnego efektownego skoku Vojtecha Stursy, który swoją mimiką twarzy wyraził więcej niż Raffaello. Po tak nieudanych skokach reprezentantów Czech wszystko w swoje ręce wziął najmłodszy Tomas i odleciał za 127 metr. Potem już reszta skakała daleko. Jednak jeden z komentatorów dzisiejszych zawodów stwierdził, że nic ciekawego się nie dzieje i podenerwuje ludzi przekręcaniem nazwisk. Na pierwszy odstrzał poleciał Bor Pavlovic i takie nazwisko już utrzymał do końca zawodów, drugi był Krzysztof Miętos. Mam nadzieję, że do trzeciej w nocy Pan się nauczy tych nazwisk, bo uszy bolą. Sepp Gratzer miał dzisiaj ręce pełne roboty, Lukas Wagner i Mackenzie Boyd-Clowes myśleli, że uciekną przed ręką sprawiedliwości, ale w ostateczności im się to nie udało i przy ich nazwiskach zobaczyliśmy trzy znaczące literki - DSQ. W drugiej serii emocji mieliśmy trochę więcej, zawodnicy z końcowych miejsc skakali dalej niż w pierwszej serii, za to ci z czołowych lokat lądowali blisko. Przykładem jest przywołany już przeze mnie Tomas Vancura, który na półmetku rywalizacji zajmował trzecią lokatę, a konkurs w ostateczności zakończył na 21. miejscu. Może stwierdził, że nie chce być gorszy od reszty kolegów i skoczył podobnie jak oni w pierwszej serii? Odpowiedź na to pytanie zna zapewne tylko Tomek. Zawody wygrał Junshiro Kobayashi, który w swoim kraju zaprezentował się naprawdę bardzo dobrze i prowadził od początku do końca. Na drugim stopniu podium zobaczyliśmy moje norweskie szczęście Norwega, Kennetha Gangnesa, a na najniższym Polaka, Klemensa Murańke, który w odniesieniu do pierwszej serii zaliczył spory awans z dziewiątego miejsca na trzecie. Na koniec trzeba wspomnieć, że Krzysiu Miętus w końcu zdobył punkty punkt do klasyfikacji. Jutro zawody o 3:00 mam nadzieję, że będziecie z nami!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Skoki okiem Kobiet , Blogger