17 lipca 2017

Echa LGP w Wiśle

Emocje po wiślańskim LGP wciąż nie opadły i prawdopodobnie jeszcze przez długi czas tego nie zrobią. Będziemy wałkować jego temat aż do znudzenia. Każde zawody w Polsce to nie tylko wielkie przeżycie dla Januszy i Grażyn kibiców, ale również dla skoczków, o czym uświadamiają nas na swoich mediach społecznościowych.





Tłum na skoczni był porównywalny do tego w pociągach o godzinie siódmej rano, w ciągu tygodnia, w trakcie roku szkolnego. Jeżeli przez to nie widzieliście ceremonii to nie martwcie się, Adam Małysz jak zawsze stoi na straży i ratuje Was powyższym filmem. 





Powiadają, że sława ma swoją cenę. Dla polskiego zawodnika jest nią nieustanne podpisywanie kartek.


Post udostępniony przez Maciej Kot (@maciejkot)



Młodszy z braci Kot znany jest z ciągłej chęci poprawiania się, więc nie powinien dziwić opis do zdjęcia. W końcu nie wygrywa się drugiego miejsca, ale przegrywa się pierwsze.





Już nie skacze się na skoczni im. Adama Małysza, tylko w Hotelu Gołębiewski głównie są to skoki z podestu. Podziękujmy Gregorowi za wyprowadzenie nas z błędu.





Elias, jak widać po minie, leci spuścić komuś łomot. Zresztą, tak jak i Schlieri, robi to w Gołębiu.


Post udostępniony przez Robert Johansson (@rbrt_johansson)



'Zrób mi zdjęcie podczas gdy ktoś mi robi zdjęcie' brzmi jak plan Robercie, brzmi jak plan...

Post udostępniony przez Andreas Wellinger (@andreaswellinger)



Jak widać Andreas jest na diecie. Normalnie wziąłby McFlurry.


Daniel rozwalony jak żaba na liściu to zdecydowanie coś, co trzeba zobaczyć.

No proszę, Wisła sprzyja miłości.


1 komentarz:

  1. Ostatnie zdjęcie wygrało :P Czy ja dobrze myślę, że to Clemens Aigner? :p

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Skoki okiem Kobiet , Blogger