2 kwietnia 2017

Podsumowanie sezonu norweskiej kadry

Dzisiaj chciałabym podsumować sezon mojej ulubionej kadry. Najlepsza drużyna tamtego sezonu, względem której wymagania były dużo wyższe. Co się stało z ich formą z tamtego roku? Pewnie oni sami nie znają odpowiedzi na to pytanie. Zapraszam was do zagłębienia się w wyniki z sezonu drużyny z półwyspu Skandynawskiego.
TEAM NORWAY
Daniel Andre Tande
3 miejsce w klasyfikacji PŚ

Moim zdaniem Daniel w tym roku zaskoczył wszystkich. Na pewno ten sezon był przełomowy dla samego skoczka. Stał się liderem kadry pod nieobecność Kennetha Gangnesa, stawał kilka razy na podium, zajął trzecie miejsce w klasyfikacji Pucharu Świata i Turnieju Czterech Skoczni oraz najważniejsze, znalazł dziewczynę! Zmiany więc w tym sezonie u blondyna bardzo widoczne. Zaczął nie najlepiej w Kuusamo, bo był czternasty, ale podczas drugiego dnia zmagań już stanął na podium. I tak było przez kolejne dwa konkursy. Potem szło mu trochę gorzej, ale nie wypadał poza czołową dwunastkę. Aż przyszedł Turniej Czterech Skoczni. Dwa konkursy wygrał. Ten na skoczni w Garmisch-Partenkirchen i ten jednoseryjny w Innsbrucku. Po porażce w Bischofshofen gdzie przegrał złotego orła na rzecz Kamila Stocha, chłopak plasował się zawsze w dziesiątce zawodów. Na Mistrzostwach w Lahti razem z drużyną zdobył srebro. Zaimponował mi tym, że jako młody zawodnik wytrzymał psychicznie i prawie do końca sezonu znajdował się w czołówce. Vikersund i Planica to kompletnie nie jego bajka więc najlepiej o nich zapomnijmy.

Andreas Stjernen
12 miejsce w klasyfikacji PŚ

Do niego mam stosunek neutralny ani nie zachwycił, ani też jakoś bardzo nie zawalił sprawy. Zdarzały mu się lepsze konkursy jak te na początku sezonu w Lillehammer i też te gorsze jak ten w Engelbergu. To na niego stawiał trener pod koniec sezonu jako na tego „najlepszego”. Skakał on wtedy w ostatniej grupie w drużynówce. No cóż, kto ma flagę, ten ma władzę. Trzeba mu przyznać, że trzymał poziom i nie schodził poniżej normy. Zdecydowanie lepiej poszło mu w Lahti, gdzie indywidualnie zajął czwarte miejsce i zdobył z Johannem, Danielem i Andersem srebro w drużynie. Podczas Raw Air spisywał się świetnie i dzielnie walczył z Kamilem Stochem o 3 miejsce, ale w ostateczności to Andreas Wellinger ich rozdzielił na korzyść Polaka. Nie pokazał jednak swoich umiejętności lotniczych na koniec sezonu w Planicy, a wielka szkoda, ale i tak był bardzo solidny.

Robert Johansson
14 miejsce w klasyfikacji PŚ

Ten człowiek jest zdecydowanie zaskoczeniem sezonu. Kto by pomyślał, że to on jako pierwszy może pobić rekord świata Fannemela sprzed dwóch lat? Niby Kraft mu go odebrał, ale ja i tak jestem pod wielkim wrażeniem. Na rozpoczęciu sezonu w Kuusamo go nie widzieliśmy, pojawił się znikąd w Klingenthal, ale nic wielkiego nie pokazał. Swoje występy przeplatał tymi lepszymi i gorszymi startami, aż do loteryjnego konkursu w Innsbrucku gdzie pierwszy raz w swojej karierze stanął na podium. Było to drugie miejsce zaraz za Norweską blondynką Norweskim blondynem. Zawody w Zakopanem były jedynymi, do których się w tym sezonie nie zakwalifikował. Zaliczył on wtedy upadek w kwalifikacjach. Ja jakoś nie żałuję, bo dzięki temu mam z nim zdjęcie. Jego objawienie miało miejsce drugiego dnia w Sapporo i trwało już do końca sezonu z przerwą na Trondheim. Jest on jednym z najlepszych lotników na świecie, o czym świadczy dwunaste miejsce w klasyfikacji lotów. Mam nadzieję, że za rok zobaczymy go od samego początku i zaprezentuje tak świetną formę, jak pod koniec tego sezonu.

Anders Fannemel
26 miejsce w klasyfikacji PŚ

Ten malutki człowiek zawiódł mnie po całości. Myślałam, że pod nieobecność Kennetha to on będzie dowodził całą tą bandą idiotów skoczków. Jednak się pomyliłam. Nie wiem nawet, czy ze skoczków, którzy skakali w kadrze A w tamtym sezonie, nie wypadł najgorzej. Zajmował on miejsca w drugiej i trzeciej dziesiątce zawodów, więc trener Stöckl stwierdził, że odeśle go do domu razem z Forfangiem, żeby szukał formy na Mistrzostwa Świata. No i przez sześć konkursów nie oglądaliśmy ówczesnego rekordzisty świata w długości lotu. W konkursie na skoczni normalnej wypadł tak jak przez pierwszą połowę sezonu. Dopiero w zawodach na skoczni dużej coś go ruszyło i zajął piąte miejsce. Najbardziej przydał się jednak Norwegom w drużynówce i był mocnym punktem drużyny, która sięgnąła po srebro. Występ w Raw Air zaliczył przeciętny, dopiero dał coś od siebie podczas dwóch ostatnich konkursów drużynowych. Oba wygrali Norwedzy. Stracił on rekord świata, który należał do niego przez ponad dwa lata, a teraz odebrał mu go kolejny z rodziny karłowatych. W Planicy zajmował miejsca w czołowej dziesiątce. Miejmy nadzieję, że z powrotem Kennego wróci stary dobry śmieszek Fannemel, który pięknie śpiewa "Let it go", a nie bulo klepacz, który wpada cały czas na Polaków w parach KO.

Johann Andre Forfang
27 miejsce w klasyfikacji PŚ

Nikt nie podważy mojego zdania, że Johann w tym roku nie pokazał tego, na co go stać. Bo na pewno nie takich rzeczy spodziewaliśmy się po piątym zawodniku tamtego sezonu. Zawiódł pewnie siebie samego, swoich fanów i może nawet Celinę. Zaczął słabo w Kuusamo, a potem było już tylko gorzej. W czterech konkursach z rzędu nie kwalifikował się do trzydziestki. Potem zrobił sobie przerwę i skakał w Pucharze Kontynentalnym. Wygrał coś tam i wrócił dopiero podczas zawodów w Polsce. Drugi konkurs w Wiśle mógł dać mu nadzieję, że idzie w dobrą stronę, ponieważ zajął szóste miejsce, ale po Zakopanem ta myśl momentalnie wyparowała. Znowu trener odesłał go do domu, żeby trenował indywidualnie i przygotowywał się do Mistrzostw Świata razem z małym kumplem. W Lahti wrócił ten Johann, którego lubimy. Norwegowie z nim w składzie zajęli drugie miejsce w konkursie drużynowym, a sam Forfang ustanowił rekord skoczni, ratując przy tym tyłki całej reszcie po słabym skoku Daniela. Do PŚ wrócił dopiero podczas Raw Air, w którym zajął dobre 7 miejsce. W pierwszym konkursie w Planicy go nie zobaczyliśmy, bo został zdyskwalifikowany, a w drugim zajął dziewiąte miejsce. Gdyby on tak skakał przez cały sezon. Mam nadzieję, że w następnym sezonie wróci silniejszy i z mniejszą presją. Czuję, że pokaże, na co go stać.

Halvor Egner Granerud
42 miejsce w klasyfikacji PŚ

Jego najlepszy sezon w Pucharze Świata, co z tego, że to dopiero drugi. Zaskoczenie? I owszem. Ktoś się spodziewał, że tak godnie zastąpi w Japonii Johanna i Andersa? No chyba raczej nikt. Pojawił się w Kuusamo, gdzie brał udział w obu konkursach, ale niestety nie zdołał przebić się do trzydziestki. Potem opuścił nas na rzecz Pucharu Kontynentalnego. Halvor powrócił znowu podczas Turnieju Czterech Skoczni i tylko w Oberstdorfie punktował. W pozostałych konkursach też brał udział, tylko po prostu przegrywał starcia KO. Trener Alexander wziął go ze sobą do Wisły, ale nic wielkiego nie zwojował, więc odesłał go znowu na PK. Jako że do Japonii i automatycznie do Korei miało lecieć tylko trzech Norwegów, Larwol załapał się jako czwarte koło u wozu. Jak zwykle zresztą nikt go nie chciał. Stoeckl raczej nie mógł żałować tej decyzji, bo Granerud na czterech konkursy, trzy razy punktował. Raw Air też może zaliczyć do udanych, no może oprócz Oslo gdzie dostał złapany na swojej hip-hopowej modzie. Życzymy mu jeszcze lepszego rezultatu w następnym sezonie!

Tom Hilde
56 miejsce w klasyfikacji PŚ

Po tym, co prezentuje od kilku sezonów, nie można powiedzieć, że zawiódł. Można tak powiedzieć, patrząc na jego osiągnięcia w całej karierze. Jednak jednogłośnie można stwierdzić, że nie zaskoczył. Wskoczył do składu dopiero na zawody w Engelbergu i punktował. Wszystko zaczynało się dobrze. No, ale wszystko, co dobre kiedyś się kończy. Na TCS ani razu nie punktował. W części Austriackiej nawet nie wystąpił w konkursie. Podczas Polskiego tournee wystąpił w każdym konkursie, ale również nie było dla niego miejsca w trzydziestce. W Willingen dołożył jeden punkcik do swojego dorobku i na tym zaprzestał, bo stwierdził, że 16 punktów to bardzo dużo i mu wystarczy. Liczę, że kiedyś wróci mu forma z sezonu 2007/2008 lub 2010/2011.

Joacim Ødegård Bjøreng
niesklasyfikowany

Tu można powiedzieć, że jednak zawiódł. Może wystąpił w większej ilości konkursów niż sezon temu, ale nie zdobył ani jednego punktu, a wtedy miał ich aż trzy. W Kuusamo nie przeszedł pomyślnie kwalifikacji, a w Klingenthal mało mu brakło, żeby być w ten czołowej trzydziestce. W Lillehammer szkoda nawet gadać. No i wrócił znowu podczas Raw Air, gdzie też nie udało mu się wejść do strefy punktowanej. Nie wiem, co on robił przez cały sezon, bo praktycznie w ogóle nie skakał w Pucharze Świata, ani nie pojawił się na Pucharze Kontynentalnym. No nic tego się pewnie nie dowiemy.

Joachim Hauer
niesklasyfikowany

Nie wiem, czy to nie jest drugie zaraz po Fannemelu rozczarowanie sezonu w kadrze Norweskiej. Kto by pomyślał, że taki Hauer, dwudziesty zawodnik tamtego sezonu nie zdobędzie w tym sezonie nawet jednego małego punkciku. Takie trudne to było Joachim? Najwyraźniej tak. Tak jak u jego poprzednika na palcach jednej ręki można policzyć, w ilu konkursach występował. W Kuusamo był, ale został zdyskwalifikowany, a w drugim nie przeszedł kwalifikacji. W Lillehammer skakał, ale też bez powodzenia. Dał sobie trochę czasu i wrócił do Zakopanego i Willingen. Również bezskutecznie. Na tym się kończy przygoda Hauera w Pucharze Świata w tym roku. Radzimy mu bardziej zająć się skakaniem, a nie tym jak wyrwać laskę na imprezie.

Joakim Aune
52 miejsce w klasyfikacji PŚ

Czemu człowiek jest wyżej od Hilde, a jest na samym końcu? Bo ten człowiek zdobył punkty, występując tylko w dwóch konkursach, z czego Hilde miał tych konkursów aż dwanaście. Jestem pełna podziwu dla tego młodego zawodnika, bo zaskoczył jak najbardziej. Już pokazał, że umie skakać w Pucharze Kontynentalnym, więc trener dał mu szansę się wykazać podczas tego super Norweskiego turnieju. Zajął on w nim dwudzieste pierwsze i osiemnaste miejsce. Niestety nie jest on wyśmienitym lotnikiem i podczas zawodów na Vikersundbakken i Letalnicy nie zakwalifikował się nawet do konkursu. Życzę mu jak najlepiej i żeby następny sezon zaczął od początku z kadrą A, bo zasługuje na nią bardziej niż np. taki Hauer.


~ Julia

1 komentarz:

  1. Z Norwegami jest tak...tak ich uwielbiam, że...jeg elsker dem og jeg lengter etter Tom :/. Poluję na Norweskie autografy. I powiem, że coś wspaniałego już osiągnęłam, ale nie zapeszam.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Skoki okiem Kobiet , Blogger