31 stycznia 2017

Skoki dla opornych odcinek 4 - bula, zeskok, szpaler choinek i wybieg

Witam was w 4 odcinku naszego programu „Skoki dla opornych”. Tym razem Wikipedia będzie malutkim dodatkiem, ponieważ grzbiet skoczni, zeskok, szpaler choinek oraz dojazd lub wybieg (jak kto woli) nie mają osobnej strony na tym portalu. Jedyną informację w skarbnicy internetowej wiedzy znajdziemy w opisie budowy skoczni narciarskiej i jest ona naprawdę krótka. No cóż, mówi się trudno i płynie się dalej jakby to powiedziała rybka Dory. Może dzięki temu uda mi się to lepiej wam wytłumaczyć.


Dla mnie grzbiet skoczni brzmi śmiesznie, dlatego częściej używam słowa bula, chociaż ta nazwa też nie jest jakoś bardzo pomysłowa. Obydwie formy są jednak dopuszczalne w świecie skoków narciarskich. A co to takiego jest? Miejsce pomiędzy rozbiegiem a zeskokiem. Jak sama nazwa mówi GRZBIET, czyli plecy naszej skoczni. Często również komentatorzy nazywają ją w połączeniu z zeskokiem – językiem, chociaż dla mnie przypomina bardziej zgarbione plecy. Zazwyczaj skoczkowie przelatują nad nimi, nie drażniąc ich, ale zdarzają się wyjątki, gdy zawodnik przejedzie przez próg bez odbicia, albo za wysoko się z niego wybije. Wówczas ląduje on na naszej buli albo tuż za. Jako że sędziowie nie lubią patrzeć na krzywdę innych, bardzo srogo za to karzą w postaci not.

Zaraz za nią jak już mówiłam, znajduję się miejsce, w którym przeważnie lądują skoczkowie. Profesjonalnie nazywamy ten element zeskokiem. Ma on nachylenie 45 stopni, a wyglądem przypomina mi zjeżdżalnię z dzieciństwa.

Między zeskokiem a kolejnym elementem występuje coś, co większość ludzi weźmie pewnie za dekorację skoczni, a jest to szpaler choinek, bądź w przypadku igelitowych pokryć biała linia. Do tego miejsca zawodnik nie może zaliczyć upadku, bo inaczej będą mu odejmowane punkty za lądowanie. Linia stworzona z tych małych choineczek oznacza też linię kończącą odjazd.

Przy kolejnej części skoczni również dopuszczalne są dwie nazwy, wybieg i dojazd. Jest to teren, na którym zawodnicy wyhamowują po wylądowaniu, a następnie wypinają narty i robią głupie miny do kamery. Skoczkowie po pięknym lądowaniu mogą pokazać na wybiegu, jak wspaniale jeżdżą na nartach, zanim dojadą do wyznaczonego miejsca. Najważniejsze jest tu jednak hamowanie, bo bez niego można z dużą prędkością uderzyć w bandy reklamowe, ałć. Dlatego na niektórych skoczniach możemy zobaczyć przeciwstoki. Oznacza to, że zawodnicy po wylądowaniu muszą podjechać pod górę, przez co nie rozwijają dużych prędkości, chociaż niektórzy nie są w stanie dojechać i wtedy można się pośmiać. Taki przeciwstok możemy zobaczyć m.in. na skoczni im. Adama Małysza w Wiśle albo Bergisel w Innsbrucku czy też na naszym kolejnym przystanku w ten weekend, czyli na mamuciej skoczni Heini-Klopfer-Skiflugschanze w Oberstdorfie. Może i delikatny, ale też jest.

Mam nadzieję, że chociaż trochę zrozumieliście, co chcę wam przekazać i zobrazowaliście sobie te elementy na skoczni. W końcu jak usłyszycie od swoich ukochanych komentatorów słowo bula czy coś innego będziecie wiedziały, co to jest, a nie patrzyły w telewizor z wyrazem twarzy „niech Pan wytłumaczy co to bula”.

~Julia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Skoki okiem Kobiet , Blogger