10 maja 2017

Starcie gigantów

Witam! Dzisiaj przychodzę do was z mini porównaniem PŚ kontra LGP.
Może stoicie przed wyborem życia i zastanawiacie się na co się zdecydować? Co bardziej potarga was emocjonalnie? Co się bardziej opłaca?
A więc, nie jest to łatwa sprawa, ale spokojnie. Jestem tu po to, aby zarysować wam obraz tych imprez i może pomóc w podjęciu decyzji.

   Zacznijmy od tego, co zbliża się wielkimi krokami, czyli lata.
Lato, hmm. Wisła ma to do siebie, że można w niej naprawdę odpocząć. Oprócz wspaniałej atmosfery na skoczni może nam zapewnić różnorakie spacerki w ciągu dnia, dzięki czemu poznamy uroki Beskidów.
Moim zdaniem nigdzie indziej nie ma tak łatwo, jeśli chodzi o zbieranie autografów, robienie sobie zdjęć ze skoczkami, czy chociażby rozmowa z nimi, są tam oni naprawdę na wyciągnięcie ręki, także Wisła jest idealnym miejscem, jeśli cokolwiek ww. jest waszym celem (oprócz oglądania konkursów oczywiście).
Oczywiście istnieje ryzyko przegrzania na skutek horrendalnie wysokich temperatur, ale uczcie się na moich błędach i zabierzcie ze sobą jakiś kapelusz/czapkę.
Oprócz możliwości spalenia się na słoneczku nie widzę żadnych innych minusów. Oczywiście można się kłócić o to, że podczas LGP dojazd na skocznie jest utrudniony, ale nie oszukujmy się, dojście na skocznie podczas PŚ w Zakopanem jest milion razy gorsze.
   Kwestia, która może interesować niektóre osoby, czyli melanż melanż.
W Wiśle mamy w sumie trzy opcje:
-nieśmiertelną dyskotekę w Hotelu Gołębiewskim
-pub "Akurat" czyli starą "Sofę"
-własny pokój
Decyzja jest prosta, jeśli chcemy się napić i posiedzieć, to wybieramy drugą opcje, jeśli natomiast chcemy również potańczyć, to wybieramy się pod górkę do Gołębiewskiego. W pokoju już nie wnikam co będziecie robić, najpewniej omawiać minione konkursy w akompaniamencie napojów zakupionych w Żabce lub innym sklepie, który sprzedaje produkty o wiadomej zawartości procentów.

Zima, zima, zima.

  Oczywiście ma swoje uroki, piękne widoki, grzane wino i możliwość poczucia tej wspaniałej Zakopiańskiej atmosfery.
Tutaj mamy sytuację odwrotną, dostęp do skoczków jest naprawdę ograniczony, jest kilka miejsc w których można zdobyć autografy bądź zdjęcie, lecz jest to naprawdę 1/15 możliwości, jakie daje nam LGP.
W Zakopanem skupiamy się na konkursie i wspólnym przeżywaniu tego niesamowitego wydarzenia.
   Również możliwości zrobienia sobie krzywdy są tutaj inne, zamiast przegrzania mamy odmrożenie. Nastąpi to, jeśli będziemy tacy nieodpowiedzialni jak ja w 2016 i nie założymy ciepłych skarpetek i odpowiedniego obuwia. Należy również uważać podczas wchodzenia i wychodzenia ze skoczni, no chyba że chcemy wylądować ze skręconą kostką i nici z chodzenia, czy tańczenia.
   Co do tańczenia, w Zakopanem mamy więcej możliwości.
Nie dość, że całe Krupówki to jeden wielki parkiet, to jeszcze jest tam mnóstwo barów, kawiarenek i klubów.
Jeśli chodzi o kluby, to oczywiście mamy Morskie Oko, Le Scandale oraz Va Va Voom.
Także jeśli tylko mamy siły i chęci, to jest tam wiele opcji do wypróbowania.

Wybór należy do was, oczywiście najlepiej jest odwiedzić obie imprezy, przetestować je, i wtedy sami zdecydujecie, co wolicie. Nie zapominajmy, że każde miejsce ma swój urok i przyciąga czymś innym.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Skoki okiem Kobiet , Blogger