11 marca 2017

Rozdział pierwszy, czyli austriacki powrót na szczyt





Konkurs drużynowy w Oslo za nami. Dużym (albo i nie) zaskoczeniem jest to, że wygrała Austria. Co ciekawe, bez Gregora Schlierenzauera. Nasz specjalista od stylowych case’ów nie został powołany do drużyny – w kwalifikacjach prologu lepszy było od niego Markus Schiffner.
Podczas skoków pierwszej grupy warunki były wprost wyśmienite. Szczególnie wykorzystał to Markus Eisenbichler, który na 140 metrowy skok zareagował… szczękościskiem (chyba chłopak nie umie inaczej wyrażać emocji), więc w sumie nie wiadomo czy się cieszył, czy był zły. Michael Hayboeck nie pozostał mu jednak dłużny i również oddał próbę na 140 metr. Druga grupa zawodników musiała zmagać się już z trudniejszymi warunkami. Dodatkowo belka została obniżona o 2 stopnie.
W kolejnej Dawid Kubacki trafił na gorsze warunki i niestety skoczył dosyć słabo przez co spadliśmy na 2. miejsce. Rysiek Piątek trafił za to na świetne i popisał się bardzo dobrym skokiem.
W czwartej grupie wiatr zaczął się panoszyć. Dmuchał wszędzie, tylko nie tam gdzie powinien (choć według wskaźników, był cały czas pod narty). Z trudniejszymi warunkami musiał zmierzyć się Andi Wellinger oraz Maciek Kot. Koniec końców jednak, obaj spadli na cztery łapy oddali dobrą próbę.
Po pierwszej serii prowadzili Niemcy, a za nimi plasowała się Austria, Norwegia i Polska.

W drugiej serii warunki również nie rozpieszczały zawodników. W górze, utworzyła się mgła i organizatorzy, z obawy przed pogarszającą się pogodą, puszczali zawodników bardzo szybko po sobie.  
Trzy ostatnie skoki zadecydowały o kolejności na podium. Wellinger odpalił niezłą petardę i dzięki temu Niemcy wyprzedzili Polaków o 0,5 pkt. Kraft, skaczący zaraz po Kocie, przypieczętował swoim dalekim skokiem, pewną wygraną drużyny.
Po konkursie tradycyjnie odbyła się dekoracja. Organizatorzy chyba chcieli się koniecznie wyróżnić, bo zaprosili nawet orkiestrę. Albo coś na jej kształt. Panowie ubrani w dość… nietypowe stroje. Skoczkowie dostali piękne bukiety kwiatów (zdaje się, że spóźnione prezenty na Dzień Kobiet Mężczyzn) oraz… czarne czapki z daszkiem. Najbardziej ucieszył się z tego chyba Freitag, bo nie omieszkał zaraz przymierzyć nagrody. Nieważne przecież, że miał już na głowie jedną czapkę. W końcu tych, nigdy dość. Tak więc proponuje  nowe motto życiowe Piątka : ,,Czapka na czapkę i będzie.. czapka”.
Dziś mogliśmy też zauważyć powód, dla którego Welli czuje się w Oslo jak w domu i skacze jak nakręcony. Wszędzie, gdzie nie spojrzeliśmy (albo raczej, gdzie nie pokazał realizator) była Milka. Na bannerach reklamowych, na plastronach. Zamontowali nawet wielką fioletową krowę Milki. Dosłownie Milka zamiast miłości ,,rośnie wokół nas”. A może by  tak pójść za ciosem i zmienić nazwę miasta z Oslo na Milka? Myślę, że gospodarze powinni to rozważyć.
Trzeba jeszcze zauważyć, że dzisiejsze skoki liczyły się do klasyfikacji generalnej RAW AIR. Takim oto sposobem, pierwsze miejsce należy do Stefana Krafta. Dalej, niezła niespodzianka, bo Peter Prevc. Na trzecim Milka Boy – Wellinger. Piotrek Żyła na 4. miejscu, a Stoch na 7. Czołową dziesiątkę zamyka Daniel Andre Tande.
Wyniki mówią same za siebie – sporo tu zamieszania i sporo się dzieje.
Żeby jednak nie rozmyślać za dużo o dzisiejszym, zapraszamy już jutro na 14:15. Rozdział drugi zapowiada się bardzo interesująco.

~Marysia





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Skoki okiem Kobiet , Blogger