12 grudnia 2017

Echa Titisee-Neustadt

Dziś mam dla Was zdjęciowy powrót do niemieckiego Titisee. Weekend nie obył się bez komplikacji pogodowych i innych zaskoczeń... Ale na szczęście nasi skoczkowie obdarzyli nas bogato na instagramie, więc zaczynajmy!

Kamil Stoch

Z uśmiechem na ustach witano Niemcy... 
Post udostępniony przez Kamil Stoch (@kamilstochofficial)

Gregor Schlierenzauer
Takie powroty bardzo lubimy!
Post udostępniony przez GREGOR SCHLIERENZAUER (@gregorschlierenzauer)

Richard Freitag
Skocznia była dość przygotowana... Jednak ktoś nie przewidział gniewnego wiatru.

Piotr Żyła
Wygląda jak dobry plan zburzenia kolejnej skoczni... Ale to tylko przygotowanie mentalne przed "łogniem".
Post udostępniony przez Piotr Żyła (@piotr_zyla_official)

Maciek KotMaciek coś w równie bojowym nastroju. Przypadek?


David Siegel
Chociaż Davidowi nie poszło, z radością kibicował reszcie drużyny!
Post udostępniony przez David Siegel (@david_siegel_skispringen)

Team Austria
A tu odrobinę z siłowniowego backstage...

Richard Freitag
Ach, ta radość! Swoją drogą, żółty bardzo mu pasuje.

Karl Geiger
Forma rośnie wraz z uśmiechem. Bardzo propsuję.

Constantin Schmid
Pierwsze zawody PŚ w tym sezonie i już takie powodzenie... Chyba Domenowi rośnie porządna konkurencja!
Post udostępniony przez Age 18 Skijumper 🎿Germany🇩🇪 (@constantin_schmid)

Kamil Stoch
A na koniec to jakże cudowne podium... Cieszy oko, prawda?
Post udostępniony przez Kamil Stoch (@kamilstochofficial)

11 grudnia 2017

TOP10 tygodnia 04.12-10.12

TOP10 tygodnia 04.12-10.12
Ja to zawsze ubolewam, że ten weekend ze skokami tak szybko mija. Ten ostatni trochę mi się dłużył przez przedłużający się konkurs indywidualny, ale razem z Walterem daliśmy radę dotrwać do końca! Więc teraz czas na małe podsumowanie TOP10 minionego tygodnia. 


10. Nowe zdjęcia Słoweńców
Już wiemy, że Peter Prevc zmienia zdjęcia prezentowane przed skokiem, jak rękawiczki ,mimo wszystko dalej jestem fanką tego w garniturze, ale żeby reszta Słoweńców zrobiła to samo to już cud w Titisee-Neustadt. Większość wygląda na nich wyjściowo i lepiej, więc jesteśmy jak najbardziej na tak! 

9. Straszna klęska komentatorów odwołanych kwalifikacji
Zawsze mi się wydawało, że podstawą, żeby zostać komentatorem sportowym jakiejś dyscypliny, jest poprawne wymawianie nazwisk. W tym przypadku trafiłam albo na złą transmisję, albo na niekompetentnych komentatorów. Jeśli ma się problemy z wymówieniem "Tomoharu Yokokawa" to najlepiej użyć sformułowania "trener reprezentacji Japonii", a nie ośmieszać się przed tysiącem ludzi.

8. Taniec z belkami odc. 1
Zbyt długo trzeba było czekać na emisję naszego ulubionego programu. Walter jednak wiedział, kiedy  będzie ten odpowiedni moment i zaczął zabawę z wędrującymi w górę i w dół belkami. Szkoda tylko, że żadnych korzyści skoczkowie z tego nie mieli, ale dziękujemy Hoferowi za chęci! 

7. Niebezpieczne sosenki
Któż się spodziewał, że powodem upadku skoczka będzie wystająca choineczka? Na pewno nie my. Przerażenie, jakie mnie ogarnęło, gdy zobaczyłam uderzającego o zeskok Maćka, było czymś, czego dawno nie zaznałam. Strach i mocniejsze bicie serca wzrastało z sekundy na sekundę, dopóki nasz reprezentant nie wstał i nie pokazał, że jest okej. Niestety jestem za tym, żeby zlikwidować sosenki z zeskoku, bo są one naprawdę niebezpieczne.

6. Dominacja Polaków w kwalifikacjach
Kwalifikacje, które odbyły się w sobotę, były zdominowane biało-czerwonymi flagami, a szczególnie pierwsza dziesiątka tychże zmagań. Niektórzy, kiedy zobaczyli przez chwilkę Polaków na pierwszych pięciu miejscach, zastanawiali się, czy oglądają Mistrzostwa Polski czy kwalifikacje w Niemczech. Takie wyniki mogą cieszyć! Ostatecznie Dawid zajął drugie miejsce, Piotrek czwarte, Kamil piąte, Stefan szóste, a Maciek ósme.

5. Bez Hayboecka i Schiffnera w Titisee-Neustadt, trenują w Lillehammer
Michael i Markus po słabym początku sezonu stwierdzili, że powinni się skupić na treningach, przez co nie udali się z resztą kadry do Niemiec, a wylecieli do Norwegii, a dokładniej do Lillehammer w celu szukania formy. Najbardziej nad tym faktem ubolewał Stefan Kraft i Manuel Fettner, z którymi nieobecni dzielą zazwyczaj pokój. Jak się domyślacie, tym razem musieli zamieszkać na kilka dni razem. 

4. Polska znów na podium! 
Po ostatniej dyskwalifikacji Piotra Żyły w Ruce podczas konkursu drużynowego ludzie zaczęli pisać, że Polacy się już są bez formy i nic z nich nie będzie. Reprezentanci naszego kraju chyba wzięli to do siebie, bo w sobotnim konkursie drużynowym walczyli jak głodne lwy i wywalczyli drugie miejsce z niewielką stratą do Norwegów, bo wynoszącą zaledwie 0,8 punktu. 

3. Tomasz Pilch liderem Pucharu Kontynentalnego
Nikomu z nas nawet przez myśl nie przeszło, że junior naszej kadry, Tomasz Pilch może wygrać inauguracyjne zawody Pucharu Kontynentalnego w kanadyjskim Whistler. Jest to jego najlepszy wynik na arenie międzynarodowej. Tym bardziej nikomu się nawet nie śniło, że po dwóch konkursach z tego cyklu to właśnie 17-latek będzie liderem. Co prawda wyprzeda Andreasa Wanka tylko o cztery punkty, ale jednak daje mu to jakąś przewagę. Trzymamy kciuki za kolejne zawody w Norwegii i życzymy jeszcze więcej sukcesów! 

2. Eetu Nousiainen i Constantin Schmid z punktami Pucharu Świata
Loteryjny konkurs w Titisee-Neustadt okazał się szczęśliwy dla 20-letniego Fina i 18-letniego Niemca. Ten pierwszy zajął dwudzieste piąte miejsce, a ten drugi uplasował się na ósmej pozycji, co było zaskoczeniem chyba dla samego Constantina, bo jednak skakał jako pierwszy i niektórzy nawet myśleli, że swoim długim skokiem zaraz jest gotów wskoczyć na podium. Skończyło się jedynie na miejscu w czołowej dziesiątce, ale i tak obu panom gratulujemy pierwszych punktów w karierze! 

1. Powrót wielkiego mistrza
Takimi słowami chyba można powitać w tegorocznym Pucharze Świata Gregora Schlierenzauera. Dla Austriaka zawody w niemieckim Titisee-Neustadt były pierwszymi w tym sezonie. Mimo gorszych warunków dał z siebie wszystko i zajął 22. miejsce. Jak na powrót po kontuzji jest dobrze, ale mamy nadzieję, że będzie tylko lepiej, ale pamiętajmy, że imprezą docelową są Igrzyska Olimpijskie w Pjongjang. 

Skoczkowie, którym kontuzja zniszczyła karierę - Henriette Smeby

Skoczkowie, którym kontuzja zniszczyła karierę - Henriette Smeby
Źródło: Alexander Nilssen

W większości sportów mężczyźni osiągają o wiele lepsze wyniki. Nie jest to nic dziwnego ze względu na choćby różnice w budowie ciała, nie licząc Caster Semenyi, jednak nie jest to już nasza dziedzina. Skoki nie są w tym wypadku wyjątkiem, choć historia Henriette Smeby mogłaby zaprzeczyć wszystkim twierdzeniom, że kobiety są słabsze od mężczyzn. 

Wyobraźcie sobie, że Henriette już w wieku 15 lat mogła pochwalić się rekordem 133 metrów na skoczni K-120, a dwa lata wcześniej udało jej się dolecieć na 107 metr. Wydaje Wam się to, że nie jest to nic specjalnego? Tym skokiem pobiła rekord skoczni (K-90) ustanowiony przez Tommiego Ingebrigtsena 5 lat wcześniej (przyp. red. rekord z 1995 roku). Norweżka już od najmłodszych lat górowała nad swoimi rówieśnikami, również tymi przeciwnej płci, co często powodowało ich niezadowolenie, a nie ma nic gorszego od urażonej męskiej dumy, nawet 10-latka. Niestety jej wyniki nigdy nie znajdowały się w klasyfikacji. Jaki był tego powód? Dziewczęta mogły rywalizować na punkty wyłącznie w osobnej kategorii, a konkurencja wśród dziewcząt w jej wieku nie istniała. 

Jej największymi osiągnięciami były wielokrotne medale w Mistrzostwach Norwegii oraz dwa 6. miejsca podczas Pucharu Kontynentalnego w Park City, a także 2. miejsce w Grand Prix kobiet. Dlaczego tak wielki talent nie osiągnął zbyt wiele na arenie międzynarodowej? Głównym problemem Norweżki była groźna kontuzja, która przekreśliła jej karierę w 2003 roku. Po jej odniesieniu już nigdy nie powróciła do swojej poprzedniej dyspozycji, przez co zmuszona była do zakończenia kariery. O samej kontuzji zbyt wiele nie wiemy, jednak dwa lata po jej odniesieniu udzieliła dość ważnego wywiadu na temat swojego zdrowia, a dokładniej anoreksji, na którą zachorowała. 

19-letnia Henriette potrafiła w ciągu całego dnia zjeść tylko 3 kromki chleba i odrobinę spaghetti, a jakiekolwiek próby zwiększenia ilości spożywanego jedzenia kończyły się porażką. Jej waga stopniowo spadała, aż zatrzymała się na 39 kilogramach. Jej choroby nie zauważył nikt z jej otoczenia oprócz trenera. Sama Norweżka o swoim zaburzeniu dowiedziała się dopiero od lekarza, kiedy udała się do niego, myśląc, że ma przeziębienie. 

Jak jest teraz? Tego nie wiemy, jednak w młodości chciała zostać architektem, więc może spełniła jedno ze swoich marzeń. 

TOP6 tygodnia 27.11-03.12

Za nami już kolejny, trzeci tydzień ze skokami. Tak trzeci, czy tylko ja nie mogę w to uwierzy? Zanim się obejrzymy będziemy już w Planicy, ale wróćmy do rzeczywistości. Przed Wami podsumowanie minionego tygodnia.

6. Poznaliśmy program na PŚ w Zakopanem.
Jak zawsze, redaktorki z naszej redakcji będą obecne pod skocznią, może nie w całości ale jednak będziemy. Ostatnio mogliśmy poznać program zawodów na te jakże ważne dla nas trzy dni, choć co prawda chyba nic się nie zmieniło w stosunku do tamtego roku, to jednak warto znać plan wcześniej, by rozplanować sobie dzień.

5. Rekord gonił rekord.
Podczas sobotniego konkursu na rosyjskiej skoczni mogliśmy oglądać niesamowitą walką na odległości wśród czołówki. Norweski skoczek Daniel Andre Tande postanowił odbić rekord skoczni swojemu kadrowemu koledze - Forfangowi, ten jednak nie został mu dłużny i około 20 minut później skoczył pół metra dalej i rekord ponownie należał do niego.

4. Punkty Rhoadsa i Zajca. 
W niedzielnym konkursie mogliśmy obserwować wyżej wymienionych Panów w drugiej serii zawodów, co jest naprawdę dobrym wynikiem i na pewno sami zawodnicy oraz ich fani niezmiernie cieszą się z tego osiągnięcia. Timi Zajc konkurs ukończył na 22. miejscu a William Rhoads na 29. miejscu.

3. Jakub Wolny zdobył ponad jeden punkt!
Do tej pory Kuba Wolny kończył swoje występy na ostatnim miejscu trzeciej dziesiątki, jednak drugi konkurs indywidualny w Rosji poszedł mu trochę lepiej i dzięki temu znalazł się na 26. miejscu zdobywając 5 punktów.

2. 40 wiosen Małysza.
Wczoraj swoje urodziny obchodził nasz zasłużony skoczek - Adam Małysz. Mistrz świętował swoje urodziny w Polsce w towarzystwie m.in. swojej żony i kuzynki - Justyny Żyły. Impreza urodzinowa Małysza była pod motywem balu przebierańców. Zdjęcie z przyjęcia możecie zobaczyć na instagramie żony Piotrka.

1. Zaginiony kask Kamila Stocha.
Amigo po co Ci to sombrero? - czyli wybierz kask Mistrza. Razem ze swoim sponsorem (firmą Atlas) Kamil przygotował trzy projekty nowego kasku, w którym wystąpi podczas Pucharu Świata w Zakopanem. Zapraszamy do głosowania na najlepszy projekt.

Andreas Wank najlepszy w drugim konkursie PK w Vancouver

Andreas Wank najlepszy w drugim konkursie PK w Vancouver

Andreas Wank triumfował w drugim konkursie Pucharu Kontynentalnego rozgrywanego na olimpijskim obiekcie w Whistler. Niemiec uzyskał 103 i 102 metry. Na drugim miejscu zawody zakończył Jonathan Learoyd, a trzeci był Ziga Jelar. Najlepszy z Polaków - Tomasz Pilch - był siódmy.

Po pierwszej serii Wank prowadził przed Nejcem Dezmanem (100,5 m) i Joachimem Hauerem (101 m). Druga seria przyniosła jednak przetasowania. Dezman i Hauer spadli odpowiednio na czwarte i dziesiąte miejsce, a na ich słabszych próbach skorzystali inni skoczkowie. Learoyd drugą pozycję atakował z 5. miejsca, a Jelar na najniższy stopień podium awansował z 7. pozycji. Czołową szóstkę poza Dezmanem dopełnili jeszcze Marius Lindvik i Luca Egloff.

W drugiej serii swoje skoki oddało dwóch Polaków. Zwycięzca wczorajszych zawodów tym razem był 7. Wysoki wynik pozwolił mu utrzymać prowadzenie w klasyfikacji generalnej i w Ruce 17-latek ponownie wystartuje w żółtym plastronie lidera. Kolejne punkty zdobył także Klemens Murańka. Tym razem skoczek z Zakopanego zajął 19. miejsce. Bez punktów zakończył się start Pawła Wąska (32. pozycja) i Bartosza Czyża (49. miejsce).


10 grudnia 2017

Triumf Freitaga w loteryjnym konkursie w Titisee-Neustadt

Triumf Freitaga w loteryjnym konkursie w Titisee-Neustadt

Za nami konkurs indywidualny w Titisee-Neustadt i szczerze powiedziawszy, oglądało się niezbyt dobrze. Warunki na skoczni uniemożliwiały przeprowadzenie zawodów, z tego powodu odwołano serię próbną, a godzinę rozpoczęcia rywalizacji wielokrotnie przekładano. Pierwotnie ustalono ją na 15:30, ostatecznie przesunięto na 17:00. Przez duże opóźnienie zdecydowano o przeprowadzeniu tylko jednej serii konkursowej. Wiatr kręcił bardzo mocno, dlatego nie mieliśmy szansy obejrzeć wielu długich skoków. Mimo to zasłużenie wygrał Richard Freitag, który wylądował aż na 145(!) metrze. Na podium znaleźli się też Andreas Wellinger (139,5 metra) i Daniel-André Tande (135,5 metra). 

Na czwartym miejscu uplasował się zwycięzca z Wisły, czyli Junshiro Kobayashi, a tuż za nim znalazł się Robert Johansson. Najlepszym z Polaków był dzisiaj Kamil Stoch, któremu skok na 130,5 metra przyniósł szóstą pozycję. Punkty zdobyli również Dawid Kubacki (11. miejsce), Stefan Hula (13. miejsce), Piotr Żyła (19. miejsce) i Jakub Wolny (30. miejsce, a to niespodzianka). O wielkim pechu może mówić Maciek Kot, który upadł po lądowaniu, przez co spadł na 32. pozycję. Na szczęście nic poważnego mu się nie stało, co w tym wypadku jest najbardziej istotne. 

Przy okazji dzisiejszego konkursu nie można nie wspomnieć też o dwóch rzeczach. Powracający do rywalizacji Gregor Schlierenzauer zajął 22. miejsce, co daje nadzieję na jego lepsze występy w niedalekiej przyszłości. Z drugiej strony bardzo dobrze zaprezentował się 18-letni Constantin Schmid, który rozpoczynał dzisiejsze zawody i przez długi czas był ich liderem. Ostatecznie uplasował się na ósmej pozycji oraz zdobył pierwsze punkty w Pucharze Świata, więc należą mu się wielkie gratulacje! 

Tym sposobem żegnamy się już z Titisee-Neustadt. Za tydzień rywalizacja przenosi się do Engelbergu!

9 grudnia 2017

Tomasz Pilch wygrywa pierwszy konkurs Pucharu Kontynentalnego w karierze!

Tomasz Pilch wygrywa pierwszy konkurs Pucharu Kontynentalnego w karierze!

Kanadyjskie Vancouver okazało się szczęśliwe dla zaledwie 17-letniego Tomka Pilcha. Reprezentant kadry juniorów wygrał inauguracyjne zawody Pucharu Kontynentalnego. Tym samym Polak został pierwszym liderem cyklu. 

Reprezentant klubu WSS Wisła uzyskał 102,5 metra w pierwszej serii co dawało mu prowadzenie ex aequo z Philippem Aschenwaldem (101 metrów w pierwszej próbie). Wirtualne podium uzupełniał Viktor Polasek. W drugiej serii Pilch skoczył 101 metrów, co pozwoliło mu na wyprzedzenie Aschenwalda o 1,5 punktu. Austriak skoczył pół metra bliżej. Trzecie miejsce zajął Marius Lindik, który podium atakował z szóstego miejsca.

Tuż za najlepszą trójką uplasował się Elias Tollinger. Piąty był Bor Pavlovcic, a na szóstym miejscu zawody ostatecznie zakończył Viktor Polasek. W drugiej serii swoje skoki poza Pilchem oddało dwóch reprezentantów Polski. Klemens Murańka zajął 25. miejsce, a Przemysław Kantyka był 29. Trudna sztuka awansu do drugiej serii nie powiodła się Pawłowi Wąskowi. Drugi z naszych juniorów był 36.

Jutro odbędzie się kolejny konkurs Pucharu Kontynentalnego na olimpijskim obiekcie w Whistler. Oby młoda rewelacja weekendu ponownie zaskoczyła wszystkich!

Nejc Dezman wygrywa drugi konkurs w Kanadzie

Nejc Dezman wygrywa drugi konkurs w Kanadzie

Za nami kolejne emocjonujące zmagania. Niestety nie było dane nam ich obejrzeć, a nawet śledzić na bieżąco relacji. Kolejny konkurs z cyklu FIS Cup padł łupem Nejca Dezmana. Słoweniec prowadził już na półmetku rywalizacji, a w serii finałowej tylko postawił przysłowiową kropkę nad "i". Podium dopełniło dwóch Niemców, Martin Hamann i Andreas Wank, którzy przegrali ze zwycięzcą o ponad dziesięć punktów. Na czwartym miejscu uplasował się Marius Lindvik, piąty był Ziga Jelar, a czołową szóstkę uzupełnił zwycięzca czwartkowego konkursu, Elias Tollinger. Możemy być zadowoleni z miejsc Polaków, bo wszyscy tym razem punktowali. Najwyżej sklasyfikowany był Tomasz Pilch, który zajął 7. miejsce i jest to jego najlepszy wynik na arenie międzynarodowej. Reszta biało-czerwonych zajęła miejsca w trzeciej dziesiątce. Dziwne było to, że na starcie nie pojawił się Francuz, Jonathan Learoyd, który w czwartek uplasował się na 5. miejscu. Konkurs sam w sobie był naprawdę dziwny, patrząc na to, że Tom Hilde, który dzień wcześniej zajął miejsce w czołowej szóstce, a w piątek był na 29. miejscu. Było też kilka dyskwalifikacji. Tym razem przepisy złamali skoczkowie z Kazachstanu, Rumunii i USA. Kolejne zawody z cyklu FIS Cup już za tydzień w norweskim Notodden. Do zobaczenia! 

Walka do ostatniego puntku i kolejny triumf Norwegów

Walka do ostatniego puntku i kolejny triumf Norwegów
Jeszcze nie dawno mogliśmy oglądać kwalifikacje, a już zakończył się dzisiejszy konkurs drużynowy. Przyznam wam szczerze, że cztery godziny ze skokami bardzo mi odpowiadały. Jednak jeśli nie mogliście obejrzeć całego konkursu drużynowego, to zapraszam na relację!



Podczas pierwszej serii wiatr trochę rozdawał karty, ponieważ raz wiał z tyłu skoczni, raz pod narty i kilku zawodników trzeba było ściągnąć z belki z powodu naprawdę groźnych warunków. Już po pierwszej grupie zawodników wyłoniły nam się nacje, które walczyły o podium konkursu, była to m.in. Polska, Norwegia, Niemcy i Słowenia. Jednak dalej wszystko się odwracało i ostatecznie dzięki Dawidowi Kubackiemu, który oddał skok na odległość 141,5 metra oraz Kamilowi Stochowi, który skoczył 142,5 m prowadziliśmy po pierwszej serii, z ponad 10 pkt przewagą nad Norwegią. O trzecie miejsce cały czas toczyła się walka między Niemcami a Słowenią, gorzej poradziła sobie Austria, która po pierwszej serii była piąta. W drugiej serii coraz częściej zdarzał się wiatr wiejący z tyłu skoczni, jednak zawodnicy radzili sobie z nim całkiem dobrze. Norwegia już podczas drugiego skoku nadrobiła straty i objęła prowadzenie, którego nie oddała już do samego końca, wygrywając 0,8 pkt przed Polską. Świetny skok w drugiej serii, dający Niemcom pewne trzecie miejsce, oddał Richard Freitag, skacząc na 143,5 metra, był to przy okazji najdłuższy skok w konkursie. Trochę pecha miał za to Andreas Wellinger, który w każdej serii był ściągany z belki. Na trochę luźniejszą próbę pozwolił sobie Johann Andre Forfang i skoczył 129,5 metra. Konkurs był naprawdę interesujący i daje wiele nadziei na jutrzejszą rywalizację indywidualną.

Wiatr kręci, ale skoki dalekie - relacja z kwalifikacji

Wiatr kręci, ale skoki dalekie - relacja z kwalifikacji
Na krótko przed konkursem przychodzę do was z relacją, z tym razem już przeprowadzonych kwalifikacji. Wiatr niestety trochę kręcił, raz zawodnik miał odjęte ponad 10 pkt, a czasem dodane po 5 punktów. Jednak mimo tego skoki w kwalifikacjach były naprawdę dalekie i napawają szczególnie nas, Polaków optymizmem przed konkursem drużynowym, który odbędzie się już za chwile.




Do jutrzejszego konkursu zakwalifikował się komplet Polaków. Najlepiej z nich spisał się Dawid Kubacki, który skoczył na odległość 139. metrów, zajmując dzięki temu drugie miejsce. Na czwartym miejscu znalazł się Piotr Żyła, a na piątym Kamil Stoch. Oboje oddali na co najmniej 135 metrów, mimo obniżonej belki startowej. Na szóstej pozycji ex aquo z Danielem Andre Tande znalazł się Stefan Hula, a na ósmej uplasował się Maciej Kot. Całe kwalifikacje wygrał Johann Andre Forfang, dzięki temu, że skoczył aż na 140. metr, z obniżonej belki przy lekkim wietrze pod narty. Bardzo dobrze również poradził sobie Richard Freitag, który wbił się między Kubackiego a Żyłę, próbą na odległość 136,5 metra. Czołową ,,10'' kwalifikacji uzupełnił jeszcze Andreas Wellinger i Simon Ammann. Do konkursu zakwalifikował się również Gregor Schlierenzauer, który powrócił po kontuzji kolana. Stwierdzam, że po dzisiejszych kwalifikacjach możemy spodziewać się naprawdę ciekawego konkursu drużynowego jak i indywidualnego, tym bardziej, że ta skocznia zdecydowanie odpowiada naszym skoczkom!

8 grudnia 2017

Pierwszy konkurs w Whistler dla Tollingera

Pierwszy konkurs w Whistler dla Tollingera

Wczoraj w godzinach nocnych czasu polskiego no, bo halo 23:45 to już dawno po dobranocce odbył się pierwszy konkurs skoków z cyklu FIS Cup w Whistler. Na liście startowej znalazło się aż 86. skoczków. Była bardzo duża rozbieżność narodowościowa, ponieważ na starcie zobaczyliśmy nawet Brytyjczyków, czy Gruzina. Serię treningową przed zmaganiami wygrał Philipp Aschenwald, a serie próbną Florian Altenburger. W samych zawodach najlepszy okazał się inny z Austriaków, Elias Tollinger. Skokami na 100 metr i 102 metr zapewnił sobie wygraną w czwartkowym konkursie. Na drugim miejscu uplasował się Nejc Dezman. Słoweniec stracił do zwycięzcy 4,3 punktu. Całe podium dopełnił Florian Altenburger ze stratą 5,4 punktu do kolegi z zespołu. Prawie wszyscy Polacy, którzy udali się do Kanady, zdobyli punkty. Wyjątkiem jest Bartosz Czyż, który zajął 40. lokatę. Najlepszym z naszych był Tomasz Pilch. 17-latek zakończył zmagania na 11. pozycji. Co dziwne bardzo dużo było dyskwalifikacji ojjj Sepp Gratzer ma konkursencję. Takim "prezentem" może się pochwalić dwóch Brytyjczyków, Gruzin, Koreańczyk, Kanadyjczyk i Czech. Dzisiaj kolejny dzień zmagań, niestety chyba nie można śledzić na bieżąco relacji z tego wydarzenia, ale na pewno jutro pojawi się u nas sprawozdanie, więc do jutra! 

7 grudnia 2017

Zapowiedź i składy PŚ Titisee-Neustadt

Zapowiedź i składy PŚ Titisee-Neustadt

Po roku przerwy karuzela Pucharu Świata znowu zawita w Titisee-Neustadt! Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo się cieszę z tego powodu. W Niemczech odbędą się dwa konkursy - w sobotę drużynowy, a w niedzielę indywidualny. Nadchodzący weekend z pewnością będzie bardzo wyjątkowy, ponieważ po kontuzji do rywalizacji powraca Gregor Schlierenzauer!

Zawody zostaną rozegrane na Hochfirstschanze (HS 142). Rekord tego obiektu wynosi 148 metrów i należy do Domena Prevca, którego tym razem nie będziemy mieli niewątpliwej przyjemności oglądać. Co ciekawe, Hochfirstschanze to największa naturalna skocznia w Niemczech - do budowy jej rozbiegu wykorzystano stok wzgórza, a nie sztuczną wieżę. Od 2001 roku nieregularnie organizowane są na niej konkursy Pucharu Świata. Dwa lata temu w Titisee-Neustadt pierwsze i póki co ostatnie zwycięstwo w karierze odniósł Johann Andre Forfang, a sezon wcześniej triumfowali Anders Fannemel i Severin Freund. Dobrze czują się tam też Polacy. Kto wygra w tym roku? Tego jeszcze nie wiemy, ale z pewnością zawody dostarczą nam dużo emocji, ponieważ rywalizacja będzie stała na najwyższym poziomie.


Program zawodów:

Piątek, 08.12.2017:
9:30 - oficjalny trening (2 serie)
12:00 - kwalifikacje

Sobota, 09.12.2017: 
15:00 - seria próbna
16:00 - pierwsza seria konkursu drużynowego

Niedziela, 10.12.2017: 
14:30 - seria próbna
15:30 - pierwsza seria konkursu indywidualnego


Składy poszczególnych reprezentacji: 

Polska:
  • Kamil Stoch
  • Maciej Kot
  • Piotr Żyła 
  • Dawid Kubacki
  • Stefan Hula 
  • Jakub Wolny 

Niemcy: 
  • Richard Freitag
  • Andreas Wellinger
  • Markus Eisenbichler
  • Karl Geiger
  • Stephan Leyhe 
  • Pius Paschke
  • Constantin Schmid

Norwegia: 
  • Daniel-Andre Tande 
  • Anders Fannemel
  • Robert Johansson
  • Johann Andre Forfang
  • Andreas Stjernen
  • Halvor Egner Granerud

Austria: 
  • Stefan Kraft
  • Manuel Fettner 
  • Clemens Aigner 
  • Daniel Huber 
  • Manuel Poppinger
  • Gregor Schlierenzauer 

Słowenia: 
  • Jernej Damjan 
  • Anze Semenic 
  • Peter Prevc 
  • Timi Zajc 
  • Tilen Bartol 
  • Anze Lanisek

Japonia: 
  • Junshiro Kobayashi 
  • Ryoyu Kobayashi 
  • Noriaki Kasai
  • Taku Takeuchi
  • Kento Sakuyama 

Szwajcaria:
  • Simon Ammann
  • Gregor Deschwanden 
  • Killian Peier 
  • Andreas Schuler

USA: 
  • William Rhoads 
  • Michael Glasder 
  • Kevin Bickner 

Rosja: 
  • Dmitrij Wasiliew
  • Michaił Nazarow 
  • Denis Korniłow
  • Jewgienij Klimow

Kazachstan:
  • Marat Żaparow
  • Aleksiej Korolew 

Włochy: 
  • Alex Insam 
  • Sebastian Colloredo
  • Davide Bresadola
  • Roberto Dellasega 

Finlandia: 
  • Antti Aalto
  • Janne Ahonen 
  • Andreas Alamommo 
  • Eetu Nousiainen 

Czechy: 
  • Lukas Hlava 
  • Roman Koudelka 
  • Vojtech Stursa 
  • Tomas Vancura

Bułgaria: 
  • Władimir Zografski 

Kanada: 
  • Mackenzie Boyd-Clowes 

Estonia: 
  • Martti Nomme 
  • Artti Aigro 

Francja: 
  • Vincent Descombes Sevoie 

6 grudnia 2017

Zapowiedź Pucharu Kontynentalnego

Zapowiedź Pucharu Kontynentalnego
Już w najbliższą sobotę oficjalnie rozpoczniemy sezon Pucharu Kontynentalnego. Najpierw zawitamy do Kanady na skocznię Whistler Olympic Park, gdzie już znaleźli się nasi reprezentacji. Rywalizować będą oni w dwa dni, na obiekcie o rozmiarze HS106.


fot. skisprungschanzen.com
Program zawodów:

9 grudnia 2017 r. (sobota):
4:30 - odprawa techniczna
18:30 - oficjalny trening
20:00 - seria próbna
21:00 - pierwsza seria konkursowa

10 grudnia 2017 r. (niedziela):
19:00 - seria próbna
20:00 - pierwsza seria konkursowa

Jak na razie skład opublikowały jedynie pięć nacji. Kompletne składy pojawią się dopiero po odprawie technicznej. Sprawdźmy kto na pewno zawita do państwa syropu klonowego.

Finlandia: Jarkko Maeaettae, Juho Ojala.

Francja: Paul Brasme.

Niemcy: Andreas Wank.

Norwegia: Tom Hilde, Joacim Bjoereng, Joachim Hauer, Sigurd Nymoen Soeberg, Mats Bjerken Myhren, Marius Lindvik.

Polska: Klemens Murańka, Paweł Wąsek, Przemysław Kantyka, Bartosz Czyż, Tomasz Plich.


Pamiętne IO - Innsbruck

Pamiętne IO - Innsbruck
Za nami już trzy weekendy nowego sezonu w skokach narciarskich, a do ceremonii otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich w koreańskim Pjongczang zostało dokładnie 65 dni. Co to oznacza dla naszej redakcji? Kolejną część cyklu "Pamiętne IO"! Tym razem cofniemy się o 53 lata. Po Chamonix i Garmisch - Partenkirchen przyszedł czas na słynący z najpiękniejszej skoczni świata Bergisel, austriacki Innsbruck. 


fot. MKOI


IX Zimowe Igrzyska Olimpijskie odbyły się w dniach 29 stycznia - 9 lutego 1964 roku w austriackiej miejscowości Innsbruck. Brało w nich udział 36 ekip, w tym po raz pierwszy zawodnicy z Indii, Mongolii czy, co ciekawe, Korei Północnej. Reprezentanci NRD oraz RFN wystawili jedną, wspólną drużynę. W sumie na starcie wszystkich konkursów zobaczyć można było 1091 sportowców, w tym 892 mężczyzn i 199 kobiet. 

Igrzyska zostały w pamięci zarówno kibiców jak i organizatorów przez wyjątkowo pechowe warunki. Aby zorganizować konkurencje narciarskie trzeba było transportować śnieg z górnych partii Alp. Ponadto cień na imprezę nałożyły dwa treningowe wypadki - saneczkarza Kazimierza Skrzypeckiego oraz narciarza alpejskiego Rossa Milne. Niestety, okazały się one tragiczne w skutkach. Obaj zostali uczczeni minutą ciszy podczas oficjalnej ceremonii otwarcia. 

Jeśli chodzi o konkurencje, zawodnicy mogli rywalizować w biathlonie, hokeju, łyżwiarstwie szybkim i figurowym, narciarstwie alpejskim, biegach narciarskich, skokach narciarskich, kombinacji norweskiej. Do rywalizacji powróciły również bobsleje, a po raz pierwszy rozegrano rywalizację saneczkarzy. Wprowadzono również zmiany w niektórych konkurencjach, w tym w skokach, gdzie nowością stały się dwa konkursy - jeden na na dużej i jeden na średniej skoczni. 

W statystykach medalowych przodował Związek Radziecki z dorobkiem 25 medali, w tym 11 złotych, 8 srebrnych i 6 brązowych. Nad drugą Austrią przewaga wynosiła w sumie 13 krążków. Ze względu na brak jakichkolwiek reprezentantów na podium, Polacy nie zostali umieszczeni w generalnej klasyfikacji. Najlepszy rezultat spośród naszych zawodników uzyskała Irena Pawełczyk, która w jedynkach kobiet w saneczkarstwie zajęła 4. miejsce.

Jeśli chodzi o skoki, reprezentant Polski, Józef Przybyła, podczas konkursu na dużej skoczni, uzyskał 9. lokatę. We wszystkich rozgrywanych konkursach prym wiedli reprezentanci Norwegii i Finlandii, którzy zdominowali zawody zarówno na dużej jak i normalnej skoczni. Podium rozdzielone zostało między trzech skoczków - Veikko Kankkonena (złoto na normalnej i srebro na dużej skoczni), Torafa Engana (srebro na normalnej i złoto na dużej skoczni) oraz Torgeira Brandtzæga (dwukronie brąz). 

5 grudnia 2017

Echa skoków - Niżny Tagił

Jako że jesteśmy już po konkursach w Niżnym Tagile, to czas podsumować i zebrać w całość zdjęcia, które skoczkowie dodali, będąc w tamtym miejscu. Zobaczcie, co ciekawego mieli nam do pokazania! 

Clemens Aigner
W tamtym tygodniu obejrzeliśmy zdjęcie, na którym Clemens się nie uśmiechał, za to tym razem, obdarzył nas dwa razy większym uśmiechem niż zazwyczaj. 
Post udostępniony przez Clemens Aigner (@clemens_aigner)

Daniel Huber
Do Daniela chyba wróciły wspomnienia z wakacji, bo na tej fotce wygląda, jakby wylegiwał się w Grecji na leżaku, przy trzydziestostopniowej temperaturze. Nie w tym życiu Huber, a przynajmniej nie o tej porze roku.
Post udostępniony przez Daniel Huber (@daniel_huber93)

Stefan Kraft
Ostatnio miejsca na podium cieszą Krafta bardziej, niż wygrane pod koniec tamtego sezonu.
Post udostępniony przez kraftstefan (@kraftstefan)

Markus Eisenbichler, Karl Geiger i Pius Paschke
Prowadzenie w Pucharze Narodów, dwa indywidualne zwycięstwa skoczków z tego teamu - Niemcy mają powody do radości!
Post udostępniony przez Markus Eisenbichler (@markuseisenbichler)

Jernej Damjan
Zwycięstwo w Pucharze Świata wzbudziło w Jerneju wenę twórczą, dzięki której powstają takie piękne obrazki, jakie możemy zobaczyć na zdjęciu niżej.

Manuel Fettner
Austriacy stwierdzili, że będąc w obcym kraju, powinni się nauczyć kilku słów po rosyjsku. Chyba im się to udało, chociaż u Fettnera mogłabym się spierać, czy to na pewno język rosyjski.

Anze Lanisek
Słoweniec chyba prędko nie wyjedzie z Rosji, bo znalazł w niej swoją drugą połówkę, bratnią duszę. Czy trener Goran rozdzieli tę dwójkę?
Post udostępniony przez Anze Lanisek (@anzelanisek)

Kamil Stoch
Czyż Kamil nie wygląda stylowo w kadrowej kurteczce, na tle tych pięknych skoczni?

Yukiya Sato i Masamitsu Ito
Nie wiem, w jakim celu zostały zrobione te zdjęcia, ale chyba Japończycy chcą stylówką dorównać Kamilowi. Oj, nie uda wam się to!
Post udostępniony przez YUKIYASATO (@yukiyasato)
Post udostępniony przez masamitsu ito (@masa6781)

Mackenzie Boyd-Clowes
Już wiemy, co robią Amerykanie, gdy druga seria nie jest im przypisana, czyli po prostu, gdy się do niej nie zakwalifikują.
Post udostępniony przez Mackenzie Boyd-Clowes (@mackenskibc)

Richard Freitag
Zapiszcie sobie koniecznie gdzieś to zdjęcie, bo Rysiu w żółtym plastronie to tak niecodzienny widok, jak Maciej Kot na innym miejscu niż piąte.

Markus Eisenbichler, Pius Paschke i Andreas Wellinger
Na koniec coś dla fanek Niemców, a szczególnie dla tych Wellingera. Andi, Markus i Pius w samych spodenkach. Nie ma za co! 
Post udostępniony przez Markus Eisenbichler (@markuseisenbichler)
Post udostępniony przez Pius Paschke (@piuspaschke)
Post udostępniony przez Andreas Wellinger (@andreaswellinger)

Zapowiedź FIS Cupu

Zapowiedź FIS Cupu
Już w najbliższy weekend szykuje się wielki powrót zimowej edycji FIS Cupu. Konkursy indywidualne zostaną rozegrane 7. i 8. grudnia na Whistler Olympic Park, więc to kolejna odmiana w tegorocznym kalendarzu. Międzynarodowe zawody rzadko gościły tam po Igrzyskach Olimpijskich w roku 2010, a ostatni "trzecioligowiec" został tam rozegrany grubo ponad rok temu, w lutym 2016r. 
Przejdźmy więc do konkretów. Całość odbywać się będzie na obiekcie o rozmiarze HS104. Program prezentuje się następująco:
* 7 grudnia 2017r. (czwartek)
    - 4:30 - odprawa techniczna
    - 22:00 - oficjalny trening
    - 22:45 - seria próbna
    - 23:45 - konkurs indywidualny


* 8 grudnia 2017r. (piątek)
    - 22:00 - seria próbna
    - 23:00 - konkurs indywidualny


Znalezione obrazy dla zapytania whistler olympic park
expedia.ca
Na razie skład opublikowali jedynie Polacy, a w kanadyjskich rozgrywkach zobaczymy następujących skoczków:

*Klemens Murańka (16. miejsce w PK 2016/17 / nieklasyfikowany w FC 2017/18)
*Paweł Wąsek (52. miejsce w PK 2016/17 / 16. miejsce w FC 2017/18)  
*Przemysław Kantyka (nieklasyfikowany w PK 2016/17 / 4. miejsce w FC 2017/18
*Bartosz Czyż (nieklasyfikowany w PK 2016/17 / 17. miejsce w FC 2017/18)
*Tomasz Pilch (nieklasyfikowany w PK 2016/17 / nieklasyfikowany w FC 2017/18)

4 grudnia 2017

Lillehammer szczęśliwe dla Althaus

Lillehammer szczęśliwe dla Althaus
fot:. berkutschi.com

Gdy w Niżnym Tagile rozgrywały się konkursy skoków narciarskich mężczyzn, to do norweskiego Lillehammer zawitała damska część tego sportu. Pierwszy raz norweskie miasto dostało trzy konkursy indywidualne, więc postanowili zrobić z tego trzydniowy cykl, który nazwany został Lillehammer Triple. Wśród sześćdziesięciu jeden zawodniczek pojawiły się dwie Polki - Kamila Karpiel i Kinga Rajda - niestety żadnej z nich nie udało się przejść pomyślnie kwalifikacji. Do konkursu, który odbył się 1 grudnia, przystąpiło czterdzieści zawodniczek. Kwalifikacje przed konkursem wygrała mieszkanka miasta, w którym odbywały się zawody - Maren Lundby. Norweżka wygrała również pierwszy inauguracyjny konkurs Pucharu Świata w Lillehammer. Za jej plecami uplasowały się dwie Niemki - Katharina Althaus i Carina Vogt. Co dziwne na podium nie było żadnej z Japonek, które w zeszłym sezonie dominowały. 
Dzień po zmaganiach indywidualnych po raz drugi odbyły się kwalifikacje, które znowu wygrała Maren Lundby. Widać było przez cały weekend, że Norweżka dobrze czuje się w swoim rodzinnym mieście, a skocznie w Lillehammer są jej bardzo dobrze znane. Jak dwa dni wcześniej, tak i tym razem żadnej z Polek nie udało się awansować do konkursu, a dodatkowo Kamila zaliczyła przy lądowaniu upadek. W sobotnim konkursie podium trochę się zmieniło. Wygrała Katharina Althaus, za jej plecami uplasowała się Maren Lundby i to ona pozostawała dalej liderką cyklu Lillehammer Triple. Trzecie miejsce należało do jednej z Japonek, a mianowicie Yuki Ito. Po tym konkursie mieliśmy dwie liderki Pucharu Świata, gdyż Katharina i Maren miały taką samą ilość punktów w klasyfikacji generalnej. Do niedzielnych zmagań przystąpiło pierwsze trzydzieści zawodniczek z klasyfikacji cyklu Lillehammer Triple. Niemka najwidoczniej nie chciała się dzielić pierwszym miejscem w Pucharze Świata i w trzecim konkursie na skoczni Lysgårdsbakken zdeklasowała rywalki. Wygrała te zawody z ponad dwudziestopunktową przewagą nad Maren Lundby. Podium uzupełniła ta, która była faworytką na inauguracyjne zawody w Lillehammer - Sara Takanashi. Kolejne zawody Pań odbędą się dopiero w połowie grudnia w niemieckim Hinterzarten. Zapraszamy do śledzenia relacji z tego wydarzenia! 

3 grudnia 2017

Wellinger wygrywa drugi konkurs w Niżnym Tagile

Wellinger wygrywa drugi konkurs w Niżnym Tagile

Zakończyły się już niedzielne zmagania na rosyjskiej ziemi i nie wiem jak Wy, ale ja uważam je za najlepsze w tym sezonie. Konkurs zasłużenie wygrał Andreas Wellinger (132 i 133,5 metra), który prowadził po pierwszej serii i prezentował dzisiaj najbardziej wyrównaną formę. Na drugim miejscu uplasował się wczorajszy zwycięzca Richard Freitag (131 i 138 metrów). Podium uzupełnił Stefan Kraft (128 i 133,5 metra). 

Przed zawodami odbyły się kwalifikacje, w których najlepszy okazał się być Daniel-Andre Tande (134,5 metra). Generalnie przebiegły one bez większych niespodzianek, chociaż nie przebrnęli ich m.in. David Siegel i Anze Lanisek. Za to w konkursie działo się, oj działo się! Jak już wspominałam triumfował Andi, a za nim znaleźli się Rysiu i Kraft. Po pierwszej serii wiceliderem był Markus Eisenbichler, ale niestety w drugim skoku osiągnął on nieco krótszą odległość, przez co ostatecznie zajął 4. miejsce. Szkoda, bo gdyby utrzymał swoją pozycję na podium znalazłoby się 3 Niemców. Werner by świętował. Piąty ostatecznie był Daniel-Andre Tande, któremu świetna próba w serii finałowej (138,5 metra) pozwoliła awansować aż o 12 lokat. 

Z Polaków najlepiej zaprezentował się Kamil Stoch, który zajął 7. miejsce. Tuż za nim uplasował się Maciej Kot, który wreszcie się przebudził i mam wielką nadzieję, że jego dyspozycja będzie stale rosła. Fun fact: Maciek po pierwszej serii był piąty. Punkty zdobyli też Piotrek Żyła (16. miejsce), i Dawid Kubacki (19. miejsce). Na 26. pozycji konkurs ukończył Kuba Wolny, co jest najlepszym wynikiem w jego karierze. Jesteśmy dumne! Do drugiej serii nie awansował niestety Stefan Hula. Żeby nie było mu smutno, jego los podzieli także m. in. Michael Hayboeck i Peter Prevc.

W ten sposób żegnamy się już z Niżnym Tagiłem. W przyszłym tygodniu widzimy się w niemieckim Titisee-Neustadt, gdzie znowu czekają nas wielkie emocje! 

2 grudnia 2017

Norweski festiwal rekordów i zwycięstwo Niemca

Norweski festiwal rekordów i zwycięstwo Niemca

Za nami pierwszy konkurs Pucharu Świata w Niżnym Tagile. Rosja okazała się szczęśliwa przede wszystkim dla dwóch nacji na literkę N: Niemców i Norwegów. Zwycięstwo padło łupem Richarda Freitaga, który atakował z ósmej pozycji po pierwszej serii. Niemiec w swoim finałowym skoku uzyskał 137 metrów. Aż 141 metrów w pierwszej serii uzyskał zdobywca drugiego miejsca Daniel Andre Tande. Odległość przez chwilę była nawet rekordem skoczni. Norweg w finałowej próbie uzyskał jednak 134 m i przegrał z Niemcem różnicą 0,6 punktu. Na podium znalazł się jeszcze kolejny reprezentant kraju Wikingów, Johann Andre Forfang. Skoczek atakował z 13. pozycji, dzięki uzyskaniu nowego rekordu skoczni w drugiej serii - 141,5 m - przesunął się jednak aż na 3. miejsce.

Tuż za podium znaleźli się ex aequo dwaj ulubieńcy damskiej części publiki: Andreas Wellinger i Stefan Kraft. Czołową szóstkę dopełnił natomiast lider po pierwszej serii Karl Geiger. Polacy nie zachwycili. Ich skoki można porównać do sytuacji, gdy kupuje się bilety na skoki i zamiast wymarzonego sektora trzeba wybrać inny, bo tamten został wyprzedany. Niby wszystko okej, ale jednak czegoś brakuje. Najwyżej sklasyfikowany z biało-czerwonych był Piotr Żyła, który zajął 10. miejsce. Pozycję niżej uplasował się Dawid Kubacki. Kamil Stoch był piętnasty, Maciej Kot dwudziesty, Stefan Hula 27., a Jakub Wolny zajął 30. miejsce.

Jutro w Niżnym Tagile czekają nas kwalifikacje i kolejny konkurs indywidualny. Kogo tym razem wykosi wiatr? Czy Norwegowie znowu będą bić rekordy? Kiedy do walki o czołowe lokaty włączą się Polacy? Pytania tego typu można zadawać bez końca. Więcej dowiemy się już za kilkanaście godzin.


Copyright © 2016 Skoki okiem Kobiet , Blogger