8 lutego 2017

Skoki dla opornych odcinek 5 – długość nart i kombinezon


W kolejnej części naszej ulubionej serii, zapraszam was na podróż do skocznej strefy mody. Niekwestionowanym królem tej dziedziny jest Sepp Gratzer. To on odpowiada za kontrolę sprzętu. O ileż łez i cierpienia biednych zdyskwalifikowanych musiał już wysłuchać. Jednak tylko jemu pozostaje stwierdzić, czy dany ekwipunek jest passé.
Zacznijmy od odrobiny teorii. Narty, na których skaczą, nie są zwykłymi zjazdowymi, które przeważnie widzimy w sklepach sportowych. Są o wiele dłuższe i szersze. Zapewne zastanawialiście się kiedyś – o Panie, dlaczego to takie wielkie? Tu z pomocą przychodzi przepis FIS:
Narta może mieć maksymalnie 146% wzrostu zawodnika jej używającej, musi mieć szerokość 11,5 cm w górnej części i 10,5 cm przy wiązaniach.
Zapewne część o szerokości nic wam nie mówi, więc już tłumaczę. Im większa szerokość tej narty, tym większa jest powierzchnia nośna – więc można odlecieć trochę dalej. Dlatego też, jest ona jasno określona przez Federację, by uniknąć majsterkowania i przekrętów.

Teraz troszkę o kombinezonach. Działają one jak żagiel, stworzony z 5mm pianki. Zgodnie z zasadą, wprowadzoną w sezonie 2012/13, ich wymiary są równe z wymiarami ciała zawodników. Miejsca pomiaru obwodów to: obwód klatki piersiowej, obwód w pasie, obwód uda, obwód od kroku przez ramię, oraz obwód barku i obwód ramienia. Od bieżącego sezonu, obowiązuje również specjalny pasek, wszyty w kombinezon od wewnątrz. Powinien on znajdować się nad kością biodrową. Blokuje on możliwość rozciągnięcia kombinezonu w dół, co byłoby równoznaczne z manipulacją przy własnych szansach na oddanie dalszego skoku. Również w lecie, ustalono, że kontrola na dole będzie konieczna tylko dla czołowej trójki i kilkunastu losowo wybranych nieszczęśników. Tak więc podsumowując: strzeżcie się, wrogowie dziedzica!
~Em.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Skoki okiem Kobiet , Blogger