18 marca 2017

Emocjonująca końcówka turnieju i multum rekordów

Co to się dzisiaj odprevcowało? Chyba najbardziej emocjonujący konkurs w całym sezonie. Dwa rekordy świata, rekordy życiowe i rekordy poszczególnych krajów. Na początek zacznijmy od tego, że zawody miały zacząć się 16:15. Skoczyło kilku zawodników, ale przez silny wiatr konkurs został przerwany i anulowany. O 17:30 zaczęło się już na dobre z kilkoma przestojami. Wielkie gratulacje dla Norwegów, którzy pokazali, że są jednymi z najlepszych lotników na świecie i wygrali cały konkurs. Brakowało mi ich na najwyższym stopniu podium, chociaż nie narzekałam, gdy Polacy tam stawali. Radości mieli co niemiara, bo nasz rudy wąs, Robi Johansson poprawił rekord świata należący wcześniej do jego kolegi z drużyny Andersa Fannemela, który ustanowił go w tym samym miejscu ponad dwa lata temu. Starszy z Norwegów wylądował na 252 metrze, czym poprawił również rekord kraju i swoją życiówkę. Kto by się spodziewał, że taka cicha myszka jak Johansson może ustanowić rekord świata. Nie cieszył się jednak długo z tytułu rekordzisty, bo dwie grupy później Stefan Kraft odpalił petardę i skoczył o 1,5 metra dalej. Dużo osób zastanawiało się, czy nie zahaczył plecami po tym skoku. Dla mnie osobiście trochę poszurał po zeskoku, ale to właśnie jego lot jest uznawany teraz za rekord świata, kraju i jego osobisty. Nie za dużo dobrego w tym sezonie Śrubokręcie? No nic, najważniejsze, że to nie Austria zajęła drugie miejsce tylko my, Polacy. Dalej uważacie, że biało-czerwoni to beznadziejni lotnicy? W dzisiejszym konkursie trzy rekordy życiowe naszych chłopaków w tym rekord Polski należący do Piotra Żyły, 245,5 metra. Gratulujemy każdemu z nich, bo wykonali super pracę i sami przypieczętowali sukces swoimi życiówkami. Trzecie miejsce zajęli reprezentanci Austrii, u których słabszy skok zaliczył pan i władca, Gregor Schlierenzauer. No, ale od czego jest Kraft jak nie od odrabiania i uciekania rywalom w drużynówce. Gonili ich Słoweńcy, ale jednak przez ten skok Zjaraniszka Laniska w pierwszej serii nic więcej nie dało się wyciągnąć niż czwarte miejsce. Kolejny rekord życiowy zaliczył i się nie zabił Domen Prevc. I UWAGA! Po skoku się uśmiechnął!!! Cud się stał na Norweskiej ziemi. Davide Bresadola skarżył się na ból pleców i nie pojawił się na starcie podczas drugiego podejścia do konkursu, więc w reprezentacji Włoch skakało tylko trzech zawodników, co od razu skazywało ich na pożarcie. Rekord życiowy poprawił również Mistrz Świata Juniorów, Viktor Polasek, który wszedł do klubu dwustumetrowców. Poniżej oczekiwań Niemcy. Te pocieszne mordki zajęły dopiero 5 miejsce po niestety dwóch słabych skokach Karla Geigera. Nasza Maja, która miała dzisiaj dla was pisać, tak się załamała słabiutkim skokiem swojego ulubieńca, że nie dała rady wykonać zadania. Dlatego pojawiam się ja. Wellinger, który w Oberstdorfie ustanowił swój rekord życiowy, teraz go poprawił i wyrównał rekord kraju należący do niego i kontuzjowanego Severina Przyjaciela Freunda. Dużą rolę odegrał taniec z belką. Odtańczyła ona sambę między 13, a 23 stopniem. Taki Killian Peier skakał w pierwszej serii z trzynastej belki, a w drugiej już z dwudziestej trzeciej . Moim personalnym rekordzistą dalej zostanie Anders Fannemel i dołączy do niego Robert Johansson. Kraft na za dużo sobie pozwala w tym sezonie, chociaż to dzięki niemu właśnie pokochałam skoki, ale ups. Ile można wygrywać stary?


Powiększyliśmy przewagę nad Austrią w Pucharze Narodów, co było dla nas celem na ten konkurs. Andi Wellinger dalej zostaje liderem Raw Air, ale jego przewaga już stopniała do 14 punktów i jutro wszystko się rozstrzygnie. Zapowiadamy wielką walkę kogutów! W lewym narożniku Stefan Kraft z Austrii w prawym natomiast Andreas Wellinger z Niemiec. Ciekawe kto wygra. Gwarantujemy niezapomniane emocje podczas tego starcia. Trzecie miejsce dzielnie dzierży Kamil Stoch i mamy nadzieję, że tak zostanie. Nie mogę się doczekać jutrzejszego konkursu, w którym pewnie też będzie dużo nerwów i wybuchów radości. Jakby dzisiaj odbył się konkurs indywidualny, to Kamil zająłby drugie miejsce za małym skurczybykiem z Austrii i przed dzieckiem Milki.
Trochę się rozpisałam, ale tyle się wydarzyło, że nie mogłam nic pominąć. Do zobaczenia!

~ Julia

3 komentarze:

  1. Nie dało się nie rozpisać o dzisiejszej rywalizacji :) Ale serio same cuda się dzisiaj działy xd <3 Emocje, emocje i jeszcze raz emocje :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Warto było przecierpieć to nieszczęsne Raw Air, żeby zobaczyć taki konkurs!!! Dzisiejsze loty to po prostu cudo!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzisiejsze loty były cudowne, a rekord świata Stefana umilił mi zdecydowanie cały chorowity dla mnie dzień ❤️ Polskie 2 miejsce oczywiście też idealne na poprawę nastroju, ale jednak ten rekord podbił dzisiaj moje serce i szybko z niego nie wyjdzie coś tak czuje.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Skoki okiem Kobiet , Blogger