26 marca 2017

Polatali, polatali i wisienkę na torcie wyskakali



Hotki zacierają rączki i zaczynają szykować plan na LGP. Sezonowy myślą, na jaki by tu się przerzucić sport. Kibice płaczą i lamentują.
Tak więc możemy oficjalnie poinformować, że sezon 2016/2017 w skokach narciarskich został zakończony. I to nie byle jak. Jak przystało na Planicę, wiatru emocji nie brakowało.
Tradycja każe - skoczkowie muszą. Z tej okazji oglądaliśmy dziś na zawodach tylko czołową 30-stkę Pucharu Świata.
Jeśli ktoś liczył, że obejrzy jedynie drugą rundę, to się mocno… przeliczył. Zawody były bowiem jednoseryjne. Władca wiatru (i skoków) – Walter Hoffer wraz ze swoją gromadką, zadecydował, że finałowa runda zostaje anulowana. Dzięki temu mogliśmy podziwiać nasz ulubiony napis na dole ekranu - ,,Cancel final round”. Jakże epicko to brzmi.

W pierwszej serii bardzo dobrze spisali się reprezentanci Norwegii. Człowiek nie mógł oczom uwierzyć widząc, że AŻ TRÓJKA z nich znalazła się w czołowej 10 zawodów. Niemiła niespodzianka spotkała za to pana idealne włosy Daniela Andre Tande. Został zdyskwalifikowany za nieprzepisowy kombinezon (chyba i u niego w kroku mógłby się zmieścić Fannis).
Daleki lot oddał nasz ulubieniec – Eisenbichler (243 metry). Nieco bliżej, ale w pięknym stylu, poszybował Piotrek Żyła (228,5 metra). Także wiecznie niezadowolonemu z warunków Tepesowi udało się oddać zadowalającą próbę – 231,5 metra. Niewątpliwie sporą radością dla kibiców słoweńskich był też skok Petera Prevca (229 metrów).
Sporym zaskoczeniem okazał się występ nieśmiertelnego Noriakiego Kasai, który wylądował na 239 metrze.
Przed skokiem Stocha, prowizorycznie, co by nie doleciał do widowni, obniżono belkę. Kamil jednak niewiele sobie z tego robił. Z dziecięcym uśmiechem i machając nogami jak 3-latek na huśtawce, siedział na belce. Oddał skok na odległość 222,5 metra.
Nasz ukochany najukochańszy Milka Boy nie pozostał nikomu dłużny i w nienagannym stylu poleciał na 238,5 metra. Po nim pozostał już tylko Kraft. Chciał chyba pobić rekord Stocha na skoczni, ale dzięki Bogu mu się to nie udało. Skoczył jedyne 250 metrów. W końcu to przecież tylko ¼ kilometra. Nie zabrakło także jego ukochanego przyjaciela wbitego w ziemię. O kim mowa? No oczywiście, że o sławnym niebieskim śrubokręcie. Cóż to by było gdyby nie on i jego magiczna moc…
Spokojnie poczekaliśmy kilka minut na drugą serię. Sędziowie byli na tyle łaskawi i pozwolili oddać Danielowi Andre Tande skok (mimo dyskwalifikacji). Może zdążył zmienić kombinezon i już go lubili? Kto wie… Tak czy siak, wylądował na 224 metrze. 
Po locie Damjana na 226 metr zaczęło wiać. Skoczek zdążył jeszcze tylko trochę pocieszyć się z chwilowego prowadzenia w konkursie, pochwalić się swoim piękniusim smartfonem do kamery no i finałową rundę odwołano.
W tle poleciała ulubiona muzyczka (tak, ta przez którą wszystkim chce się płakać) i pokazano skoki trójki najlepszych.
Zawody należały do Stefana Krafta. Na drugim, tradycyjnie Wellinger, który jak widać chciał się poczuć jak Pero Prevc w poprzednim sezonie. Podium uzupełnił Noriaki Kasai. Stoch zajął 5. miejsce.
W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata pierwsze miejsce dla Krafta. Dalej Stoch i Tande. Za nimi Wellinger, Kot i Demon prędkości Domen Prevc. Piotrek Żyła na 11. miejscu.

Sezon zakończyliśmy oglądając cudowny filmik ze skoczkami w rolach głównych. Mogliśmy podpatrzeć Koudelkę, masującego swoje obolałe stopy oraz kwitnącą miłość Simona Ammanna do… stolika kawowego. Nie zabrakło też dwóch Andreasków grających w siatko-nogę, Domena czy Krafta.

Bardzo się cieszę, że mogłam dla was zrelacjonować dzisiejszy konkurs, bo jakby nie było – ostatni to ostatni.

~Marysia

2 komentarze:

  1. KOCHAM TEN BLOG I SPOSÓB PISANIA JAKI W NIM WYSTĘPUJE
    POZDRAWIAM CIEPLUTKO,
    fanka skoków

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W imieniu calej naszej radekacji bardzo dziekuje ;)
      Pozdrawiam mocno :*

      Usuń

Copyright © 2016 Skoki okiem Kobiet , Blogger