4 marca 2017

Złote czekoladki, czyli zakończenie MŚ z przytupem



Kamil mówi, że jest dumny? To co mamy powiedzieć my?!
Panowie, naprawdę czapki z głów za to, co dziś zrobiliście. Oficjalnie możemy powiedzieć, że MAMY MISTRZÓW ŚWIATA!

Już po poprzedzającej konkurs serii próbnej, Polacy byli faworytami. Cała czwórka uplasowała się w czołowej dziesiątce.
W pierwszej serii wszystko układało się jak najbardziej po naszej myśli. Piotrek, Maciek i Kamil skoczyli po 130,5 m, a Dawid 129 m. Na drugim i trzecim miejscu zmieniali się Norwedzy, Niemcy i Austriacy.
O tyle, o ile pierwsza część była dość spokojna, to w drugiej mogliśmy liczyć na sporą dawkę emocji. Wiatr wtrącił swoje trzy grosze i, szczególnie podczas skoków drugiej grupy, rozegrała się loteria. Forfangowi nieźle powiało pod narty i ustanowił nowy rekord skoczni – 138 m. Belka od razu powędrowała w dół. Warunki zmieniały się z sekundy na sekundę. Wielka radość malowała się na twarzy zawodnika kiedy już wylądował, nie zabił się i skoczył około 115 metrów. Zanim Kubacki mógł oddać swoją próbę, musiał trzy razy schodzić z belki. Trener Horngacher nieźle się zdenerwował, ale nic dziwnego – parę razy warunki pozwalały na zapalenie zielonego światełka, jednak profilaktycznie, zostawało żółte, żeby zaraz potem zmienić się na czerwone. Dzióbao wywiązał się jednak z zadania i oddał całkiem przyzwoity skok. W trzeciej i czwartej grupie warunki nieco się uspokoiły.
Cztery ostanie skoki zadecydowały o tym, kto stanie na podium. Ku zaskoczeniu wielu kibiców (i mojemu smutkowi), Andi Wellinger zepsuł swój skok i tym samym pogrzebał szansę swojej drużyny na całkiem realny, brązowy medal. Markusowi nieźle skoczyło ciśnienie, ale brawo dla niego, bo skończyło się jedynie na ukrywanym szczękościsku pewnie w pokoju się policzy z biednym Wellim.
Dzięki bardzo dobrej próbie Krafta, Austriacy mogą się teraz cieszyć z brązowego medalu. Drugie miejsce zajęli Norwedzy o 25,7 pkt za Czekoladkami. Coś mi się wydaje, że Wiewiór pożyczył im trochę swojej papryki. No chyba, że ukradli. Tak czy siak, dziś Wikingowie pokazali na co ich stać. Pierwszy raz od początku sezonu. Brawo panowie!
Od dziś nikt nie powinien mieć wątpliwości, że z naszą drużynką trzeba się liczyć.
Jak okazało się po konkursie, Piotrek umie nawet mówić po angielsku. I (uwaga, uwaga), liczy na after party! Szykuje się chyba niezła impreza. Sądząc po radości i niekończących się dzikich tańcach i wybuchach radości, może być naprawdę grubo.
Po konkursie mogliśmy również zaobserwować uzależnienie Austriaków od telefonów, którzy nie omieszkali cyknąć sobie selfie (swoją drogą, Gregor ma bardzo ładnego case’a na telefonie, nie uważacie?). Nie wiem jak wy, ale ja czekam z niecierpliwością, kiedy Hayboeck wstawi je na facebook’a.

Mistrzostwa były, były no i się skończyły…
Pozostaje nam teraz tylko czekać na kolejne konkursy oraz dekorację medalową, która jest zaplanowana na 19:50. Transmisja w TVP Sport. Zachęcam do oglądnięcia. W końcu to właśnie na naszych oczach tworzy się historia.

Po raz pierwszy dla Was
~Marysia

4 komentarze:

  1. Jaki case? Nie zwróciłam uwagi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo stylowy. Powiedziałabym, że coś na kształt zeberki ;)

      Usuń
  2. Świetnie było... i te ich wypowiedzi po :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bezcenne uczucie móc patrzeć na ich radość ;)

      Usuń

Copyright © 2016 Skoki okiem Kobiet , Blogger