11 lutego 2017

Zwycięzcy: Król Maciej V i Piotr II Wielki

Kto rano wstaje ten... ogląda skoki w Sapporo i śmieje się z Krafta. W 45. rocznicę złotego medalu olimpijskiego Wojciecha Fortuny na tej właśnie skoczni swój pierwszy w historii triumf w Pucharze Świata odnosi Król Maciej V, ale nie sam. Razem z Polakiem na najwyższym stopniu podium stanął nie kto inny jak zwycięzca wczorajszych kwalifikacji, Peter Prevc znany też jako Piotr II Wielki. Na najniższym schodku usadowił się niziutki Stefan Kraft, który nie posiada jeszcze miana króla. 


Konkurs sam w sobie NUDA. Może oprócz skoków najlepszej dziesiątki i Petera, bo oni tam tylko trzymali poziom. Najstarszy z braci Prevców ratował honor Słoweńców, którzy tylko w trzyosobowym składzie weszli do serii finałowej. Zaskakujące jest to, że oprócz wymienionego wcześniej Petera nie zakwalifikował się żaden z zawodników, którzy mają lecieć na Mistrzostwa Świata w Lahti reprezentować Słowenię w skokach narciarskich. Czy do Słoweńskiego teamu wdarł się jakiś kryzys, czy może Japonia im po prostu nie odpowiada? Skocznia Okurayama chyba nie lubi demonów, bo tak pobawiła się dzisiaj z Domenem, że biedny skończył zawody na 50 miejscu, oddając skok o długości 97 metrów. Okurayama 1, Domen 0. Pierwsze punkty w swojej karierze zdobył 17-letni Yuken Iwasa. Niby tylko jeden, ale zawsze coś. Kolejny raz Andreas Wellinger pokazał, że jest mocny, ale tym razem dla Niemca brakło miejsca na podium i znalazł się tuż za czołową trójką. Najlepszy wynik w sezonie uzyskał Jan Ziobro, który uplasował się na 9 miejscu. Kamil Stoch niestety zajął dzisiaj 18-ste miejsce i w klasyfikacji generalnej ma już tylko 91 punktów przewagi nad bożyszczem nastolatek, Danielem Andre Tande, który dzisiaj został sklasyfikowany na 7 pozycji. Trzeba więc będzie bardzo uważać na niego i czającego się z tyłu Krafta. Przejdźmy do najśmieszniejszego momentu całej transmisji. Dekoracja! Ta nazwa cudownie się kojarzy każdemu zawodnikowi. Organizacja - pełna profeska. Pani kalecząca angielski, brak drugiego trofeum w postaci kielicha dla Petera, Stefan, który stanął na początku na 2 stopniu podium zamiast na trzecim, Maciej Kot zasłaniający kwiatami i tak już niewidocznego Krafta. Śmiechu warte widowisko. Bardzo ładnie ze strony Petera, że pozwolił wziąć Maćkowi trofeum, wiedząc, że to jego pierwsze zwycięstwo w karierze. W Lillehammer talerz teraz kielich będzie na kolacje walentynkową z Piotrkiem. Dzień się zaczął znakomicie dla nas i skończył dla naszych zawodników. Teraz oni sobie smacznie śpią, żeby rano (u nas o drugiej w nocy) być w pełni sił na kolejną rywalizację. Oby tylko wiatr nie pokrzyżował nam wszystkim planów.

~ Julia 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Skoki okiem Kobiet , Blogger