9:14 PM

Zapomniane skocznie - Asahigaoka

Zapomniane skocznie - Asahigaoka
fot. skisprungschanze.com


Dzisiaj przeniesiemy się do Japonii i przypomnimy sobie o opuszczonej skoczni Asahigaoka, która znajduje się w mieście Kutchan na wyspie Hokkaido.

Pierwszy obiekt, który jest dzisiaj głównie popularny dla alpejskiego kurortu narciarskiego Niseko, powstał w roku 1934. W 1952 w Parku Asahigaoka została wybudowana nowa 30 metrowa skocznia. Natomiast ta o długości 60 metrów, została zbudowana w 1963 roku i po jakimś czasie rozszerzono ją o punkt konstrukcyjny na 84 metrze, na rzecz krajowego festiwalu sportów zimowych.  

Rekordzistą tego obiektu z 1994 jest Naoki Yasuzaki (89,0 metrów). Przez 32 lata (od 1966 do 1996) co roku, odbywał się tam najsłynniejszy konkurs - Puchar Mistrzowski miasta Kutchan. Od tego  czasu kompleks skoczni narciarskich, wraz z niezwykłą czerwoną wieżą najazdową podupada. 

Zawsze przykro jest patrzeć na niszczejące skocznie narciarskie, dlatego miejmy nadzieję, że znajdą się ochotnicy, którzy pomogą przywrócić obiektowi swą świetność i przyciągną tutaj zawodników.


źródło: http://www.skisprungschanzen.com

7:20 PM

Podziękowanie Olimpijczykom - Zdjęcia

Podziękowanie Olimpijczykom - Zdjęcia




















6:23 PM

Podsumowanie sezonu kadry Finlandii

Podsumowanie sezonu kadry Finlandii
Dzisiaj podsumujemy sezon 2017/2018 w wykonaniu reprezentantów Finlandii. Kraj, który kiedyś był wielką potęgą w skokach narciarskich przeżywa duży kryzys. W ostatnim sezonie Finlandia zajęła 9. miejsce w Pucharze Narodów z dorobkiem 119 punktów, a w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata znalazło się tylko dwóch skoczków z tego kraju.


Eetu Nousiainen 
66. miejsce w PŚ - 6 punktów

21-letni skoczek z Finlandii w minionym sezonie w zawodach najwyższej rangi punktował tylko raz. Miało to miejsce podczas konkursu w niemieckim Titisee-Neustadt. Zajął on wtedy 25. miejsce. Eetu wziął udział w Igrzyskach Olimpijskich w PyeongChang, jednak nie udalo mu się wywalczyć dobrego rezultatu, ponieważ na skoczni normalnej uplasował się na 49. miejscu. Na skoczni dużej już nie startował. Fin wystąpił również na Mistrzostwach Świata w Lotach w Oberstdorfie. Tam zakończył konkurs na 35. pozycji.



Antti Aalto
54. miejsce w PŚ - 13 punktów

Aalto w minionym sezonie punktował cztery razy. Miało to miejsce w Wiśle (28. miejsce), Ruce (26. miejsce), Engelbergu (30. miejsce) oraz w Willingen (27. miejsce). Podobnie jak Eetu, Antti wziął udział w tegorocznych Igrzyskach Olimpijskich. Na skoczni normalnej zajął 50. pozycję, a na skoczni dużej był 37. Mistrzostwa Świata w Lotach w Oberstdorfie zakończył na 32. miejscu.

9:08 PM

Skoczkowie, którym kontuzja zniszczyła karierę - Kenneth Gangnes

Skoczkowie, którym kontuzja zniszczyła karierę - Kenneth Gangnes
Historia, którą wam dzisiaj przedstawimy, aktualnie znajduje się w kulminacyjnym momencie. Norweski zawodnik czeka na decyzję związku o swoim być albo nie być. To, czego doświadczył Kenneth Gangnes w ciągu ostatnich kilku lat może, przechodzić ludzkie pojęcie. 

fot:. berkutschi.com

Debiut Kennetha w Pucharze Świata miał miejsce już stosunkowo dawno temu, bo minęło już ponad 10 lat od tego wydarzenia. 7 marca 2008 roku w Lillehammer pierwszy raz zasiadł na belce w zawodach najwyższej rangi. Zajął w nich wtedy 37. miejsce. Dwa dni później pojawił się razem ze światową czołówką na skoczni Holmenkollbakken, ale tam poszło mu jeszcze gorzej i konkurs zakończył na 48. pozycji. W sezonie 2008/2009 pokazał się dwa razy w zmaganiach Pucharu Świata, ale nic wielkiego nie zwojował. Za to świetnie radził sobie w "drugiej lidze" skoków. W każdym konkursie, w którym wystąpił, zdobywał punkty. Dwukrotnie nawet stawał na podium tego cyklu, a skończył go na 7. miejscu. W nagrodę w sezonie 2009/2010 dostawał kilka razy szansę na zdobycie punktów PŚ, co się udało 5 grudnia 2009 roku w Lillehammer, gdzie ukończył zmagania na 30. pozycji. W kolejnych sezonach za każdym razem punktował, ale to nie były pewnie rezultaty, jakie chciał osiągać. Gdy już wszyscy myśleli, że wyrasta nowa gwiazda norweskich skoków narciarskich, przydarzyło się pierwsze nieszczęście. 

W maju 2010 roku podczas upadku na treningu zerwał wiązadło krzyżowe w prawym kolanie. Jakie wielkie miał szczęście albo i nie, że kontuzja dotknęła go w takim miesiącu, przez co już w styczniu kolejnego roku wrócił do rywalizacji. Czy to nie było za wcześnie? Z biegiem czasu może powiedzieć, że tak, ale o tym później. Tydzień po powrocie poleciał do Sapporo na kolejne zawody Pucharu Świata. Mógł być z siebie bardzo zadowolony, ponieważ zajął tam 29. miejsce. Następny sezon w wykonaniu Gangnesa był pełen małych sukcesów. Zawodnik po tak poważnej kontuzji, a sezon 2011/12 ukończył z 68. punktami na koncie i jako vicelider Pucharu Kontynentalnego. Nie pojawił się w ogóle na zawodach międzynarodowych w sezonie 2012/13 z niewiadomych powodów. 

We wrześniu 2013 roku, czyli kilka miesięcy przed rozpoczęciem sezonu olimpijskiego, na którym tak bardzo mu zależało, doznał kolejnej kontuzji. Zaliczył upadek podczas kwalifikacji do zawodów Letniego Grand Prix w Hinzenbach. Można powiedzieć kolejnej, ale lepiej by tu brzmiało stwierdzenie "takiej samej". Po raz drugi zerwał wiązadła w prawym kolanie. Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2014 w Soczi bez Gangnesa. Do zawodów powrócił rok po tym zdarzeniu. Kilkakrotnie punktował w Pucharze Świata i zdobył aż 113 punktów, a do tego kolejny raz stanął na drugim stopniu podium w cyklu Pucharu Kontynentalnego. Choć przełomowym momentem było lato 2015. Czterokrotnie stawał na podium Letniego Grand Prix, z czego dwa razy w Czajkowskim wygrywał. Ukończył cykl na drugim miejscu za Kento Sakuyamą. Trener dał mu szansę. Lepszego sezonu niż 2015/16 Kenneth nie mógł sobie wymarzyć. Punktował w każdym z dwudziestu dziewięciu konkursów. Zdobył indywidualnie srebrny medal podczas Mistrzostw Świata w Lotach, a drużynowo sięgnął po złoto. Dziewięciokrotnie stawał na podium, a z tego raz wygrał. Nie zgadniecie gdzie! W Lillehammer tu gdzie debiutował i tu gdzie zdobywał pierwsze punkty. Historia pięknie zatoczyła koło. Był w tamtym sezonie najlepszym z Norwegów. Puchar Świata zakończył na 3. miejscu z dorobkiem 1348 punktów. Te piękne chwile nie trwały zbyt długo. 

W czerwcu 2016 roku podczas treningu Kenneth uszkodził łąkotkę i po raz trzeci zerwał wiązania w kolanie. Wydarzyło się szczęście w nieszczęściu, bo gdyby zerwał ponownie wiązadła w prawym kolanie, to prawdopodobnie nigdy już nie wróciłby do skoków narciarskich. Czekała do zatem kolejna przerwa. Tym razem związek, trenerzy i on sam dmuchali na zimne, więc na arenie międzynarodowej zobaczyliśmy go dopiero w lipcu podczas LGP 2017 roku. Cykl zakończył na 6. pozycji, raz zajmując nawet 2. miejsce podczas konkursu w Hakubie. Wszystko wracało do normy, a on sam z niecierpliwością czekał na sezon olimpijski, ale niestety nie był mu pisany. 

W listopadzie, a dokładnie 9 listopada 2017 roku podczas treningu na normalnej skoczni w Oslo Gangnes upadł. Gdy ta informacja obiegła skokowy świat jeszcze bez oficjalnej diagnozy, wszyscy wiedzieli, że "zerwał", jego kolana są tak słabe, że innej opcji nie było. Modliliśmy się, żeby nie ucierpiało prawe kolano, tylko ewentualnie lewe, bo tak jak napisałam wcześniej, zerwanie wiązadeł w prawym kolanie oznaczałoby koniec. Szybko rozniosła się po internecie wieść o zerwaniu wiązadeł w lewym kolanie i tak właśnie było. Ponownie. Kolejny rok stracony, ale on się nie poddaje. Kolejny raz chce znaleźć się w kadrze narodowej, chce pokazać, że potrafi. Teraz następuje moment kulminacyjny, o którym wspomniałam na początku. Czy trener chce takiego niestabilnego i łatwo podlegającego kontuzjom zawodnika? Jeśli Kenneth zostanie odesłany do kadry B, to jest koniec tego zawodnika, bo on potrzebuje teraz profesjonalnej opieki medycznej, a każdy z nas wie, jak wygląda to w zapleczach kadr. Czy zobaczymy go w sezonie 2018/19? Taka informacja pewnie wkrótce się pojawi. Trzymamy kciuki za dalszą część jego kariery i mamy nadzieję, że już limit kontuzji został przez tego zawodnika wyczerpany. 

Źródło: informacja własna, wikipedia.org, fis-ski.com

6:45 PM

Kadra Słowenii na sezon 2018/2019

Kadra Słowenii na sezon 2018/2019



Już wiemy, kto będzie reprezentował Słowenię w nadchodzącym sezonie. Po średnio udanym sezonie dla słoweńskich skoków, nastąpiło sporo zmian kadrowych, zarówno w sztabach trenerskich, jak i wśród skoczków. Są awanse, są spadki. Jest również kilka niespodzianek.

Nowy trener kadry A, Gorazd Bertoncelj powołał skoczków, którzy będą reprezentować swój kraj w Pucharze Świata w sezonie 2018/2019. Dotychczasowy trener kadry młodzieżowej ogłosił, że w kadrze A znalazło się pięciu skoczków: Peter Prevc, Tilen Bartol, Jernej Damian, Domen Prevc oraz Anže Semenič.
Kadra B, którą nadal prowadzi Igor Medved, będzie składała się z sześciu skoczków. Powołania otrzymali: Nejc Dežman, Robert Kranjec, Jurij Tepeš, Tomaž Naglič, a także dwóch zawodników, którzy nie startowali w minionym sezonie - Ernest Prišlič i Jaka Hvala.
Do młodzieżowej kadry A powołani zostali: Timi Zajc, Žiga Jelar, Bor Pavlovčič i Anže Lanišek. Szkoleniowcem kadry będzie Jani Grilc, który do tej pory był asystentem poprzedniego trenera Słoweńców, Gorana Janusa.
Z kadry wypadli między innymi: Cene Prevc, Andraž Pograjc i Miran Zupančič.
Słoweńcy przygotowania do nowego sezonu zaczęli 23. kwietnia.


źródło: sportowefakty.pl
Copyright © 2016 Skoki okiem Kobiet , Blogger