15 marca 2017

Część trzecia - mądry Gregor i śrubokręt Krafta


Wczoraj wietrzne Lillehammer, dzisiaj śnieżne Trondheim. Dobrze, że udało się dokończyć te ciągnące się w czasie kwalifikacje. Niestety kosztem przemiłego Gregora Schlierenzauera. Austriak przed swoją próbą musiał czekać około 20 minut, więc w końcu stwierdził, że już nie jest na tyle rozgrzany, żeby móc oddać skok i postanowił zrezygnować. Najważniejsze jest tu zdrowie skoczka, a Schlieri jest na tyle doświadczony, że na pewno podjął słuszną decyzję, choć nie ukrywam, że trochę mi przykro. Do czterdziestego pierwszego zawodnika zawody przebiegały w miarę sprawnie. Potem zaczął sypać bardzo gęsty śnieg i zastanawialiśmy się, czy ten prolog zostanie w ogóle rozegrany do końca. Na szczęście się udało, a całe zmagania wygrał Kamil Stoch, co bardzo nas cieszy w kwestii walki o Kryształową Kulę. Nowym liderem cyklu Raw Air został Andreas Wellinger powracający na stare śmieci wyprzedzający o ponad siedem punktów Stefana Krafta (przypominam, że na początku turnieju to on dzierżył koszulkę dla lidera). W końcu rozwikłała mi się sprawa śrubokrętu w ręce Stefana podczas konkursu drużynowego w Oslo. Jest to narzędzie, które pomaga liderowi Pucharu Świata odpiąć wiązania, z którymi prawdopodobnie ma problem. Czegoś takiego jeszcze nie było, ale bardzo śmieszna sytuacja. Kwalifikacje o dziwno odpuścili sobie Szczurek Fettner, Miś Hayboeck i Demon Prevc. Ten trzeci nie ma już o co walczyć w tym turnieju, więc nie robiło to wielkiej różnicy. Natomiast pozostała dwójka plasowała się w drugiej dziesiątce i możliwy był awans, ale najwyraźniej już na wysokich miejscach w prestiżowym Raw Air im nie zależy. Bardzo dobrze na tej skoczni poradzili sobie dwaj Norwedzy, Andreas Stjernen i Johann Andre Forfang. Pierwszy z nich zajął drugie miejsce zaraz za Kamilem, a Johann pozycję czwartą z najdłuższym skokiem tego prologu, którego odległość wynosiła 140 metrów. Jako że Forfang skacze z niskim numerem startowym przez małą ilość punktów w klasyfikacji Pucharu Świata, to bardzo długo stał na miejscu dla lidera, przez co musiał jakoś się schronić przed śniegiem i organizatorzy podarowali mu piękną czarną parasolkę. Wiadomo, musiała być z logiem turnieju, bo jakby inaczej. Wysoko niespodziewanie został sklasyfikowany Larwol Halvor Egner Granerud, który zastąpił Toma Hilde, Viktor Polasek Mistrz Świata Juniorów oraz Alex Insam — WiceMistrz Świata Juniorów. Oczywiście bierzemy pod uwagę bardzo loteryjne warunki w drugiej części, ale chłopakom jak najbardziej gratulujemy dobrych wyników. Przez tę pogodę nie zobaczymy jutro takiego chłopczyka, jakim jest Jurij Tepes. Do konkursu również nie zakwalifikował się Jan Ziobro, nad czym ubolewamy, ale trzymamy kciuki za resztę naszych reprezentantów. Jak wiadomo w jutrzejszych zmaganiach jest ich pięciu, a ogólnie w Trondheim sześciu. Czemu nie siedmiu jak miało to miejsce w Oslo i Lillehammer? Odpowiedź jest prosta, ponieważ Stefan Hula poleciał do Polski towarzyszyć żonie podczas porodu. Składamy ogromne gratulacje i życzymy wszystkiego najlepszego Polakowi i jego małżonce. Jutro zawody o 17:00, na które gorąco was zapraszamy!

~ Julia

2 komentarze:

  1. Śrubokręt xd

    OdpowiedzUsuń
  2. No muszę przyznać, że Gregor ostatnio taki milusi jest, że podwójnie bolała ta sytuacja. Oby Stoch dał czadu teraz, bo niewiele mu brakuje.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Skoki okiem Kobiet , Blogger