15 lutego 2017

Koreańskie oppy i inne skakańce

Dzisiejszy konkurs upłynął pod znakiem kręcącego wiatru i rekordów. Odległość ustanowiona wczoraj przez Janka Ziobrę, została pobita dziś przez aż 4(!) zawodników. Nazwiska Wellinger, Kraft i Leyhe, raczej nie wzbudzają tu większego zdziwienia, ale gdy spojrzymy na Laniska, nasuwa się pytanie - co tu się odprevcowało? Otóż nie wie tego nikt. Nasza naczelna, gdy tylko zobaczyła, że słoweniec wylądował, wybuchła płaczem. Trwało to aż do końca transmisji!
Na dzisiejsze warunki, z pewnością mógł narzekać Kamil Stoch. Nasz mistrz trafił na najgorsze z najgorszych. Podołał jednak, wskakując na wesołe, trzecie miejsce, zaraz za Andreasem Wellingerem i Stefanem Kraftem na najwyższym stopniu pudła. Ale cóż, jak to mówi stare koreańskie przysłowie - raz na wozie, raz w obozie pod wozem.
Nie zabrakło również naszego ukochanego tańca z belkami. Zawodnicy zaczęli skakać za daleko, więc obniżono im rozbieg. W pierwszej serii, było to całkiem przypadkiem na ostatnią trójkę. Hm...
Mimo "cudownego" przygotowania Korei pod względem zakwaterowania i wyżywienia, kwestia warunków praktycznych skoczni, jest rozwiązana na olimpijski medal. Igrzyska zapowiadają się bez większych problemów natury kapryśnego wiatru, gdyż zbudowano je tak, by było jak najmniej ingerencji. Jedyne czego można się przyczepić to ujęcia kamer. Mamy nadzieję, że za rok uda się to jakoś poprawić. Tak więc w koreańskich rytmach zakończmy wywód. Gangnam Style i do przodu!


~Em.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Skoki okiem Kobiet , Blogger