4 lutego 2017

Taniec z belkami odc. 1


W końcu podczas tego sezonu doczekaliśmy się belki wędrującej w górę i w dół z zawrotną prędkością. Nawet Andreas Wank na rozbiegu nie może się taką poszczycić. Dobra informacja dla fanek Domena! Wasz „idol” przeżył i ma się naprawdę dobrze, chociaż czym dłużej jest w powietrzu, tym jego narty są coraz bardziej za nim. Chłopak zdecydowanie powinien zmienić styl latania, przynajmniej na mamutach. Konkurs wygrał Stefan Kraft przed Andreasem Wellingerem, który może poszczycić się rekordem skoczni i nowym rekordem życiowym oraz przed Kamilem Stochem, którego na dekoracji Niemcy chcieli podpalić wystrzelonym ogniem. Michael Hayboeck tak się cieszył z wygranej przyjaciela, że w ostatniej chwili powstrzymał się od pocałowania go przy wszystkich. Ta sytuacja daje dużo do myślenia. Jurij Tepes w pierwszej serii zaliczył tak zwane „tulululu” w trakcie odjazdu. Na szczęście Słoweńcowi nic się nie stało. W drugiej serii natomiast gdzieś się zgubił i oddał później swój skok. Nie mamy pojęcia, co robił Markus Eisenbichler, gdy wyłapała go kamera, ale wyglądało to dość dziwnie i dwuznacznie, a tym, co nie widzieli, bardzo zazdrościmy. Trzeba pochwalić postawę Jana Ziobry, który znakomicie sobie radzi na tej skoczni. Prawie w każdym skoku poprawiał swoją życiówkę i konkurs zakończył na bardzo dobrym 12 miejscu. U Grzegorza Schlierenzauera na ustach można było zobaczyć dużą opryszczkę. Nie wiemy z kim się całował, ale miejmy nadzieję, że szybko zniknie, a sam właściciel już więcej nie popełni tego samego błędu, bo nie wygląda to dobrze. Ulubieńcem kamery w dzisiejszym konkursie został Andreas Wellinger. Niemiec był tak często pokazywany przez operatorów, że nie wiedziałam czy oglądamy Top Model, czy skoki narciarskie. Pierwszy odcinek „Tańca z belkami” już za nami. Mamy nadzieję, że szybko drugi się nie ukaże i zawody będą przeprowadzane bez żadnych komplikacji, a zadbać o to musi król wiatru Walter Hofer. Życzymy mu miłej pracy oraz dalekich lotów dla każdego z zawodników.

~ Julia 

3 komentarze:

  1. "Tulululu" jest jedno i żaden "przyrodni Prevc" nie będzie małpować ;) I nie wiem, co ten sponsor dodaje do tej Milki, że ten Wellinger, czy Willingen ( kto co lubi ;) ) tak lata ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. HAHAHAHHAHHAHHAHAH KOCHAM

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety nie oglądałam ostatnich skoków,ale widzę,że dużo się działo :).

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Skoki okiem Kobiet , Blogger