8 kwietnia 2017

Koniec "Schlieriego"


Ostatnio jedno z naszych Austriackich ciasteczek udzieliło bardzo ciekawego i mądrego wywiadu. Każdy, kto słyszy to nazwisko od razu ma w głowie obraz uśmiechniętego i przystojnego Tyrolczyka. Schlierenzauer. Niegdyś zwany również „Schlierim” teraz? Sam skoczek nie chce już, żeby go kojarzono z tym pseudonimem. Powiedział, że jak najszybciej chce rozpocząć kolejne treningi i jest gotów do działania. Rozpiera go energia, przy czym zachowuje siły na kolejny sezon. Jak wyżej wspomniałam, Gregor nie chce być już nazywanym „Schlierim”. Twierdzi, że teraz jest „Gregorem”, bo jako nastolatkowi przychodziło mu wszystko z dziecinną łatwością, ale z biegiem lat dojrzał i dorósł. Przyznał się też do tego, co zarzucali mu ludzie w trakcie jego najlepszych lat. Austriak nie ukrywa, że jako młody skoczek był skupiony na sobie, a wręcz egoistyczny. Nie krył również radości z tego, że w tamtym roku podczas jazdy na nartach w Kanadzie odniósł poważny uraz. Dlaczego cieszył się z kontuzji? Sprawa jest prosta. Dała mu ona czas na przemyślenia i refleksje. Nasz mały Grześ już dorósł i stał się dorosłym Grzegorzem. Jak sam powiedział, stara się być pokornym i cierpliwym. Teraz patrzy na swoje życie całościowo, a nie tylko pod kątem skoków narciarskich, bo na życie „Gregora” składa się jeszcze wiele innych czynników. Tyrolczyk wypowiedział się też na temat swojego kolegi z drużyny, Stefana Krafta. Oznajmił, że chwilami Kraft przypomina mu jego samego. Treningi z najlepszym zawodnikiem świata są dla niego czymś naprawdę wartościowym. Cieszy się, że może walczyć o powrót do czołówki właśnie w jego towarzystwie. Dziennikarz zapytał skoczka, czy złoto olimpijskie to jego cel. Schlierenzauer odpowiedział, że ma złoty krążek Igrzysk na swojej liście, ale najważniejsze dla niego są emocje w tym sporcie, bo skoki narciarskie potrafią wyzwalać naprawdę niepowtarzalne odczucia. Chciałby doświadczyć znowu czegoś takiego: „Wow! Skok sprawił, że czuję się nieziemsko!". Stwierdził, że dzięki temu można dokonać wszystkiego. Tyrolczyk nie ma wyznaczonego celu, bo stale chce stawiać sobie nowe wyzwania, dzięki którym będzie się rozwijał. Ma w planach założenie rodziny. W wywiadzie nie mogło zabraknąć również pytania o stan cywilny ulubieńca kobiet. Gregor odpowiedział, iż obecnie jest wolny, ale chyba chciałby to zmienić, skoro chwilę później podał początek swojego numeru – 0664. Nasze redaktorki postarają się jak najszybciej rozwiązać zagadkę pozostałych liczb i podać wam całość! Samemu zawodnikowi życzymy dużo zdrowia i powrotu do dobrej formy takiej jak sprzed lat albo nawet wyższej i tego, aby nadal podchodził do wszystkiego tak optymistycznie jak teraz!

Źródło: krone.at

~ Julia

2 komentarze:

  1. Życzę mu wszystkiego co najlepsze, tego złota olimpijskiego i założenia świetnej rodzinki ;) Przyznam, że czasem tęsknię za tym zadziornym nastolatkiem... ale to czasem haha :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja przygoda z Gregorem, zaczęła się właśnie od Schlieriego. Od tego młodego chłopaka, który wygrywał wszystko po kolei. W jakimś sensie dorastam z nim, nawet pomijając fakt, że jest ode mnie 12 lat starszy. O niczym nie marzę bardziej, jak o tym, żeby znowu zobaczyć jak miażdży przeciwników, żeby usłyszeć zachwyt komentatorów, żeby Gregor znów był najlepszy i nikt nie miał co do tego żadnych wątpliwości.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Skoki okiem Kobiet , Blogger