6:23 PM

Podsumowanie sezonu kadry Finlandii

Podsumowanie sezonu kadry Finlandii
Dzisiaj podsumujemy sezon 2017/2018 w wykonaniu reprezentantów Finlandii. Kraj, który kiedyś był wielką potęgą w skokach narciarskich przeżywa duży kryzys. W ostatnim sezonie Finlandia zajęła 9. miejsce w Pucharze Narodów z dorobkiem 119 punktów, a w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata znalazło się tylko dwóch skoczków z tego kraju.


Eetu Nousiainen 
66. miejsce w PŚ - 6 punktów

21-letni skoczek z Finlandii w minionym sezonie w zawodach najwyższej rangi punktował tylko raz. Miało to miejsce podczas konkursu w niemieckim Titisee-Neustadt. Zajął on wtedy 25. miejsce. Eetu wziął udział w Igrzyskach Olimpijskich w PyeongChang, jednak nie udalo mu się wywalczyć dobrego rezultatu, ponieważ na skoczni normalnej uplasował się na 49. miejscu. Na skoczni dużej już nie startował. Fin wystąpił również na Mistrzostwach Świata w Lotach w Oberstdorfie. Tam zakończył konkurs na 35. pozycji.



Antti Aalto
54. miejsce w PŚ - 13 punktów

Aalto w minionym sezonie punktował cztery razy. Miało to miejsce w Wiśle (28. miejsce), Ruce (26. miejsce), Engelbergu (30. miejsce) oraz w Willingen (27. miejsce). Podobnie jak Eetu, Antti wziął udział w tegorocznych Igrzyskach Olimpijskich. Na skoczni normalnej zajął 50. pozycję, a na skoczni dużej był 37. Mistrzostwa Świata w Lotach w Oberstdorfie zakończył na 32. miejscu.

9:08 PM

Skoczkowie, którym kontuzja zniszczyła karierę - Kenneth Gangnes

Skoczkowie, którym kontuzja zniszczyła karierę - Kenneth Gangnes
Historia, którą wam dzisiaj przedstawimy, aktualnie znajduje się w kulminacyjnym momencie. Norweski zawodnik czeka na decyzję związku o swoim być albo nie być. To, czego doświadczył Kenneth Gangnes w ciągu ostatnich kilku lat może, przechodzić ludzkie pojęcie. 

fot:. berkutschi.com

Debiut Kennetha w Pucharze Świata miał miejsce już stosunkowo dawno temu, bo minęło już ponad 10 lat od tego wydarzenia. 7 marca 2008 roku w Lillehammer pierwszy raz zasiadł na belce w zawodach najwyższej rangi. Zajął w nich wtedy 37. miejsce. Dwa dni później pojawił się razem ze światową czołówką na skoczni Holmenkollbakken, ale tam poszło mu jeszcze gorzej i konkurs zakończył na 48. pozycji. W sezonie 2008/2009 pokazał się dwa razy w zmaganiach Pucharu Świata, ale nic wielkiego nie zwojował. Za to świetnie radził sobie w "drugiej lidze" skoków. W każdym konkursie, w którym wystąpił, zdobywał punkty. Dwukrotnie nawet stawał na podium tego cyklu, a skończył go na 7. miejscu. W nagrodę w sezonie 2009/2010 dostawał kilka razy szansę na zdobycie punktów PŚ, co się udało 5 grudnia 2009 roku w Lillehammer, gdzie ukończył zmagania na 30. pozycji. W kolejnych sezonach za każdym razem punktował, ale to nie były pewnie rezultaty, jakie chciał osiągać. Gdy już wszyscy myśleli, że wyrasta nowa gwiazda norweskich skoków narciarskich, przydarzyło się pierwsze nieszczęście. 

W maju 2010 roku podczas upadku na treningu zerwał wiązadło krzyżowe w prawym kolanie. Jakie wielkie miał szczęście albo i nie, że kontuzja dotknęła go w takim miesiącu, przez co już w styczniu kolejnego roku wrócił do rywalizacji. Czy to nie było za wcześnie? Z biegiem czasu może powiedzieć, że tak, ale o tym później. Tydzień po powrocie poleciał do Sapporo na kolejne zawody Pucharu Świata. Mógł być z siebie bardzo zadowolony, ponieważ zajął tam 29. miejsce. Następny sezon w wykonaniu Gangnesa był pełen małych sukcesów. Zawodnik po tak poważnej kontuzji, a sezon 2011/12 ukończył z 68. punktami na koncie i jako vicelider Pucharu Kontynentalnego. Nie pojawił się w ogóle na zawodach międzynarodowych w sezonie 2012/13 z niewiadomych powodów. 

We wrześniu 2013 roku, czyli kilka miesięcy przed rozpoczęciem sezonu olimpijskiego, na którym tak bardzo mu zależało, doznał kolejnej kontuzji. Zaliczył upadek podczas kwalifikacji do zawodów Letniego Grand Prix w Hinzenbach. Można powiedzieć kolejnej, ale lepiej by tu brzmiało stwierdzenie "takiej samej". Po raz drugi zerwał wiązadła w prawym kolanie. Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2014 w Soczi bez Gangnesa. Do zawodów powrócił rok po tym zdarzeniu. Kilkakrotnie punktował w Pucharze Świata i zdobył aż 113 punktów, a do tego kolejny raz stanął na drugim stopniu podium w cyklu Pucharu Kontynentalnego. Choć przełomowym momentem było lato 2015. Czterokrotnie stawał na podium Letniego Grand Prix, z czego dwa razy w Czajkowskim wygrywał. Ukończył cykl na drugim miejscu za Kento Sakuyamą. Trener dał mu szansę. Lepszego sezonu niż 2015/16 Kenneth nie mógł sobie wymarzyć. Punktował w każdym z dwudziestu dziewięciu konkursów. Zdobył indywidualnie srebrny medal podczas Mistrzostw Świata w Lotach, a drużynowo sięgnął po złoto. Dziewięciokrotnie stawał na podium, a z tego raz wygrał. Nie zgadniecie gdzie! W Lillehammer tu gdzie debiutował i tu gdzie zdobywał pierwsze punkty. Historia pięknie zatoczyła koło. Był w tamtym sezonie najlepszym z Norwegów. Puchar Świata zakończył na 3. miejscu z dorobkiem 1348 punktów. Te piękne chwile nie trwały zbyt długo. 

W czerwcu 2016 roku podczas treningu Kenneth uszkodził łąkotkę i po raz trzeci zerwał wiązania w kolanie. Wydarzyło się szczęście w nieszczęściu, bo gdyby zerwał ponownie wiązadła w prawym kolanie, to prawdopodobnie nigdy już nie wróciłby do skoków narciarskich. Czekała do zatem kolejna przerwa. Tym razem związek, trenerzy i on sam dmuchali na zimne, więc na arenie międzynarodowej zobaczyliśmy go dopiero w lipcu podczas LGP 2017 roku. Cykl zakończył na 6. pozycji, raz zajmując nawet 2. miejsce podczas konkursu w Hakubie. Wszystko wracało do normy, a on sam z niecierpliwością czekał na sezon olimpijski, ale niestety nie był mu pisany. 

W listopadzie, a dokładnie 9 listopada 2017 roku podczas treningu na normalnej skoczni w Oslo Gangnes upadł. Gdy ta informacja obiegła skokowy świat jeszcze bez oficjalnej diagnozy, wszyscy wiedzieli, że "zerwał", jego kolana są tak słabe, że innej opcji nie było. Modliliśmy się, żeby nie ucierpiało prawe kolano, tylko ewentualnie lewe, bo tak jak napisałam wcześniej, zerwanie wiązadeł w prawym kolanie oznaczałoby koniec. Szybko rozniosła się po internecie wieść o zerwaniu wiązadeł w lewym kolanie i tak właśnie było. Ponownie. Kolejny rok stracony, ale on się nie poddaje. Kolejny raz chce znaleźć się w kadrze narodowej, chce pokazać, że potrafi. Teraz następuje moment kulminacyjny, o którym wspomniałam na początku. Czy trener chce takiego niestabilnego i łatwo podlegającego kontuzjom zawodnika? Jeśli Kenneth zostanie odesłany do kadry B, to jest koniec tego zawodnika, bo on potrzebuje teraz profesjonalnej opieki medycznej, a każdy z nas wie, jak wygląda to w zapleczach kadr. Czy zobaczymy go w sezonie 2018/19? Taka informacja pewnie wkrótce się pojawi. Trzymamy kciuki za dalszą część jego kariery i mamy nadzieję, że już limit kontuzji został przez tego zawodnika wyczerpany. 

Źródło: informacja własna, wikipedia.org, fis-ski.com

6:45 PM

Kadra Słowenii na sezon 2018/2019

Kadra Słowenii na sezon 2018/2019



Już wiemy, kto będzie reprezentował Słowenię w nadchodzącym sezonie. Po średnio udanym sezonie dla słoweńskich skoków, nastąpiło sporo zmian kadrowych, zarówno w sztabach trenerskich, jak i wśród skoczków. Są awanse, są spadki. Jest również kilka niespodzianek.

Nowy trener kadry A, Gorazd Bertoncelj powołał skoczków, którzy będą reprezentować swój kraj w Pucharze Świata w sezonie 2018/2019. Dotychczasowy trener kadry młodzieżowej ogłosił, że w kadrze A znalazło się pięciu skoczków: Peter Prevc, Tilen Bartol, Jernej Damian, Domen Prevc oraz Anže Semenič.
Kadra B, którą nadal prowadzi Igor Medved, będzie składała się z sześciu skoczków. Powołania otrzymali: Nejc Dežman, Robert Kranjec, Jurij Tepeš, Tomaž Naglič, a także dwóch zawodników, którzy nie startowali w minionym sezonie - Ernest Prišlič i Jaka Hvala.
Do młodzieżowej kadry A powołani zostali: Timi Zajc, Žiga Jelar, Bor Pavlovčič i Anže Lanišek. Szkoleniowcem kadry będzie Jani Grilc, który do tej pory był asystentem poprzedniego trenera Słoweńców, Gorana Janusa.
Z kadry wypadli między innymi: Cene Prevc, Andraž Pograjc i Miran Zupančič.
Słoweńcy przygotowania do nowego sezonu zaczęli 23. kwietnia.


źródło: sportowefakty.pl

11:05 PM

Thomas Diethart zakończył karierę!

Thomas Diethart zakończył karierę!

W poniedziałek, 23. kwietnia, austriacki skoczek Thomas Diethart, ogłosił na swoim Instagramie, że jego kariera skoczka narciarskiego dobiegła końca. Zwycięzca Turnieju Czterech skoczni z sezonu 2013/2014 po serii upadków i kontuzji zdecydował się zakończyć swoją karierę i nie zobaczymy go już w przyszłym sezonie na skoczni. Decyzja Austriaka niektórych może dziwić, bowiem ma on dopiero 26 lat.

"Didl" napisał na swoim profilu na Instagramie: "Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierali, szczególnie mojej rodzinie, przyjaciołom, kolegom z drużyny, trenerom i sponsorom. Będę tęsknił za lataniem".
Kiedy w sezonie 2013/2014 niespodziewanie wygrał Turniej Czterech Skoczni, wszyscy się nim zachwycali. Pojawił się w zasadzie znikąd i od razu wskoczył do światowej czołówki. Kilka tygodni po swoim życiowym sukcesie, zdobył wraz z kolegami z kadry srebro w drużynie na Igrzyskach Olimpijskich w Soczi. Na tym jego sukcesy się zakończyły. W kolejnym sezonie albo zawody kończył w drugiej lub trzeciej dziesiątce, albo w ogóle nie awansował do drugiej serii. W sezonie 2015/2016 wypadł całkowicie z kadry A i startował w Pucharze Kontynentalnym, ale i tam nie odnosił zwycięstw. Na początku 2016 roku, podczas Pucharu Kontynentalnego w Brotterode, poważnie upadł i trafił do szpitala z obrażeniami płuc i nerek oraz poobijaną twarzą. Kolejny upadek przytrafił mu się kilkanaście miesięcy później w Ramsau, gdzie po silnym uderzeniu w zeskok był nieprzytomny. Po przewiezieniu do szpitala, zdiagnozowano u niego wstrząśnienie mózgu i stłuczenie płuc. Zarówno po pierwszym, jak i po drugim upadku deklarował, że nie zamierza się poddać i będzie walczyć o powrót na skocznię. 

Informacja, że Diethart kończy karierę zaskoczyła sympatyków skoków narciarskich. Trudno się jednak dziwić jego decyzji. Kontuzje, upadki i słabe wyniki na pewno nie były motywacją do dalszego skakania. 
Choć kariera skoczka narciarskiego dobiegła końca, to życie nadal trwa. My życzymy Thomasowi dużo zdrowia i powodzenia w "życiu po skokach".





źródło: onet.sport.pl/ informacja własna

9:32 PM

Podsumowanie sezonu kadry Włoch

 Podsumowanie sezonu kadry Włoch


Dzisiaj w paru słowach przedstawimy Wam podsumowanie sezonu 2017/2018 reprezentacji Włoch. W tym sezonie słoneczna Italia znalazła się na dalekim, 14. miejscu, gromadząc tylko 12 punktów.  Z pewnością nie można tego określić mianem sukcesu, mimo , iż Włochy od paru dobrych sezonów są w mocnym kryzysie, jeśli chodzi o nasz ulubiony zimowy sport. Od 2016 roku Włosi trenują pod okiem byłego polskiego skoczka Łukasza Kruczka, który ciągle ma nadzieję na „wciągnięcie” zawodników na wyższe pozycje w klasyfikacjach. Jak na razie bez większych sukcesów. 

Alex Insam (60. miejsce w PŚ – 11pkt.) 


Widzom TVP chyba nie trzeba przedstawiać tego zawodnika, którego Przemysław Babiarz i większość fanek określiło mianem „przystojnego młodzieńca”. 21 –latek na razie znany jest jednak bardziej z zachwytów nad jego filmową urodą niż ze sportowych osiągnięć, aczkolwiek z roku na rok plasuje się na coraz wyższych pozycjach. Biorąc pod uwagę fakt, iż był to dopiero trzeci sezon Włocha, możemy liczyć na coraz lepsze skoki i coraz  więcej hotek.


Sebastian Colloredo (73 miejsce w PŚ – 1pkt.)


Ciężko uznać ten sezon za dobry dla Włocha. Udało mu się zdobyć tylko jeden punkt w PŚ, podczas gdy w poprzednich latach liczba jego punktów wahała się w okolicach nawet 140.  Nie udało mu się także pobić rekordu życiowego, który ustanowił w tamtym roku w Planicy.  


Jak widać na naszym podsumowaniu, kadra Włoch nie radziła sobie w tym sezonie najlepiej. Nie zapowiada się niestety, aby podopieczni Łukasza Kruczka w najbliższym czasie zaszczycili światową czołówkę swoją obecnością, aczkolwiek liczymy na częstsze występy Alexa.


źródło: informacja własna
Copyright © 2016 Skoki okiem Kobiet , Blogger